13/04/2026
Po pojawieniu się dziecka wiele par się rozpada.
Dlaczego?
Nie zawsze dlatego, że się nie kochali.
Nie dlatego, są za słabi.
Może dlatego,że nie potrafili unieść tego,
co się w nich wtedy uruchomiło.
Było tak u moich rodziców i pewnie w wielu
innych relacjach.
Nagle zaczynają się kłótnie,
o rzeczy, które z boku wyglądają jak nic.
Kto miał wstać, kto więcej robi.
Kto lepiej wie.
I z czasem przestajecie być drużyną,
a zaczynacie być przeciwnikami.
On czuje, że cokolwiek zrobi, jest za mało.
Ona czuje, że jest w tym wszystkim sama.
On się zamyka albo złości.
Ona naciska albo się wycofuje.
I tak zaczyna się walka, tak naprawdę nie
o rację… a o przetrwanie.
Wielu mężczyzn przychodzi do mnie i pyta:
„Jak być zaangażowanym ojcem?”
I są zaskoczeni, kiedy mówię im jedną rzecz.
Zaangażowany ojciec
to nie jest ten, który daje 100% uwagi dziecku.
To jest ten, który potrafi utrzymać relację z jego matką.
W szacunku, Miłości i bezpieczeństwie.
Bo możesz być świetnym ojcem „dla dziecka”,
możesz się bawić, jeździć, być obecny,
ale jeśli nie ma między Wami relacji…
to dziecko tego doświadcza.
Codziennie.
Dziecko nie potrzebuje tylko Ciebie,
ono potrzebuje Was.
Was jako zespołu, jako miejsca bezpieczeństwa.
A nie jako kłócących się wrogów.
Jeśli między Wami jest napięcie,
jeśli jesteście przeciwko sobie…
to ono to niesie w sobie.
Podświadomie się za to obwinia.
To nie jest tak,
że jesteście dla siebie źli.
Może jesteście zbyt przeciążeni,
żeby mieć przestrzeń współpracować.
Zmęczenie, do tego brak snu.
Nowa odpowiedzialność.
I do tego wszystko to,
co kiedyś było w Was trudne…
zaczyna wychodzić na wierzch.
Kiedynie rozumiesz siebie,
to nie masz przestrzeni,
żeby pomieścić drugiego człowieka.
Jego historię, sposób bycia, czy jego emocje.
A tu dochodzą jeszcze emocje dziecka.
Więc zaczynasz walczyć, udowadniać
i bronić się.
A relacja powoli się rozpada,
bo łatwiej obwinić drugą osobę niż to,
że się samemu potrzebuje pomocy.
A przecież to nie musi tak wyglądać.
To, że pojawia się złość,
nie znaczy, że coś jest nie tak z Wami.
To znaczy,
że coś w Was potrzebuje zostać zobaczone i zrozumiane.
Największym trudnością jest to,
że nie rozumiecie,
co się z Wami dzieje w trakcie tego konfliktu.
I wtedy bardzo łatwo podjąć decyzję,
której później się żałuje.
Dziś coraz częściej słyszę
„Mam świetną relację z dzieckiem,
ale nie jesteśmy już razem.”
I za każdym razem myślę jedno.
To nie jest pełne zwycięstwo.
Bo dziecko najbardziej potrzebuje zobaczyć,
że dwoje ludzi potrafi być razem.
Różni i niedoskonali, ale po tej samej stronie.
Jeśli dziś myślisz,
że jest w Was więcej napięcia niż bliskości…
to nie znaczy, że to koniec.
To znaczy,
że trzeba zacząć rozumieć,
co się z Wami dzieje.
We wtorek robię webinar o tym,
jak radzić sobie ze złością w relacji z dzieckiem…
ale prawda jest taka,
że to zawsze zaczyna się od relacji między dorosłymi.
link znajdziesz w komentarzu.
Nie musicie być idealni, ale możecie znowu być drużyną.