31/03/2026
Na pytanie, jak szybko można wprowadzać nowe wyrazy, najuczciwsza odpowiedź brzmi: to zależy.
Nie ma jednej dobrej liczby słów „na tydzień” czy „na miesiąc”, bo tempo wprowadzania nowego słownictwa zależy od wielu czynników. Przede wszystkim od potrzeb osób modelujących i otoczenia dziecka, a także od tempa nabywania słownictwa przez samo dziecko. A to tempo nigdy nie jest całkowicie równe ani przewidywalne.
Żeby jednak odpowiedź była naprawdę pomocna, powiedziałabym tak:
Nowe słowo warto wprowadzić wtedy, kiedy Ty — jako rodzic, opiekun, terapeuta czy nauczyciel — naprawdę go potrzebujesz. Jeśli brakuje Ci jakiegoś słowa do modelowania w naturalnej, funkcjonalnej sytuacji, to jest to bardzo dobry sygnał, że powinno pojawić się w systemie AAC. Dziecko uczy się rozumienia właśnie tego, co widzi w użyciu.
Warto też wprowadzać słowa bliskie doświadczeniu dziecka. Jeśli jeździcie konno, słowo koń ma sens. Jeśli często jecie pizzę, słowo pizza powinno być dostępne. Ale jeśli bakłażan nie pojawia się u Was na stole, a wielbłąd nie występuje ani w codziennym życiu, ani w ulubionych książkach czy filmach, te słowa mogą spokojnie poczekać.
W językach słowiańskich, takich jak polski czy ukraiński, bardzo ważną rolę odgrywają czasowniki, dlatego wprowadzałabym je możliwie wcześnie. To one porządkują relacje między słowami i pozwalają budować znaczenie w zdaniu. Warto też pamiętać o określeniach: przymiotnikach i przysłówkach, zwłaszcza takich, które łatwo osadzić w doświadczeniu: mokry, suchy, zimny, ciepły. Są bardzo przydatne, bo można je modelować w codziennych, żywych sytuacjach.
I jeszcze jedno: książki komunikacyjnej ani systemu AAC nie tworzymy wyłącznie do szkoły albo wyłącznie do domu. Potrzebujemy słów, które pozwalają komunikować się w różnych sytuacjach życia codziennego. Bo życie to nie tylko zabawa, ale też wybory, komentarze, potrzeby, relacje, dyskomfort, obowiązki i przyjemności.