12/11/2025
Co podkreślałam już wielokrotnie, ferrytyna jest dość dobrym odzwierciedleniem tego, ile żelaza znajduje się w naszym organizmie.
Pozwala ona - w większości przypadków i w odróżnieniu od stężenia żelaza w surowicy - na ocenę, czy faktycznie mamy niedobór żelaza i jak głęboki. Sprawdza się także jako dobry wskaźnik skuteczności terapii.
Ale nie zawsze.
⁉️Dlaczego ?
Po pierwsze trzeba sobie zdać sprawę, ze ferrytyna to taki nasz magazyn żelaza. A magazyn napełnia się dopiero wtedy, kiedy uzupełnimy deficyty.
Wiec jeśli ktoś ma anemie, czyli objawowy niedobór żelaza, to jak zaczyna suplementację to startuje z bardzo głębokim deficytem żelaza.
A co robi organizm ? Jeśli zaczynamy uzupełniać żelazo, to idzie ono na początku na bieżące potrzeby organizmu.
✅Zatem, jeśli skontrolujemy po miesiącu terapii, a nawet dwóch czy trzech, jeśli terapia jest skuteczna to NAJPIERW zaczyna poprawiać się morfologia krwi - czyli rośnie hemoglobina, a także MCV czyli objętość krwinki. Tymczasem ferrytyna zazwyczaj pozostaje niezmieniona - czyli NISKA.
🏦To nie znaczy, że terapia nie przynosi efektu. Dopiero jak - obrazowo porównując - organizm spłaci zaciągnięte długi i wyrówna produkcję czerwonych krwinek, to może wtedy odkładać żelazo do banku w postaci ferrytyny.
To oczywiście jeden ze scenariuszy, biorąc pod uwagę, że:
- Żelazo wchłania się odpowiednio
- Dostarczanie nie przewyższa utraty
A więc:
✅ utajony niedobór żelaza (tylko niska ferrytyna) - kontrolujemy efekt leczenia oznaczając ferrytyne
✅ objawowy niedobór żelaza (anemia +niska ferrytyna) - na początku oceniamy morfologię. Ferrytyna rośnie później !