Agnieszka Krzyżosiak Akupunktura

Agnieszka Krzyżosiak Akupunktura * akupunktura *medycyna chińska
* holistyczne wspieranie zdrowia
*dzieci i dorośli Smakuj! Żyj!. I to one od lat mnie prowadzą. One, Medycyna Chińska oraz Spokój.

W myśl Medycyny Chińskiej Człowiek żyje między Niebem a Ziemią a wszystko to czego potrzebuje do życia można, w dużym uproszczeniu, opisać trzema słowami: Oddychaj! Bo wierzę, że od spokoju wszystko się zaczyna. I zdrowie, i życie i szczęście. Wspieram więc w poszukiwaniach spokoju, ukojenia i harmonii. Nazywam się Agnieszka Krzyżosiak i jestem akupunkturzystką, terapeutką medycyny chińskiej, pasjonatką holistycznego podejścia do życia. A w żyłach od zawsze płynie mi pielęgniarska krew. I to właśnie studia pielęgniarskie obudziły we mnie miłość do wspierania i towarzyszenia drugiemu człowiekowi. W zdrowiu i w chorobie. A Klasyczna Medycyna Chińska dała ku temu najwspanialsze narzędzia. Wspieram Człowieka na każdym etapie życia. Od poczęcia (a często nawet i wcześniej, zwłaszcza, gdy jest z tym problem) aż czasem do ostatniego tchu. W zdrowiu i chorobie. Od dbania witalność, blask i siłę życiową po poprawę jakości życia w chorobach przewlekłych, nowotworowych czy terminalnych. Tych maleńkich jaki tych całkiem dorosłych. Każdy z nas jest inny więc każdy wymaga innego wsparcia. Najczęściej na wizytach wykorzystuję akupunkturę ale mam w zanadrzu szereg innych narzędzi, technik by Cię wspomóc. Pozwól, że pomogę Ci wspierać Twoje zdrowie.

Dojo wiosenne to moment ciszy pomiędzy porami.
Zanim ruch wiosny nabierze tempa, Energia Ziemi zatrzymuje nas na chwilę,...
30/01/2026

Dojo wiosenne to moment ciszy pomiędzy porami.
Zanim ruch wiosny nabierze tempa, Energia Ziemi zatrzymuje nas na chwilę, by przetworzyć to, co było, i przygotować wewnętrzny grunt pod zmianę.
To czas, w którym zmienia się nasz wewnętrzny klimat – sposób reagowania, trawienia emocji, podejmowania decyzji. Ziemia reguluje wilgoć, napięcia i nadmiar myśli, ucząc organizm, jak przejść z fazy magazynowania do fazy wzrostu bez wyczerpania.
Jeśli w tym okresie pojawia się zmęczenie, chaos w głowie lub potrzeba wycofania – to znak, że Ziemia właśnie pracuje.

Energia Ziemi najlepiej reaguje na łagodne, regularne metody, które działają na ciało, oddech i świadomość jednocześnie.
Dlatego w czasie Dojo warto sięgać po takie formy wsparcia , które pracują głęboko, bez gwałtownych bodźców.
Zabiegi oparte na cieple, dotyku, rytmie, pracy z meridianami czy regulacji pola energetycznego pomagają Ziemi:
🟡 domknąć cykl,
🟡rozproszyć zastój,
🟡odbudować poczucie wewnętrznej spójności.
Nie chodzi o intensywność.
Chodzi o konsekwencję i uważność.
W Dojo wiosennym szczególne miejsce zajmuje olejek wetiwerowy.
To zapach głęboko ziemski, ciężki i stabilny – jak korzenie sięgające bardzo głęboko. Wetiwer:
🟠wspiera ugruntowanie energii,
🟠uspokaja nadmiar myślenia i wewnętrzne rozedrganie,
🟠pomaga „osiąść” emocjom, zanim ruszy wiosenny ruch,
* wzmacnia poczucie bezpieczeństwa w czasie zmiany.
To olejek, który nie popycha.
On pozwala Ziemi dokończyć transformację.
Wystarczy niewielka ilość – na stopy, splot słoneczny lub do spokojnej inhalacji wieczorem. W Dojo zapach nie ma pobudzać. Ma utrzymać stabilność.
Dojo wiosenne nie jest czasem intensywnego działania.
Jest czasem przygotowania przestrzeni, w której wiosna będzie mogła wzrastać bez napięcia.
Gdy Ziemia jest zaopiekowana – ciało wie, kiedy ruszyć.
Gdy wewnętrzny klimat się stabilizuje – zmiana przychodzi naturalnie.
Bo prawdziwa transformacja nie zaczyna się od ruchu.
Zaczyna się od Ziemi.
——-
Dojo wiosenne trwa od 26.01

26/01/2026

Sobota była spokojna i dobra w najprostszy możliwy sposób.
Była o byciu, o obecności i o przekazywaniu tego, co naprawdę ważne w pracy z ciałem. Pachniała moksą, kompotem i plackiem z sycylijskich pomarańczy.

Razem z Pauliną przyszłyśmy z intencją, żeby dać.
Podzielić się doświadczeniem, czuciem i rozumieniem zabiegu – nie tylko od strony techniki i punktów, ale od strony uważności, dotyku i kontaktu z drugim człowiekiem.

Był czas na naukę, na pytania, na próby.
Na sprawdzanie, jak zabieg „układa się w rękach”, kiedy jest przestrzeń i spokój.
Na zauważenie, że ciało często mówi więcej niż schemat.

To było spotkanie, w którym ważne było nie tylko jak coś zrobić, ale jak być w trakcie.
Bez pośpiechu.
Bez presji.
Z szacunkiem do rytmu ciała.

Ta wiedza nie ma trafić do szuflady.
Ma dać odwagę – do pracy po swojemu, spokojnie i z uważnością.
Do zaufania własnym rękom i temu, co już w nich jest.

I mam poczucie, że te, które skończyły to szkolenie, wyszły z czymś więcej niż techniką.
Z przekonaniem, że mogą.

Jestem wdzięczna za obecność, otwartość i zaufanie.
Za tę jakość wspólnego uczenia się i bycia razem.
To był bardzo dobry, potrzebny czas.

———
24.01.2026 odbył się Praktyczny Warsztat Zabiegowy.

Dałam się naciągnąć. Piękne cyferki na Facebooku, zasięgi, dobrze opakowana narracja. Pomyślałam: skoro tylu ludzi słuch...
19/01/2026

Dałam się naciągnąć. Piękne cyferki na Facebooku, zasięgi, dobrze opakowana narracja. Pomyślałam: skoro tylu ludzi słucha, coś w tym musi być. Zupełnie mi obca osoba z zagranicy.
A potem przyszło zderzenie z rzeczywistością. Okazało się, że ta pani nie ma nawet podstawowej wiedzy. Nie rozumie procesów, o których mówi. Operuje hasłami, ale tak naprawdę nie wie, o czym opowiada — bez struktury, bez odpowiedzialności. I to było dla mnie bardzo trzeźwiące doświadczenie.
Praca z poziomu serca jest ważna, nawet bardzo. W medycynie chińskiej serce to Shen: świadomość, obecność. Zanim dotkniemy czyjegoś ciała, emocji czy ducha, musimy rozumieć zależności, poziomy, czas, konstytucję i historię człowieka. Intencja to dopiero początek, a nie usprawiedliwienie braku przygotowania.
Odpowiedzialność terapeuty polega na tym, by nie tylko „czuć”, ale wiedzieć, co robi — i mieć świadomość konsekwencji swoich słów, decyzji i działań dla drugiego człowieka.
Czemu o tym piszę?
Bo często rozmawiamy o tym w gabinecie. Przychodzicie z różnymi „rewelacjami” z social mediów. Doświadczenie z poprzedniego tygodnia również dało mi do myślenia. A rozmowy w kuluarach kursu, na którym byłam w weekend, tylko utwierdziły mnie w tym co myślę i czuje.
Nadchodzący rok chiński będzie właśnie też o tym. To będzie czas nauki, przekazywania wiedzy, porządkowania tego, co prawdziwe, a co tylko dobrze brzmi. Czas, w którym nie wystarczy „czuć” — warto rozumieć.
Tym bardziej, że ja lubię się uczyć. Lubię tez Wam wyjaśnić co, czemu i dlaczego. Dla mnie nauka to nie tylko kompetencje — to odpowiedzialność. To szacunek do pacjenta, do jego zdrowia i historii.
Dziś wiem jedno: nie wszystko, co głośne, jest prawdziwe. I nie każdy, kto mówi o zdrowiu, faktycznie wie, czym ono jest.
Dlatego warto dbać o swoje źródła, zadawać pytania i nie oddawać całej mocy na zewnątrz. Każdy z nas ma w sobie wiedzę, intuicję i zdolność rozróżniania tego, co mu służy, a co nie.
W zdrowiu nie ma miejsca na iluzję. Jest miejsce na serce, wiedzę, praktykę i ciągłe uczenie się. Razem.

Przy okazji kłaniam się nisko wszywkim moim nauczycielom tym „akademickim” i tym życiowym.
Dziękuje❣️

12/01/2026

JESZCZE W WEEKEND🤒
koc, herbata, dres, myśl pt. „odwołam wszystko, nie ma opcji…”

A DZIŚ? 🌿
Jestem na nogach i pędzę do gabinetu 🚶‍♀️✨
Co się wydarzyło po drodze?
– gua sha, żeby ruszyć stagnację i wyprowadzić chorobę na zewnątrz
– moksoterapia, żeby ogrzać to, co wychłodzone i zmęczone
– moczenie stóp, bo stopy to brama do całego organizmu
– olejki eteryczne, które zrobiły robotę i dla ciała, i dla głowy

To nie magia.

To słuchanie ciała i danie mu dokładnie tego, czego potrzebuje w odpowiednim momencie.
Ciało naprawdę chce zdrowia.
Czasem tylko potrzebuje delikatnego wsparcia 💛

Dziś pracuję.
Wczoraj odpoczywałam.
I jedno, i drugie jest wsparciem.
Bo od spokoju wszystko się zaczyna 🌱

————-
Jeśli chcesz się nauczyć jak działać wejdź tutaj w link (https://zabiegi.orkiszowepola.pl) do warsztatów praktycznych na których nauczymy Cię jak w podobnych (i nie tylko takich) sytuacjach sobie radzić!

Jest taki moment, który wszyscy dobrze znamy.Jeszcze nie chorujemy „na dobre”, ale coś już nie gra: drapie w gardle, cia...
09/01/2026

Jest taki moment, który wszyscy dobrze znamy.
Jeszcze nie chorujemy „na dobre”, ale coś już nie gra: drapie w gardle, ciało robi się cięższe, myśli przygasają, a w kościach czujemy wołanie o odpoczynek.
To właśnie wtedy - w tych pierwszych, cichych sygnałach - mamy największy wpływ na to, jak potoczy się dalej nasza odpornościowa historia.

Poczytajcie!
Zapraszam!

Orkiszowepola organizują dla Państwa profesjonalne szkolenia i warsztaty kulinarne.

To nie jest czas na zryw.
To nie jest moment na „jeszcze trochę, jeszcze szybciej, jeszcze więcej”.To jest czas zbierani...
07/01/2026

To nie jest czas na zryw.
To nie jest moment na „jeszcze trochę, jeszcze szybciej, jeszcze więcej”.
To jest czas zbierania zasobów.

Czuję wokół (i w gabinecie) dużo nerwowego ruchu.
Jakby coś już miało się zacząć,
jakby trzeba było zdążyć,
jakby zatrzymanie było stratą.
A tymczasem… jeszcze nie weszliśmy w Rok Ognistego Konia Yang.

W medycynie chińskiej ten moment przed jest kluczowy.
Bo ogień, który nadchodzi, nie pyta, czy jesteśmy gotowi.
On po prostu rusza.
Koń Yang to ogromna siła.
Ruch. Decyzje. Impuls. Ogień serca i woli.
Ale ogień nie wybacza pustki.
Jeśli wejdziemy w ten czas z wyczerpaną Ziemią,
z Nerkami bez zapasu,
z Shen już teraz pobudzonym,
to ten sam ogień, który mógłby nas nieść,
zacznie nas spalać.
Dlatego teraz nie szalejemy.
Teraz robimy rzeczy małe, ale prawdziwe.
Odżywiamy Ziemię.
Zatrzymujemy rozproszoną energię.
Domykamy to, co emocjonalnie niedomknięte – bez pchania, bez presji.
Uczymy się reagować.

To jest czas:
– ciepła
– regularności
– prostego jedzenia
– snu, który naprawdę odbudowuje
– bycia bardziej w ciele
- delikatnego poruszania.

I aromaterapii😍, która nie pobudza, tylko przywraca ciężar:
❣️wetiwer – gdy za bardzo „lecimy”do góry
❣️kadzidłowiec – gdy Shen nie chce się uspokoić
❣️paczula – gdy tracimy kontakt z brzuchem i ziemią
❣️mandarynka – gdy napięcie nie pozwala odetchnąć

I akupunktury - jak ręka, która przytrzymuje,
a nie jak impuls, który popycha.

Nie wszystko musi wydarzyć się teraz.
Nie wszystko trzeba zaczynać już.
To jest moment zbierania drewna,
a nie podkładania ognia.
Bo gdy Koń Yang ruszy,
ruszy naprawdę.
A tylko spokojny koń będzie niósł.

A wszak od spokoju wszystko się zaczyna.
I zdrowie. I szczęście. I życie.

akupunkturaswarzedz

05/01/2026

Chciałabym Wam dziś życzyć czegoś, co nie zawsze jest spektakularne.
Nie zawsze wygląda dobrze na zdjęciach.
Czasem jest zmęczone,
czasem pokryte blizną,
czasem pachnie kawą wypitą w pośpiechu i oddechem złapanym w ostatniej chwili.
Chciałabym Wam życzyć życia, które jest prawdziwe.
Życia, w którym nie trzeba udawać silnej, kiedy dusza krzyczy o czułość.
Życia, w którym słabość jest znakiem człowieczeństwa, a nie porażką.
Życia, w którym „jestem” jest ważniejsze niż „muszę”.
Życzę Wam miękkiego Serca, nawet jeśli świat próbował je utwardzić.
Życzę Wam ciał, które mogą odpocząć, nawet jeśli noszą historię bólu, choroby, walki czy utraty.
Życzę Wam odwagi, ale nie tej z transparentów.
Tylko tej cichej – która podnosi się rano, mimo że noc była trudna.
Życzę Wam, żebyście zobaczyli w sobie Światło.
Nie idealne. Nie brzoskwiniowo ujęte w filtr.
Tylko takie, które czasem drży, ale ciągle świeci.
Życzę Wam relacji, które niosą, a nie ciągną.
Słów, które karmią, a nie ranią.
Dotyku, który przywraca ciało do domu.
Życzę Wam spotkania z własną duszą – spokojnego, czułego, bez pośpiechu.
Bo każdy z nas jest historią, która ma sens.
Każdy jest drogą, która prowadzi dalej.
Każdy jest ważny – nawet kiedy świat zapomina powiedzieć to na głos.
A przede wszystkim życzę Wam, żebyście pamiętali, że można żyć… po wszystkim.
Po chorobie.
Po strachu.
Po upadku.
Po nocy.
Można żyć bardziej.
Cieplej.
Prawdziwiej.
I że w tej drodze nikt nie jest naprawdę sam.
Z wdzięcznością.
Z serca.
Dla Was. 💛
A w zasadzie dla NAS!

Woda nie pędzi. Płynie tam, gdzie ma płynąć. Zatrzymuje się tam, gdzie życie potrzebuje ciszy. A gdy staje się nieruchom...
21/12/2025

Woda nie pędzi. Płynie tam, gdzie ma płynąć. Zatrzymuje się tam, gdzie życie potrzebuje ciszy. A gdy staje się nieruchoma – odbija prawdę. Jak lustro. Jak my, kiedy w końcu przestajemy walczyć i możemy zobaczyć siebie naprawdę.

Przesilenie zimowe to głębia Wody – naszego fundamentu, korzenia życia, najgłębszej siły życiowej, odwagi, poczucia bezpieczeństwa. To moment, kiedy organizm nie chce od nas bohaterskich planów, tylko troski.

Chce ciepła, chce odpoczynku, chce łagodności.
Chce być potraktowane tak, jak traktuje siebie mędrzec: z szacunkiem, spokojem i zaufaniem.
Dlatego w tym czasie pozwalam sobie:
* spać, kiedy ciało woła
* ogrzać się, kiedy marznie nie tylko skóra, ale i serce
* zwolnić, nawet jeśli świat biegnie szybciej niż bym chciała
* przyznać: „potrzebuję odpoczynku” — bez poczucia winy.

Bo kiedy pozwalam sobie na bezruch, coś we mnie zaczyna się układać.
Cisza staje się lustrem.
Widzę, czego naprawdę potrzebuję.
Widzę, co chcę zabrać ze sobą dalej.
I widzę, że nie muszę już tak bardzo udawać silnej.
Przesilenie zimowe przypomina mi, że nawet jeśli na zewnątrz panuje ciemność, we mnie wciąż dojrzewa światło. Delikatnie. Powoli. W swoim czasie.
A ja uczę się temu ufać 💛





Grudzień znowu próbuje nas przekonać, że musimy więcej, szybciej, piękniej.
A ja coraz częściej widzę, że najważniejsze ...
17/12/2025

Grudzień znowu próbuje nas przekonać, że musimy więcej, szybciej, piękniej.
A ja coraz częściej widzę, że najważniejsze dzieje się tam, gdzie zatrzymujemy się choć na chwilę.
Spokój rodzi jasność, a ciało najlepiej regeneruje się wtedy, gdy nie pędzimy za kolejną rzeczą „do odhaczenia”.
To cisza karmi nasze ciało.
I może właśnie to jest najpiękniejszy prezent, jaki możemy sobie dać przed Świętami:
chwila ugruntowania,
ciepła dłoń na brzuchu,
powolny oddech,
i zgoda na to, że nie musimy być idealne — wystarczy, że jesteśmy obecne.
Bo kiedy kobieta wraca do swojego centrum,
cały dom oddycha spokojniej.









05/12/2025

Znasz to?
To uczucie, kiedy ciało działa trochę jak stary komputer — niby włącza się, ale ekran ładuje się za wolno, a myślenie idzie jak przez mróz.
Moja najprostsza recepta na to: wywar z imbiru, owijam lędźwie ciepłym szalikiem i siadam na chwilę w ciszy.

Bo jedna z najstarszych nauk medycyny chińskiej mówi:
Zima nie przychodzi po to, żeby nas zamrozić. Zima przychodzi po to, żebyśmy nauczyli się dbać o Ogień.

🔥 Bo ogień w nas nie gaśnie bez powodu.
Gasi go:
– jedzenie w biegu,
– zimne posiłki „na szybko”,
– woda z lodem,
– za dużo obowiązków,
– za mało obecności,
– i te wszystkie niepozorne decyzje, które wyjadają z nas Yang małymi łyżeczkami.

Ale dobra wiadomość?
Wewnętrzny ogień wraca szybciej, niż myślisz.

🧡 Zaczyna się od prostych rzeczy:
Od dodania do obiadu kawałka masła,
bo tłuszcze karmią Esencję, stabilizują Śledzionę i mówią Nerkom:
„Jest bezpiecznie, możesz odpocząć”.
Od kubka ciepłego naparu,
który rozgrzewa jak mały kominek w brzuchu.
Od kilku kropel imbiru czy cynamonu w dyfuzorze,
które budzą Zhi — Twój duch woli, kierunku i cichej odwagi.
Od chwili ciszy,
w której Shen — duch Serca — na nowo zapala lampkę i mówi:
„Widzę drogę. Idziemy dalej”.

🔥 I od troski o plecy.
Dokładnie tam, gdzie mieszka Ming Men — Ogień Życia.
Kiedy kładziesz na lędźwie ciepło, to tak jakbyś mówiła temu Ogniowi:
„Dziękuję, że jesteś. Nie chcę cię tracić”.

🧡 A przede wszystkim Zima uczy nas, że kierunek nie rodzi się z wysiłku.
Kierunek rodzi się z wnętrza — z tej spokojnej warstwy, którą słyszysz dopiero wtedy, gdy świat trochę zwalnia.
Zima mówi:
„Wracaj do korzeni. Zbieraj siły. Twój czas na rozkwit przyjdzie”.
I właśnie to jest najgłębsza pielęgnacja wewnętrznego ognia:
zamiast go zmuszać, pozwalasz mu odpocząć i odrodzić się.

Nie musisz robić rewolucji.
Wystarczy kilka małych rzeczy:
ciepło, tłuszcze, oddech, cisza, imbir, moxa, miękkość dla siebie.
To małe paliwa podtrzymują wielki ogień.
A gdy wróci — poczujesz.
Zawsze czuć.
Bo wewnętrzny ogień nie znika.
On tylko czasem potrzebuje, żebyśmy go podtrzymywali.

Zima zawsze przypomina mi o kobiecości.
Nie tej rozumianej jako wygląd czy rola.
Ale tej głębokiej, wewnętrznej, cichej ...
26/11/2025

Zima zawsze przypomina mi o kobiecości.

Nie tej rozumianej jako wygląd czy rola.
Ale tej głębokiej, wewnętrznej, cichej kobiecości, która żyje pod powierzchnią — jak woda zimą, skryta pod lodem, a jednak wciąż płynąca.

W Medycynie Chińskiej Zima jest czasem Wody.
Czasem, w którym nic nie musi być „produktywne”.
Nic nie musi błyszczeć.
Nic nie musi „dziać się szybko”.
Zima jest porą, która mówi:
schowaj się,
zbliż się do siebie,
zatrzymaj to, co najcenniejsze,
pozwól opaść temu, co było tylko hałasem.

I tak samo jest z kobiecością.
Kobiecość nie rodzi się w pośpiechu.
Nie rozwija się w świetle reflektorów.
Nie kwitnie, kiedy biegniemy bez tchu.
Kobiecość dojrzewa w ciszy.
W miękkości.
W momentach, kiedy potrafię założyć miękki sweter, zrobić ciepły napar, usiąść przy oknie i pozwolić sobie nic nie udowadniać.

Kobiecość rośnie, gdy daję sobie prawo do odpoczynku.
Gdy zatapiam się w wewnętrznej Zimie — tej, która jest we mnie niezależnie od pór roku.
Zima jest czasem gromadzenia Jing, energii esencjonalnej, która decyduje o naszej sile, życiu, płodności, zdrowiu.

A kobiece ciało szczególnie potrzebuje takich chwil:
momentów, w których nie wypływamy na powierzchnię, ale zanurzamy się głębiej.
Głębiej w swoje potrzeby.
Głębiej w swoje granice.
Głębiej w swój spokój.
Bo zimowa kobiecość nie jest słaba.
Jest spokojna.
Nie jest ciemna.
Jest ugruntowana.
Nie jest wycofana.
Jest mądra.
To czas, kiedy uczę się, że odpuszczanie też jest działaniem.
Że zatrzymanie jest częścią drogi.
Że bycie w sobie jest równie święte jak wychodzenie do świata.

Zima przypomina mi, bym pozwoliła swojej kobiecości odpocząć.
Bym nie oczekiwała od siebie kwitnienia, kiedy jest czas korzeni.
Bym otuliła własne Yin, zanim znów przyjdzie czas, żeby rosnąć.
Bo prawdziwa kobiecość nie jest nieustannym kwiatem.
Jest cyklem.

A Zima jest jej najgłębszym, najbardziej prawdziwym etapem — tym, z którego rodzi się wszystko, co ma nadejść później.
















Adres

Swarzędzka 10/6
Swarzedz
62-020

Strona Internetowa

https://luomed.asysto.pl/wizyta/krok2/6984, https://www.naffy.io/agnieszka-krzyzosia

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Agnieszka Krzyżosiak Akupunktura umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Agnieszka Krzyżosiak Akupunktura:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria