Katarzyna Wiatr Centrum Psychologii i Psychoterapii

Katarzyna Wiatr Centrum Psychologii i Psychoterapii Psychoterapia psychodynamiczna,poradnictwo psychologiczne, interwencja kryzysowa, zdrowie psychiczne

31/07/2025

"Nigdy nie będziemy rodzicami idealnymi. Wszyscy jesteśmy czasem dla dziecka frustrujący. Wystarczająco dobrze jesteśmy gdy próbujemy aby w kontakcie z dzieckiem pozostawała przewaga pozytywnych emocji i gdy usiłujemy się nauczyć tolerować negatywne uczucia pochodzące od dziecka a także staramy się naprawiać coś co się popsuło. Wszyscy znamy to uczucie z relacji z naszym partnerem, to doświadczenie słońca po burzy… Dla dzieci to też jest bardzo ważne - pokazujemy dziecku w jaki sposób myślimy i jakie są nasze intencje. Mówimy na przykład: „musimy wyjechać na dłużej, ale wrócimy na pewno a z tobą będzie babcia.” Jeśli w kontakcie z dzieckiem będziemy uczciwi ono zrozumie nawet najtrudniejszy przekaz."

Katarzyna Schier

25/07/2025

"W dorosłym życiu walka o miłość (czasem przy niemożności uwierzenia w nią) może odbywać się za pomocą tak dramatycznych środków, że kolejni partnerzy, przyjaciele czy nawet własne dzieci w końcu tego nie wytrzymują. Jedna z naszych pacjentek – pragnąc, by partner wreszcie ją przekonał, że naprawdę mu na niej zależy – podczas jego podróży służbowych podejmowała coraz groźniejsze próby samobójcze. Chciała, by „dzięki temu” zrozumiał, jak bardzo czuje się wtedy opuszczona. Za czwartym razem, gdy połknęła prawie wszystkie leki z domowej apteczki i ledwo ją odratowano, partner postanowił odejść i, na wszelki wypadek, poprosił szefów o przeniesienie do innego kraju.
Wielu ludzi sprawia wrażenie, jakby wcale nie szukali w życiu obiecującej relacji, ale przeciwnie – dążyli do powtórki tej dawnej, raniącej. Co tkwi na dnie tak uporczywego niszczenia własnego życia? Jeśli przyjmiemy, jak brytyjska psychoanalityczka Melanie Klein, że jest to destrukcja, możemy rozumieć kogoś (w szczególności pacjenta) w kategoriach „wewnętrznej mafii” czy „gangu”, czyli jakichś złowrogich sił tkwiących w tej osobie. W efekcie przypisujemy jej opór, chęć zniszczenia, mściwość i wrogość. Bliższy mi jest inny sposób myślenia, proponowany m.in. przez Fairbairna i Winnicotta, w ramach którego różne elementy życia psychicznego pacjentów (w tym i te destrukcyjne) próbujemy pojmować w kategoriach niemożności, bezradności, rozpaczy, głębokiego zranienia, ochrony swojej niegdyś sponiewieranej części.
Wybitny psychoterapeuta Ronald Fairbairn wyjaśniał to, mówiąc metaforycznie, że lepiej być grzesznikiem w świecie rządzonym przez Boga niż bezgrzesznym w świecie rządzonym przez Szatana. Całkowicie zdani na naszych opiekunów, jesteśmy skazani, by widzieć ich jako dobrych. Tylko wtedy mamy nadzieję na bezpieczeństwo. Gdybyśmy zaś uznali, że są okrutni czy bezmyślni, nasze dzieciństwo pełne byłoby niemożliwego do zniesienia przerażenia. A skoro oni są dobrzy, to nasze krzywdy i cierpienia są naszą winą. I musimy wciąż starać się, by spełnić ich oczekiwania, wtedy może zasłużymy na ich miłość."

Zofia Milska-Wrzosińska
fot unsplash

29/06/2025

"A przecież to, co naprawdę w życiu ważne, to prawdziwe przeżycia. Głębokie, autentyczne, nurtujące człowieka przez długi czas: miłość, przywiązanie, zdolność do podziwu i zachwycenia, chęć dzielenia się, pasje poznawania świata i rozumienia bliskich ludzi. A z tym wiąże się trud i niepokój, ból i przerażenie - dodajmy - czasami też. Bo niczego, co cenne, nie dostaje się za bezcen."

profesor Jerzy Jedlicki w rozmowie z Justyną Dąbrowską, "MIłość jest warta starania"
fot Angelina Bishep

27/06/2025

Agnieszka Jucewicz: Niektórzy twierdzą, że w bliskich relacjach się duszą.
Zofia Milska - Wrzosińska: Im bliskość może się kojarzyć z wchłonięciem. Obawiają się, że w bliskim związku przestaną istnieć. Stracą swoją odrębność. Zwykle to się dzieje wtedy, kiedy któreś z rodziców ma tendencje do tego, żeby budować z dzieckiem związek symbiotyczny. Nie widzi, że dziecko ma inne potrzeby, inaczej widzi świat, czasem ma inne zdanie. (...)
To są naprawdę traumatyczne historie: "Jak możesz mówić, że ci się podobają te buty? Czy ty masz gust? Czy ty w ogóle jesteś moją córką?". Odróżnianie się karane jest odrzuceniem.
Są też układy rodzinne, gdzie wszystko robi się razem. Nie można się rozstać. Jak słyszę od matki sześcioletniego synka: "On zawsze jest przy mnie, nawet jak idę do łazienki, to trzyma mnie za spódnicę", zastanawiam się, czyja to tak naprawdę jest potrzeba. Bo w normalnym rozwoju dziecka tak się nie dzieje. Dziecko może mieć fazę ponownego przylgnięcia, kiedy na przykład zaczyna widzieć, że świat nie jest taki przewidywalny, albo obawia się, że coś złego się wydarzy, ale jeśli to trwa latami, to już musi chodzić o coś innego.
Albo te wszystkie opowieści o córeczkach, które "zawsze były najbliższymi przyjaciółkami mamusi": tak samo się ubierały, to samo lubiły, wszędzie chodziły razem. Matka domagała się od córki najintymniejszych zwierzeń i chętnie odpłacała tym samym. Taka dziewczynka, kiedy dorośnie, może unikać bliskości, bo będzie jej się kojarzyć z całkowitą utratą intymności, albo przeciwnie - może chcieć powtórzyć to samo z partnerem, z przyjaciółką. Tylko że na taką propozycję relacji niekoniecznie będą chętni. A jeśli nawet się znajdą, to bliskości i tak nie będzie, bo trudno mówić o bliskości, kiedy dwie osoby są tym samym.

fragment rozmowy
fot Kyle Broad

11/06/2025

"Reakcja zastygnięcia może również wynikać z pewnego rodzaju rozszczepienia zwanego dysocjacją. W ramach rozszczepienia pewien aspekt naszego doświadczenia jest izolowany i traktowany jako „nie ja”. Dysocjacja to oddzielenie od naszego doświadczenia emocjonalnego. Dysocjację może wywołać relacja dziecka z przerażającym lub przerażonym opiekunem. Osoba, która powinna wyleczyć przerażenie - jest jego przyczyną. Nie mogąc fizycznie uciec od rodzica wywołującego w dziecku panikę, dziecko znika mentalnie. (...) Pacjent nie jest już przytłoczony nieznośną traumą, ponieważ rozszczepienie rozdzieliło jego uczucia i kazało im żyć w symbolicznych jaźniach. Jednak im bardziej elementy jego życia wewnętrznego stają się pooddzielane od siebie, tym mniej żywy się czuje. Dysocjacja ratuje mu życie, ale kosztem żywotności. Pacjent nie czuje się już jak prawdziwy człowiek”.

Jon Frederickson, Współtworzenie bezpieczeństwa. Leczenie pacjenta z kruchą strukturą charakteru.
tłum. Juliusz Okuniewski, red. merytoryczna Beata Załoga
(już w przedsprzedaży na stronach wydawcy)

fot graphica

05/06/2025

"LĘK PRZED PRZYJEMNOŚCIĄ... TO LĘK PRZED BÓLEM
.. który jest nieuchronny, gdy ekspansywny, przychodzący z zewnątrz impuls natrafia na skurczoną i zamkniętą część ciała.

Reich opisał MASOCHISTYCZNY LĘK PRZED PRZYJEMNOŚCIĄ, jako obawę, że zbyt silne pobudzenie mogłoby doprowadzić do eksplozji.

Aby dobrze zrozumieć to stwierdzenie, musimy kogoś, kogo ciało jest pełne napięć i ściśnięte, POSTRZEGAĆ PODOBNIE, JAK CZŁOWIEKA Z ODMROŻENIAMI... jest zamrożony w swym bezruchu i braku spontaniczności.

A przyjemna sytuacja wystawia go na ciepło wydzielane przez krew napływającą do zewnętrznych części organizmu, za sprawą układu przywspółczulnego...

Ciało więc próbuje się rozszerzać, lecz ta ekspansja STAJE SIĘ BOLESNA, gdy napotyka opór chronicznie napiętych mięśni. Mogą to być wręcz przerażające doznania.

Człowiek czuje się tak, jakby miał wybuchnąć lub rozsypać.

I jego pierwszym odruchem jest WYCOFANIE SIĘ Z TEJ SYTUACJI.

Ale jeśli potrafi znieść ten ból i się nie wycofa, pozwalając by niosące przyjemność poruszenia przepływały przez ciało, to może doświadczyć fizycznego „rozpadu”...

Zaczyna się trząść i dygotać. Całe ciało wpada w wibrację.

Taki człowiek czuje, że traci kontrolę nad swoim ciałem.

Ruchy stają się niezgrabne, znika poczucie bycia sobą...

I jeśli coś takiego przydarzy się poza terapią, można w zdenerwowaniu poczuć się zmuszonym do odwrotu.

A te dreszcze i dygotanie, to OBJAWY PRZEŁAMANIA NAPIĘĆ MIĘŚNIOWYCH i ich psychologicznego odpowiednika MECHANIZMÓW OBRONNYCH EGO.

Jest to reakcja terapeutyczna, wysiłek, który podejmuje ciało, by OTRZĄSNĄĆ SIĘ Z USZTYWNIEŃ ograniczających jego ruchliwość i blokujących EKSPRESJĘ UCZUĆ...

Jest to MANIFESTACJA ZDOLNOŚCI CIAŁA . DO SAMOLECZENIA." - Alexander Lowen

Lęk przed przyjemnością może być nieświadomą reakcją obronną zakorzenioną w ciele, które kiedyś nauczyło się, że ROZLUŹNIENIE KOŃCZY SIĘ ZRANIENIEM.

Jeśli więc przez lata musiałeś tłumić emocje, panować nad sobą, nie dawać po sobie poznać, co naprawdę czujesz, TO NAPIĘCIA W CIELE STAŁY SIĘ TWOJĄ ZBROJĄ.

I teraz każda przyjemność, która mogłaby w Tobie coś poruszyć, zbliża Cię nie tylko do ulgi, ale też DO BÓLU, KTÓRY KIEDYŚ ZOSTAŁ PRZEZ CIEBIE ZABLOKOWANY.

Twoje ciało nie odróżnia już impulsu radości od zagrożenia... każda intensywność jest traktowana, jako potencjalne niebezpieczeństwo.

I to właśnie wtedy pojawia się zupełnie naturalna REAKCJA WYCOFANIA, ponieważ Twoje ciało próbuje Cię ochronić... Natomiast przejście przez ten próg i nie ucieknięcie, tylko ZOSTANIE... może uruchomić coś bardzo ważnego!

Drżenie, wstrząsy, utrata kontroli są znakiem, że CIAŁO ZACZYNA SIĘ BUDZIĆ.

I najważniejsze jest NIE ZATRZYMYWAĆ tego, co w się ciele porusza.

Dlaczego?

Ponieważ jest to pierwszy, głęboko somatyczny sygnał, że Twoje ciało przestaje walczyć samo ze sobą... Nie jesteś już zamrożony w napięciach, które przez lata miały Cię chronić przed zranieniem. Zaczynasz przepuszczać przez siebie życie... także te trudne chwile, ABY JE POCZUĆ.

A zatem UTRATA KONTROLI, JEST ODZYSKIWANIEM KONTAKTU ZE SOBĄ.

Drżenie, które się pojawia, gdy pozwalasz energii przepłynąć przez ciało, jest oznaką, że coś w środku się rozszczelnia. OTWIERA.

A gdy coś zauważysz... dopuszczasz to do istnienia!

Od tej chwili nie tylko psychika, ale też system nerwowy zaczyna odzyskiwać elastyczność.

MIMO, że to PORUSZENIE, choć niekomfortowe, to JEST BARDZIEJ UZDRAWIAJĄCE NIŻ JAKAKOLWIEK FORMA RACJONALNEJ KONTROLI...

Ponieważ ciało po raz pierwszy od dawna może poczuć, że przyjemność nie oznacza zagrażającej utraty bezpieczeństwa.

I że może istnieć doznanie intensywności, które nie kończy się krzywdą, tylko POGŁĘBIENIEM KONTAKTU ZE SOBĄ.

Co ważnego się dzieje, gdy nie zatrzymujesz tego procesu?

Dajesz swojemu układowi nerwowemu szansę, by zapisał nową prawdę, że MOŻESZ CZUĆ WIĘCEJ, NIE BĘDĄC ZRANIONYM.

A także że MOŻESZ SIĘ ROZLUŹNIAĆ.

Oraz, że TWOJA MOC POLEGA NA ZDOLNOŚCI PRZYJĘCIA TEGO, CO PRZYCHODZI... i POZOSTANIA W TYM Z OTWARTOŚCIĄ, nawet gdy następuje tymczasowe zagubienie.

A wtedy, gdy nie uciekniesz, lecz pozwolisz ciału przejść przez proces, którego unikało tak długo, ZACZYNASZ SIĘ UCZYĆ NOWEGO SPOSOBU BYCIA...

Pojawia się delikatna, aczkolwiek już głęboka zmiana... Przyjemność przestaje być zagrożeniem. A Ty sam przestajesz być swoim własnym zakładnikiem i strażnikiem.

I dopiero w takim ciele, które przechowywało złość, żal, gniew, napięcia, destrukcje, ból i wściekłość... może się zrodzić PRAWDZIWA ULGA, JAKO EFEKT PEŁNEGO, DOJRZAŁEGO SPOTKANIA Z TYM, CO W TOBIE TĘTNIĄCE I ŻYWE.

Zmiana wydarza się wtedy, gdy stworzysz jej warunki.

WPIS I GRAFIKA AUTORSTWA:
© ALCHEMIA ŚWIADOMOŚCI

☀️ Jeśli treści, które u nas czytasz, wnoszą wartość do Twojego życia, pomagają i inspirują, będziemy bardzo wdzięczni za wsparcie naszej pracy:

https://buycoffee.to/przestrzen-manifestacji

Dziękujemy, Agnieszka i Rafał 🌱

22/05/2025

,,Prawie każdy człowiek ma swoją szkatułkę z utajonym bólem, którego z nikim nie dzieli’’.

John Steinbeck, Na wschód od Edenu
fot Annie Spratt

21/05/2025

Przywiązanie unikające rozwija się z wczesnych doświadczeń z opiekunami, którzy byli emocjonalnie niedostępni, intruzywni lub zdystansowani. Może rodzice byli chłodni – nie przytulali, nie rozmawiali o uczuciach, tylko rzucali: „Poradzisz sobie”. Albo kazali Ci być „dużym chłopcem” czy „dużą dziewczynką”, zanim w ogóle wiedziałeś, co to znaczy. Czasem w domu był chaos – zero ciepła, za to dużo milczenia albo krytyki: „Nie marudź, życie jest ciężkie”. W rezultacie dziecko uczy się wcześnie, że poleganie na innych w kwestii komfortu lub bezpieczeństwa może być ryzykowne. Zamiast tego rozwija poczucie samodzielności, często budując emocjonalne mury, aby się chronić. Dziecko uczy się, że lepiej nie prosić o pomoc, bo i tak jej nie dostanie. W wieku dorosłym przekłada się to na wzorzec: “Jeśli chcesz na kogoś liczyć, licz na siebie”. Niezależność jest wartością ponad wszystko inne — nawet jeśli odbywa się ona kosztem intymności i bliskiej więzi.

Codzienne przejawy unikającego przywiązania:
W życiu codziennym te wczesne lekcje często manifestują się jako tendencja do utrzymywania dystansu emocjonalnego, nawet gdy możliwe jest głębokie połączenie. Oto, jak może przebiegać unikające przywiązanie:

1. Dystans emocjonalny: Być może wolisz radzić sobie ze stresem osobiście, odrzucając zaproszenia do rozmowy o swoich uczuciach i ograniczając interakcje do kwestii praktycznych.
2. Wycofanie się w sytuacji konfliktowej: Gdy napięcie wzrasta, możesz zamknąć się w sobie lub wycofać się z dyskusji zamiast się angażować, co może sprawić, że Twój partner poczuje się odizolowany.
3. Stawianie niezależności na pierwszym miejscu: Cenisz sobie czas spędzony w samotności, aby nabrać sił, a otwarte okazywanie bliskości możesz uważać za natrętne, kładąc nacisk na samodzielność bardziej niż na dzielenie się emocjami.
Osoba z unikającym stylem przywiązania ceni niezależność, unika emocjonalnej bliskości i często tłumi swoje uczucia, by zachować kontrolę. Poniżej przedstawiono konkretne przykłady, jak taka osoba może reagować w obliczu wyzwań w związkach.

Możesz zauważyć, że zachowujesz „bezpieczny dystans” od swojego partnera. Nawet jeśli jedna strona pragnie bliskości, możesz wycofać się w milczenie lub niezobowiązujące odpowiedzi. Jeśli twój partner próbuje zaangażować się emocjonalnie — być może pytając o twoje uczucia lub proponując szczerą rozmowę — możesz instynktownie się wycofać, myśląc, że nie masz na to ochoty akurat teraz. Na nieco głębszym poziomie być może czujesz, że zbyt duża intymność może prowadzić do bezbronności i ostatecznego zranienia.
Partner chce pogadać o uczuciach albo pyta: „Co myślisz o nas?”. Ty rzucasz: „Wszystko dobrze, po co drążyć?” i zmieniasz temat na pogodę albo serial. Kiedy chce się przytulić po kłótni, myślisz: „Daj mi chwilę spokoju” i idziesz do drugiego pokoju. Nie chodzi o to, że Ci nie zależy – po prostu bliskość czasem Cię przytłacza.

Matylda Porębska

(Zapraszamy do nas pary, które chcą lepiej zrozumieć, co się dzieje w ich związku. Proponujemy konsultacje, warsztaty a także terapię par.)
fot Carlos Buratto

19/05/2025

Ludzie z lękowym przywiązaniem często doświadczają emocji w bardzo intensywny sposób.
W swej istocie lękowe przywiązanie rodzi się z niespójności. Kiedy dostępność opiekuna ulega wahaniom — jednego dnia odpowiada ciepło, a następnego lekceważąco — dziecko uczy się być stale czujnym. Na przykład dziecko, które w jednej chwili słyszy „kocham cię”, a chwilę później spotyka się z krytyką lub obojętnością. Z czasem takie mieszane komunikaty wzmacniają głęboko zakorzeniony strach przed porzuceniem, sprawiając, że dziecko wierzy, że bliskość zawsze wiąże się z ryzykiem odrzucenia.W rezultacie osoby z lękowym przywiązaniem często przyjmują strategie hiperaktywacyjne: stają się nadmiernie czujne na oznaki odrzucenia i mogą zrobić wiele, aby zdobyć uwagę i zapewnienie o byciu ważnym. Te ambiwalentne doświadczenia z opiekunem często powodują, że jako dorośli myślimy o naszym dzieciństwie, że było całkiem udane, bo takie również faktycznie często było, przynajmniej w jakiejś części.
Trudniej jest jednak zobaczyć, że jest też ta druga część doświadczenia, która zbudowała sporo nieufności w obszarze relacji i przez którą możemy doświadczać trudności w budowaniu stałych związków. Te wczesne doświadczenia przekładają się na codzienne życie w znaczący sposób. Osoba z lękowym stylem przywiązania może interpretować krótkie milczenie partnera lub opóźnioną wiadomość jako znak zbliżającego się porzucenia — nawet gdy nie ma realnego zagrożenia. Ta nadmierna reaktywność może prowadzić do ciągłych zachowań polegających na poszukiwaniu zapewnienia. Na przykład możesz zauważyć, że ciągle pytasz: „Czy nadal mnie kochasz?” lub nadmiernie analizujesz neutralny komentarz partnera jako ukrytą krytykę. Te reakcje to nie tylko nawyki; to echa wczesnych lekcji nieprzewidywalności.

Jak to wygląda w związku?
- Partner nie odpisuje przez kilka godzin, a Ty już myślisz: „Coś zrobiłam źle? Znudził się mną?”. Piszesz: „Wszystko okej?”, potem dzwonisz – musisz wiedzieć, że nic się nie sypie.
- Kłócicie się o drobiazg, jak zapomniane śmieci, a w Twojej głowie: „On mnie nie szanuje, może to koniec?”. Zamiast powiedzieć: „Wkurza mnie to”, krzyczysz: „Zawsze mnie krytykujesz!” i pytasz: „Czy Ty mnie jeszcze kochasz?”.

A poza związkiem?
- W pracy oddajesz projekt, a szef nic nie mówi. Myślisz: „Na bank mu się nie podoba, zaraz mnie wyleją”. Pytasz: „Coś nie tak? Mogę poprawić?”, choć on tylko kiwa głową.
- Na imprezie rzucasz żart, nikt się nie śmieje. Czujesz się głupio: „Wszyscy myślą, że jestem nudny”. Od razu rzucasz coś jeszcze, żeby się upewnić, że Cię lubią.

Dlaczego tak się dzieje?
To nie przypadek – to Twój radar, który szuka znaków, że coś się sypie. Jesteś jak ważka w locie – łapiesz każdą zmianę w powietrzu. Czasem wydaje Ci się, że lepiej sprawdzić sto razy, niż raz się pomylić. Możesz być zazdrosny, bo boisz się, że ktoś inny zabierze Ci to, na czym Ci zależy. Albo wkurzasz się za mocno na małe rzeczy – bo w głowie to nie jest tylko zapomniane światło, tylko: „On mnie olewa”. To echo tych czasów, kiedy nie wiedziałeś/-aś, czy ktoś będzie przy Tobie, czy Cię zostawi.

Wnioski
Osoba z lękowym stylem przywiązania w obliczu wyzwań reaguje nadmierną emocjonalnością i poszukiwaniem zapewnień od innych. Jej myśli krążą wokół lęku przed porzuceniem, co napędza uczucia niepokoju i niepewności. W związkach prowadzi to do nacisku na partnera, w pracy do nadwrażliwości na feedback, a w sytuacjach społecznych do ciągłego zabiegania o akceptację. Te reakcje wynikają z głębokiej potrzeby bliskości, której spełnienia nigdy nie można być pewnym. Stała potrzeba potwierdzenia i strach przed porzuceniem mogą tworzyć efekt push-pull.

Matylda Porębska

Zapraszamy pary, które chcą lepiej zrozumieć to co dzieje się w w związku - na konsultacje i terapie par. Mamy miejsca!

fot Caleb Ekeroth

17/05/2025

"Ewolucyjne spojrzenie na ADHD, rozwinięte w serii książek T. Hartmanna postuluje, że zaburzenie to mogło odgrywać korzystną rolę adaptacyjną we wczesnych kulturach nomadycznych, kiedy to ciągłe poszukiwanie, tropienie, podejmowanie ryzyka, a także skłonność do rywalizacji były zaletami dla kogoś, kto wiódł życie łowcy. Okazały się mniej pomocne, gdy wykształciły się późniejsze społeczności farmerskie, w których większy nacisk stawiano na porządek, wymagano trwałej koncentracji na wyznaczonych zadaniach."

Phil Mollon „Rozpadające się self. Psychoterapia osób dorosłych z ADHD, w spektrum autyzmu i z zaburzeniami somatopsychicznymi.” Oficyna Ingenium. Warszawa 2024. Przekład: Antoni Kania.
fot Logan Voss

Adres

Ulica Nowy Świat 39
Tarnów
33-100

Telefon

+48793955839

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Katarzyna Wiatr Centrum Psychologii i Psychoterapii umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Katarzyna Wiatr Centrum Psychologii i Psychoterapii:

Udostępnij

Kategoria