Poza Słowami Monika Tarczyńska - psychoterapia

Poza Słowami Monika Tarczyńska - psychoterapia Psychoterapeutka Gestalt🍀 Poszukiwaczka nowych perspektyw i narracji w terapii i sztuce🔍🎨✍🏼 KIM JESTEM? Pracuję też przez Skype, Zoom oraz telefon. Pracuję w jęz.

Psychoterapeutką Gestalt, tłumaczką i zwyczajnym, dobrym człowiekiem :) Wykształcenie terapeutyczne zdobywałam w krakowskim Instytucie Gestalt oraz w warszawskiej Szkole Gestalt. Ukończyłam studia humanistyczne na Université de Tours we Francji oraz na Uniwersytecie Warszawskim na kierunkach: Kolegium kształcenia nauczycieli języków obcych (UKKNJF), lingwistyka stosowana (specjalizacja pedagogiczno-tłumaczeniowa - ILS), filozofia (UW UO), przez 11 lat prowadziłam szkolenia procesowe i onboardingowe w obrębie korporacji finansowych i medycznych. Obecnie praktykuję w gabinecie prywatnym i w Stowarzyszeniu SPOZA zajmującym się wsparciem osób po kryzysach psychicznych oraz zagrożonych wykluczeniem społecznym. Psychoterapia jest dla mnie spotkaniem, gdzie w bezpiecznej atmosferze klient może przyjrzeć się swoim trudnościom, utknięciom życiowym, bólowi, gdzie uczy się akceptować i rekonstruować myśli, zachowania i emocje tak, by żyć pełniej i bardziej w zgodzie ze sobą. Bliska jest mi myśl Alberta Einsteina dot. zmiany:

🍀“Nie możemy rozwiązywać problemów używając takiego samego schematu myślowego, jakim posługiwaliśmy się w trakcie ich pojawienia się.”🍀

Możesz za to, z terapeutą jako lustrem, stworzyć nową narrację i sposoby radzenia sobie z tym, co trudne i blokujące, obniżające jakość Twojego funkcjonowania. Chętnie podejmę się towarzyszenia Ci w tej drodze do zmiany. Do pełniejszego, bardziej satysfakcjonującego jak i świadomego życia. Prowadzę sesje indywidualne z:
osobami dorosłymi / nastolatkami (od 16 r.ż.) / parami / 🏳️‍🌈 osobami LGBT+. Swoją pracę regularnie poddaję superwizji oraz interwizji, stale dokształcam się na warsztatach i treningach terapeutycznych. Przestrzegam zasad Kodeksu Etycznego Europejskiego Stowarzyszenia Psychoterapii Gestalt (EAGT). polskim, angielskim oraz francuskim. Zapraszam do kontaktu pod numerem tel: 502 28 00 82 ✨

Zabieram Was dzisiaj do mojego domu zastępczego… 🤗☕️🐈 Ilekroć jest mi źle i potrzebuję poczuć ciepły, kojący i bezpieczn...
05/12/2025

Zabieram Was dzisiaj do mojego domu zastępczego… 🤗☕️🐈 Ilekroć jest mi źle i potrzebuję poczuć ciepły, kojący i bezpieczny vibe, zaglądam właśnie tutaj - Kathssuccs i sobie pomieszkuję. To jedno z niewielu miejsc w sieci, gdzie przemawia do mnie praktycznie każdy rysunek. Jeśli też macie dość przeładowanego, rozwrzeszczanego świata, cenicie swoje towarzystwo, bardziej jakość niż ilość, to mam przeczucie, że Wam się spodoba.

Rozgośćcie się.. 🤗

M.
💌

A więc tak to brzmi:🌺 Jestem psychoterapeutką. 🌺To zdanie mówi o mnie wszystko. A w szczególności nic. Gdyby te słowa by...
28/11/2025

A więc tak to brzmi:

🌺 Jestem psychoterapeutką. 🌺

To zdanie mówi o mnie wszystko. A w szczególności nic. Gdyby te słowa były naczyniami, czym chciałabym je dziś wypełnić? Wiem tylko, że są to naczynia połączone, reszty potrzebuję poszukać.

Ostatnio czuję się jak babcia (żeby nie powiedzieć - zbabciałam 😅). Nie dlatego, że mieszkam przez większość dnia w terapeutycznym fotelu, że noszę okulary, pierwsze siwe włosy na skroni albo że mam trzy koty, ale dlatego, że tak dużo przeżyłam, tyle widziałam, przepuściłam przez siebie na miliony sposobów. Zmądrzałam. Dojrzałam. Nawet przytyłam. Złapałam kojący dystans. Przestałam o wszystko walczyć, rywalizować, udowadniać. I chyba jestem na etapie, gdzie uczę się iść przez codzienność z miłością zamiast lęku. Wychodzi różnie, ale tak właśnie wybieram.

Jak to się przekłada na moją pracę? Przestałam gonić - za nowym warsztatem, webinarem, nurtem (dla książek robię wyjątek, nie zaprzeczam 😊), więcej we mnie spokoju i osadzenia. Więcej prostoty. Mniej rozproszenia. Zaczęłam doceniać to, co już wiem, a dokładniej to, co mam już w ucieleśnionym doświadczeniu, którego nikt mi nie odbierze, bo jest tylko moje. Zamiast zakładać, że mam mało do dania innym (pacjentom czy cywilom 😉), słucham najpierw uważnie i nie zagłuszam ich cennych słów swoim zwątpieniem. Przecież to nie o mnie najbardziej tu chodzi.

Zależy mi na tym, żeby osoba kończyła proces z poczuciem, że miała wystarczająco dobrą terapeutkę. Na przykład: zaangażowaną, nieoceniającą, wrażliwą, uważną, wnikliwą, obecną. Ludzką po prostu. Dlaczego? Z dwóch powodów - po pierwsze, kiedy pacjent_ka kończy proces z poczuciem realnej zmiany, z wdzięcznością i nadzieją, moja wewnętrzna babcia uśmiecha się czule i szepcze mi do ucha - „dooobra robota, moje dziecko”. I wszystko jest wtedy na swoim miejscu. A po drugie - sama jestem nieprzerwanie osobą w terapii, i wiem, jak jakość relacji buduje całą resztę.

Patrzę na ten tekst, i widzę, że całkiem sporo przyniosły te spontaniczne poszukiwania. Zatem tak, jestem psychoterapeutką. Tak to właśnie brzmi. Nie musi brzmieć dla każdego, mam tu pełen luz, jeśli jednak dla Ciebie to dobra nuta - niech nam współbrzmi.

Do następnego,
M.
💌

09/11/2025

Voilà! Lecą polecajki książkowe, które w tantisowym koszyku dojrzewały niczym prawdziwki, aż do dziś 🤗📚🍂🌱⏳ Za wyborem każdego tytułu stała jakaś moja potrzeba, nadzieja albo tęsknota. Bo kiedy wpadam w myślowo-czuciowe terapaty, z determinacją poluję na odpowiedzi w książkach, odpowiedzi których nie znajduję dookoła.

Może z tego książkobrania uda Ci się wylosować coś dla siebie? W aktualnym jesiennym szaroburostanie wsparcia nigdy dość.

Uszanowanko,
M.
💌

WIDOKÓWKA Z TEGO ŚWIATASzkoda, że Cię tu nie ma. Zamieszkałem w punkcie,z którego mam za darmo rozległe widoki:gdziekolw...
05/11/2025

WIDOKÓWKA Z TEGO ŚWIATA

Szkoda, że Cię tu nie ma. Zamieszkałem w punkcie,
z którego mam za darmo rozległe widoki:
gdziekolwiek stanąć na wystygłym gruncie
tej przypłaszczonej kropki, zawsze ponad głową
ta sama mroźna próżnia
milczy swą nałogową
odpowiedź. Klimat znośny, chociaż bywa różnie.
Powietrze lepsze pewnie niż gdzie indziej.
Są urozmaicenia: klucz żurawi, cienie
palm i wieżowców, grzmot, bufiasty obłok.
Ale dosyć już o mnie. Powiedz, co u Ciebie
słychać, co można widzieć,
gdy się jest Tobą.
Szkoda, że Cię tu nie ma. Zawarłem się w chwili
dumnej, że się rozrasta w nowotwór epoki;
choć jak ją nazwą, co będą mówili
o niej ci, co przewyższą nas o grubą warstwę
geologiczną stojąc
na naszym próchnie, łgarstwie,
niezniszczalnym plastiku, doskonaląc swoją
własną mieszankę śmiecia i rozpaczy
nie wiem. Jak zgniatacz złomu, sekunda ubija
kolejny stopień, rosnący pod stopą.
Ale dosyć już o mnie. Mów jak Tobie mija
czas-i czy czas coś znaczy,
gdy się jest Tobą.
Szkoda, że Cię tu nie ma. Zagłębiam się w ciele,
w którym zaszyfrowane są tajne wyroki
śmierci lub dożywocia-co niewiele
różni się jedno z drugim w grząskim gruncie rzeczy,
a jednak ta lektura
wciąga mnie, niedorzeczny
kryminał krwi i grozy, powieść rzeka, która
swój mętny finał poznać mi pozwoli
dopiero, gdy i tak nie będę w stanie unieść
zamkniętych ciepłą dłonią zimnych powiek.
Ale dosyć już o mnie. Mów jak Ty się czujesz
z moim bólem-jak boli
Ciebie Twój człowiek.

Stanisław Barańczak

O (nie)obecności inaczej. Jeśli Zaduszki to święto osób, które odeszły, to jak nazwalibyśmy dzień osób, które odchodzą? ...
02/11/2025

O (nie)obecności inaczej. Jeśli Zaduszki to święto osób, które odeszły, to jak nazwalibyśmy dzień osób, które odchodzą? Codziennie po kawałku, zacierają się, blakną, znikają?

Ja dzisiaj o nich.

Myślę, że znikać można na nieograniczoną liczbę sposobów - przekreślając marzenia, oddalając się od znajomych, wyciszając sociale i wiadomości, unikając życia, uciekając w bezruch czy izolację, sabotując każdy ruch. A tak bardziej wewnętrznie - można niedojadać albo przestać jeść, ruszać się, wstawać z łóżka, czy odłączać się od swojego ciała. Dysocjacja bywa pomocna, ale kiedy przybiera stan chroniczny, robi się mniej ciekawie, wkrada się martwota i rodzaj oddzielenia, z którego ciężko się wydostać. Myślę o tych osobach, że one nie tylko nie czują się dobrze, ale też nie czują się źle - one nie czują się wcale. Czucie siebie zanika, a wola życia razem z nią.

Może Ty jesteś tą osobą?

Nikt nie obchodzi Twojego dnia, Twoich dni znikania, czujesz, że nikogo nie obchodzisz w ogóle? Chcę Ci powiedzieć, że ja nie jestem fanką oklepanego, prostego - „wyjdź do ludzi”. Dookoła jest mnóstwo ludzi, co czasem tylko przynosi odwrotny efekt - spotęgowanie poczucia samotności, przeciążenia, wycofkę. Nie wyskoczę też z tekstem - „idź na terapię”, dlaczego? Możesz mieć najwspanialszą, wnikliwą i rozumiejącą terapeutkę, która pomaga rozcieńczyć ból, ale i tak z pewnymi odłamkami cierpienia zostajesz sama. Bo są nieprzekładalne na słowa, bo nie chcesz o nich mówić, bo nie wierzysz w zmianę, bo.. (wstaw swoje).

Jeśli czujesz, że Twoje znikanie pogłębia się i zaczyna trącić autodestrukcją, owszem, warto przegadać swój stan ze specjalistą, choćby na konsultacji, choćby po to żeby dobrać lek, który pomoże odbić się od dna i nie rozpuścić się (albo Cię).

Jeśli natomiast czujesz, że Twoje znikanie przynosi ulgę, oddech, odpoczynek, że w czymś pomaga, to może warto w nim pobyć? Jak to mówią, najpierw regeneracja, potem rekalibracja (celów, planów, działania, życia..).

Bez względu na Twój aktualny kształt, zapalam Ci ciepłe światło (świat-tło), bo po ciemku trudno odnaleźć kontury.

I nadzieję.

M.
💌
💡🔦🕯️

Kto powiedział, że trzeba przeczytać książkę w całości, żeby napisać recenzję? Otóż, nie trzeba 🤓 I ja dzisiaj zostawiam...
28/10/2025

Kto powiedział, że trzeba przeczytać książkę w całości, żeby napisać recenzję? Otóż, nie trzeba 🤓 I ja dzisiaj zostawiam Wam, nazwijmy to, pre-recenzję.

Ale zanim, zanią, serdeczne wszystkim nowym osobom na profilu. 🤗 Rozwijam Wam czerwony dywanik i zapraszam do mojego wewnętrznego, terapeutycznego świata.

Stałym (żeby nie powiedzieć starym 😅) towarzyszom i szkom mojej podróży tutaj, przesyłam odkurzone i pachnące , dziękuję, że jesteście.

Miała być prerecenzja a nie prelekcja, zatem..
.aktualnie robię myślowy postój na 43. stronie książki „Rozmowa, która uzdrawia. Jak przebiega leczenie” i już mi smutno, że ona się kiedyś skończy. Od pierwszych stron czuję się, jakbym rozmawiała z autorem na żywo. W cztery oczy. Wnikliwość. Poczucie humoru. Mądrość, za którą chcę podążać. Podważanie zastałych, betonowych prawd, na rzecz dobra człowieka przed nami. Zaciekawianie (się) jego światem. Szukanie prawdziwych zamiast łatwych odpowiedzi. Pokora. Skracając myśl - ta książka to dobra kaloria dla 🧠 i 🫀.

Przedwczoraj byłam na niezwykle odkrywczym webinarze „Więzi i ich losy” u Joanna Chmarzyńska-Golińska, z którego zabieram zdanie - „Miłość to najmocniejszy, relacyjny klej”. 🖤 Gdyby pójść za analogią - jakim klejem w takim razie jest książka? Mam kilka pomysłów, ale na razie pozostawię Was z niedosytem. Niedosyt bywa twórczy.

Zróbmy zatem eksperyment, sprawdź, co Ci ta prerecenzja robi, co się w Tobie pojawia, czy masz ruch do? a może od? a może bezruch?

Jak pisze Neville Symington - „Działanie emocjonalne nabiera barwy obiektu, ku któremu zmierza”, zatem już teraz zachęcam Cię do lektury i do poszukiwań własnych pigmentów.

Pełna recenzja pojawi się trooochę póóóźniej, mam wolny metabolizm 😉

I zapomniałam dodać, że piszę dziś w ramach współmyślenia i współprac z wydawnictwem Raven - Instytut Studiów Kulturowych i z portalem opsychologii.pl, które robią świetną robotę. 💪🏼💥📚

Do wkrótce,
M.
💌

́łpracarecenzencka

Wymęczyła mnie ta książka. Albo ja ją. Im dalej w rozdziałowy las, tym bardziej czułam się głupia, niewystarczająco kuma...
25/10/2025

Wymęczyła mnie ta książka. Albo ja ją. Im dalej w rozdziałowy las, tym bardziej czułam się głupia, niewystarczająco kumata na tak trudne treści. Rozczarowana. Odcięta od siebie. Zagubiona. Zniechęcona. Pusta w środku. Rozmyta. Wkurzona.

Kiedy poczułam, że tracę wewnętrzną ciągłość i zaczynam przeżywać siebie jako jeden wielki brak, zdecydowałam się w 2/3 książki zatrzymać lekturę.

Być może to przez słabe tłumaczenie? Albo przez patetyczny, trudny i abstrakcyjny język? - myślałam. Teraz już widzę, że moja reakcja nie jest przypadkowa. Właśnie takiego samoopisu i wrażeń cielesnych doświadczają córki pozbawione ojca.. I ta książka dokładnie nazywa (puszczam oko do osób lubiących rozumieć) i portretuje różne odmiany tego braku i to, jak wrzyna się po cichu w tkankę dorosłego życia kobiet. Kobiet, które nie wiedzą czego chcą, sabotują swoje osiągnięcia, katują się za najmniejszy błąd, czują się nieważne, które utraciły połączenie ze swoją kreatywnością i ze sobą.

To są stałe tematy pracy w gabinecie.
Przybierają co prawda różne formy, ale łączy je jedno - wyrwa w tożsamości. Nie da się być pełnią, kiedy w środku self nosimy nietknięty zapis opuszczenia, uwewnętrzniony brak, wciąż obecną nieobecność. Nie da się, a jednak.. tak rzadko słyszę o ojcu na sesjach. Najczęściej jest o tym, jaka matka/mama była, co dała, czego zabrakło, a ojciec utyka gdzieś w wiecznej poczekalni tematów. W „Nigdylandii”. Albo pojawia się na sesji zamknięty w jednym krótkim zdaniu „Ojca nigdy nie było”.

Tymczasem to niebycie ma wiele odcieni, a każdy boli inaczej. W książce znajdziecie wątek o ojcowskiej ranie, o syndromie martwego ojca André Greena, o kompleksie negatywnego ojca, córeczce tatusia, obronie narcystycznej czy osobowości „jak-gdyby”.

To lektura nie tylko wielowyrazowa, ale i wielorazowa. Dojrzewająca. Wglądowa. Jak terapia. Polecam do pogłębionej pracy - co ważne - wtedy i tylko wtedy, kiedy córka w Tobie uzna, że już czas.

Oczywiście nie ma u mnie recenzji bez kilku cytatów. Degustujcie 🤗

M.

🥨 „Od ojca, którego nie było, córka nauczyła się nie chcieć zbyt wiele, nie mówić zbyt wiele i nie sięgać zbyt wysoko”.

🥨 „Nieobecność stanowi ”.

🥨 „Nieobecny ojciec ignoruje córkę, a ona uczy się ignorować siebie. Po ojcu zostaje mglista tęsknota za nim, nieistnienie zamiast istnienia; jak podmuch wiatru w opuszczonym domu […]”.

🥨 „Nieobecność ojca jest utratą na poziomie psychologicznym, emocjonalnym, fizycznym i kulturowym. Rzadko opłakiwana, uznawana jest niemal za oczywistą. Jak córka miałaby opłakać coś, czego nigdy nie miała i w zasadzie nie zauważyła?”.

🥨 „Nie wiedząc , dokąd pójść, córka nie robi nic. Niepokój, lęk fragmentacja i brak kreatywnego życia są wynikiem więzi z nieobecnym ojcem i niezaspokojoną tęsknotą”.

Dziękuję Raven - Instytut Studiów Kulturowych za możliwość recenzji. 🙏

́łpracarecenzencka

Świata jest za dużo. Kipi. Wszędzie hałas. Na zewnątrz bodźcowisko, wewnątrz myślowe rupiecisko. Czy jesteście ostatnio ...
19/10/2025

Świata jest za dużo. Kipi. Wszędzie hałas. Na zewnątrz bodźcowisko, wewnątrz myślowe rupiecisko. Czy jesteście ostatnio zmęczeni? Nie chodzi mi o konkretne wydarzenie, ale o biały szum wydarzeń w tle, którego nie widać, ale jednak wciąż jest. I szumi.

Szum-mi. Szum-wam.

„Odnosi się wrażenie, że życie polega na ustawicznym pulsowaniu, na oscylacji między stanem nasycenia i niedosytu. Stan niedosytu pobudza do wysiłku i aktywności, a nasycenia - do odpoczynku i snu. W układzie autonomicznym oscylacje te podlegają dwóm odmiennym układom sterowniczym: współczulnemu i przywspółczulnemu”.

Tak pisze psychiatra Antoni Kępiński w „Melancholii”. Gestalt podobnie - tańczymy pomiędzy mobilizacją a wycofaniem (po zaspokojeniu potrzeby), ciągle. I od Ciebie zależy, czy będzie to taniec intuicyjny, czy może taniec połamaniec. Albo taniec kaganiec.

I ja dziś w tej sprawie.

Jeśli nie nauczysz się rozpoznawać, gdzie jesteś na osi niedosyt —> nasycenie w danym momencie, na poziomie umysłu ale i układu nerwowego, to jest kilka możliwości:

- przegapisz moment, w którym się zapalasz
- przegapisz moment, w którym się przepalasz
- będziesz szukać przyczyny złego samopoczucia tam, gdzie jej nie ma
- pozwolisz innym zdecydować za Ciebie, gdzie leży Twoja granica, Twój .

Kiedy szum tzw. życia towarzyszy nam na co dzień, łatwo nie zauważyć granicy pomiędzy regulacją a dysregulacją. Być może dlatego na konsultacjach wstępnych do terapii ten temat w ogóle się nie pojawia. Osoba przychodzi z konkretnym problemem, który w toku terapii albo przestaje być problemem, albo wyłania się jedynie jako objaw problemu, a w ogóle to nie chodzi o dany objaw tylko o cierpienie, które wynika z braku kontaktu ze sobą. Sobą mentalnym i cielesnym. I tu zaczyna się praca. Badanie pulsacji pomiędzy niedosytem a przesytem. Zewnętrznym, ale przede wszystkim tym w środku. Badanie języka ciała, praca z układem nerwowym, nerwem błędnym. Z poszerzaniem świadomości, która sama w sobie bywa ratunkiem w chwili kryzysu.

W takim ujęciu psychoterapia jest sztuką kontaktu. Kon-taktu. Kont-aktu. Dzięki niemu masz wpływ na swój dobrostan i możesz regulować poziom szumu na bieżąco. Nie okoliczności. Nie inni. Nie nachalny ekstrawertyczny świat.

Ty.

To Twój tempo-rytm.
Twój Oddech.
Twoja harmonia.

A jedyny szum, jakiego Wam życzę, to szum lasu. Macham z mojego..

M.
💌

Sama nie wiem, co bardziej mnie porusza - ten post czy komentarze pod nim. I w jednym, i w drugich się przeglądam i odna...
13/10/2025

Sama nie wiem, co bardziej mnie porusza - ten post czy komentarze pod nim. I w jednym, i w drugich się przeglądam i odnajduję swoje kawałki. Najbardziej rusza mnie fragment o rezygnacji, o samotności i o niewidzialności tego cierpienia na zewnątrz.

To, że nie widać ran, nie znaczy, że nie krwawią.

I jeszcze z własnego doświadczenia - jeśli masz zamiar, w ramach wsparcia, wyrecytować jakże znane i lubiane „To jest tylko w Twojej głowie”, to dam Ci wskazówkę - albo nie mów nic, albo spytaj np. „Jak mogę z Tobą w tym być?”. Nawet jeśli (a może zwłaszcza wtedy) nie kumasz czyichś objawów i nie umiesz tego poczuć. Tylko/aż tyle - Ty wybierasz.

Trzymajcie się,
M.
💌

Bardzo często mój czas wolny wygląda tak, jak poniżej na zdjęciu.
Czyli spędzam go na leżeniu, spaniu, dochodzeniu do siebie, zbieraniu sił czy walce z bólem.
Każdy człowiek tak naprawde ma słabości. Każdy Wasz ulubiony artysta, influencer czy sportowiec też takie dni ma, tylko wiadomo jak jest - nikt w necie nie chce pokazywać swoich słabości. Zatem pokazuje je ja, przynosząc wstyd, bo przecież posiadanie gorszego samopoczucia i leżenie w łóżku oraz nic nie robienie, to chyba wstyd?

Ja dawno temu uodporniłam się na takie gadanie. Pamiętam jak miałam pierwsze napady migreny - było to w szóstej klasie szkoły podstawowej, to dowiedziałam się od mamy, że "na pewno udaje", żeby nic nie robić. Kiedy w podobnym przekonaniu utwierdził ją lekarz neurolog, który bez żadnych badań stwierdził, że "w tym wieku dziecko może tylko udawać, bo pewno nie chce się mu chodzić do szkoły", to mi się chciało płakać, a mama odczuwała satysfakcję "bo przecież ma rację".
W szkole średniej jednak już zaczęłam regularnie trafiać do szpitala, gdzie jednak wykonywali badania. I tam po raz pierwszy dowiedziałam się, że wynik mojego EEG wygląda jakby je robiono w trakcie napadu epilepsji. Dla uściślenia dodam, że w trakcie badania nie miałam takiego napadu, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.
Z czasem jednak zachorowałam także na epilepsję, która się pojawiła po urazie.
Jak zapewne wiecie za mną są operacje rekonstrukcji kości szczękowo twarzowych oraz zębów. Zęby to w ogóle kolejna rzecz, której pewnie powinnam się wstydzić i tu pozwolę sobie zacytować lekarza "młoda dziewczyna a tu zęby w takim stanie" . Wtedy znowu chciało mi się płakać, bo przecież nie stałam przy magicznym kole fortuny życia i celowo nie losowałam sobie chorób, wypadków i urazów, więc mój wiek tu ma nic do rzeczy.
Po pierwszej operacji niestety wpadłam w stan padaczkowy - dla niewtajemniczonych to taki stan, który grozi śmiercią. Standardowy napad epilepsji powinien trwać jakieś max. 3 minuty, ja walczyłam godzinę, a raczej lekarze, którzy próbowali przywrócić do świadomości moje, zesztywniałe ciało. Praktycznie co się obudziłam z powrotem chciałam wracać do wiecznej krainy snów.
Jakim cudem jednak tu po tym wszystkim jestem i piszę posta? Tego w sumie nie wiem - nikt tego nie wie, tym bardziej że jakiś czas sprawdzali po tym wszystkim czy ja rozumiem jakiekolwiek komunikaty, bo myśleli, że doszło do uszkodzenia mózgu. Jednak od tamtego czasu moje EEG niezmiernie ma epilepsje, to znaczy za każdym razem wynik jest przerażający dla samego lekarza.
Niestety od tamtego czasu nie udało mi się wrócić do pełni sił i wciąż mam osłabioną odporność, więc jakakolwiek nowa grypa się nie pojawi na rynku, to jestem jedną z pierwszych osób, która ją ma - przynajmniej w tym jestem modna i nadążam za trendami.
Jednak takie częste chorowanie męczy. Do tego ciągle aktywny nerw błędny - to właśnie ten typek odpowiada za wywoływanie moich napadów epilepsji. I ten typek zachowuje się nieraz tak, jakby chciał wyskoczyć z mojej głowy np.kładę się o ten się mi rusza i bawi się dźwiękami w moich uszach. Przez to czuje dziwne rzeczy, słyszę jeszcze dziwniejsze, mam nudności , zawroty głowy i oczywiście bóle głowy. Ten nerw błędny bawi się też moimi emocjami i ja wcale nie żartuje. Ten wredny manipulant potrafi sprawić, że co 5 minut zmienia się mi nastrój. Raz chce mi się zniknąć z powodu uczucia pustki, potem nienawidzę wszystkich i wszystkiego, a za chwile wszystkich kocham. Przez tego typa ja sama wraz doktorem google zdiagnozowałam sobie 5 różnych zaburzeń psychicznych.
Jednak wszystko to potrafi magicznie zniknąć, gdy wezmę magiczne leki neurologiczne, o których mózg z jakiegoś powodu jak na złość nie chce pamiętać. (Tu moje ADHD ma dziką satysfakcję).No więc zaczęłam brać od nowa i rzeczywiście głowa się po tym uspokaja, tylko wtedy mam jakieś dziwne uczucie, jakbym nie wiedziała co się wokół mnie dzieje, a spać chce mi się tak, jakbym po raz pierwszy się o tej funkcji dla mózgu dowiedziała.
Po co to wszystko opisuje?

Bo często dostaje zewsząd informacje, że niektórzy z Was mi zazdroszczą, choć nigdy nie precyzujecie czy chodzi o konieczność pracy na dwa etaty, czy mój kredyt, który mimo spłaty ciągle stoi w miejscu, czy moich przygód zdrowotnych, czy tego, że w realu radze sobie z tym wszystkim w wynajmowanym mieszkaniu zupełnie sama?

Jak widzicie - przez internet nie wie się kto z jakimi problemami się mierzy. To, że ja raz czy dwa wystąpie w TV i brzmię jakbym za chwile miała odebrać nobla z powodu mojego, chwilowego przebłysku geniuszu, nie znaczy że ja wtedy czuję się dobrze, bo na szczęście na czole nie mam napisane ile wzięłam tabletek przeciwbólowych aby zmusić się tego dnia do wstania z łóżka. Tak właśnie wygląda niewidzialna niepełnosprawność. Nie ma czego zazdrościć. Miejcie na uwadze, że wizja bezdomności, czy wylądowania w jakimś dziwnym ośrodku potrafi być niezwykle motywująca do wstawania z łóżka nawet z bólem.
Dlatego zanim komuś powiesz "ale tobie nic nie dolega", zanim kogoś ocenisz "po co ci orzeczenie skoro tak sobie fajnie radzisz", albo wytkniesz komuś "autyzm wysokofunkcjonujący" przypomnij sobie tego posta i weź sobie go głęboko do serduszka.

Możesz też udostępnić jak ci się chce.

Kilka przetworów słownych po dzisiejszych sesjach:Światło-czułośćŚwiatło-czyny Światło-stanŚwiatło-myślŚwiatło-cieńŚwiat...
06/10/2025

Kilka przetworów słownych po dzisiejszych sesjach:

Światło-czułość
Światło-czyny
Światło-stan
Światło-myśl
Światło-cień
Światło-noc
Świat-tło

Światło-figura
(z gestaltowego figura-tło)

Światła w terapii nigdy dość, zwłaszcza teraz..

Jasności,
(tzn. Jasnej Obecności)

M.
💫✨🌙

Dwudzionek dobiega końca.. co powiesz na mały/duży eksperyment w tym tygodniu? Instrukcje wskazówkowe pre-poniedziałkowe...
05/10/2025

Dwudzionek dobiega końca.. co powiesz na mały/duży eksperyment w tym tygodniu? Instrukcje wskazówkowe pre-poniedziałkowe poniżej: 🤗

„Zaufaj. Pozwól życiu opowiedzieć Ci inny scenariusz. Zaniechaj wierzgingu, odpuść na chwilę i czekaj…”. ❣️

Filip Cembala „Lowizm czyli na szlaku po ulgę”

M.
💌

Grunt, że zdrowo..😝  Takie skarby to tylko u mojej superwizorki na drzwiach. A ja przypominam, że poczucie humoru jest j...
03/10/2025

Grunt, że zdrowo..😝 Takie skarby to tylko u mojej superwizorki na drzwiach. A ja przypominam, że poczucie humoru jest jednym z najdojrzalszych i najbardziej wysublimowanych form mechanizmów obronnych. Niech Nam służy 🤓🙏🙃

M.

PS: Znalazłam autora rysunku: Kreskonauta

Adres

Aleja Wyzwolenia 14a
Warsaw
00-570

Telefon

+48502280082

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Poza Słowami Monika Tarczyńska - psychoterapia umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Poza Słowami Monika Tarczyńska - psychoterapia:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram