03/08/2025
AAC to nie jest temat modny - to temat ważny.
Dobrze, że coraz więcej specjalistów i trenerów zabiera głos w tej sprawie 🥰
Pani "JoannaPałasz trochę mnie sprowokowała. Postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze – i fotkę 😊
Na fotce - Cezary ❤️
Muszę wyjaśnić - Czarek nie jest dzieckiem komunikującym się za pomocą AAC.
Czarek jest dzieckiem mówiącym i cudnie wykorzystuje tę umiejętność - odpowiada na pytania, inicjuje rozmowa, żartuje, kłóci się…
Czyli wszystko jest tak, jak być powinno 😊
Ale pewnym etapie symbole AAC towarzyszyły nam ma zajęciach dość często - i jako element ćwiczeń rozwijających mowę, i jako wsparcie w komunikacji.
Czy Czarek nauczył się mówić właśnie dzięki temu? Nie. Kiedy rozpoczynaliśmy pracę, wypowiadał już sporo słów.
Dlaczego więc AAC?
Dlatego, że AAC to nie tylko alternatywna forma komunikacji, ale także jej wsparcie – i znakomite wsparcie w pracy nad rozwojem mowy.
Wieloletnie doświadczenie nauczyło mnie, że od pierwszych „mama, tata” do zażartych negocjacji w sprawie urodzin (na przykład 😅) wiedzie droga pełna przeszkód i zasadzek, a naszą rolą jest pomóc dziecku w jak najsprawniejszym ich pokonaniu.
Zaburzenia artykulacji to chyba najmniejszy problem.
Bo bywa, że większym problemem jest na przykład rozumienie mowy – wyłapywanie z potoku słyszanych dźwięków tych słów, których znacznie w czasie ćwiczeń było jasne i oczywiste, ale w swobodnej komunikacji te słowa już nie pomagają…
Bywa, że dziecko nie ma problemu z rozumieniem mowy, ale szukając słów w swoich wypowiedziach nie znajduje ich, zapomina, gubi się – i trzeba te słowa wciąż i wciąż powtarzać, przypominać, utrwalać, podpowiadać…
Bywa, że trudnością jest łączenie słów w spójną uporządkowaną wypowiedź, bo dziecko nie zapamiętuje wzorca składniowego. Bywa, że problemem jest odnalezienie właściwej formy fleksyjnej, co też utrudnia sprawną komunikację.
To są problemy, w pokonywaniu których terapeuta towarzyszy dziecku i na pokonanie których powinien znaleźć sposób – to mogą być gesty, rysunki, wykresy.
I może być AAC.
Najważniejsze – nie zgubić, nie stłumić potrzeby komunikacji.
Znam dzieci, które mówią, czytają, potrafią nauczyć się odpowiedzi na pytania, żeby przygotować się do lekcji - ale nie rozmawiają! Na pytania odpowiadają krótko, nie zadają pytań, nie kłócą się, nie żartują, nie opowiadają o swoich marzeniach...
Co ciekawe – dla nich także atrakcyjne okazują się tablice komunikacyjne AAC.
Bo są pomocą i wsparciem.
Tylko tak trudno czasem wytłumaczyć to dorosłym…
„Przecież to dziecko mówi, więc po co teraz komunikacja alternatywna?”
Alternatywna nie – ale wspomagająca jak najbardziej!
Wciąż zadziwia mnie, jak wiele możliwości dają programy AAC.
Na pewno będziemy z nich korzystać i z Czarkiem, i z innymi dziećmi.
Bo chodzi o to, żeby rozmawiać, nie tylko -żeby mówić 😊
Czarek uczestniczy w zajęciach realizowanych dzięki Stowarzyszeniu „Zrozumieć Świat”, projekt LOTTE WEDEL.
Zdjęcie udostępnione za zgodą rodziców.