14/04/2026
Czemu ciągnie Cię do bad boya?
Wyobraź sobie to tak:
On znika na cały dzień.
Cisza.
Twój brzuch się ściska, myśli zaczynają biegać.
I nagle… wiadomość.
Jedno „hej”.
I czujesz ulgę, jakby ktoś zdjął z Ciebie ciężar.
Serce przyspiesza.
To jest schemat, który Twój układ nerwowy dobrze zna:
napięcie → brak → ulga → emocjonalny „strzał”.
I teraz najważniejsze:
To, co jest znajome dla Twojego układu nerwowego,
on odbiera jako bezpieczne… nawet jeśli to boli.
Jeśli kiedyś doświadczałaś miłości, która była:
raz blisko, raz daleko,
raz ciepła, raz chłodna,
raz dostępna, raz niedostępna…
to Twoje ciało nauczyło się funkcjonować właśnie w takim klimacie.
Napięcie = „coś się dzieje”
Niepewność = „muszę się postarać”
Ulga = „uff, jest dobrze”
I to zapisuje się głębiej niż logiczne myślenie.
To jest reakcja automatyczna.
Dlatego kiedy trafiasz na kogoś stabilnego:
pisze regularnie,
jest obecny,
nie znika…
Twój układ nerwowy nie dostaje tych skoków.
I zamiast ekscytacji pojawia się… cisza.
Brak ścisku w brzuchu.
Brak gonitwy myśli.
Brak tej „gry”.
I ciało mówi: „coś tu jest dziwne”.
Nie dlatego, że to jest złe.
Tylko dlatego, że to jest nowe.
A układ nerwowy zawsze ciągnie do tego, co zna…
bo to już „przećwiczył”.
Dlatego możesz czuć większy pociąg do chaosu niż do spokoju.
Dopóki nie nauczysz swojego ciała,
że spokój też może być bezpieczny…
i że bliskość może być stała, a nie chwilowa.
I wtedy wszystko się zmienia.
Bo zaczynasz czuć chemię tam, gdzie wcześniej była „nuda”.
I pierwszy raz wybierasz relację, która Cię buduje.
A ja właśnie tym się zajmuję na sesjach hipnozy.
Zmianą tego wzorca u źródła.
Powiedz mi szczerze…
do kogo ciągnie Ciebie?