Krzysztof Jaźwiec - terapeuta uzależnień, autor

Krzysztof Jaźwiec - terapeuta uzależnień, autor Od kilkunastu lat zajmuję się pomaganiem osobom uzależnionym, ale także ich bliskim, w poradzeniu sobie z uzależnieniem. tel. 663 040 333

Prowadzę terapię dochodzącą i online na poziomie podstawowym, rozszerzonym, a także związaną z rozwojem osobistym.

26/11/2025

NAŁOGOWE REGULOWANIE EMOCJI

Wszystkich zainteresowanych tematem uzależnienia i współuzależnienia zachęcam do lektury mojej książki: "ESENCJA ALKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI"
https://www.empik.com/szukaj/produkt?author=krzysztof+jaźwiec

Jeśli podobało Ci się to nagranie, możesz postawić kawę autorowi tutaj:
https://buycoffee.to/krzysztof.jazwiec

Zapraszam do subskrybowania mojego kanału na YouTube:
www.youtube.com/-o7i

i obserwowania profilu na TikToku:
www.tiktok.com/

a także do słuchania na Spotify:
https://open.spotify.com/show/3j1CrfSEOK9Yxh5WUlyBdJ?si=Pr1OrKP3QZOUlVVhbTmguA

, , ,

26/11/2025

Program HALT

Wszystkich zainteresowanych tematem uzależnienia i współuzależnienia zachęcam do lektury mojej książki: "ESENCJA ALKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI"
https://www.empik.com/szukaj/produkt?author=krzysztof+jaźwiec

Jeśli podobało Ci się to nagranie, możesz postawić kawę autorowi tutaj:
https://buycoffee.to/krzysztof.jazwiec

Zapraszam do subskrybowania mojego kanału na YouTube:
www.youtube.com/-o7i

i obserwowania profilu na TikToku:
www.tiktok.com/

a także do słuchania na Spotify:
https://open.spotify.com/show/3j1CrfSEOK9Yxh5WUlyBdJ?si=Pr1OrKP3QZOUlVVhbTmguA

, , ,

23/11/2025

Program „HALT”

Wśród niepijących alkoholików dość popularną metodą, wspomagającą trzeźwienie jest mini program HALT. Tak naprawdę jest to program nie tylko dla osób uzależnionych, a właściwie dla wszystkich, chcących pozostawać w równowadze ze światem i samym sobą.
HALT można by przetłumaczyć jako stop, zatrzymanie, jednak wywodzi się od angielskich słów, których pierwsze litery tworzą ten zwrot:
Chodzi o to, żeby nie być zbyt:
H – hungry – głodnym
A – angry – rozgniewanym
L – lonley – samotnym
T – tired – zmęczonym
Każdy z tych stanów prowadzi do pogorszenia samopoczucia, zarówno tego fizycznego, jak i psychicznego, a co za tym idzie, może wyzwalać – pośrednio albo bezpośrednio – chęć picia alkoholu!

Nie bądź zbyt głodny!
Zauważyliście na przykład to, że jesteście bardziej drażliwi i skłonni do nadmiernej reakcji na złość, gdy jesteście głodni. Jest nawet takie powiedzenie: „Polak głodny to zły”. Albo to, że jak jesteście najedzeni, to chęć napicia się alkoholu jest o wiele mniejsza. Alkoholicy często mylą łaknienie związane z jedzeniem z głodem alkoholowym – dlaczego, bo alkohol jest bardzo sycący i głodu wtedy się po prostu nie czuje (mówię tu o późniejszym stadium uzależnienia, bo w początkowych fazach picia może wzmagać apetyt). Tak czy inaczej, gdy jesteśmy najedzeni, o wiele łatwiej wyeliminować alkoholowe pragnienie.
Dlatego warto zadbać o regularne odżywianie się i też zawsze mieć ze sobą jakąś przekąskę, najlepiej coś słodkiego, bo cukier bardzo dobrze niweluje głód alkoholowy, również mieć ze sobą coś do picia, może to być jakiś sok, ale nawet woda, jeśli wypijemy jej naraz większą ilość, też jest dość skuteczna.

Nie bądź zbyt rozgniewany, rozzłoszczony!
Złość jest silnym wyzwalaczem, dlatego w momentach, kiedy czujemy, że napięcie rośnie nadmiernie, dobrze jest się zatrzymać, zrobić coś relaksującego, odprężającego. Odłożyć na chwilę złoszczącą nas kwestię, żeby nie utracić panowania nad sobą i nie „nakręcać” się nadmiernie. Pamiętajmy, że mechanizm nałogowego regulowania emocji działa również wtedy, gdy przestaliśmy już pić i może dość łatwo przekształcić nurtujące nas emocje w jedną – pragnienie ulgi, co z kolei bardzo łatwo możemy zmienić na chęć wypicia alkoholu, żeby złagodzić ten stan.
Nie chodzi o to, żeby złość wyeliminować, a właściwie nie złość, a jej okazywanie. Nadmierne tłumienie nie poprawi sytuacji, bo może w końcu doprowadzić do kumulacji i w konsekwencji do niekontrolowanego wybuchu, co tym bardziej spowoduje ryzyko sięgnięcia po alkohol.
Trzeba ostudzić emocje, ale jak to się już uda, trzeba wrócić do problemu i poszukać rozwiązania.

Nie bądź zbyt samotny, osamotniony!
Samotność nie jest dobrym kompanem dla alkoholika. Oczywiście wśród alkoholików są introwertycy, ludzie lubiący być ze sobą. Są też tacy, którzy będąc wśród ludzi, czują się bardzo osamotnieni. Jeśli pojawia się głód alkoholowy, niepijący alkoholicy często uciekają w samotność, a nawet izolację, myśląc, że wtedy unikną zagrożeń. Niestety, tak się nie dzieje, bo wtedy kręcimy się cały czas wokół własnych myśli, a to z kolei powoduje, że uwolnienie się od nadmiernych myśli o piciu staje się bardzo trudne, wręcz niemożliwe, co nierzadko zamienia się w planowanie picia, zamiast szukania sposobów uwolnienia się od alkoholowego głodu.
Jeśli widzimy najmniejsze nawet symptomy głodu, powinniśmy zadbać o jakieś towarzystwo, najlepiej takie, które zna nasz problem i chce być wsparciem. Ujawnienie drugiej osobie objawów głodu bardzo pomaga, ale nawet jeśli tego nie zrobimy, sama rozmowa może i tak pomóc, bo wtedy przekierujemy nasze myśli na inny temat, co osłabi chęć picia.
Fajnie jeśli mamy takie osoby, które też mają doświadczenie, jako niepijący już alkoholicy, bo łatwiej im będzie zrozumieć nasz problem, a dodatkowo mogą podzielić się doświadczeniem, jak oni poradzili sobie w podobnych sytuacjach. Mogą to być koledzy z terapii, z AA, grup wsparcia itd. Dlatego tak ważne jest, żeby wymieniać się numerami telefonów, czy namiarami w komunikatorach, żeby w trudnych momentach móc się z kimś takim skontaktować. Nie powinna to być jedna czy dwie osoby, bo w kryzysie może okazać się, że akurat są niedostępne i żeby nie zostać „na lodzie”, dobrze mieć alternatywę.

Nie bądź zbyt zmęczony!
Zmęczenie – zarówno to fizyczne, jak i psychiczne jest dość silnym wyzwalaczem. Alkohol działa znieczulająco, co powoduje, że zmęczenia fizycznego po prostu nie czujemy myląc to z wrażeniem, że mamy więcej siły. Nie, tak nie jest, po prostu eksploatujemy organizm ponad miarę, a jego znieczulenie powoduje, że nie uruchamiamy naturalnego hamulca. Dopiero po odstawieniu alkoholu odczuwamy nadmierne wyczerpanie organizmu.
Jeśli chodzi o zmęczenie psychiczne – alkohol uwalnia od napięcia, daje poczucie ulgi, rozluźnienia, podchodzimy z dużym dystansem do psychicznych problemów. Ale nie szukamy rozwiązań, a to powoduje, że po zaprzestaniu picia mogą się one intensyfikować, a wtedy pragnienie poczucia ulgi i picia może łatwo narastać.
Alkoholicy po zaprzestaniu picia często uciekają w pracę albo inne aktywności, żeby nie zostawiać sobie czasu na „myślenie o głupotach”, jednak wyczerpanie, przemęczenie nasila chęć złagodzenia i wprost napicia się.

Oczywiście, kluczem jest tutaj zwrot „nie bądź zbyt…”. Nie chodzi o to, żeby objadać się nadmiernie, tłumić złość, nie pozwolić sobie na chwilę samotności, czy pracować przez kilka dni dłużej, gdy sytuacja tego wymaga. Ważne, żeby żadnej z tych rzeczy nie robić nadmiarowo, nie dopuszczać do eskalacji i tworzenia nowego, równie destrukcyjnego stylu życia, jak to pijane.

Więcej w książce: „ESENCJA ALKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI”

16/11/2025

NAŁOGOWE REGULOWANIE EMOCJI

Jednym z ważniejszych mechanizmów psychologicznych, który rozwija się wraz z rozwijającym się uzależnieniem, jest mechanizm nałogowego regulowania emocji.
W jaki sposób działa? Otóż powoduje on, że alkoholicy przeżywają emocje w sposób nieadekwatny do sytuacji, zwykle są one wyolbrzymione, o wiele bardziej intensywne, niż w podobnej sytuacji u osoby nieuzależnionej.
W przypadku tych nieprzyjemnych (złość, smutek, żal, lęk, itp.) może to być przysłowiowe „robienie z igły widły”, czyli problem może nie jest aż taki duży, jednak alkoholik i tak wyolbrzymia go, staje się on „nie do wytrzymania”, żeby na końcu dać uzasadnienie do picia, bo alkoholem chce obniżyć napięcie i od problemu uciec, często używając przy tym określenia, że „alkohol rozwiązuje problemy”. W rzeczywistości tak nie jest, alkohol z problemem nie robi nic, następnego dnia budzimy się rano i problem nadal istnieje, być może nawet głębszy, bo nie zareagowaliśmy odpowiednio albo wcale.
Przyjemne uczucia też są pretekstem do uruchomienia tego mechanizmu tylko w inny sposób. Jest to wtedy takie „cieszenie się, jak głupi do sera”. Na przykład: ktoś znajdzie 5 złotych na ulicy, a będzie się cieszył, jakby milion wygrał w toto-lotka. Osiągnięcie jakiegoś celu, załatwienie jakiejś ważnej sprawy, stają się powodem do świętowania, zrobienia sobie nagrody w postaci alkoholu, no bo teraz można, a nawet „należy mi się”.
Z czasem, w miarę rozwoju uzależnienia, coraz bardziej błahe powody stają się pretekstem do użycia alkoholu. To co kiedyś alkoholik załatwiłby bez problemu, kilka lat później wywołuje w nim takie napięcie, że „musi się napić”.
Do tego dodać należy zwiększający się poziom kortyzolu, który jeszcze zwiększa napięcie powodując zaburzenia snu, nadciśnienie, osłabienie odporności, a także nasilenie stanów lękowych i depresyjnych. Przeważać zaczyna jedno uczucie – złość! Alkoholik złości się na wszystko i na wszystkich, a z czasem może stać się agresywny, a nawet stosować przemoc. Nawet osoby upijające się „na spokojnie” z czasem stają się agresywne, jeśli ten mechanizm rozbudują w sobie do wysokiego poziomu.
Często otoczenie widzi, że te emocje są nieproporcjonalne do sytuacji, często dają komunikaty osobie uzależnionej: „czym się tak przejmujesz, przecież tą sprawę da się spokojnie załatwić” albo „z czego tak się cieszysz, przecież nic aż tak szczególnego się nie wydarzyło”.
Alkoholik najczęściej traktuje te komunikaty jak krytykę, atak i jeszcze bardziej podnosi sobie napięcie, rozwijając jednocześnie myśl „no to teraz muszę się napić…”
Czy po zatrzymaniu picia ten mechanizm zanika? Sam z siebie nie, trzeba nad nim pracować, uczyć się adekwatnego reagowania, no i przede wszystkim nie uciekać od problemów, ale je rozwiązywać. Na początku trzeźwienia alkoholikowi towarzyszy niecierpliwość, brak pokory, chciałby, żeby wszystkie sprawy rozwiązywały się od razu i w taki sposób, jak on sobie tego życzy.
Alkoholicy często używają określenia, że „piją, bo mają problemy”. Nie, problemy NIE SĄ powodem picia. Powodem picia jest nieumiejętność poradzenia sobie z problemami na trzeźwo i chęć ucieczki do nich w alkohol. Alkohol pogłębia problemy lub wywołuje nowe, przez to, że alkoholik nie szuka rozwiązań, pragnie jedynie znieczulenia, ucieczki od spraw, które powinien załatwić.
U trzeźwiejących alkoholików widać często, że z tym mechanizmem sobie jeszcze nie radzą, szukają adrenaliny, sztucznie podnoszą sobie napięcie poprzez np. sporty ekstremalne, szybką, niebezpieczną jazdę samochodem, ryzykowne chodzenie po górach, bez przygotowania, czasem hazard albo podejmowanie ważnych życiowych decyzji impulsywnie, bez analizy sytuacji, itd.
Natomiast trzeźwienie powinno polegać na umiejętności stabilizowania się. Jeśli dzieje się coś złego, nieprzyjemnego, co powoduje, że napięcie nadmiernie rośnie, powinniśmy wypracować dla siebie skuteczne sposoby powrotu do emocjonalnej normy. Jeśli dzieje się coś radosnego, przyjemnego, osiągamy jakiś cel, powinniśmy się z tego ucieszyć, ale też wrócić do normy, no bo życie toczy się dalej, nie możemy przez tydzień świętować, bo np. Polska reprezentacja zremisowała z Wyspami Owczymi.
Na początku najważniejsze jest zatrzymanie. Zauważenie, że emocje „nam z ramek wyskakują” i uspokojenie się, opanowanie napięcie. Nie możemy zaczynać od szukania rozwiązań, bo w czasie nieuzasadnionego „rozhuśtania” emocjonalnego, będą one chaotyczne i zamiast rozwiązać problem, mogą go nawet pogłębić. Musimy się zatrzymać, uspokoić i dopiero wtedy szukać odpowiednich rozwiązań.

Więcej w książce: „ESENCJA ALKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI”

E-book: https://www.empik.com/p1557574406,ebooki-i-mp3-p
Audiobook: https://www.empik.com/p1685478810,ebooki-i-mp3-p

Zapraszam do subskrybowania mojego kanału na YouTube:
www.youtube.com/-o7i

i obserwowania profilu na TikToku:
www.tiktok.com/

, , ,

16/11/2025

TRZEŹWIENIE - FAZA PRZYSTOSOWANIA

Wszystkich zainteresowanych tematem uzależnienia i współuzależnienia zachęcam do lektury mojej książki:
"ESENCJA ALKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI"

Jeśli podobało Ci się to nagranie, możesz postawić kawę autorowi tutaj:
https://buycoffee.to/krzysztof.jazwiec

E-book: https://www.empik.com/p1557574406,ebooki-i-mp3-p
Audiobook: https://www.empik.com/p1685478810,ebooki-i-mp3-p

Zapraszam do subskrybowania mojego kanału na YouTube:
www.youtube.com/-o7i

i obserwowania profilu na TikToku:
www.tiktok.com/

, , ,

KRZYSZTOF JAŹWIEC certyfikowany terapeuta uzależnień Oferuję terapię indywidualną dochodząca i online dla osób z problem...
12/11/2025

KRZYSZTOF JAŹWIEC
certyfikowany terapeuta uzależnień
Oferuję terapię indywidualną dochodząca i online dla osób z problemem alkoholowym i ich bliskich.
Kilka słów o mnie, dla tych, którzy jeszcze mnie nie znają:
Urodziłem się w 1963 roku w Warszawie. Do 2005 roku mieszkałem w Warszawie i podwarszawskich Starych Babicach. Jestem absolwentem Politechniki Warszawskiej (magister inżynier), byłem wieloletnim szefem firmy produkcyjnej. Około 15 lat zmagałem się z własnym alkoholizmem. Trzeźwienie rozpocząłem od własnej terapii i uczestnictwa w spotkaniach grup samopomocowych. Po zatrzymaniu własnego nałogu zacząłem zgłębiać tajniki uzależnienia, aby od 2008 rozpocząć pracę w zupełnie nowym zawodzie – terapeuty uzależnień.
Przeprowadziłem się do Zabierzowa k/Krakowa, gdzie rozpocząłem nowe życie, zarówno na gruncie rodzinnym, jak i zawodowym.
W ramach zdobywania kwalifikacji w nowej profesji, ukończyłem Studium Umiejętności Psychologicznych w Czarnym Borze, uczestniczyłem w Studium Terapii Uzależnień w Warszawie, ukończyłem Studium Terapii Uzależnień i Współuzależnienia w Krakowie i obroniłem certyfikat PARPA, uczestniczyłem w wielu konferencjach naukowo-szkoleniowych.
W 2012 r. wraz z partnerką założyliśmy ośrodek terapii uzależnień „Strefa Trzeźwości”, gdzie pracuję do dziś, pomagając osobom uzależnionym i ich rodzinom pokonać uzależnienie i rozpocząć nowe, trzeźwe życie. W swojej pracy korzystam ze zdobytej wiedzy, a także z własnego doświadczenia w pokonywaniu uzależnienia, przez co jestem skutecznym, a jednocześnie wiarygodnym terapeutą.
W 2023 r. wydałem książkę „ESENCJA ALKOHOLIZMU, DEFICYT BLISKOŚCI”, w której łączę własne doświadczenia, jako niepijącego 15 lat alkoholika z wieloletnim doświadczeniem, jako terapeuty uzależnień. Jest to forma osobistej historii, przeplatana profesjonalnymi refleksjami, pozwalająca poznać i zrozumieć alkoholizm na wielu płaszczyznach.

www.krzysztofjazwiec.pl
E-book: https://www.empik.com/p1557574406,ebooki-i-mp3-p
Audiobook: https://www.empik.com/p1685478810,ebooki-i-mp3-p
https://www.youtube.com/-o7i
https://www.tiktok.com/

12/11/2025

FAZA PRZYSTOSOWANIA

Po fazie miesiąca miodowego i fazie muru, przychodzi czas na refleksję i pewne podsumowania. A konkretnie chodzi o to, żeby zbilansować sobie nowe trzeźwe życie, z tym starym – pijanym. Zbilansować i zastanowić się, czy potrzebne są jeszcze jakieś zmiany, które mogłyby poprawić komfort funkcjonowania.
Jeśli ktoś nie pije pół roku, to znaczy, że nauczył się już radzić sobie w miarę konstruktywnie z głodem alkoholowym, a w każdym razie na tyle skutecznie, żeby po alkohol nie sięgać. Przez ten czas powinno też nastąpić „przesianie przez sito” ludzi z naszego otoczenia, żeby oddzielić tych, którzy mogą być zagrożeniem dla naszej trzeźwości, od tych, którzy są bezpieczni i wreszcie tych, którzy mogą być realnym wsparciem.
W tym czasie powinniśmy też wypracować nowe metody relaksu, rozrywki, różnych form spędzania czasu, dających satysfakcję i ułatwiających utrzymanie higieny psychicznej, pozbycie się trudnych, zalegających emocji, szukanie rozwiązań, zamiast uciekania od problemów w alkohol.

To wszystko łatwo brzmi i wydaje się dość proste, ale czy w praktyce też tak się dzieje? Niestety dość rzadko, bo niepijący alkoholicy w fazie muru nie podejmują wystarczających działań, nie stosują się do zaleceń dla niepijących alkoholików bo…
No właśnie, dużo jest tych bo;
• chcą pokazać jaką mają silną wolę i uczestniczą w zakrapianych imprezach i spotykają się nadal z pijącym towarzystwem, opowiadając, że „alkohol na nich nie działa";
• uciekli w inne aktywności, np. pracę, pasję, coś co zastępuje im alkohol, coś co jest dobrze postrzegane przez otoczenie, angażując się w tę aktywność nadmiernie, zapominając przy tym o innych obszarach życia i o uzależnieniu;
• poczucie winy i wyrzuty sumieniu „karzą im” podporządkować się rodzinie, która za nich organizuje zarówno podział obowiązków, jak i czas wolny, w taki sposób, żeby „nie miał czasu pomyśleć o alkoholu”. Ulegają tym pomysłom, kompletnie nie pamiętając o sobie, o tym czego by chciał dla siebie, zarówno ze względów rozwoju osobistego, jak i zainteresowań, hobby, itd.;
• nadmierna pewność siebie, że już tyle czasu minęło, więc doskonale sobie radzą bez alkoholu i nie potrzebują żadnych kolejnych zmian;
• tęsknota za alkoholem uruchamia przyjemne wspomnienia związane z piciem i wizję powrotu do picia kontrolowanego, co nierzadko przekłada wprost się na planowanie picia.

Te wszystkie kwestie powodują, że alkoholik odchodzi od terapii, od grup samopomocowych, uznaje, że leczenie uzależnienia nie jest mu już potrzebne i świetnie da sobie radę sam. Niestety dość często się zdarza, że rodzina też ma swój udział w tym zniechęcaniu. Pytają: „po co tam chodzisz do tych pijaków i robisz tam nie wiadomo co, przecież już sobie dajesz radę, mógłbyś innymi, pożytecznymi sprawami się zająć”.
Otoczenie często patrzy na niepijącego alkoholika, jak na „byłego alkoholika”, nie rozumiejąc, że jest to przewlekła, śmiertelna choroba, a niepicie jakiś czas nie powoduje cofnięcia się do wcześniejszego etapu – z czasów, gdy uzależnienie nie dawało się jeszcze we znaki.
Alkoholik, który wstydzi się „bycia alkoholikiem” często ulega tej narracji i sam zaczyna patrzeć na siebie w podobny sposób, co niestety osłabia czujność i bagatelizowanie objawów, czy sytuacji, które mogą skutkować rozwojem nawrotu.
Tymczasem powinna to być faza dalszego rozwoju, wypracowania sobie skutecznych metod „monitorowania” swojego uzależnienia, powinna cechować się większym spokojem, odbudową zaufania i uwolnienia się od destrukcyjnych sposobów „odpokutowania” z poprzedniego, pijackiego okresu życia. Korzystanie z uczestnictwa z grupach samopomocowych może przynieść, oprócz walorów ułatwiających utrzymywanie abstynencji, także nowe międzyludzkie relacje, koleżeńskie, a nawet przyjacielskie i budowanie swojej osobistej grupy wsparcia, spośród ludzi, którzy akceptują nasz nowy styl życia.
Dobrze, jeśli rodzina też uczestniczy we własnym procesie terapii lub korzystania z grup samopomocowych, bo nawet jeśli nie mają problemu z alkoholem, często uwikłani są we współuzależnieniowe mechanizmy obronne i nie podobają im się zmiany, wprowadzane w życie przez niepijącego już alkoholika. Nie rozumieją, nie widzą potrzeby niektórych zmian, trudno im pojąć, że to nieuleczalna choroba, wymagająca na dłuższą metę innych działań, niż tylko utrzymywania abstynencji.

Więcej w książce; „ESENCJA ALKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI”

Zapraszam do subskrybowania mojego kanału na YouTube:
www.youtube.com/-o7i

i obserwowania profilu na TikToku:
www.tiktok.com/

, , ,

04/11/2025

TRZEŹWIENIE - FAZA MURU

Wszystkich zainteresowanych tematem uzależnienia i współuzależnienia zachęcam do lektury mojej książki:
"ESENCJA ALKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI"

Jeśli podobało Ci się to nagranie, możesz postawić kawę autorowi tutaj:
https://buycoffee.to/krzysztof.jazwiec

Zapraszam do subskrybowania mojego kanału na YouTube:
www.youtube.com/-o7i

i obserwowania profilu na TikToku:
www.tiktok.com/

, , ,

03/11/2025

TRZEŹWIENIE – FAZA MURU

Po fazie miesiąca miodowego, kiedy to samopoczucie najczęściej jest dość dobre, przychodzi niestety gorszy okres. Jest to czas, kiedy pod względem psychicznym alkoholicy czują się gorzej, niektórzy dużo gorzej. To taki depresyjny czas, w którym motywacja do budowania nowego, trzeźwego życia spada, charakteryzuje się apatią i niechęcią nawet do tych aktywności, które wcześniej sprawiały przyjemność.
Dlaczego tak się dzieje? Są dwa czynniki, które wpływają na taki stan rzeczy.
Pierwszy to biochemia. Alkohol zaburza gospodarkę hormonalną, „wypłukuje” nasze endorfinki, dopaminę, serotoninę, oksytocynę, zaburza poziom kortyzolu i wielu innych substancji mających wpływ na dobre samopoczucie i stabilność emocjonalną. Tego nie przeskoczymy – to czysta chemia, a nasz organizm potrzebuje około 3-4 miesięcy, żeby ta hormonalna gospodarka mogła dojść do normy i ustabilizować się.
Jeśli komuś jest bardzo ciężko w tej fazie, cierpi na depresję, huśtawkę nastrojów, bezsenność, szybko się irytuje, czy jest nadmiernie pobudzony, powinien skorzystać z pomocy psychiatry, przy czym oczywiście powinien poinformować lekarza o wcześniejszym nadużywaniu alkoholu, żeby ten wiedział co przyczyniło się do powstania tego stanu.
Drugi powód, dla którego faza muru powstaje, to czynnik relacji międzyludzkich i w ogóle czynnik społeczny. Super, że ktoś przestanie pić i rozpoczyna drogę trzeźwienia, jednak nie powoduje to automatycznie zmian w jego otoczeniu, bo tu w pierwszym okresie prawdopodobnie niewiele się zmienia. Rodzina nie ma zaufania i patrzy „przez dużą lupkę”, próbując kontrolować alkoholika. W pracy szef albo klienci jak byli upierdliwi, są tacy nadal, a być może dochodzi jeszcze konieczność nadrobienia jakichś zaległości, będących konsekwencją picia. Nierzadko trzeba zmierzyć się z uporządkowaniem spraw urzędowych, a może też prawnych następstw alkoholizowania się.
Im większy jest bałagan, tym trudniej zobaczyć alkoholikowi korzyści z utrzymywania abstynencji, a to z kolei może powodować tęsknotę za alkoholem, żeby poczuć ulgę i zrobić sobie przerwę od kumulacji tych trudnych spraw.
Najwięcej zapić (powrotów do picia) następuje właśnie w tej fazie. Po pierwsze ze względu na małe umiejętności poradzenia sobie z głodem, czy w ogóle napięciem, a z drugiej strony z powodu nadmiernej pewności siebie. No bo „skoro nie piję 3-4 miesiące, to na pewno jakoś dam sobie radę”. Niestety w tej fazie, mimo pogorszenia samopoczucia, alkoholicy często rezygnują z terapii lub uczestnictwa w grupach samopomocowych, wierząc, że najpierw muszą poradzić sobie z trudnymi sprawami, a potem zajmą się trzeźwieniem. Niestety często się to nie udaje, bo niespodziewanie głód alkoholowy rozwija się tak szybko i intensywnie, że powrót do picia następuje szybciej niż powrót na terapię czy AA.
A właśnie terapia i uczestnictwo w spotkaniach AA mogą pomóc w przejściu przez tę fazę. Może nie będziemy się czuli tak, jak w fazie miesiąca miodowego, ale też nie musimy spadać „pod kreskę” z nastrojem i motywacją.
Ważne jest również to, żeby w tym pierwszym okresie trzeźwienie, szczególnie unikać wyzwalaczy i podejmowania trudnych życiowych decyzji (zmiana pracy, zmiana miejsca zamieszkania, rozwód, szukanie nowej partnerki, itd.). Nie chodzi o to, że te decyzje są złe, chodzi o to, że poważne decyzje wywołują napięcie związane z konieczności przystosowania się do nowej sytuacji, a napięcie może wywołać głód i w konsekwencji powrót do picia. Gdy nastąpi zapicie, korzyść z wprowadzanej zmiany jest żadna, a może nawet pogorszyć sytuację alkoholika.
Szczególnie ważne jest to w pierwszym roku trzeźwienia. Ten rok jest ważny, bo przechodzimy wtedy przez wszystkie, powtarzające się sytuacje i wydarzenia – pory roku, wysoki i niski sezon w pracy, jedne i drugie święta, urlopy, uroczystości rodzinne itd. itp. Jeśli poradzimy sobie w tym pierwszym roku, w kolejnym będzie już łatwiej, bo nabieramy własnego doświadczenia, nie tylko tego opartego na tym, co mówi terapeuta, czy koledzy na mityngach AA, ale własnego.
Natomiast trzeba małymi krokami wprowadzać zmiany w obszarze relaksu, rozrywki, zainteresowań, czy szerzej – różnych sposobów bezalkoholowego spędzania czasu, bo to są naturalne sposoby odreagowania napięć, różnych lęków, a przede wszystkim przekierowania myślenia w przypadku chęci picia.

Więcej w książce: „ESENCJA ALKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI”

Zapraszam do subskrybowania mojego kanału YouTube:
www.youtube.com/-o7i

i obserwowania profilu na TikToku:
www.tiktok.com/

, , ,

01/11/2025

💥 Pokolenie rodziców 60+, które pomyliło szacunek z posłuszeństwem.

Dla wielu z nich szacunek dziecka wciąż oznacza jedno:
„Nie dyskutuj.”
„Nie sprzeciwiaj się.”
„Nie przesadzaj.”

I właśnie dlatego tak wielu dorosłych dziś unika świąt, rodzinnych obiadów, telefonów „z troską”.
Bo w tych relacjach nie ma przestrzeni na rozmowę — jest tylko hierarchia.

Pokolenie wychowane w komunie żyło w przekonaniu, że trzeba „sobie radzić”.
Że „wszyscy dawali radę”, „nikt się nie żalił”, „nie było internetu, to się żyło”.
Tylko że to „radzenie sobie” często oznaczało emocjonalne zamrożenie.

I teraz te same schematy próbuje się narzucić dzieciom, które nie chcą już żyć w trybie przetrwania.
Nie chcą tylko „wytrzymać”, chcą zrozumieć.
Nie chcą już słuchać, że „inni mają gorzej” — chcą wreszcie powiedzieć, że też im było trudno.

Ale starsze pokolenie wciąż odpowiada:
„Za moich czasów…”
„My to mieliśmy gorzej…”
„My to się poświęcaliśmy…”
Tylko że zamiast bliskości – powstał dług wdzięczności.
Zamiast rozmów przy kawie – przymus bycia na kawie.
Zamiast ciepła – obowiązek zachwytu nad szarlotką i wspomnień o „lepszych czasach”.

A gdy dorosłe dziecko przychodzi z problemem, często słyszy:
„Nie wiem, jak ci pomóc.”
Albo jeszcze gorzej – „Żal mi ciebie.”

I wtedy to dziecko, już dawno dorosłe, zamyka się w sobie. Bo nie chce znów być uczniem w relacji, w której potrzebowało tylko jednego – żeby ktoś wreszcie je wysłuchał.

Bo wysłuchać to nie znaczy „radzić”.
Wysłuchać to nie znaczy „mieć rację”.
Wysłuchać to znaczy być obecnym, nawet gdy nie rozumiemy.

I może właśnie dlatego dziś wielu młodych rodziców wybiera opiekunkę, a nie babcię.
Nie dlatego, że nie kochają – tylko dlatego, że nie chcą, by ich dzieci słuchały tych samych głosów, które ich kiedyś uciszały.

To jest konsekwencja.
Nie braku miłości.
Braku zrozumienia.

🕊️ Jeśli czujesz, że to o Tobie — że wciąż próbujesz być „grzecznym dorosłym dzieckiem”, które boi się zawieść rodziców — zapraszam Cię na bezpłatną konsultację.
Pomogę Ci zobaczyć, jak postawić granice, zrozumieć swoje emocje i w końcu zacząć żyć po swojemu.

📘 Sięgnij też po mój e-book „Ścieżki Pewności” – to Twój pierwszy krok do wewnętrznej wolności.

01/11/2025

TRZEŹWIENIE - FAZA MIESIĄCA MIODOWEGO

Wszystkich zainteresowanych tematem uzależnienia i współuzależnienia zachęcam do lektury mojej książki: "ESENCJA ALKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI"

Jeśli podobało Ci się to nagranie, możesz postawić kawę autorowi tutaj:
https://buycoffee.to/krzysztof.jazwiec

Zapraszam do subskrybowania mojego kanału YouTube:
www.youtube.com/-o7i

i obserwowania profilu na TikToku:
www.tiktok.com/

, , ,

31/10/2025

TRZEŹWIENIE – MIESIĄC MIODOWY

Po trudnościach związanych z odstawieniem alkoholu (po ciągu, czy dużym przepiciu) i fizycznym dojściu do jako takiej równowagi, następuje faza miesiąca miodowego. Jest to czas zadowolenia z poprawy stanu zdrowia zarówno somatycznego, jak i psychicznego.
Alkoholik czuje się na tyle dobrze, że uważa, iż już poradził sobie z alkoholem i z całą pewnością nigdy nie dopuści do takiej utraty kontroli jak ostatnio. Niektórzy nawet deklarują, że nigdy już nie sięgną po alkohol. Euforyczne nastawienie przekłada się nadmierną pewność siebie, co z kolei sprawia, że nie podejmuje leczenia albo je zaniedbuje, jeśli podjął je już wcześniej. Ważniejsze jest nadrabianie zaległości, realizowanie nowych pomysłów.
Tryska energią i chce to wykorzystać na realizację różnego rodzaju pomysłów, nie bacząc na to, że być może prowadzi to do chaosu, a nie do porządkowania własnego życia.
Od strony uzależnienia patrząc, też można zauważyć nadmiernie pozytywne nastawienie. Rozpoczynający trzeźwienie uważa, że skoro teraz tak dobrze się czuje, to tak już będzie zawsze i nie dopuszcza do siebie myśli o pogorszeniu samopoczucia. Nie przypuszcza też, że powróci pragnienie picie, którego w tej fazie najczęściej nie odczuwa zbyt mocno albo wcale.
A skoro głodu alkoholowego nie identyfikuje, nie widzi potrzeby unikania osób, miejsc, sytuacji, w których alkohol występuje, utwierdzając się w przekonaniu, że „alkohol na niego nie działa”.
Oczywiście pozytywne nastawienie do nowego, trzeźwego życia jest ważne i pomaga budować motywację, jednak nie chodzi tu o takie marzeniowe planowanie i przeświadczenie o swojej mocy, zarówno na gruncie samego trzeźwienia, jak i innych obszarów życie.
Nawet patrzące z boku osoby: rodzina, przyjaciele, współpracownicy, terapeuci – nie są w stanie przekonać alkoholika, że jego spojrzenie na świat jest mało obiektywne, a jego decyzje nieadekwatne i niosące za sobą zarówno ryzyko zapicia, jak i ryzyko pogłębienia bałaganu w swoim życiu. A na początku trzeźwienia ten bałagan najczęściej jest dość duży i zajęcie się porządkowaniem i tak już może być trudne, a alkoholik jeszcze dokłada sobie dodatkowych wyzwań, odkłada na później sprawy ważne, bo to co aktualnie wymyślił postrzega, jako sprawy o najwyższym priorytecie.

Czy wszyscy przechodzą przez tą fazę? Owszem, wszyscy Ci, którzy rzeczywiście chcą poradzić sobie z piciem. Oczywiście nie wszyscy z taką samą intensywnością, bo to zależy od tego, w jakiej fazie uzależnienia rozpoczęli swoje trzeźwienie i od poziomu chaosu, jaki zdążyli sobie wyprodukować pijąc.
U osób, które po raz kolejny już podejmują próbę rozstania się z alkoholem, ta faza miesiąca miodowego nie będzie występować, a w każdym razie nie tak silnie, bo doświadczenia poprzednich porażek nie pozwalają na zobaczenie korzyści i zbudowanie motywacji do niepicia. Nawet jeśli chcą przestać pić, lęk przed kolejnym zapiciem powoduje, że samopoczucie nie poprawia się, a pragnie ulgi, a wraz z nim głód alkoholowy, mogą narastać
Na pewno nie mają tej fazy alkoholicy, u których abstynencja jest wymuszona przez rodzinę, pracodawcę, względy zdrowotne, prawne zawirowania itd.. Jeśli tak naprawdę nie mają zamiaru z alkoholu rezygnować, nie czują się lepiej, mimo niepicia. Tzn. fizycznie może tak, jednak cały czas dominujący, coraz silniejszy głód alkoholowy powoduje, że tak naprawdę myślą tylko o tym, kiedy znów będą mogli się napić. Osoby współuzależnione cieszą się, że już nie piją kilka dni, tydzień albo dwa, ale ta radość jest kompletnie nieuzasadniona, bo jest to jedynie przerwa w piciu, która niebawem się skończy, a efekt jojo nierzadko doprowadzi do mocniejszego rozhuśtania uzależnienia.

Więcej w książce: „ESENCJA ALKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI”

Zapraszam do subskrybowania mojego kanału YouTube:
www.youtube.com/-o7i

i obserwowania profilu na TikToku:
www.tiktok.com/

, , ,

Adres

Ulica Bukowa 19
Szczyglice
32-083

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Krzysztof Jaźwiec - terapeuta uzależnień, autor umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Krzysztof Jaźwiec - terapeuta uzależnień, autor:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria