23/11/2025
Program „HALT”
Wśród niepijących alkoholików dość popularną metodą, wspomagającą trzeźwienie jest mini program HALT. Tak naprawdę jest to program nie tylko dla osób uzależnionych, a właściwie dla wszystkich, chcących pozostawać w równowadze ze światem i samym sobą.
HALT można by przetłumaczyć jako stop, zatrzymanie, jednak wywodzi się od angielskich słów, których pierwsze litery tworzą ten zwrot:
Chodzi o to, żeby nie być zbyt:
H – hungry – głodnym
A – angry – rozgniewanym
L – lonley – samotnym
T – tired – zmęczonym
Każdy z tych stanów prowadzi do pogorszenia samopoczucia, zarówno tego fizycznego, jak i psychicznego, a co za tym idzie, może wyzwalać – pośrednio albo bezpośrednio – chęć picia alkoholu!
Nie bądź zbyt głodny!
Zauważyliście na przykład to, że jesteście bardziej drażliwi i skłonni do nadmiernej reakcji na złość, gdy jesteście głodni. Jest nawet takie powiedzenie: „Polak głodny to zły”. Albo to, że jak jesteście najedzeni, to chęć napicia się alkoholu jest o wiele mniejsza. Alkoholicy często mylą łaknienie związane z jedzeniem z głodem alkoholowym – dlaczego, bo alkohol jest bardzo sycący i głodu wtedy się po prostu nie czuje (mówię tu o późniejszym stadium uzależnienia, bo w początkowych fazach picia może wzmagać apetyt). Tak czy inaczej, gdy jesteśmy najedzeni, o wiele łatwiej wyeliminować alkoholowe pragnienie.
Dlatego warto zadbać o regularne odżywianie się i też zawsze mieć ze sobą jakąś przekąskę, najlepiej coś słodkiego, bo cukier bardzo dobrze niweluje głód alkoholowy, również mieć ze sobą coś do picia, może to być jakiś sok, ale nawet woda, jeśli wypijemy jej naraz większą ilość, też jest dość skuteczna.
Nie bądź zbyt rozgniewany, rozzłoszczony!
Złość jest silnym wyzwalaczem, dlatego w momentach, kiedy czujemy, że napięcie rośnie nadmiernie, dobrze jest się zatrzymać, zrobić coś relaksującego, odprężającego. Odłożyć na chwilę złoszczącą nas kwestię, żeby nie utracić panowania nad sobą i nie „nakręcać” się nadmiernie. Pamiętajmy, że mechanizm nałogowego regulowania emocji działa również wtedy, gdy przestaliśmy już pić i może dość łatwo przekształcić nurtujące nas emocje w jedną – pragnienie ulgi, co z kolei bardzo łatwo możemy zmienić na chęć wypicia alkoholu, żeby złagodzić ten stan.
Nie chodzi o to, żeby złość wyeliminować, a właściwie nie złość, a jej okazywanie. Nadmierne tłumienie nie poprawi sytuacji, bo może w końcu doprowadzić do kumulacji i w konsekwencji do niekontrolowanego wybuchu, co tym bardziej spowoduje ryzyko sięgnięcia po alkohol.
Trzeba ostudzić emocje, ale jak to się już uda, trzeba wrócić do problemu i poszukać rozwiązania.
Nie bądź zbyt samotny, osamotniony!
Samotność nie jest dobrym kompanem dla alkoholika. Oczywiście wśród alkoholików są introwertycy, ludzie lubiący być ze sobą. Są też tacy, którzy będąc wśród ludzi, czują się bardzo osamotnieni. Jeśli pojawia się głód alkoholowy, niepijący alkoholicy często uciekają w samotność, a nawet izolację, myśląc, że wtedy unikną zagrożeń. Niestety, tak się nie dzieje, bo wtedy kręcimy się cały czas wokół własnych myśli, a to z kolei powoduje, że uwolnienie się od nadmiernych myśli o piciu staje się bardzo trudne, wręcz niemożliwe, co nierzadko zamienia się w planowanie picia, zamiast szukania sposobów uwolnienia się od alkoholowego głodu.
Jeśli widzimy najmniejsze nawet symptomy głodu, powinniśmy zadbać o jakieś towarzystwo, najlepiej takie, które zna nasz problem i chce być wsparciem. Ujawnienie drugiej osobie objawów głodu bardzo pomaga, ale nawet jeśli tego nie zrobimy, sama rozmowa może i tak pomóc, bo wtedy przekierujemy nasze myśli na inny temat, co osłabi chęć picia.
Fajnie jeśli mamy takie osoby, które też mają doświadczenie, jako niepijący już alkoholicy, bo łatwiej im będzie zrozumieć nasz problem, a dodatkowo mogą podzielić się doświadczeniem, jak oni poradzili sobie w podobnych sytuacjach. Mogą to być koledzy z terapii, z AA, grup wsparcia itd. Dlatego tak ważne jest, żeby wymieniać się numerami telefonów, czy namiarami w komunikatorach, żeby w trudnych momentach móc się z kimś takim skontaktować. Nie powinna to być jedna czy dwie osoby, bo w kryzysie może okazać się, że akurat są niedostępne i żeby nie zostać „na lodzie”, dobrze mieć alternatywę.
Nie bądź zbyt zmęczony!
Zmęczenie – zarówno to fizyczne, jak i psychiczne jest dość silnym wyzwalaczem. Alkohol działa znieczulająco, co powoduje, że zmęczenia fizycznego po prostu nie czujemy myląc to z wrażeniem, że mamy więcej siły. Nie, tak nie jest, po prostu eksploatujemy organizm ponad miarę, a jego znieczulenie powoduje, że nie uruchamiamy naturalnego hamulca. Dopiero po odstawieniu alkoholu odczuwamy nadmierne wyczerpanie organizmu.
Jeśli chodzi o zmęczenie psychiczne – alkohol uwalnia od napięcia, daje poczucie ulgi, rozluźnienia, podchodzimy z dużym dystansem do psychicznych problemów. Ale nie szukamy rozwiązań, a to powoduje, że po zaprzestaniu picia mogą się one intensyfikować, a wtedy pragnienie poczucia ulgi i picia może łatwo narastać.
Alkoholicy po zaprzestaniu picia często uciekają w pracę albo inne aktywności, żeby nie zostawiać sobie czasu na „myślenie o głupotach”, jednak wyczerpanie, przemęczenie nasila chęć złagodzenia i wprost napicia się.
Oczywiście, kluczem jest tutaj zwrot „nie bądź zbyt…”. Nie chodzi o to, żeby objadać się nadmiernie, tłumić złość, nie pozwolić sobie na chwilę samotności, czy pracować przez kilka dni dłużej, gdy sytuacja tego wymaga. Ważne, żeby żadnej z tych rzeczy nie robić nadmiarowo, nie dopuszczać do eskalacji i tworzenia nowego, równie destrukcyjnego stylu życia, jak to pijane.
Więcej w książce: „ESENCJA ALKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI”