06/01/2026
Bardzo ważne ❤️
To romantyzowanie autyzmu w kulturze popularnej, internecie i mediach głównego nurtu wzbudza we mnie bardzo mieszane uczucia.
Dla mnie osobiście autyzm ma bardziej twarz „Rain Mana” niż bohaterów „Autentycznych”, „Absolutnych debiutantów”, „Atypowego”, „The Good Doctor” i innych filmów, seriali i programów, gdzie prezentuje się na ogół wysokofunkcjonujące osoby w spektrum.
Świat chyba jeszcze nie jest gotowy na to, żeby masowo zobaczyć autystyczne osoby, których zachowanie wywoła w ludziach dyskomfort.
Nie mam nic przeciwko temu, że autyzm stał się tak bardzo obecny, że wzrasta świadomość, że społeczeństwo już coś kojarzy. Jednak to, co jest pokazywane, to nie jest po prostu pełny i prawdziwy obraz. Za chwilę dojdzie do tego, że autyzm to będzie jakieś „fancy condition” czy „neuroróżnorodność-ciekawostka, którą lepiej mieć w wersji light”.
Nie mam już siły na kolejne idealistyczne i bezrefleksyjnie pozytywne publikacje, pełne naiwnych cytatów o pięknych umysłach, odmiennym sposobie postrzegania rzeczywistości lub „zwycięstwie” nad tym wciąż nie w pełni poznanym zaburzeniem rozwojowym.
Ilekroć słyszę, że autyzm to „cudowny umysł”, „alternatywny sposób odbioru otaczającego świata” lub „odmienność neurorozwojowa” — myślę sobie: „to też — czasami”. Jednak znacznie częściej stają mi przed oczami osoby wymagające stałej opieki, niemówiące, zamknięte w swoim świecie i zachowujące się w sposób niezrozumiały dla otoczenia, oraz ich obciążeni ponad miarę opiekunowie. Zastanawiam się wtedy, co muszą czuć, gdy do powszechnej świadomości idzie taki przekaz. „Piękny umysł?” — dla rodziców osób zmagających się z głębokim autyzmem, a znam takich więcej niż tych wysoko funkcjonujących, to przede wszystkim walka o przetrwanie.
Dajcie może głos rodzicom tych bardziej zaburzonych autystów. Dla nich autyzm to krew, pot i łzy. To codzienny znój, trudne zachowania, zszarpane nerwy, niemożliwe do przepracowania emocje, mniejsze lub większe niezrozumienie ze strony otoczenia, ale i nadzieja, że jutro będzie być może trochę lepiej niż dziś.
No i ciągła walka. Z zaburzeniem własnego dziecka, z własną słabością, z bezdusznymi instytucjami, z często pozbawionym empatii otoczeniem. Rzeczywiście czasami bywa wzruszająco i śmiesznie — jak w dobrej tragikomedii. Na swojej drodze można też spotkać wspaniałych i wspierających ludzi, którzy zapewnią momenty wytchnienia, dodające sił do dalszych zmagań.
Autyzm to również nieustająca nauka. Na początku tej drogi co chwilę otwiera się przed tobą zupełnie nowy świat, o którym nie miałeś pojęcia. Jednak stopniowo uczysz się ogarniać i porządkować to wszystko i coraz więcej rozumiesz. Im więcej wiemy o tym zaburzeniu, tym mniej się boimy. Żeby wyzwolić się od lęku, trzeba się tego autyzmu powoli, cierpliwie i wytrwale uczyć.
Fajnie byłoby, żeby również nad tymi aspektami autyzmu pochylili się internetowi influencerzy oraz twórcy seriali, filmów i programów TV.
zdjęcie: Amazon.com