16/11/2025
Często słyszymy: „Ja nie miałam tak źle, więc to chyba nie dotyczy mnie.”
Ale DDA i DDD to nie kwestia „jak źle było’, to bardziej kwestia tego, czego zabrakło.
Dorosłe dzieci z takich domów nie zawsze miały przemoc czy alkohol.
Czasem po prostu emocje były zakazane: nikt nie pytał: „Jak się czujesz?”. Nikt nie uczył, że można się złościć, bać, płakać.
I wtedy dziecko robi to, co potrafi najlepiej, czyli przystosowuje się.
Zamiast czuć, zaczyna analizować, przewidywać.
I w dorosłym życiu robi to samo: trudno wtedy odpocząć, zaufać.
Zawsze czujne, zawsze gotowe.
Terapia DDD to nie szukanie winnych, ale uczenie się, że już nie musisz być w trybie przetrwania i że możesz wreszcie żyć.
Co Ciebie najbardziej nauczyło być czujnym?🧐