24/02/2026
Przez ostatni weekend naprawdę dużo pomysłów na posty do mnie przyszło.
I w sumie sama nie wiem od którego zacząć.
Ale może zacznę od tego, że byłam na warsztatach, na warsztatach które można powiedzieć przerabiałam już wiele razy.
Ale mimo, że te same treści, ci sami prowadzący to wszystko inne, nowe, i jeszcze bardziej jakościowe.
Dlaczego tak jest?
Jedziesz na (teoretycznie) ten sam warsztat, słyszysz (teoretycznie) te same rzeczy, a czujesz że tak wiele to w Tobie zmieniło.
Bo Ty nie jesteś już tym samym człowiekiem, którym byłeś rok, dwa czy trzy lata temu.
Spotykasz innych ludzi, słyszysz nowe historie (nie przypadkowo właśnie te a nie inne. Bo każda usłyszana historia jest w jakimś stopniu o Tobie, a na pewno dla Ciebie) nawet zdania, które słyszysz, być może już setny raz - nie są tymi samymi zdaniami.
Z perspektywy Twoich doświadczeń i Twojego obecnego stanu rozumiesz je zupełnie inaczej.
Weźmy np. taką teorie lustra.
Ona u mnie przepięknie się zmieniała.
Kiedy pierwszy raz ją usłyszałam, to kompletnie tego nie rozumiałam 😅 a to sprawiało, że jeszcze bardziej chciałam ją zrozumieć.
Taki typowy przykład:
„Jak mój mąż alkoholik może być moim lustrem - skoro ja właśnie odwrotnie -nie cierpię alkoholu ?”
(Mężu- to nie o Tobie, to o jakimś innym mężu 😛 i nie moim)
Kompletna bzdura.
Potem w miarę rozwoju, kiedy już zrozumiałam o co kaman - że przyciągamy się na zasadzie naszych „potrzeb” i schematów, zaczęłam rozkminiać wszyściusieńko i wszędzie widzieć to lustro. Szkoda tylko, że nie swoje tylko męża i dzieci 😅
Jak to wyglądało ?
Ja krzyczałam, ja się obrażałam, ja miałam pretensje, ale mówiłam: ja jestem tylko Twoim lustrem. Zobacz co jest w Tobie takiego, że ja się tak zachowuje. Czyli w skrócie: to Twoja wina, że taka jestem 😅 ja tylko odbijam 🪞
Sprytnie, co ?
Potem, w miarę dalszego rozwoju - wybierałam już sobie sytuacje - czasem widziałam coś w sobie, a jak już było to dla mnie za grube, żeby wziąć na siebie odpowiedzialność, to znowu moja podświadomość robiła myk - i tak mi to wszystko tłumaczyła, że znowu wszyscy wokół mieli się zmienić żebym im nie odbijała jak lusterko moich zachowań.
Później był jeszcze taki stan gdzie widziałam już siebie w tym czyimś zachowaniu, ale obwiniałam siebie za wszystko.
Aż w końcu, po latach 😅 bycia w procesie, świadomie biorę pełną odpowiedzialność za to co widzę, za to co jest w moim życiu, za to kto się w nim pojawia, za to jakie sytuacje mnie spotykają.
Za każdą jedną. I już nie po to, żeby się obwiniać, ale żeby wynieść z nich jak najwięcej.
Jak ta sytuacja może pomóc mi wzrosnąć ?
Co chce mi pokazać we mnie, czego jeszcze nie widzę ?
Czego chce mnie nauczyć ?
I z takim myśleniem, tegoroczne warsztaty były zupełnie nowym doświadczeniem.
Mimo tego, że było o podstawach to dziś te podstawy mówiły do mnie coś innego niż 2-3-4 lata temu.
Dlatego warto wracać, warto powtarzać, warto być otwartym - mimo że słyszysz / widzisz/ doświadczasz czegoś już tysięczny raz to zawsze możesz wynieść z tego coś nowego dla siebie.
Wszystko zależy od tego z jakim nastawieniem podejdziesz.
To samo możesz zaobserwować wszędzie weźmy przykład jakim zajmuje się na codzień - czyli praktykę jogi.
Nie denerwujesz się, że po raz tysięczny robisz psa z głową w dół. Albo może troszkę 😛
Tak czy inaczej za każdym razem możesz wyciągnąć z niej coś nowego. Przypomnij sobie swojego psa z początków praktyki, a przypomnij tego teraz.
Zapewne zwracasz już uwagę na ustawienie barków, dłoni, może już nawet potrafisz wziąć kilka spokojnych oddechów w tej pozycji ? I to nie znaczy, że któryś etap jest lepszy a któryś gorszy. Każdy jest ważny i potrzebny.
Nawet jak myślisz że dziś jest Ci idealnie w tym psie, to zapewniam Cię że za rok będziesz się z tego śmiać bo zobaczysz, ile więcej poszłaś do przodu.
Na tym polega rozwój. Na wracaniu do podstaw, i w silnych podstawach dostrzeganiu i budowaniu coraz to nowych jakości ❤️
A teraz taki wtrącik. To nie miał być post reklamowy, absolutnie. Ale samo mi się nasuwa - bo w sumie z tych właśnie powodów powstał nasz Back to Flow - na nowo zakochaj się w tym co robisz (czyli w jodze dla dzieci i w jodze rodzinnej)
Jednodniowy Warsztat,
który pozwoli Ci umocnić Twoje fundamenty na tyle by z lekkością rozwinąć skrzydła.
Który zbliży Cię do Twojej mocy, Twojego flow i da Ci mnóstwo inspiracji i energii do działania. Dzień w którym może nie poznasz 50 nowych ćwiczeń i zabaw, ale każde możesz zobaczyć na nowo i każde może odmienić Twoje kolejne zajęcia.
Nie będę się tu rozwodzić o tych warsztatach, Szczegóły wrzucę w komentarzu.
Ot taki pościk powstał, weź co dla Ciebie i leć Żyć jeszcze piękniej 💜
Z miłością,
Karolajn.
P.S. tak jak kiedyś bardzo nie lubiłam swojego imienia i używałam przeróżnych zamiennikówc, tak teraz bawię się różnymi jego odmianami. I aktualnie na tapecie jest Karolajn, które lubię.
Jakby co to Karolcia też zostaje w ulubionych 😛