Ajurweda dla zdrowia

Ajurweda dla zdrowia Ajurweda i naturalne metody terapii dla Twojego zdrowia

Żółć nie wystarczy po prostu produkować, ona musi jeszcze swobodnie płynąć. I właśnie tutaj pojawia się temat stagnacji ...
31/03/2026

Żółć nie wystarczy po prostu produkować, ona musi jeszcze swobodnie płynąć. I właśnie tutaj pojawia się temat stagnacji żółci, o którym pisała Marianne Teitelbaum. W jej ujęciu problem zaczyna się wtedy, gdy żółć staje się zbyt gęsta, zalega w pęcherzyku żółciowym i nie może być sprawnie uwalniana do dalszych etapów trawienia.

To, co prowokuje taki zastój, to przede wszystkim niedoczynność tarczycy, ponieważ osłabia metabolizm cholesterolu, żagęszcza żółć i utrudnia jej odpływ. Do tego dochodzą ciężkie, trudne do strawienia posiłki, przejadanie się, zimne jedzenie i bardzo zimne napoje przy posiłkach, a także słabej jakości tłuszcze i produkty mocno obciążające układ trawienny. Teitelbaum zwraca też uwagę na sam sposób jedzenia, bo pośpiech, napięcie i chaos przy stole również nie sprzyjają prawidłowemu przepływowi soków trawiennych.

Z kolei to, co ma wspierać przepływ żółci, jest zaskakująco proste. Ciepłe, lekkostrawne posiłki. Spokojne jedzenie. Dokładne gryzienie. Nieprzejadanie się. Dobrej jakości tłuszcz w rozsądnej ilości, a także obecność gorzkich i wyraźnych smaków w diecie, bo to one pobudzają wydzielanie soków trawiennych i samej żółci. Teitelbaum szczególnie podkreśla rolę gorzkich roślin, zielenin i przypraw, które wspierają wątrobę i pęcherzyk żółciowy: mniszek, jarmuż, brokuły, rzepa liściowa, escarola, radicchio, cykoria, rukola, endywia, gotowane liście buraka i gorzki melon.

Mam wrażenie, że wiele osób przez lata nauczyło się jeść tak, jakby trawienie miało wydarzać się samo, niezależnie od ok...
28/03/2026

Mam wrażenie, że wiele osób przez lata nauczyło się jeść tak, jakby trawienie miało wydarzać się samo, niezależnie od okoliczności. Szybko, byle jak, często na zimno, między jednym obowiązkiem a drugim, w napięciu, w pośpiechu, bez chwili zatrzymania. Jemy przy komputerze, w samochodzie, na stojąco, z głową pełną spraw do załatwienia. Potem dziwimy się, że po jedzeniu zamiast lekkości pojawia się ciężkość, zamiast energii senność, zamiast komfortu wzdęcia, przelewanie, odbijanie, niesmak w ustach albo trudne do opisania poczucie, że „coś stoi”.

I bardzo często w takiej sytuacji człowiek słyszy, że powinien jeść jeszcze lżej, jeszcze ostrożniej i najlepiej prawie bez tłuszczu. Tylko że to nie zawsze rozwiązuje problem. Czasami wręcz go pogłębia. Wg Teitelbaum problem nie polega na tym, że organizm nie toleruje jedzenia jako takiego, tylko na tym, że nie ma stworzonych odpowiednich warunków do trawienia. I zgadzam się z tym bardzo. Trawienie zależy od spokoju, od ciepła, bezpieczeństwa i włąściwie od tego, czy ciało w ogóle dostało sygnał, że może wejść w tryb przyjmowania, rozkładania i przyswajania.

Dlatego dla mnie ogromnie ważne jest to, żeby nie patrzeć na żółć jak na problem sam w sobie, tylko jak na sygnał, że organizm potrzebuje lepszych warunków do pracy. Żółć nie jest naszym wrogiem. Nie jest czymś, co trzeba uciszyć albo potraktować jak kolejną przypadłość. Ona bardzo często pokazuje, że ciało domaga się większej uważności i prostszego, bardziej fizjologicznego podejścia. Potrzebuje dobrej jakości tłuszczu, który będzie dla niego bodźcem do prawidłowej pracy. Potrzebuje ciepła, bo zimne jedzenie i zimne napoje potrafią naprawdę rozregulować trawienie. Potrzebuje regularności, bo chaos w jedzeniu szybko odbija się na całym układzie pokarmowym. Potrzebuje spokoju przy posiłku, bo ciało w napięciu nie trawi tak samo jak ciało bezpieczne i rozluźnione. Jakoś społecznie mamy tak, że często szukamy skomplikowanych rozwiązań, a pomijamy to, co najbardziej podstawowe. Szukamy kolejnych preparatów, kolejnych metod, kolejnych gotowych odpowiedzi, a tymczasem organizm często najpierw prosi o rzeczy proste. O to, żeby usiąść do jedzenia. Żeby przeżuć. Żeby nie popijać posiłku lodowatym napojem. Żeby nie wrzucać w siebie jedzenia w biegu i nie oczekiwać, że ciało "jakoś sobie z tym poradzi"...

Kiedy myślimy o żółci, najczęściej kojarzymy ją wyłącznie z pęcherzykiem żółciowym. Tymczasem temat jest znacznie szersz...
25/03/2026

Kiedy myślimy o żółci, najczęściej kojarzymy ją wyłącznie z pęcherzykiem żółciowym. Tymczasem temat jest znacznie szerszy, bo żółć to jeden z najważniejszych elementów całej pracy wątroby, jelit i trawienia tłuszczów. W ostatnich postach pisałam o oleju, bo tłuszcz dobrej jakości jest potrzebny, aby ten układ w ogóle dostał sygnał do działania. Organizm nie został stworzony do życia na suchych, odtłuszczonych posiłkach:) Potrzebuje odpowiedniego bodźca, aby żółć mogła zostać wydzielona i wykorzystana tam, gdzie jest potrzebna.

Problem pojawia się wtedy, gdy przez długi czas jemy w pośpiechu, sięgamy po ciężkie, smażone, zimne albo bardzo przetworzone jedzenie, a jednocześnie boimy się naturalnych tłuszczów. Taki styl jedzenia nie wspiera prawidłowego przepływu żółci. Wiele osób zauważa wtedy wzdęcia, uczucie pełności po posiłkach, odbijanie, mdłości albo niechęć do tłustych potraw. Często odbierane jest to jako sygnał, że tłuszcz szkodzi, chociaż równie dobrze może to być sygnał, że organizm nie radzi sobie z jego obróbką, bo żółć nie pracuje tak, jak powinna.

Dlatego samo wykluczanie tłuszczu nie rozwiązuje problemu, a czasami wręcz go pogłębia. Układ żółciowy lubi regularność, ciepłe posiłki, spokojne jedzenie i obecność odpowiednich tłuszczów w rozsądnej ilości. Tłuszcz nie jest cudownym lekiem na wszystko ale bez niego organizm nie ma z czego zbudować prawidłowej odpowiedzi trawiennej. Ten i kilka następnych postów opieram na Marienne Teitelbaum i jej książce " Skuteczne uzdrawianie tarczycy zgodnie z ajurwedą".

Ostropest plamisty jest jedną z najbardziej znanych roślin wspierających wątrobę. Wiele osób kupuje więc olej z ostropes...
22/03/2026

Ostropest plamisty jest jedną z najbardziej znanych roślin wspierających wątrobę. Wiele osób kupuje więc olej z ostropestu z przekonaniem, że dostarcza on sylimaryny, czyli głównej substancji odpowiedzialnej za regenerację komórek wątroby. Problem polega na tym, że to nie do końca tak działa.

Sylimaryna nie jest substancją rozpuszczalną w tłuszczach. To kompleks flawonolignanów, który rozpuszcza się przede wszystkim w alkoholu i niektórych rozpuszczalnikach organicznych. Oznacza to, że podczas tłoczenia nasion ostropestu większość sylimaryny nie przechodzi do oleju, lecz pozostaje w wytłokach z nasion.

Dlatego olej z ostropestu ma zupełnie inny skład niż ekstrakty z tej rośliny. Zawiera głównie kwasy tłuszczowe, zwłaszcza kwas linolowy i oleinowy, a także witaminy i fitosterole. Może wspierać metabolizm tłuszczów, działać przeciwzapalnie i dostarczać antyoksydantów, ale nie jest głównym źródłem sylimaryny.

Jeśli chcesz wykorzystać pełny potencjał ostropestu dla wątroby, dużo lepszym rozwiązaniem jest stosowanie zmielonych nasion lub standaryzowanych ekstraktów z sylimaryny. W praktyce często łączy się zmielony ostropest z niewielką ilością oleju, ponieważ tłuszcz poprawia wchłanianie niektórych związków roślinnych i wspiera pracę układu żółciowego.
Ja już wielokrotnie pokazywałam tu mój sposób na wykorzystanie nasion ostropestu samodzielnie wyłuskiwanych przez moich synów:) Robię z nimi pyszną i chrupiącą czekoladę!

Nie każdy olej nadaje się do wspierania oczyszczania organizmu i pracy wątroby. Choć wszystkie oleje są tłuszczami, ich ...
19/03/2026

Nie każdy olej nadaje się do wspierania oczyszczania organizmu i pracy wątroby. Choć wszystkie oleje są tłuszczami, ich działanie biologiczne może być bardzo różne. Różnią się składem kwasów tłuszczowych, zawartością związków bioaktywnych oraz wpływem na metabolizm wątroby i produkcję żółci. Dlaczego tak się dzieje?

Pierwszym powodem jest różny wpływ olejów na wydzielanie żółci. Tłuszcz rzeczywiście pobudza skurcz pęcherzyka żółciowego i wydzielanie żółci, jednak nie wszystkie oleje działają tak samo. Niektóre z nich mają właściwości żółciopędne i wspierają pracę wątroby, inne natomiast są metabolicznie neutralne lub wręcz obciążające. Wśród olejów roślinnych są takie, które dodatkowo pobudzają produkcję żółci, o których pisałam, które wspierają trawienie i funkcjonowanie wątroby.

Drugim czynnikiem jest proporcja kwasów tłuszczowych omega-6 do omega-3. Współczesna dieta często zawiera zbyt dużo kwasów omega-6, które w nadmiarze mogą nasilać procesy zapalne. Dla zdrowia korzystniejsza jest bardziej zrównoważona proporcja, około 4:1 między omega-6 a omega-3. Oleje o bardzo wysokiej zawartości omega-6 sprzyjają stanom zapalnym i nie zawsze będą najlepszym wyborem w procesach regeneracyjnych wątroby.

Kolejną kwestią jest obecność związków ochronnych dla wątroby. Niektóre oleje zawierają składniki o działaniu hepatoprotekcyjnym, czyli chroniącym komórki wątroby.

Istotna jest także jakość oleju i sposób jego produkcji. Oleje rafinowane lub poddawane wysokiej temperaturze tracą cenne związki biologiczne i ulegają utlenieniu. W procesach wspierających zdrowie najlepiej sprawdzają się oleje tłoczone na zimno, które zachowują naturalne witaminy, fitosterole i antyoksydanty.

Wreszcie ważna jest stabilność oleju i jego podatność na utlenianie. Niektóre oleje są bardziej odporne na jełczenie dzięki obecności naturalnych antyoksydantów, takich jak tokoferole czy związki fenolowe, co zwiększa ich wartość biologiczną i bezpieczeństwo stosowania.

No i okazuje się, że jak weźmieny te czynniki pod uwagę wyeliminujemy z procesów oczyszczania większość olejów:) Między innymi słonecznikowy, sezamowy, krokoszowy, różne oleje z orzechów, dyniowy, z wiesiołka, ogórecznika, konopny...

Kilka tipów na przełknięcie olejów i zwiększenie ich potencjału w oczyszczaniu:Oleje + kwaśny smak (pobudza żółć)np. ole...
16/03/2026

Kilka tipów na przełknięcie olejów i zwiększenie ich potencjału w oczyszczaniu:

Oleje + kwaśny smak (pobudza żółć)
np. olej z lnianki, czarnuszki lub ostropestu z sokiem z cytryny, sokiem z kiszonej kapusty albo octem jabłkowym. Takie połączenie mocniej pobudza wydzielanie żółci i enzymów trawiennych.

Oleje + gorycz (wspiera wątrobę) np. z: rukolą, cykorią, mniszkiem, karczochem

Gorycze są klasycznymi cholagogami i choleretykami. Znalazłam świetny produkt niedawno - połączenie cykorii z triphalą. Uważam, że ta kawa plus tłuszcz to niesamowicie dobry pomysł!

Oleje + fermenty (kiszona kapusta, ogórki kiszone, kimchi)

To poprawia wchłanianie tłuszczów i pracę mikrobioty. Ale mało praktyczne w użyciu, za dużo tego oleju do kapusty kiszonej się nie doda, bo efekt wymiotny gwarantowany...

Oleje + przyprawy rozgrzewające: imbir, kurkuma, pieprz albo czosnek

Poprawiają krążenie wątrobowe i trawienie tłuszczów.

Jeśli w ogóle ghee nie jest dla Ciebie do przełknięcia (a wiem, że zdarzają się takie osoby), podobne działanie mogą mie...
13/03/2026

Jeśli w ogóle ghee nie jest dla Ciebie do przełknięcia (a wiem, że zdarzają się takie osoby), podobne działanie mogą mieć także niektóre oleje roślinne tłoczone na zimno, które dodatkowo dostarczają cennych nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin oraz związków bioaktywnych wspierających pracę wątroby i całego układu pokarmowego.

Jednym z takich olejów jest olej z lnianki, zwany również olejem rydzowym. Zawiera on dużą ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych, witaminę E oraz związki fenolowe. Wspiera pracę wątroby, serca, jelit i trzustki, a także pobudza wydzielanie żółci, dzięki czemu ułatwia trawienie tłuszczów i może wspierać naturalne procesy detoksykacyjne organizmu.

Kolejnym olejem o takim działaniu jest olej makowy. Wspomaga pracę wątroby poprzez zwiększenie wydzielania żółci oraz zmniejsza ryzyko powstawania kamieni żółciowych. Dodatkowo poprawia elastyczność naczyń krwionośnych, wspiera odporność i działa ochronnie na nerki, serce i wątrobę. I w miarę dobrze smakuje:)

Olej z czarnuszki również wspiera procesy trawienne poprzez zwiększenie produkcji żółci ale dla mnie jest nie do przełknięcia... Wykazuje silne działanie przeciwbakteryjne, przeciwgrzybicze i przeciwzapalne, poprawia trawienie, wspiera odporność oraz pomaga w oczyszczaniu organizmu. Jest także ceniony za działanie ochronne na wątrobę i układ pokarmowy. Możesz też wykorzystywać nasiona.

I olej z orzecha włoskiego, który wykazuje działanie żółciopędne, a jednocześnie wspiera pracę układu nerwowego i krążenia, poprawia koncentrację oraz działa przeciwzapalnie i przeciwzakrzepowo też się nadaje do oczyszczania (choć może nie jest to olej pierwszego wyboru).

Last but not least to oliwa z oliwek, bogata w kwas oleinowy. Oprócz działania ochronnego na układ sercowo-naczyniowy i obniżania poziomu cholesterolu LDL wykazuje ona także działanie żółciopędne i jest stosowana przy problemach z pęcherzykiem żółciowym oraz kamicy żółciowej. Dlatego tak bardzo Moritz ją lubi:)

W Indiach i na takiej prawdziwej panchakarmie to olejowanie czyli snehana przebiega trochę inaczej. Jest bardziej intens...
11/03/2026

W Indiach i na takiej prawdziwej panchakarmie to olejowanie czyli snehana przebiega trochę inaczej. Jest bardziej intensywne.
Często kiedy opowiadam o panchakarmie w Polsce, wiele osób kojarzy ją głównie z masażami olejowymi i relaksem. I rzeczywiście - olejowanie ciała jest jej bardzo ważną częścią. Ale w klasycznej ajurwedzie to dopiero połowa historii.

Drugą częścią jest olejowanie wewnętrzne, czyli moment, kiedy przez kilka dni rano na czczo pije się ghee. I właśnie ten etap sprawia, że wiele osób zaczyna się zastanawiać, czy na pewno dobrze zrozumiało, na co się zapisało 🙂

W poprzednim poście pisałam o różnych sposobach, które pomagają wypić ghee trochę łatwiej - z kakao, kardamonem, imbirem czy odrobiną cytryny. Bo prawda jest taka, że po kilku dniach nawet osoby, które bardzo lubią ghee, zaczynają na nie patrzeć z pewną ostrożnością:)

Ale w ajurwedzie ten etap ma bardzo konkretny sens - o tym już pisałam, choć pozwolę sobie jeszcze raz to podkreślić.

Snehana, czyli olejowanie, jest jednym z najważniejszych przygotowań do właściwego oczyszczania organizmu. Zanim zacznie się usuwać to, co w ciele nagromadzone, trzeba najpierw sprawić, żeby to mogło się z tkanek „odkleić” i przemieścić w stronę przewodu pokarmowego. I właśnie w tym pomaga ghee.

Pamiętaj, że część substancji zgromadzonych w organizmie jest rozpuszczalnych w tłuszczach, dlatego ghee działa trochę jak bardzo łagodny rozpuszczalnik – przenika do tkanek, zmiękcza to, co w nich zalega, i pomaga przesunąć to w stronę układu pokarmowego, skąd ama później może zostać usunięte w kolejnych etapach panchakarmy. Oczywiście pamiętaj, że w praktyce chodzi tu o działanie żółciopędne.

Równolegle wykonuje się również olejowanie zewnętrzne, czyli masaże całego ciała ciepłymi olejami ziołowymi - abhyanga. Ciepły olej rozluźnia tkanki, uspokaja układ nerwowy, poprawia krążenie i sprawia, że to, co zostało poruszone od środka, zaczyna się jeszcze łatwiej przemieszczać.

Często po olejowaniu pojawia się też svedana, czyli delikatne rozgrzewanie ciała, które dodatkowo wspiera ten proces. Ja robię sobie svedanę codziennym rozruchem po lesie, ale mogą być też kąpiele albo saunowanie.

Ajurweda robi to wszystko w bardzo przemyślanej kolejności - najpierw zmiękcza i rozpuszcza, potem uruchamia, a dopiero na końcu usuwa. Dzięki temu oczyszczanie nie jest gwałtowne, tylko stopniowe i dużo bardziej przyjazne dla organizmu.

Jeśli chcecie zobaczyć, jak wygląda prawdziwa Panchakarma i jak te wszystkie etapy wyglądają w praktyce, zapraszam Was do śledzenia Misja Ajurweda. Może skorzystacie z oczyszczania w Indiach?
https://www.misjaajurweda.pl/

Czasem woda z ghee nie przechodzi mi już przez gardło:) Ale jest kilka sposobów, żeby sobie takie ghee urozmaicić.  Oto ...
10/03/2026

Czasem woda z ghee nie przechodzi mi już przez gardło:) Ale jest kilka sposobów, żeby sobie takie ghee urozmaicić. Oto kilka sprawdzonych kombinacji smakowych, choć ja najbardziej lubię z kakao:)

Ghee z miodem i kardamonem – bardzo łagodna, deserowa kombinacja. Do łyżki ghee można dodać pół łyżeczki miodu i szczyptę kardamonu. W ajurwedzie jest zasada, żeby nie mieszać miodu i ghee w równych proporcjach.

Ghee z cytryną i imbirem – kilka kropli soku z cytryny oraz szczypta imbiru dobrze przełamują tłustość i sprawiają, że ghee jest łatwiejsze do wypicia rano.

Ghee z kakao i cynamonem – jedna z najłatwiejszych wersji smakowych i moja ulubiona. Łyżeczka gorzkiego kakao i odrobina cynamonu nadają smak płynnej czekolady.

Ghee z kurkumą i pieprzem – klasyczna ajurwedyjska kombinacja wspierająca trawienie tłuszczu. Wystarczy ćwierć łyżeczki kurkumy i szczypta pieprzu.

Ghee z łuskanymi nasionami konopi – daje lekko orzechowy smak. Wystarczy łyżeczka nasion konopi wymieszana z ghee.

Ghee z wodą różaną i kardamonem – bardzo aromatyczna, delikatnie orientalna kombinacja. Kilka kropli wody różanej i szczypta kardamonu w zupełności wystarczą.

Ghee z cynamonem i wanilią – przypomina deserowy krem. Można dodać też odrobinę miodu, jeśli ktoś potrzebuje słodszej wersji.

Ghee z koprem włoskim i kardamonem – lekka, świeża mieszanka, często dobrze tolerowana przez osoby mające skłonność do wzdęć.

Ghee z herbatą imbirową – zamiast mieszać składniki można po prostu popić ghee kilkoma łykami gorącej herbaty imbirowej.

Ghee z kawą i cynamonem – coś w rodzaju „bulletproof coffee”. Ta wersja nie zawsze jest zalecana przy bardzo ścisłym oczyszczaniu, ale wiele osób stosuje ją w łagodniejszych protokołach. No i wtedy jak nie umie żyć bez kawy. Ja nigdy w życiu nie piłam kawy więc problemu nie mam:)

Mała wskazówka praktyczna: ghee najłatwiej wypić, gdy jest lekko podgrzane – mniej więcej do temperatury ciała. Można je też popić kilkoma łykami ciepłej wody lub herbaty imbirowej, co bardzo zmniejsza uczucie mdłości.

Jak dobrze liczę to mój 9 dzień bez jedzenia. Ale nie do końca, tylko 2 czy 3 dni w głodówce są dniami faktycznie o wodz...
07/03/2026

Jak dobrze liczę to mój 9 dzień bez jedzenia. Ale nie do końca, tylko 2 czy 3 dni w głodówce są dniami faktycznie o wodzie. Trochę przerobiłam swój wiosenny post od czasu kiedy o mało nie zeszłam z tego świata po zapaleniu dróg żółciowych 5 lat temu. O nie nie u mnie odpada post bez tłuszczu. 5 lat temu wydarzylo się coś co zupełnie zmieniło mój sposób myślenia o żółci. To jest jednak bardzo sprytny mechanizm i jeśli nie jest w sprawności to może u osób podatnych wywołać spore zamieszanie. U mnie po 7 dniach głodówki tylko o wodzie postanowiło się zrobić zapalenie dróg żółćiowych - ze stagnacji żółci. Wywołałam go bardzo nieodpowiedzialnie - teraz już to wiem - ale wtedy takiej wiedzy nie miałam. I na pewno nie ma jej 90 procent oczyszczających się. A już tym bardziej tic toc owych i instagramowych oczyszczających się. Dlatego teraz nie dopuszczam do sytuacji zastojów żółciowych - codziennie mimo jedzenia spożywam tłuszcz. Jem ghee, dodaje go do gorącej wody i nie żałuję sobie (może dlatego nigdy na głodówkach nie chudnę nawet kilograma:D) po co to robię? Przede wszystkim żeby dać sygnał dla żółci ale też zahamować spalanie mięśni. Nie po to ćwiczę tyle, żeby mięśnie się spalały:) mają mi pomagać, mam ich sporo i ma tyle zostać. Żółć jest mi potrzebna , dzięki niej utrzymuję "normalne" wypróżnianie, zrzucam z ciała to, co powinno zostać usunięte:)

Dziś w ramach mentoringu był bardzo ciekawy temat. Z perspektywy kulturoznawczej mogłam się nieźle popisać ale bardziej ...
06/03/2026

Dziś w ramach mentoringu był bardzo ciekawy temat. Z perspektywy kulturoznawczej mogłam się nieźle popisać ale bardziej chodziło tu o praktykę:):) I właśnie te praktyczne informacje w odniesieniu do ajurwedy dostaniesz. Na pewno wielu z was korzysta w produktów konopnych. Wiecie o nich dostatecznie dużo z perspektywy ajurwedy żeby z pewnością bezpieczeństwa z nich korzystać? Nawet jeśli mój mentoring jest skierowany do konsultantek i terapeutek to dziś wyjątkowo (podobnie jak poprzedni odcinek w sumie też) każdy zwykły nie-ajurwedyjski śmiertelnik może z niego skorzystać dostając sporą porcję wiedzy do wykorzystania w praktyce! Chętnych zapraszam na priv po nagranie i materiały (1,5 h - 70 zł):)
Jeszcze jedna rzecz: czy leci z nami osoba chętna do spojrzenia krytycznym okiem na ponad 400 stronicowy e-book o wałkach na suplementach, który właśnie kończę pisać? Czego w nim brakuje? Co można ulepszyć przed wydaniem go na światło dzienne...

Kto był na moim webinarze w SAP we Środę Popielcową, ten wie, że nie ma ajurwedyjskiego oczyszczania bez odpowiedniej pr...
05/03/2026

Kto był na moim webinarze w SAP we Środę Popielcową, ten wie, że nie ma ajurwedyjskiego oczyszczania bez odpowiedniej produkcji i prawidłowego przepływu żółci. Jeśli popatrzysz, jak to odbywa się w ajurwedzie, zaczynasz od łyżki ghee z gorącą wodą przez kilka dni przed właściwymi procedurami. Jak myślisz — po co ghee? Po co u Moritza oliwa? Po co u Bołotowa glistnik? Po co w oczyszczaniu słowiańskim mniszek lekarski?

Zacznijmy od tego, co żółć robi w organizmie.
Żółć jest wytwarzana w wątrobie, magazynowana w pęcherzyku żółciowym i uwalniana do jelita po posiłku. Jej główna rola to emulgowanie tłuszczów, czyli ułatwienie ich trawienia i wchłaniania, a także transport części substancji wydalanych przez wątrobę. Gdy do jelita trafiają tłuszcze i białka, wydziela się CCK (cholecystokinina), która pobudza skurcz pęcherzyka żółciowego i wyrzut żółci.

I tu dochodzimy do rzeczy najważniejszej: żółć nie jest tylko „płynem do trawienia tłuszczu”. To również jeden z głównych sposobów, w jaki organizm wiąże i usuwa to, co ma zostać wydalone przez wątrobę, zwłaszcza nadmiar cholesterolu, bilirubinę oraz część związków rozpuszczalnych w tłuszczach, których organizm chce się pozbyć. Innymi słowy: jeśli żółć jest zbyt gęsta, jeśli jest jej za mało albo jeśli nie odpływa prawidłowo, to cały ten fizjologiczny mechanizm działa gorzej.

Dlatego w tradycyjnych systemach oczyszczania tak często pojawia się albo tłuszcz, który pobudza wyrzut żółci, albo zioła gorzkie i żółciopędne, które wspierają pracę wątroby, pęcherzyka żółciowego i przepływ żółci. Bo bez sprawnej żółci nie ma ani dobrego trawienia tłuszczów, ani sprawnego wydalania tego, co organizm chce usunąć drogą wątrobowo-żółciową.
Moim ulubionym wiosennym ziołem od którego w ogóle zaczynam pracę to mniszek lekarski. Mniszek lekarski od wieków jest stosowany jako roślina wspierająca wątrobę, trawienie i przepływ żółci. Należy do klasycznych ziół gorzkich, które pobudzają pracę układu trawiennego, dlatego tak często pojawia się w tradycyjnych protokołach wspierających wątrobę i pęcherzyk żółciowy, zwłaszcza kiedy surowcem jest liść. Możesz go wykorzystać w wielu prostych wersjach:
* Sałatka z młodych liści mniszka
Składniki:

garść młodych liści mniszka

garść rukoli lub mixu sałat

1 jabłko albo pół gruszki

garść orzechów włoskich lub pestek dyni

kawałek sera koziego lub feta

2 łyżki oliwy

1 łyżka soku z cytryny

1 łyżeczka miodu

sól, pieprz

Przygotowanie:
Umyj liście, osusz i jeśli trzeba, posiekaj. Dodaj jabłko, orzechy i ser. Z oliwy, cytryny i miodu zrób dressing. Wymieszaj tuż przed podaniem.

* Pesto z liści mniszka

Składniki:

1 szklanka młodych liści mniszka

1 mały ząbek czosnku

2–3 łyżki pestek słonecznika lub orzechów włoskich

3–4 łyżki oliwy

2 łyżki parmezanu lub płatków drożdżowych

1–2 łyżeczki soku z cytryny

szczypta soli

Przygotowanie:
Wszystko zblenduj na pastę. Podawaj do kaszy, makaronu, grzanek albo jako smarowidło.
Albo po prostu ciesz się tym smakiem w sokach, naparach, sałatkach, na surowo.. jak chcesz:)

Adres

Suchedniów Gmina
26-130

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Ajurweda dla zdrowia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Ajurweda dla zdrowia:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Ajurweda i naturalne metody terapii dla Twojego zdrowia

Nazywam się Monika Ptak-Korbacz.

Jestem całym umysłem kulturoznawcą (Porównawcze Studia Cywilizacji, UJ), całym sercem terapeutką ajurwedy wykształconą w Indiach (2011), całą duszą naturoterapeutką, całym ciałem instruktorką ćwiczeń psychosomatycznych ze specjalnością pilates i stretching.

Aby maksymalnie efektywnie wykonywać moją pracę, łączącą wiele dziedzin nauki w holistyczne podejście do klienta, ukończyłam również wiele kursów i szkoleń, m.in.: irydologię, ćwiczenia dla kobiet w ciąży i połogu, kurs pracy z oddechem metodą Butejki, kurs masażu ajurwedyjskiego, dietetykę, kurs instruktora rekreacji, kursy pracy z poszczególnymi narzędziami oraz urządzeniami używanymi w pilates i kurs pedagogiczny, by móc w pełni dzielić się swoją wiedzą.

Jak na pittę przystało, potrzeba ciągłej aktywności wiodła mnie po różnych dodatkowych ścieżkach: uczyłam języka japońskiego, prowadziłam zajęcia tae-bo, gotowałam cateringowo w ramach stworzonego przeze mnie projektu “Odnowa Jedzeniowa”, wykładałam na UTW.