19/03/2026
CO MAJĄ WSPÓLNEGO KONIE, PORY ROKU I MUZYKĄ?
— oprócz tego, że Vivaldi napisał „Cztery pory roku”?
Więcej, niż myślisz. I to bezpośrednio wpływa na to, jak pracujesz z koniem.
W jeździectwie możemy myśleć o rytmie na wielu różnych poziomach.
Z jednej strony są rytmy natury — rytm roku, pór roku, zmian temperatury i warunków, które wpływają na naszą aktywność z końmi. Miesiące przejściowe, takie jak przejście z wiosny do lata czy z lata do jesieni, są zazwyczaj najbardziej aktywnymi okresami naszego przebywania z końmi. Z kolei środek lata i środek zimy często bywają bardziej wymagające.
Latem problemem mogą być upały, owady i ogólny dyskomfort, który sprawia, że praca z końmi w ciągu dnia staje się mniej komfortowa. Wtedy często zostają nam bardzo wczesne poranki albo późne wieczory.
Zimą z kolei jeździectwo bywa ograniczone, szczególnie wtedy, gdy nie mamy krytej ujeżdżalni. Jeżeli spadnie dużo puszystego śniegu, jazda na zewnątrz może być przyjemna. Ale jeśli śniegu nie ma, a wszystko zamarza, warunki stają się trudne, uciążliwe, a czasem nawet niebezpieczne dla koni. Bywa też odwrotnie — zima jest stosunkowo ciepła, ale ciągle pada deszcz i wszędzie jest błoto.
Środek lata i środek zimy to więc momenty, które w naturalny sposób wpływają na nasz rytm pracy z końmi — i którym siłą rzeczy się podporządkowujemy.
Są też rytmy dobowe. Raczej jeździmy w dzień niż w środku nocy. Dostosowujemy się również do rytmu dobowego konia i do jego codziennej rutyny.
Konie bardzo szybko przyzwyczajają się do powtarzalnych schematów. Jeżeli koń jest codziennie karmiony o tej samej porze, jego organizm zaczyna spodziewać się karmienia właśnie wtedy. To może wpływać na jego koncentrację, jeśli próbujemy z nim pracować w tym czasie.
Podobnie działa rytm stajni: godziny karmienia, wypuszczania na padok, sprowadzania koni i wszystkie inne czynności wykonywane regularnie. Każda taka powtarzalność wprowadza określony rytm.
Kolejny poziom to nasz rytm wewnętrzny. Są osoby, które najlepiej funkcjonują rano, i takie, które rozkręcają się dopiero wieczorem. Dla jednych poranek jest czasem największej aktywności, dla innych raczej powolnym wejściem w dzień.
To również wpływa na pracę z koniem. Niektórzy potrzebują dłuższej rozgrzewki, żeby wejść na wyższy poziom aktywności. Inni mają dużo energii od razu, ale szybciej się męczą.
Tak samo jest z końmi. One również mają swoje rytmy pracy. Są konie, które na początku sesji mają dużo energii i tę energię trzeba ukierunkować, a potem się uspokajają. Są takie, które początkowo wydają się mało zmotywowane i dopiero po czasie się rozkręcają.
Są też konie, które do pierwszego galopu są spokojne, a po nim stają się zupełnie inne — bardziej pobudzone, czasem trudniejsze do wyciszenia. Jakbyśmy mieli jednego konia przed galopem i drugiego po galopie.
Możemy mieć również rytm tygodniowy. Część pracy wykonujemy samodzielnie, a raz czy dwa razy w tygodniu pracujemy z trenerem. Możemy planować konkretne dni na pracę z ziemi, pracę w siodle, teren czy spokojniejsze spacery. To wszystko tworzy rytm treningowy.
Możemy też wprowadzać rytm w samym treningu, na przykład poprzez pracę interwałową — odcinki galopu, kłusa i stępa w określonych proporcjach czasu.
I dopiero na tym tle pojawia się to, co najczęściej rozumiemy jako rytm w jeździectwie — czyli takt ruchu konia.
Konie poruszają się rytmicznie i każdy jeździec uczy się rozpoznawać tę rytmiczność. Stęp jest ruchem czterotaktowym, kłus dwutaktowym, a galop trzytaktowym. Wiemy też, że galop czterotaktowy w ujeżdżeniu uznawany jest za nieprawidłowy.
Rytm dotyczy jednak nie tylko rodzaju chodu, ale także jakości ruchu — na przykład długości fazy zawieszenia. Koń może poruszać się w tym samym chodzie, a mimo to jego rytm będzie inny.
Jako jeźdźcy uczymy się tego rytmu również w swoim ciele — w anglezowaniu, w użyciu pomocy, w momentach przejść między chodami. Nasze ciało wpływa na rytm konia, jego ruch i ekspresję.
Jeżeli chcemy więcej energii, musimy ją uruchomić także w sobie. Jeżeli chcemy ją utrzymać — musimy umieć za nią nadążyć.
Ale możemy pójść jeszcze głębiej.
W naszym ciele również istnieją rytmy. Najbardziej oczywisty to rytm serca. Kiedy jesteśmy obok konia albo siedzimy na nim, nasze serce bije w określonym rytmie, serce konia również, a nasze układy nerwowe odczytują te sygnały — nawet jeśli nie jesteśmy tego świadomi.
Drugim takim rytmem jest oddech. Wdech i wydech tworzą naturalny cykl, na który — w przeciwieństwie do bicia serca — możemy mieć świadomy wpływ. Koń również oddycha rytmicznie, a te rytmy wzajemnie na siebie oddziałują.
Dlatego świadome wpływanie na rytm — niezależnie od tego, czy mówimy o rytmie dnia, treningu, ruchu, oddechu czy całego organizmu — ma ogromne znaczenie dla komunikacji z koniem.
Jest jeszcze jedno narzędzie, które bardzo często wykorzystuję w pracy.
Muzyka.
Nasze ciało, podobnie jak ciało konia, bardzo dobrze reaguje na stały rytm. Rytm może dawać poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji i oparcia. Może regulować układ nerwowy.
W sytuacjach, kiedy jeździec doświadcza napięcia lub lęku i w ciele pojawia się chaos, utrzymanie rytmu staje się bardzo trudne — zarówno dla jeźdźca, jak i dla konia. Odpowiednio dobrana muzyka może pomóc ustabilizować ruch, zsynchronizować oddech i przywrócić spójność.
Z drugiej strony, kiedy problemem nie jest napięcie, ale brak energii i mobilizacji, muzyka może pomóc ją naturalnie uruchomić — bez popychania, bez presji, bez wchodzenia w opór.
Bo kiedy zaczynamy wymuszać energię, często pojawia się napięcie zamiast swobody. A rytm może być drogą do tej swobody.
Dlatego warto zwracać uwagę na rytm — nie tylko ten widoczny w ruchu konia, ale też ten, który dzieje się w naszym ciele, w naszej organizacji dnia i w naszej relacji.
Czasem nawet drobne zmiany w rytmie mogą przynieść dużą zmianę w jakości pracy z koniem.
Jestem ciekawa, czy zauważasz jakiś rytm w swoim jeździectwie albo w zachowaniu swojego konia — taki, który wspiera Waszą pracę albo przeciwnie, ją utrudnia.
Jeśli chcesz, napisz o tym w komentarzu.