06/01/2026
Bardzo często z ust rodziców dzieci i nastolatków chorujących na depresję słychać pytania o szkołę…
– Czy „dociskać”, żeby skończyło klasę?
– Czy odpuścić i liczyć się z tym, że nastolatek powtórzy rok?
To oczywiście tylko dwa z wielu pytań i wątpliwości mówiących o lęku przed… no, właśnie przed czym?
Sądzę, że nawet rodzice mogą nie być do końca świadomi, dlaczego tak bardzo zależy im na „zdaniu”. A może być to lęk przed wieloma konsekwencjami.
Przed przyszłością, czyli ogólnie przed tym, co będzie dalej, w dłuższej perspektywie, niż tylko kilka tygodni czy miesięcy.
Przed „zmarnowanym” rokiem, bo depresja często „wygląda” na coś, co może i utrudnia chodzenie do szkoły, ale czy uniemożliwia naukę w ogóle?
Przed oceną ze strony rodziny, szkoły, innych rodziców i… komentarzami z ich strony, również tymi rozdającymi na lewo i prawo WINĘ za obecny stan rzeczy.
Przed tym, że dziecko „wypadnie z systemu”, nie nadrobi, zostanie w tyle i nie wiadomo, czy się z tego podniesie, a przecież przyszłość, świat, inni ludzie, dobre studia, praca nie będą czekały…
A czasem – przed własnym poczuciem winy:
- Czy zrobiłem/-am wszystko, co trzeba?
W tym miejscu warto się na chwilę zatrzymać i nieco zmienić perspektywę.
Depresja to nie lenistwo ani brak ambicji.
Depresja u dzieci i nastolatków nie jest „gorszym nastrojem” ani „trudnym okresem”. Gdyby tak było nie byłoby takiej a nie innej diagnozy. Do znudzenia będę powtarzał, że to choroba, która realnie wpływa na funkcjonowanie mózgu: koncentrację, pamięć, motywację, poziom energii, zdolność podejmowania decyzji.
To choroba, która według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), w 2020 roku była drugą najczęściej występującą chorobą na świecie. Ponieważ wykrywana jest ona coraz częściej, we wszystkich grupach wiekowych, do 2030 roku - jak przewiduje WHO - może to być najczęściej występujące schorzenie.
Dla młodej osoby pójście do szkoły, odrobienie pracy domowej czy nauka do sprawdzianu mogą być wysiłkiem porównywalnym do biegu z wysoką gorączką.
Dlatego pytanie „czy powinien/powinna się skupić na szkole?” i inne dotyczące nauki czy edukacji, nie jest tak proste, jak byśmy chcieli. Bo najpierw trzeba zapytać: w jakim stanie jest dziecko?
Zdrowienie jest ważniejsze niż promocja do następnej klasy.
W ostrym epizodzie depresji priorytetem jest leczenie i stabilizacja stanu psychicznego, a nie realizowanie podstawy programowej. Szkoła może – ale nie musi – być elementem terapii. Dla jednych dzieci utrzymanie minimalnego kontaktu ze szkołą daje poczucie normalności i struktury dnia. Dla innych jest źródłem ogromnego stresu, poczucia porażki i nasilenia objawów. Powtarzanie roku nie jest porażką. Porażką jest ignorowanie choroby w imię „zaliczenia klasy” kosztem zdrowia psychicznego, a czasem nawet życia.
A ciężko chodzić do szkoły, gdy całe Twoje życie spowija mrok. A ciężko pisać sprawdzian mając wrażenie, że plecy przyciska niewidzialna czarna otchłań. A ciężko wstać z łóżka, gdy jedyne, o czym się myśli to zniknięcie i nierobienie nikomu kłopotu…
Tymczasem, wielu rodziców myśli w kategoriach skrajności: albo wymagamy i mobilizujemy, albo całkowicie odpuszczamy. Istnieje jednak trzecia droga: elastyczne dostosowanie wymagań do aktualnych możliwości dziecka.
To może oznaczać indywidualny tok nauczania lub nauczanie domowe, ograniczenie liczby ocen i zaliczeń, skupienie się na kilku kluczowych przedmiotach zamiast „wszystkiego naraz”, zgodę na nieobecności i gorsze wyniki bez ciągłego „nadganiania”, ścisłą współpracę ze szkołą, pedagogiem, psychologiem. Nie chodzi o to, by „nic nie robić”, ale by nie wymagać więcej, niż dziecko jest w stanie unieść.
Dla nastolatka w depresji komunikat, który słyszy z ust rodzica:
– Najważniejsze, żebyś zdał/a.
może brzmieć:
– Twoje samopoczucie jest mniej ważne niż oceny.
Nawet jeśli intencją rodzica jest troska o przyszłość, dziecko często słyszy presję i brak zrozumienia.
Z kolei komunikat:
– Twoje zdrowie jest teraz ważniejsze niż szkoła.
…buduje poczucie bezpieczeństwa i zaufania – a to fundament zdrowienia.
Warto pamiętać, że system edukacji daje wiele możliwości „powrotu”: poprawki, egzaminy eksternistyczne, szkoły dla dorosłych, zmiana profilu, a nawet zmiana ścieżki życiowej. Depresja natomiast, nieleczona lub lekceważona, może wracać latami. Czasem „stracony” rok szkolny okazuje się rokiem, który ratuje życie. Warunkiem jednak jest współpraca ze szkołą – szczere przyznanie, że to depresja, oczekiwanie pomocy i egzekwowanie jej, gdy takiego wsparcia zabraknie. I to jest właśnie to, na czym rodzic chorego dziecka może się skupić, zamiast naciskać na to, żeby nastolatek „poszedł do szkoły”.
Na jednym ze szkoleń dla psychologów i psychoterapeutów zapytałem:
- Co można powiedzieć rodzicowi, któremu bardzo zależy na edukacji dziecka z depresją?
Odpowiedź była jednoznaczna:
– Może pan zapytać: wolą państwo, żeby wasza córka/ syn zdała czy żeby żyła?
Drodzy Rodzice,
Nie ma jednej dobrej odpowiedzi dla wszystkich. Każde dziecko, każda depresja i każda sytuacja rodzinna są inne. Ale jeśli miałoby istnieć jedno wyjście z chorobowego impasu, to brzmiałby on tak:
NAJPIERW ZDROWIE. POTEM SZKOŁA. Nie odwrotnie.
A promocja do następnej klasy? Ona naprawdę może poczekać.
Obraz: sohail sattar z Pixabay
___________________________________
Jacek Wolszczak
psycholog, pedagog, terapeuta EMDR
pracujący z młodzieżą i dorosłymi w Badanie Świata
e-mail: jacek@depresjanastolatkow.pl