Gabinet Psychoterapii i Rozwoju Daria Pawlak

Gabinet Psychoterapii i Rozwoju Daria Pawlak Psychoterapia, interwencja kryzysowa, wsparcie w trudnościach, rozwój osobisty osób dorosłych. Zawód psychoterapeuty wykonuję od 2018 roku.

Osoby współpracujące: diagnoza, pomoc psychologiczna oraz psychoterapia dzieci i młodzieży; wsparcie opiekunów w procesie wychowawczym. *Jestem certyfikowaną psychoterapeutką humanistyczno-doświadczeniową (certyfikat European Association for Gestalt Therapy), socjoterapeutką, pedagogiem oraz Facylitatorem programu DMMC. Prowadzę psychoterapię indywidualną osób dorosłych oraz kursy uważnej komunikacji dla par.
*Wiedzę z zakresu terapii, poradnictwa oraz interwencji kryzysowej zdobywałam uczestnicząc w licznych szkoleniach, do najważniejszych z nich zaliczam: 4-letnią Szkołę Psychoterapeutów i Trenerów Grupowych w Instytucie Integralnej Psychoterapii Gestalt w Krakowie, 2-letnie szkolenie z Socjoterapii i Psychoterapii Młodzieży w Krakowskim Centrum Psychodynamicznym (rekomendowane przez PTP ośrodki szkolące w zakresie psychoterapii), studia podyplomowe Poradnictwo i Interwencja Kryzysowa w Akademii Pedagogiki Specjalnej w W-wie, studia podyplomowe z Terapii Akceptacji i Zaangażowania w Akademii Humanitas w Sosnowcu, kurs Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach.
*Na ścieżce swojego zawodowego rozwoju zapoznałam się z wieloma nurtami psychoterapii (terapią psychodynamiczną, poznawczo-behawioralną, TSR), jednakże to w Gestalcie odnalazłam swoją zawodową tożsamość. Ujęły mnie w nim humanistyczna koncepcja relacji z drugim człowiekiem, a także obecna w tym podejściu filozofia podkreślająca ważność koncentracji na życiu w „tu i teraz”, braniu odpowiedzialności za swoje czyny, uczucia i myśli, akceptacji oraz świadomości siebie, a także odwadze w doświadczaniu i wyrażaniu siebie. W pracy terapeutycznej wykorzystuję wiedzę wyrosłą z różnych podejść terapeutycznych, za podstawę przyjmuję aktualnie podejście Gestalt oraz ACT, należące do III fali terapii poznawczo-behawioralnej. Czerpię również z technik Mindfulness i Compassion.
*Od 18 lat pracuję w obszarze wsparcia psychologiczno-pedagogicznego młodzieży i dorosłych. Aktualnie przyjmuję pacjentów w gabinecie prywatnym w Szczytnie.
*Swoją pracę wykonuję z uwzględnieniem najwyższych standardów etyki zawodowej oraz poddaję ją systematycznej superwizji i... bardzo, bardzo lubię, to co robię :)
*Zapraszam Cię na konsultację, która pozwoli poznać, doświadczyć i zdecydować, czy chcesz/potrzebujesz psychoterapii, albo doraźnego wsparcia w przezwyciężeniu trudności...

Oś jelitowo-mózgowa - kolejny fenomen potwierdzający nierozłączność ciała i psychiki...
28/12/2025

Oś jelitowo-mózgowa - kolejny fenomen potwierdzający nierozłączność ciała i psychiki...

...bo jest tak, że "niemal wszystkie przeżycia, które ma do zaoferowania świat, niezaprzeczalnie nas ominą"...
27/12/2025

...bo jest tak, że "niemal wszystkie przeżycia, które ma do zaoferowania świat, niezaprzeczalnie nas ominą"...

Trzeba znaleźć w sobie siłę, żeby oprzeć się żądzy konsumowania jak największej ilości przeżyć, bo strategia ta skutkuje wyłącznie wzmożeniem poczucia, że przeżyło się o wiele za mało. Dopiero kiedy pojmie się w pełni, że niemal wszystkie przeżycia, które ma do zaoferowania świat, niezaprzeczalnie nas ominą, przestaje sprawiać nam przykrość świadomość, że nie doświadczyło się tak wielu rzeczy. Pozwala to skupić się na tym, by w pełni nacieszyć się maleńkim skrawkiem rzeczywistości, na który mamy czas, i z dużo większą swobodą decydować o tym, co jest dla nas w danej chwili najważniejsze.

Oliver Burkeman, Cztery tysiące tygodni, tłumaczenie: Michał Jóźwiak, wyd Insignis
fot Aziz Acharki

⭐️
24/12/2025

⭐️

21/12/2025

Poznawać siebie bez wątpienia warto.

Zdecydowanie! 💙
15/12/2025

Zdecydowanie! 💙

13/12/2025

Przemoc nie zawsze krzyczy.

10/12/2025

💔Dlaczego ofiary przemocy nie odchodzą?

Po filmie „Dom dobry” sporo osób zastanawia się, dlaczego bohaterka tak długo trwała w przemocowym związku.
Dla osoby, która nie doświadczała przemocy, takie zachowanie jest całkowicie absurdalne i nielogiczne. Bierność krzywdzonej osoby może wywoływać u otoczenia (nie będącego w takim stanie emocjonalnym jak ofiara) nie tylko bezradność, ale też frustrację, czy nawet złość.

Często sytuacja pokrzywdzonej osoby jest obiektywnie bardzo trudna (brak możliwości powrotu do rodziny pochodzenia, konieczność opieki nad małymi dziećmi, brak perspektyw na dobrze płatną pracę np. z powodu wielu lat zajmowania się domem i potomstwem). Bywa jednak, że kiedy bliscy podsuwają rozwiązania, które mogłyby być pomocne, są one już na starcie odbierane jako niemożliwe do zrealizowania. Im dłuższa i intensywniejsza doświadczana przemoc, tym większa beznadzieja i niemoc u poszkodowanej osoby. Nie wszystkim udaje się pomóc. Są osoby tak stłamszone i zaszczute, że nie są już w stanie wydostać się z destrukcyjnego zniewolenia.

Ofiarą przemocy domowej może być każdy - partner, partnerka, córka, syn, starsza schorowana matka czy zniedołężniały ojciec.
Natomiast wspólne jest to, że u każdej z tych osób działają silne mechanizmy psychologiczne, które utrzymują ją w toksycznej relacji pomimo przewlekłego dojmującego cierpienia.

🖤 Więź traumatyczna (trauma bonding).
Emocjonalny rollercoaster w przemocowej relacji (strach, ulga, czułość po przemocy) tworzy silne uzależnienie emocjonalne. W biochemii mózgu przypomina to uzależnienie od substancji psychoaktywnych, powoduje naprzemienny wyrzut noradrenaliny i dopaminy.
Im bardziej przerażający lęk przed oprawcą, tym większy wyrzut dopaminy („hormonu nagrody”) tworzący „emocjonalny haj”, kiedy partner znów staje się czuły, opiekuńczy i ciepły. „Seks po kłótni” może dawać tak dużą przyjemność, że z nawiązką wynagradza ofierze doznane upokorzenia.

Więź traumatyczna powstaje nie tylko w relacjach romantycznych, lecz także w więzi dziecka z przemocowym rodzicem. W takim przypadku jest bardzo duże ryzyko, że w dorosłości taka osoba będzie czuła „chemię” tylko w niestabilnych i toksycznych relacjach (np. z „bad boyami” czy „femme fatale”).

Przemocowcy w rodzinnych relacjach mogą funkcjonować jakby mieli „dwie twarze”. Tą ciepłą, czułą, kochającą i tą drugą - zimną, okrutną, cyniczną i nieobliczalną w ataku furii. Bliscy mogą mieć poczucie, że agresywna osoba tak naprawdę jest dobra, „tylko czasem wychodzi z niej potwór”. Takie wrażenie jest wyjątkowo silne, jeśli do przemocy dochodzi tylko pod wpływem alkoholu, a na codzień sprawca jest oddanym partnerem czy rodzicem. Członkowie rodziny mogą starać się przyjmować przeróżne strategie, żeby nie dopuścić do przemiany w sadystę (wszystkie tak naprawdę sprowadzają się do podporządkowania i spełniania oczekiwań agresora).

W związkach może pojawiać się „syndrom ratownika”; zwłaszcza u kobiet, które są socjalizowane do bycia opiekuńczymi, empatycznymi i wspierającymi. „Ratowniczka”może tłumaczyć agresywne zachowania partnera, np tym, że „miał trudne dzieciństwo”, „nie radzi sobie ze złością, bo sam był bity przez ojca”, „matka zawsze z niego szydziła, a koledzy gnębili, nic dziwnego, że dziś nie potrafi przyjmować krytyki”, „gdyby narzeczona go nie zdradzała, nie byłby teraz taki zazdrosny”. Może widzieć w nim nie sprawcę, a ofiarę przemocy. W związku z tym, ile krzywd go spotkało, bardzo długo może mu wybaczać karygodne zachowania.
Na koniec „ratowniczka” może mieć też nadzieję, że swoją miłością uleczy traumy agresora i pomoże odzyskać wiarę w ludzi. Taka postawa na wiele lat może uczynić z niej zakładniczkę toksycznej bliskości.

🖤 Wyuczona bezradność.
Przemocowcy bardzo często potrafią dobrze manipulować otoczeniem. Mogą być postrzegani jako pomocni sąsiedzi, wzorowi pracownicy i godni zaufania znajomi. Także w uwodzeniu są w stanie być mistrzami.

Relacje z potencjalną ofiarą przeważnie zaczynają od bombardowania miłością (love bombing) – zasypywania czułością, ujmującymi komplementami, obłędną namiętnością, całkowitą uwagą i deklaracjami, które tworzą iluzję nadzwyczajnej i wyjątkowej relacji.
Szczególnie osoby głodne miłości, poranione traumatycznymi relacjami, łatwo dają się omamić tym niesamowicie romantycznym gestom i zapewnieniom o bezgranicznej miłości.
Przyszli oprawcy wydają się totalnie zadurzeni w ofierze, proponują częste rozmowy i spotkania, tak naprawdę po cichu stopniowo przejmując jej przestrzeń emocjonalną i życiową. Udając troskę, dyskretnie zaczynają ją coraz bardziej osaczać i kontrolować.

Umiejętnie wyczuwają deficyty partnerki/ partnera, oferują „uzdrowienie” dawnych traum, kreują siebie jako jedyne źródło ukojenia, remedium na doznane krzywdy.
Pokiereszowana i pogubiona osoba ma nadzieję, że w końcu odnalazła prawdziwą miłość, która wynagrodzi wszystkie dotychczasowe cierpienia.
Niestety sprawca wcale nie czuje emocji ofiary, ale skrupulatnie skanuje jej słabe punkty, to właśnie one będą źródłem późniejszej kontroli.
Z drugiej strony izoluje ofiarę od alternatywnych źródeł wsparcia; podważa szczerość intencji przyjaciół i rodziny, buduje narrację, że to związek jest jedynym bezpiecznym miejscem.

Kiedy ofiarą jest już emocjonalnie uwikłana, oddana oprawcy i bezbronna, agresor może sięgnąć po kluczowe narzędzie kontroli psychicznej - gaslighting.
Zaczyna coraz częściej zaprzeczać niewygodnym faktom, coraz intensywniej krytykuje i wyśmiewa emocje, dyskredytuje zdolność ofiary do adekwatnej oceny sytuacji, podważa jej sposób widzenia świata, sukcesy i kompetencje, a nawet kłamanie, by całkowicie ją podporządkować i uzależnić od siebie.
Osoba odurzona obezwładniającą miłością jest kompletnie zdezorientowana, nie rozumie co się dzieje, nie potrafi skutecznie się bronić przed ciosami ukochanej osoby.

Takie postępowanie systematycznie odbiera poczucie sprawczości, „podcina skrzydła” i uniemożliwia ucieczkę z klatki przemocy.
Ofiara gaslightingu często czuje się zagubiona, zaczyna wątpić we własną pamięć i zdrowy rozsądek. Pojawia się wstyd, lęk i przekonanie, że „może faktycznie coś jest ze mną nie tak”. Z czasem osoba zaczyna bardziej ufać interpretacjom sprawcy niż swoim własnym, co prowadzi do zależności i wycofania. To doświadczenie często wiąże się też z poczuciem utraty siebie — jakby ktoś powoli przejmował kontrolę nad jej wewnętrznym kompasem.

Wyuczona bezradność jest potęgowana każdą kolejną nieudaną próbą konfrontacji z agresorem czy wyprowadzkami kończącymi się powrotem. Ofiara przemocy może być zaszczuta przez sprawcę i realnie obawiać się zemsty z jego strony, gdyby rzeczywiście zdecydowała się zakończyć relację: choćby pomówień, walki o dzieci czy przemocy wobec osób udzielających jej schronienia.
To wszystko może powodować lęk paraliżujący jakiekolwiek dalsze próby separacji.

🖤 Cykl przemocy domowej.
Nieprzewidywalność zachowań agresora, naprzemienne ciepło i chłód z jego strony powodują, że ofiara jeszcze bardziej stara się spełniać oczekiwania, aby dobre momenty trwały jak najdłużej, aby móc poczuć choć w części to miłosne upojenie z początku relacji.

Bombardowanie miłością to także sposób udobruchania ofiary po okresach najintensywniejszej przemocy. W czasie „miodowego miesiąca” sprawca przeprasza, obiecuje poprawę, jest czuły, kochający i oddany. U poranionej osoby pojawia się nadzieja, że „tym razem będzie inaczej, teraz już napewno zrozumiał/a, że mnie kocha i będzie mnie szanować”.

🖤 Wstyd i poczucie winy.
Agresorzy zawsze za swoje wybuchy oskarżają otoczenie. W końcu ofiara rzeczywiście zaczyna wierzyć, że to ona jest źródłem problemów, ma trudny charakter, nie można z nią wytrzymać. Nie szuka pomocy, ponieważ już nie liczy na lepsze traktowanie.

🖤 Syndrom Sztokholmski.
Ofiara przemocy, czując się całkowicie zależna od oprawcy, przyjmuje jego perspektywę, aby jakkolwiek odzyskać kontrolę i móc przewidzieć, co może spowodować jego złość.

Jest to szczególnie częste u dzieci, ponieważ rodzice są dla nich synonimem bezpieczeństwa, są całkowicie niesamodzielne społecznie i ekonomicznie. Czują, że nie ma dla nich nadziei, że na wiele lat są skazane na życie w takim świecie. Walka z agresywnym rodzicem na dłuższą metę będzie powodować tylko narastające problemy, lepszym rozwiązaniem wydaje się nauka zasad gry i odpowiednie sprawowanie.

🖤 Złożony Zespół Stresu Pourazowego.
Głównym mechanizmem obronnym w PTSD jest dysocjacja. Kiedy poziom cierpienia grozi rozpadem psychiki, umysł „odłącza” niektóre funkcje. Dzięki temu można przetrwać nawet nieludzki ból. Niestety cena płacona za przeżycie to utrata kontaktu z rzeczywistością. Nie widzenie brutalnej prawdy chroni przed szaleństwem, ale uniemożliwia też racjonalną ocenę sytuacji i szukanie skutecznych rozwiązań.

W wyniku dysocjacji ofiara może nie pamiętać najbardziej traumatycznych wydarzeń, odczuwać emocjonalne odrętwienie w trakcie aktywnej przemocy, popadać w derealizację (mieć wrażenie, że świat zewnętrzny jest nierealny, „to wszystko nie dzieje się naprawdę”), lub depersonalizację (odłączyć się od własnego ciała, być obserwatorem patrzącym z boku na wstrząsające zajście).
Z czasem zamrożenie może być reakcją na większość stresowych bodźców, stać się domyślnym stylem funkcjonowania.

🖤 Błąd utopionych kosztów.
Ofiara przemocy nie potrafi zakończyć związku, ponieważ zainwestowała w niego zbyt wiele czasu i energii. Trudno jej zrezygnować z nieustępliwej nadziei na to, że partner w końcu się kiedyś zmieni; pogodzić się z utratą marzeń o możliwej szczęśliwej wspólnej przyszłości. Trudno jej uznać, że poniosła porażkę, zakochując się w niewłaściwej osobie i wiążąc z oprawcą.

🖤 Izolacja społeczna.
Powyższe mechanizmy odbierają ofierze nadzieję na lepsze życie, powodują przekonanie, że „lepsze znane piekło niż nieznane niebo”.
Ofiary przemocy czują, że żyją inaczej niż bliscy czy znajomi, wstydzą się „przyzwalania” na przemoc.
Wstyd może być szczególnie paraliżujący u mężczyzn doświadczających przemocy. W patriarchalnym społeczeństwie nie bezzasadnie mogą obawiać się drwin, wyśmiewania, podważania ich męskości, a w najlepszym wypadku - politowania.
To wszystko powoduje, że krzywdzone osoby zamykają się w sobie, nie oczekują zrozumienia.

A otoczenie często na prawdę nie wie, w jak skomplikowanych mechanizmach utknęła bliska osoba i nie potrafi adekwatnie oferować jej pomocy i wsparcia.
W ten sposób koło przemocy domowej się zamyka…

🆘 Przewlekła przemoc fizyczna nie zaczyna się od pierwszego ciosu, to wynik wielu lat systematycznego manipulowania, kontrolowania, upokarzania i dyskredytowania ofiary przez agresora (wliczając także dzieciństwo).
Ekstremalna przemoc psychiczna też eskaluje z czasem. Zaczyna się zawsze od „niewinnych” żartów z ofiary, „drobnych” kłamstewek czy dyskretnych prób narzucania swojego zdania.

Stawanie się ofiarą przemocy jest długotrwałym procesem narastającego popadania w bezradność, podważania swojej sprawczości, odcinania się od przerażającej realności i coraz głębszego uzależniania od oprawcy.

Dlatego pierwszym krokiem nie zawsze jest odejście, ale stopniowe odzyskiwanie kontaktu z własnym „Ja”, z tym wszystkim co w wyniku przemocy zostało ofierze odebrane.

👉 Jeśli znasz kogoś, kto może doświadczać przemocy - nie oceniaj.
Nie pytaj „dlaczego nie odchodzi?” - ofiara często sama nie potrafi nazwać tego, co się z nią dzieje.
Zapytaj „jak mogę Ci pomóc, żebyś nie była sama?”. To wystarczy. Bycie obok, słuchanie, próba zrozumienia, akceptacja.
I zapewnienie, że nie zostawi się bliskiej osoby bez pomocy, jeśli zdecyduje się kiedyś wyjść z toksycznej relacji.

Fot. Materiały prasowe

01/12/2025

Twoje ciało słyszy zagrożenie szybciej niż Twój umysł jest w stanie nazwać myśl.
To dlatego pierwsze reaguje nie głowa, tylko: szczęki, barki, jelita, skóra, oddech.
To nie „przypadłości”, tylko neurofizjologia.

Badania A. Damasio, S. Porgesa, L. Barrett i J. N. Thayera pokazują jasno:
sygnały z ciała docierają do ośrodków emocji i interpretacji zanim masz dostęp do świadomej narracji.
Mózg nie zaczyna emocji — on je dopiero interpretuje.
A ciało wcześniej wysyła komunikat: „Coś przekracza moje możliwości.”

Kiedy układ nerwowy traci poczucie bezpieczeństwa, pojawiają się sygnały ostrzegawcze:
– napięcie karku (reakcja mobilizacyjna),
– zacisk szczęk (obrona),
– dyskomfort trawienny (osi jelitowo-mózgowych),
– nadwrażliwość na bodźce (obniżona filtracja wzgórza),
– zaostrzenia skóry (aktywacja osi HPA),
– przewlekłe zmęczenie (metaboliczny koszt czujności).

To nie są słabości.
To nie są cechy charakteru.
To algorytm przetrwania, który działa szybciej niż świadomość, żeby utrzymać Cię przy życiu.

Największy problem polega na tym, że wiele osób uczy się ignorować te sygnały —
a ciało, niewysłuchane, zaczyna krzyczeć coraz głośniej.

I właśnie dlatego świadomość tych mikro-reakcji jest tak kluczowa.
Bo dopiero kiedy widzisz, jak ciało mówi „Pomocy!”, możesz zacząć odpowiadać:
ciepłem, zwolnieniem, uziemieniem, regulacją, obecnością.

Jeśli chcesz lepiej rozumieć język swojego układu nerwowego — obserwuj moje treści.
Tu codziennie tłumaczę, co neurobiologia mówi o emocjach, regulacji i ciele w sposób, którego nie uczono nas w żadnej szkole.

psychika

• regulacja emocji • układ nerwowy objawy • somatyczne sygnały stresu • nerw błędny • ciało a emocje • sygnały przeciążenia • trauma w ciele • neurocepcja • chroniczne zmęczenie • sygnały dysregulacji

Wstyd... Powstaje i uleczony może być jedynie w relacji...
27/11/2025

Wstyd... Powstaje i uleczony może być jedynie w relacji...

WSTYD – EMOCJA, KTÓRA ŚCINA GŁOS. Jak go rozumieć, oswajać i leczyć?

Wstyd jest jedną z najbardziej pierwotnych emocji człowieka. Paradoksalnie – im bardziej o nim nie mówimy, tym silniej działa. Zagnieżdża się w ciele, w napięciu karku, w zapadniętej klatce piersiowej, w spuszczonym wzroku. Rozgrywa się pomiędzy „Ja, które powinno być”, a „Ja, które jestem”.

W psychoterapii często widzimy, że wstyd to emocja, która nie mówi własnym głosem – ona mówi „zamknij się”, „schowaj się”, „udawaj”.

Dlatego warto go rozpakować.

1. Czym właściwie jest wstyd?

Donald Nathanson, jeden z największych badaczy wstydu, pisał, że:

„Wstyd to gwałtowne wyhamowanie energii, które sprawia, że człowiek nagle czuje się mniejszy, gorszy, odsłonięty.”

To emocja społeczna – rodzi się tylko przy kimś lub „w oczach wyobrażonego Innego”. Jest jak natychmiastowe załamanie w systemie: człowiek chciał się pokazać, wyrazić, przyłączyć… i w jednej chwili zamiera.

Wstyd nie jest więc błahostką. Jest mechanizmem regulującym naszą zdolność do bliskości.

2. Wstyd a ciało – dlaczego boli?

Alexander Lowen pisał o nim jako o emocji, która dosłownie ściąga ciało w dół:

„Wstyd ugina kolana, opuszcza głowę i zapada klatkę piersiową. Człowiek przestaje oddychać pełnią.”

W bioenergetyce mówimy, że wstyd jest efektem „przerwania przepływu energetycznego”. Dziecko, które słyszy: „nie przesadzaj”, „przestań”, „nie wstyd ci?” – zaczyna gromadzić napięcia: szyja, brzuch, biodra. Energię kieruje do środka, przeciw sobie.

Dlatego dorośli z historią chronicznego wstydu często mają:

zapadniętą klatkę piersiową,

trudność z patrzeniem w oczy,

ściszone mięśnie dna miednicy,

tendencję do przepraszania za sam fakt istnienia.

Wstyd to nie tylko „uczucie”. To postawa ciała.

3. Wstyd jako pęknięcie w relacji

Irvin Yalom, pracując z pacjentami w terapii grupowej, pisał:

„Wstyd jest niewidzialnym więzieniem, z którego człowiek sam nie znajdzie wyjścia. Potrzeba drugiego człowieka, by wynieść go na światło.”

To niezwykle trafne. Wstyd powstaje w relacji – i może zostać uleczony tylko w relacji.
Nie w samotnych przemyśleniach, nie w „ogarnięciu się”, ale w spotkaniu.

Dziecko zaczyna się wstydzić, gdy spotyka się z:

wyśmianiem,

brakiem zauważenia,

krytyką,

zimnem emocjonalnym,

przemocą symboliczną („co ludzie powiedzą?”).

I z podobnych powodów dorosły zaczyna ukrywać to, co najbardziej ludzkie: potrzeby, słabości, pragnienie bliskości.

4. Mechanizmy obronne przed wstydem – czyli dlaczego często go nie widzimy

Badacz wstydu Gershen Kaufman zauważał:

„Wstyd rzadko mówi: ‘jestem wstydem’. On udaje inne emocje.”

Najczęściej maskuje się jako:

gniew,

perfekcjonizm,

chłód i dystans,

ironia,

kontrola,

unik.

John Bradshaw pisał o „toksycznym wstydzie” jako o takim, który staje się tożsamością:

„Toksyczny wstyd nie mówi: zrobiłem źle. Mówi: jestem zły, wadliwy, nie do kochania.”

Z takiego wstydu powstaje chroniczna samotność – ludzie boją się pokazać komukolwiek tzw. „prawdziwe ja”

5. Wstyd a trauma

Jednym z najmocniejszych zdań w literaturze o traumie jest to Petera Levine’a:

„Trauma to nie to, co się nam wydarzyło, ale to, co zatrzymało się w nas.”

Wstyd jest właśnie tym zatrzymaniem.

Dziecko, które doświadcza dysregulacji, przemocy, odrzucenia lub chaosu, uczy się jednego:
„ze mną jest coś nie tak”.

To zdanie zawsze jest o wstydzie.
I zawsze jest nieprawdziwe.

6. Wstyd w relacjach dorosłych – cichy niszczyciel

Wstyd działa jak niewidzialna zasłona: partnerzy zaczynają siebie unikać, każdy chowa miękkie miejsca, nikt nie odsłania prawdziwej wrażliwości.

Brené Brown, która spopularyzowała współczesne podejście do wstydu, napisała:

„Wstyd nie może przetrwać wypowiedzenia na głos i spotkania z empatią.”

I to jest sedno.

Wstyd ginie przy świetle.
Ale żeby go odsłonić, trzeba czuć się bezpiecznie.

7. Jak leczyć wstyd?

1. Relacja terapeutyczna

To pierwsze i najważniejsze.
Człowiek może uzdrowić się tylko w bezpiecznym kontakcie, gdzie ktoś nie odwróci wzroku, kiedy on drży.

2. Praca z ciałem

Lowen pisał:
„Nie można uleczyć duszy, jeśli ciało wciąż jest zamknięte.”

Dlatego tak ważne jest rozluźnianie klatki, praca z oddechem, ekspresją głosu, ugruntowaniem nóg.
Wstyd jest antygrawitacją wewnętrzną – trzeba przywrócić człowiekowi ciężar i oparcie.

3. Nazwanie

Samo powiedzenie:

– „wstydzę się teraz”
– „mam ochotę się schować”
– „boję się, że jestem niewystarczająca”

…jest już aktem odwagi.

4. Empatyczny świadek

To ktoś, kto powie:

– „widzę cię”
– „nic w tobie nie jest za dużo”
– „to ludzkie, normalne, zrozumiałe”

Bez takiego lustra nie da się odzyskać własnej godności.

5. Budowanie zdrowej dumy

Nie pychy, nie fasady.
Dumy rozumianej jako poczucie wartości, która nie zależy od perfekcji.

Podsumowanie

Wstyd nie jest wrogiem.
Jest sygnałem: „boję się, że stracę więź”.
Jest cieniem pragnienia przynależności.
Im bardziej chcemy być kochani, tym bardziej możemy się wstydzić.
Ale to emocja, którą można leczyć, rozmiękczać i oswajać.
A najważniejsze zdanie, jakie można o nim powiedzieć, brzmi:

Wstyd kurczy się wszędzie tam, gdzie człowiek zostaje przyjęty.

Evolutio

24/11/2025

Pani Marta Roguszczak prowadzi w Gabinet Psychoterapii Gestalt w Szczytnie Daria Pawlak sesje z dziećmi i młodzieżą oraz wsparcie opiekunów. Jestem dumna z tej współpracy. Polecam!

Adres

Ulica Ogrodowa 44
Szczytno
12-100

Telefon

+48516802305

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychoterapii i Rozwoju Daria Pawlak umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychoterapii i Rozwoju Daria Pawlak:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria