19/03/2026
.....
Są takie momenty, kiedy życie pokazuje, jak bardzo przywiązujemy się do tego, co „ma się wydarzyć”...
Umysł już widzi scenariusz...
Ciało zaczyna czuć radość, lekkość, oczekiwanie...
A potem… wszystko się zmienia...
I pojawia się druga fala:
rozczarowanie, smutek, ścisk w klatce, frustracja, złość..
W filozofii jogi mówi się o przywiązaniu ( a właściwie o nieprzywiązywaniu - aparigraha ) – o tym, jak łatwo chwytamy się tego, co przyjemne, i odpychamy to, co trudne...A to sprawia, że cierpimy...
A przecież jedno i drugie jest tylko ruchem...
Radość przyszła...
I odeszła...
Smutek przyszedł...
I też zaczął się rozpuszczać...
Kiedy dajemy sobie przestrzeń, bez zatrzymywania i bez walki…bez oczekiwań..
emocje wracają do swojego naturalnego rytmu...
Jak oddech...
Wdech.
Wydech.
I gdzieś pod tym wszystkim zostaje coś cichszego...
Spokojniejszego...
Bardziej naszego...
Może nie chodzi o to, żeby zawsze było tak, jak chcemy.
Może chodzi o to, żeby umieć być w tym, co przychodzi...
Bez zaciskania...
Z odrobiną łagodności dla siebie. ..
🌿
Poczułam to ostatnio bardzo wyraźnie w ciele ..
Zobaczyłam też, jak szybko zmienia się to , co czuję ...