08/05/2026
Sto lat, sto lat, dosyć częśto wybrzmiewa na zajęciach z nauki gry na misach i gongach. Bardzo dziękuje, że robicie sobie takie prezenty. Narodziny to wejście w ciało, świat fizyczny, możliwość spełnienia się. To, że wybieracie ten moment, by najczyć się czegoś nowego ze mną to dla mnie wielki zaszczyt.
Gdzieś w okolicy 2003 roku miałem okazje pierwszy raz doświadczyć fenomenu muzyki gongów nie tylko instrumentów, ale fenomenu Ceremoni Dźwięku - bo istotą jest często prowadzący/prowadząca tą przestrzeń.. I dla mnie był to rodzaj drugich narodzin. początek pięknej drogi, którą mogłem rozpocząć u boku Sławka Sówki. A potem już z echem, doświadczać kolejnych etapów tej podróży.
Gra na gongach, łaczy w sobie to co najważniejsze - kontakt z naszym ciałem czyli którko mówiąc z naszą rzeczywistością. Do tego dochodzi kontakt z ludźmi, co za tym idzie możliwość znalezienia nowego miejsca w społeczneństwie.
By znaleźć te miejsce na rynku, potrzebujemy stanąć w prawdzie, doświadczyć swojego miejsce w porządku rodzinnym. Te miejsce które mamy w rodzinie, przekłąda się na to jakie mamy w pracy. By nasza kariera pracy z ludźmi mogła się udać, potrzebujemy złapać pewien standard świadomości swojego miejsca w rodzinie.
Ten element jest bardzo ważny podczas mojego kursu.
chiałem życzyć wszystkim sukcesów i najlepszych urodzin, szczególnie Tych Drugich.
Przy okazji zaproszam Cie na wywiad z Sebastianem, absolwentem mojej szkoły, ale teraz moim kolegą po fachu.
Szczera rozmowa Jacka Wiktora z Sebastianem Strąkiem o życiowej transformacji, która zaczęła się od pracy w call center i roznoszenia listów, a doprowadziła ...