13/12/2025
Taki jest też mój pogląd, szczególnie wobec dzieci u których wielu specjalistów pracujących z nimi dopatruje się zaburzeń psychicznych…..tam zastosowanie ma przede wszystkim psychologia rozwoju, psychologia dziecka, a nie psychologia kliniczna. Kiedyś nawet po specjalności z psychologi klinicznej nie można było być zatrudnionym w szkole czy przedszkolu! - warto do tego nurtu wrocić…..problemy wychowawcze to nie zaburzenia to proces rozwoju!i
Ponad DSM Stevena C. Hayesa to jedna z tych książek, które czyta się z ulgą. Bo ktoś w końcu na głos mówi to, co wielu z nas myśli w gabinecie, ale rzadko wypowiadamy wprost.
DSM jest użyteczne. Porządkuje język, ułatwia komunikację, bywa potrzebne formalnie. Ale jeśli ktoś myśli, że lista kryteriów diagnostycznych = rozumienie pacjenta, to mamy problem. ⚠️ I dokładnie od tego miejsca zaczyna się ta książka.
Hayes proponuje odejście od myślenia kategoriami: „jaką etykietę tu przykleić?”, na rzecz pytania: jakie procesy psychologiczne podtrzymują cierpienie tej konkretnej osoby? Nie „czy spełnia kryteria”, tylko dlaczego tak funkcjonuje, co utrwala problem i co można realnie zmienić. 🔍
To podejście jest mi bliskie, bo w gabinecie rzadko trafiają się pacjenci „książkowi”. Trafiają się ludzie z lękiem, wstydem, unikaniem, nadmierną kontrolą, ruminacjami, sztywnymi przekonaniami o sobie — i z trzema rozpoznaniami w papierach, które niewiele mówią o tym, jak z nimi pracować. 🤷♀️
„Ponad DSM” nie jest manifestem przeciwko diagnozie. To raczej zaproszenie do dojrzałego, klinicznego myślenia: diagnoza jako hipoteza robocza, a nie wyrok. Jako proces, a nie etykieta. 🧭
Jeśli pracujesz terapeutycznie, diagnozujesz albo po prostu czujesz, że klasyczne systemy coraz częściej nie nadążają za rzeczywistością gabinetową — to jest książka, którą warto przeczytać. 📘 Nie po to, żeby wszystko wyrzucić do kosza. Tylko po to, żeby myśleć szerzej, głębiej i bardziej odpowiedzialnie. 🌱 #@