28/01/2026
„Mam 40 lat i mięśniaki. Co robić?”
Nie ma chyba tygodnia, żeby nie przyszła do mnie pacjentka z pytaniem o mięśniaki i ich leczenie. „Co robić? Usuwać? Nie usuwać?”
Bardzo często kobieta jest zdezorientowana, „nakarmiona” sprzecznymi informacjami pochodzącymi z różnych źródeł.
Jedne słyszą o groźbie „usunięcia macicy”, inne – w pozornie podobnej sytuacji – że mięśniaki to „nic takiego”, miała je przecież i matka, i babka. Są takie, które słyszą, że wystarczy wziąć „jakieś tabletki”, a mięśniaki się zmniejszą lub znikną i takie, którym lekarz zaleca, by same zdecydowały...
Co naprawdę powinno się robić po rozpoznaniu mięśniaków? NIE MA jednej odpowiedzi.
Decyzja musi być indywidualna, zależna od wielu czynników.
MIĘŚNIAK TO NIE RAK, ale…
Mięśniaki macicy są zmianami łagodnymi, wywodzącymi się, jak sama nazwa wskazuje - z jej mięśnia. Mogą występować nawet u 60–70% kobiet, a wiele spośród nich bez diagnostyki nawet nie wie, że je ma. Pojawiają się w każdym wieku, choć ryzyko rośnie po 40. roku życia.
Skoro mięśniaki są tak częste i często nie dają objawów – czy można się nimi nie przejmować? To zależy. Przede wszystkim doświadczony lekarz musi ocenić, czy rzeczywiście mamy do czynienia z mięśniakiem, a nie MIĘSAKIEM – rzadkim, ale bardzo agresywnym nowotworem złośliwym.
Badanie USG nie pozwala jednoznacznie odróżnić mięśniaka od mięsaka, ale pewne cechy (nietypowy obraz guza, szybki wzrost szczególnie u kobiety po menopauzie) wymagają zwiększonej czujności. Dlatego tak ważne są regularne kontrole i przestrzeganie zaleconych terminów badań.
Czy zawsze to duże mięśniaki są bardziej uciążliwe?
Nie. Objawy zależą nie tylko od wielkości i liczby mięśniaków, ale także od ich lokalizacji.
Mięśniaki rosnące w ścianie macicy mogą upośledzać jej kurczliwość, dlatego najczęstszym objawem są obfite, przedłużające się, często bolesne miesiączki. Duże mięśniaki mogą powodować bóle w podbrzuszu, uczucie ucisku na pęcherz lub odbytnicę, problemy z oddawaniem moczu, zaparcia czy powiększenie obwodu brzucha.
Zdarza się, że niewielki mięśniak podśluzówkowy, wpuklający się do jamy macicy, daje znacznie większe dolegliwości niż kilkucentymetrowy mięśniak rosnący „na zewnątrz”.
Jeśli mięśniaki rosną powoli i nie dają objawów, zwykle można je bezpiecznie obserwować. Jeśli jednak prowadzą do niedokrwistości, uciskają inne narządy lub szybko rosną – należy rozważyć leczenie.
JAKIE LECZENIE?
Decyzja w dużej mierze zależy od wieku kobiety i jej planów rozrodczych. U kobiety planującej ciążę operacja mięśniaków jest ostatecznością. Jeśli nie można jej uniknąć, wykonuje się zwykle wyłuszczenie mięśniaków z pozostawieniem macicy. Zabieg pozostawia bliznę w mięśniu macicy i wymaga odczekania kilku miesięcy przed planowaniem ciąży.
Jeśli ciąża nie jest już planowana, a kobieta zbliża się do menopauzy, można rozważyć amputację trzonu macicy z pozostawieniem szyjki i jajników. To operacja, która nie zaburza czynności hormonalnej jajników, nie pogarsza statyki narządów miednicy i praktycznie eliminuje ryzyko raka endometrium oraz mięsaka macicy.
Dodatkową korzyścią jest fakt, że kobieta po zabiegu może stosować hormonalną terapię menopauzy opartą wyłącznie na estrogenach, jak do tej pory uznaną za najbardziej prozdrowotną.
Gdy operacja nie wydaje się konieczna, a głównym problemem są obfite, przedłużające się krwawienia, skutecznym sposobem łagodzenia dolegliwości okazuje się często leczenie hormonalne. W wybranych przypadkach skuteczne jest założenie wkładki wewnątrzmacicznej uwalniającej hormon.
W przypadku przeciwwskazań do operacji i typowego obrazu mięśniaków (nie dającego podstaw do podejrzewania mięsaka), można rozważyć embolizację tętnic macicznych. To bardzo rzadko wykonywany zabieg, który nie rozwiązuje trwale problemu, nie jest zalecany kobietom planującym ciążę, ale u części pacjentek łagodzi dolegliwości.
MIĘŚNIAKI MOGĄ ZNIKNĄĆ SAME?
Mięśniaki są guzami hormonozależnymi i rosną pod wpływem estrogenów. Jeśli udało się „dotrwać” z mięśniakami do menopauzy, zwykle można odetchnąć z ulgą. Spadek poziomu hormonów sprawia, że najczęściej przestają rosnąć, a nierzadko się zmniejszają – choć nadal wymagają kontroli.
W niektórych sytuacjach możliwe jest farmakologiczne, czasowe zmniejszenie ich objętości poprzez obniżenie stężenia hormonów – na przykład w ramach przygotowania do operacji i poprawy warunków zabiegu. Trwale tak problemu się nie rozwiąże.
Czy teraz łatwiej Wam zrozumieć, dlaczego nie ma jednej dobrej odpowiedzi?
Pozdrawiam serdecznie 🙂
Dawid Luwański