14/07/2025
Zdrada krzywdzi obie strony...
„Zdradzaj bezpiecznie” – czyli jak wmówić sobie, że krzywdzenie drugiego człowieka to forma wolności.
Dziś będzie mocniej niż zwykle.
Bo przeczytałem coś, co uderzyło mnie w samo serce.
Nie mam zgody na to, by zdradę opakowywać w ładne słowa i udawać, że nikogo nie rani.
Na portalu Sympatia.pl pojawił się artykuł z wypowiedzią seksuologa Michała Sawickiego, który mówi:
„U nas możesz zdradzać bezpiecznie.” lub "Można sobie wyobrazić sytuację, że partnerka mówi: "miałam świetny seks z kimś innym", a druga osoba cieszy się jej szczęściem. To wymaga ogromnej pewności siebie, ale taka relacja może być bardzo bliska."
I to właśnie jest ten moment, kiedy człowiekowi opadają ręce.
Bo zdrady nie da się „zracjonalizować”.
Nie da się jej „uczynić bezpieczną”.
Zdrada nie zadziałała. Ona po prostu rozpieprzyła komuś świat – tylko jeszcze o tym nie wie.
Badania z ostatnich 20 lat jasno pokazują:
- Zdrada łamie fundament przywiązania emocjonalnego – a więc tego, co buduje poczucie bezpieczeństwa, stabilności i bliskości.
- Psycholożka i badaczka więzi, Sue Johnson, podkreśla, że intymna więź emocjonalna to „emocjonalne przytulenie dusz”. I właśnie ta więź zostaje drastycznie zerwana w momencie zdrady.
- John Gottman, światowej klasy badacz związków, wprost mówi: „Zdrada to nie seks. To zdradzenie emocjonalnego kontraktu bezpieczeństwa, który tworzymy, kochając.”
- A jeśli już bawimy się w statystyki – to nie, nie 80% ludzi zdradza. Wiarygodne badania mówią o 15–25% – i to w zależności od definicji zdrady. Więc może przestańmy sobie wciskać, że „wszyscy tak robią”, bo to nieprawda. To racjonalizacja. To kłamstwo, które ktoś chce sprzedać.
Zdrada nie jest „drogą do poznania siebie”.
Zdrada to moment, w którym ktoś, kto miał być Twoim bezpiecznym miejscem – nagle staje się źródłem największego bólu.
Wyobraź sobie, że Twoja kobieta – ta, która z Tobą zasypia, śmieje się, broni Cię, wspiera, patrzy na Ciebie z dumą – nagle dowiaduje się, że miałeś kogoś na boku. Nie przez przypadek. Nie przez pomyłkę.
Tylko dlatego, że „czegoś Ci brakowało” i nie umiałeś o tym porozmawiać – bo tak Ci zasugerował jakiś seksuolog, który – z całym szacunkiem – chyba zapomniał, że relacja to nie plac zabaw dla dorosłych, tylko system emocjonalny oparty na zaufaniu.
Wyobraź to sobie.
Jak jej ciało się trzęsie, jak nie może oddychać, jak czuje, że coś w niej umarło.
I nie dlatego, że poszedłeś z kimś do łóżka. Tylko dlatego, że zostawiłeś ją samą tam, gdzie obiecałeś być.
Piszę to nie po to, żeby Cię oskarżyć.
Piszę to, żebyś – jeśli kiedyś staniesz na tej krawędzi – zatrzymał się.
Żebyś zobaczył ten obraz. Żebyś nie chciał być tym facetem.
Bo możesz iść do kobiety i powiedzieć: „Brakuje mi czegoś. Jestem zagubiony. Pomóż mi to zrozumieć.”
Albo możesz po prostu ją zdradzić. I zobaczyć, jak w jednej chwili wszystko, co między wami było prawdziwe – przestaje istnieć.
Nie daj sobie wmówić, że zdrada to ewolucja miłości.
To patologia, to brak dojrzałości. A Ty jesteś lepszy niż to.
I na koniec:
Do wszystkich specjalistów, którzy mówią takie rzeczy publicznie – zastanówcie się trzy razy, zanim wrzucicie swoją „nowoczesną” tezę do internetu.
To, co mówicie, nie trafia do robotów. Trafia do ludzi, którzy szukają odpowiedzi. Czasem chwytają się tego jak ostatniej deski ratunku.
Sympatia.pl robicie to bardzo źle.