07/05/2026
Wczoraj po raz kolejny spotkałam się z użyciem określenia „lekarz medycyny”. I po raz kolejny trzeba było sięgnąć nie do przyzwyczajeń, a do przepisów.
Bo sprawa jest naprawdę prosta: w polskim porządku prawnym nie funkcjonuje formalny tytuł zawodowy „lekarz medycyny”.
Wystarczy zajrzeć do ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Już sam tytuł tego aktu prawnego mówi wszystko. Ustawodawca posługuje się pojęciami „lekarz” oraz „lekarz dentysta”. I właśnie takie zawody są prawnie uregulowane. W żadnej ustawie nie znajdziemy „lekarza medycyny”, bo to określenie jest po prostu archaicznym zwrotem, który przetrwał bardziej w języku potocznym niż w obowiązujących przepisach.
Wczorajsza rozmowa była o tyle ciekawa, że dotyczyła osoby posiadającej uprawnienia zarówno lekarza, jak i lekarza dentysty. Tak — można wykonywać oba te zawody, jeśli spełnione są ustawowe wymagania. Ale nadal są to dwa konkretne, odrębne tytuły zawodowe wynikające z ustawy: lekarz oraz lekarz dentysta. Nie „lekarz medycyny”.
To może wydawać się drobiazgiem, ale prawo nie opiera się na przyzwyczajeniach, tylko na precyzji. A precyzja języka w zawodach zaufania publicznego naprawdę ma znaczenie.
Bo czasem jedno, z pozoru niewinne, archaiczne określenie pokazuje, jak bardzo język potoczny potrafi rozmijać się z rzeczywistością prawną.
Dlatego warto pamiętać: nie „bo tak się mówiło”, nie „bo brzmi poważniej”, tylko zgodnie z ustawą.
A ustawa mówi jasno: lekarz albo lekarz dentysta.
„Lekarz medycyny”? Brzmi znajomo. Problem w tym, że nie jest to formalny tytuł zawodowy przewidziany przez obowiązujące przepisy. I właśnie dlatego warto mówić poprawnie — szczególnie wtedy, gdy mówimy o prawie, zawodzie i odpowiedzialności.