
22/08/2025
PICIE MIMO SZKÓD
Większość osób patrzących na osobę nadmiernie pijącą zadaje sobie uzasadnione pytanie: Jak to się dzieje, że problemy, szkody spowodowane piciem nie powstrzymują alkoholików i mimo szkód piją nadal. Ba, mało tego, większość ludzi nadużywających alkoholu dokładnie tak samo postrzega innych pijących.
Dlaczego więc w odniesieniu do siebie samych nie zadają sobie takiego pytania?
Z prostego powodu – mechanizm iluzji i zaprzeczania „karze” im oddzielić picie od problemów. Odpowiadają sobie i innym – „tak, mam problemy, ale to nie ma nic wspólnego z piciem!”.
I tak na przykład przy problemach zdrowotnych: „mam problemy z ciśnieniem, tętnem, ale to po mamie, po dziadku – to u mnie genetyczne” albo „miałem problemy z żołądkiem jeszcze zanim zacząłem dużo pić”.
To oczywiście może być prawda, jednak alkohol – jako silna trucizna – może nie tylko wywoływać choroby, ale także pogłębiać choroby już istniejące, a na pewno znacząco utrudniać ich leczenie! I tak alkoholicy albo unikają lekarzy, żeby broń Boże nie dowiedzieć się, że powinni zrezygnować z alkoholu, albo uprawiają „turystykę medyczną”, żeby leczyć się na wszystko, tylko nie na alkoholizm, nierzadko wciągając w to osoby współuzależnione.
Jeśli chodzi o problemy zawodowe, nieobecności w pracy, konieczność nadrabiania zaległości, itp. tłumaczą tym, „że przecież robię to co do mnie należy”, a że nie ponoszę konsekwencji, no to przecież nic się nie stało. Ci, którzy już te konsekwencje mają: zwrócenie uwagi, nagana, zwolnienie z pracy – prawie zawsze winą obarczają innych, bo „szef upierdliwy” albo ktoś „uwziął się na mnie”, „klient ma nadmierne oczekiwania” itd. Warto zauważyć, że alkoholicy, będąc jeszcze w fazie wysoko funkcjonującej, często starają się stworzyć wokół siebie aurę niezastąpionego fachowca, bez którego trudno będzie sobie poradzić, co z kolei powoduje „przymykanie oczu” na ich wybryki.
Konflikty z prawem – „tak, zdarzyło mi się jechać na kacu, a czasem może nawet po wypiciu, ale mnie nie złapali” albo „tylko do osiedlowego sklepu”; „napiłem się, gdy byłem z dziećmi, a żony nie było, ale dzieci już spały”. A skoro nie zostało to ujawnione, to konfliktu z prawem nie było. No nie – konflikt z prawem jest wtedy kiedy występuje, a nie dopiero wtedy, kiedy kogoś złapią. Złodziej staje się złodziejem w momencie kradzieży, a nie gdy zostanie to ujawnione!!
Ci, którzy zostali złapani mówią: „miałem pecha”, „nieszczęśliwy przypadek”, „trudno, zdarzyło się”, nadal nie widząc konieczności zaprzestania picia!
No i oczywiście szkody społeczne, w tym rodzinne, polegające przede wszystkim na rozluźnieniu, a później rozpadzie więzi, nie wypełnianiu ról rodzinnych. Alkoholik jest „stworzony do wyższych celów”, nie ma czasu i siły zajmować się obowiązkami domowymi, jeśli zarabia, to spełnia już ten podstawowy obowiązek głowy rodziny, a resztę muszą sobie sami ogarnąć. Tutaj też często buduje schemat zależności, polegający na tym, że jest głównym żywicielem rodziny i faktycznie rodzinie często trudno jest wyjść z tej zależności, bo zostaliby bez środków do życia.
Ale również kontakty przyjacielskie, czy koleżeńskie, też ulegają rozluźnieniu, zostają tylko koledzy i koleżanki „od kieliszka”, a z czasem, gdy rozpoczyna się picie w samotności, zanikają prawie do zera.
Alkoholicy często narzekają, że wszyscy ich opuścili „są niewdzięczni, bo tyle dla nich zrobiłem”, a wszelkie próby zwrócenia uwagi na problem i chęć pomocy traktują jak atak, złośliwość i tym bardziej ograniczają takie kontakty.
Prawdą jest, że to nie ludzie odsuwają się od alkoholików, to alkoholicy odsuwają się od ludzi.
Oczywiście są jeszcze szkody materialne, moralne (wstyd, poczucie winy), utrata zainteresowań, czy sposobów spędzania czasu, nie związanych z alkoholem itd. itp.
Właściwie we wszystkich obszarach życie te szkody są widoczne, bo nadrzędną wartością staje się alkohol, a reszta musi poczekać w kolejce!
Jak można pomóc alkoholikowi – nie dajmy się wciągnąć w jego iluzje, fałszywe przekonania i minimalizowanie. Nazywajmy sprawy po imieniu, uprzejmie – ale konkretnie i jednoznacznie, bez „owijania w bawełnę”! Ważne, żeby to był krótki komunikat. Robienie wykładów, czy wchodzenie w dyskusję nic dobrego nie robi, bo alkoholik robi wszystko, żeby odbić piłeczkę, ale przemilczy wykład, uznając go jako zrzędzenie i przejdzie nad nim do porządku dziennego.
Krótki komunikat – to alkoholik ma sam zrobić sobie refleksje, a nie my za niego!
więcej w książce: "ESENCJA ALKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI"
Krzysztof Jaźwiec - autor książki: "ESENCJA ALOKOHOLIZMU. DEFICYT BLISKOŚCI" PICIE MIMO SZKÓD Większość osób patrzących na osobę nadmiernie pijącą zadaje so...