12/05/2026
https://www.facebook.com/share/p/18SxEuByPa/
💬 My, dorośli, często boimy się mrówki, kleszcza czy błota, więc sterylizujemy świat naszym dzieciom. A one wpadają w sidła nowych technologii. 🌳 Musimy mieć świadomość: drzewo, kwiat, czy trzepak nigdy nie wygrają z algorytmem ekranu, który jest zaprojektowany tak, by ciągle dostarczać nowe strzały dopaminowe. Ale właśnie „nuda” i spokój są dzisiaj niezbędne do przetrwania – przekonuje Karolina Szymańska, autorka książki „ChodźMY na dwór. Jak natura uratowała moje macierzyństwo” oraz współtwórczyni przestrzeni Our Little Adventures.
💬 Okazuje się, że ludzie żyjący w dużych miastach mają zupełnie inne parametry organizmu niż ci mieszkający blisko natury. Mamy stale podwyższony poziom kortyzolu, wyższe ciśnienie krwi i jesteśmy nieustannie przebodźcowani hałasem oraz światłem. Badania profesorów Marca G. Bermana (University of Chicago / Michigan), czy Gregory Bratmana (Stanford University) pokazały, że samo przebywanie w zurbanizowanym, głośnym terenie sprawia, że nasz mózg pracuje w trybie ciągłego alarmu. Szacuje się, że do 2050 roku depresja będzie jedną z trzech najpoważniejszych chorób cywilizacyjnych, obok otyłości i chorób układu krążenia.
💬 Wiemy już, że proste interwencje, jak posadzenie stu drzew na osiedlu, potrafią zmniejszyć ryzyko wystąpienia depresji o blisko 40 proc. Ratuje i koi nas już 20 minut spaceru w zieleni. To nie musi być puszcza, wystarczy miejski skwer, park, aby nasz układ nerwowy zaczął się uspokajać. Wycisza się ciało migdałowate w mózgu, które jest odpowiedzialne za poziom lęku, rośnie odporność psychiczna i fizyczna. Natura działa na nas kojąco, bo przez setki tysięcy lat to było nasze naturalne środowisko. Życie w miastach i rewolucja przemysłowa to zaledwie ułamek sekundy w historii gatunku Homo sapiens. Nasze mózgi po prostu jeszcze się do tego betonu nie zaadaptowały. Nasz organizm działa w trzech trybach. Czerwony to „walcz lub uciekaj”, czyli jesteśmy w pełnej mobilizacji. Żółty to dążenie, ekscytacja, działanie. Tryb zielony, to ukojenie i relaks. Przez tysiąclecia te tryby naturalnie się wymieniały. Dziś w mieście utknęliśmy w czerwonym i żółtym. Praca przy komputerach, hałas, korki i nasz układ nerwowy nieustannie skanuje otoczenie w poszukiwaniu zagrożeń. Nie potrafimy już intuicyjnie przejść w tryb zielony. Musimy sami zacząć decydować: „Teraz zostawiam telefon i idę do parku”.
Link w komentarzu ⬇