Uliana Budzińska - wielowymiarowa terapeutka

Uliana Budzińska - wielowymiarowa terapeutka Zapraszam! W procesie wewnętrznej metamorfozy używam wielu różnych metod. Mój model pracy opiera się na połączeniu ciała, czucia, umysłu i ducha.

„𝑵𝒊𝒆 𝒍𝒆𝒄𝒛𝒆̨ 𝒉𝒊𝒔𝒕𝒐𝒓𝒊𝒊 — 𝒃𝒖𝒅𝒛𝒆̨ 𝒛̇𝒚𝒄𝒊𝒆, 𝒌𝒕𝒐́𝒓𝒆 𝒑𝒐𝒅 𝒏𝒊𝒂̨ 𝒅𝒓𝒛𝒆𝒎𝒊𝒆.”

Prowadzę sesje indywidualne- hipnoza, psychoterapia, ustawienia systemowe oraz integracja doświadczeń psychodelicznych. Aktywnie rozwijam się w dwóch kierunkach – nauki (jako psycholog i psychoterapeuta) oraz szeroko pojętej duchowości. Podczas sesji swoją uwagę kieruję na świadome procesy (m.in. jest to praca z przekonaniami), nieśw

iadome procesy (m.in. jest to praca poprzez symbole, metafory, praca z ciałem i ze snami) oraz na duchową sferę osoby. W CZYM POMAGAM: depresja, stres, obniżony nastrój, zaburzenia lękowe , zaburzenia emocjonalne, zaburzenia psychosomatyczne, zaburzenia odżywiania, kryzys życiowy, kryzys zawodowy, trudności związane ze snem itd.

Święty Mikołaj tuż po pracy.25 grudnia.Właśnie zaczyna swój urlop.Jakieś… 360 dni 😄I on to wie.Dlatego:leży,turla się,śm...
04/05/2026

Święty Mikołaj tuż po pracy.
25 grudnia.

Właśnie zaczyna swój urlop.
Jakieś… 360 dni 😄

I on to wie.

Dlatego:

leży,
turla się,
śmieje,
wygłupia.

Celebruje życie.

A Ty?

Majówka minęła.
Powiedz… czy naprawdę odpoczęłaś?

Czy wzięłaś coś dla siebie?
Czy raczej… byłaś dla wszystkich?

******

Kiedyś zobaczyłam całą gromadę takich Mikołajów.
Poprzewracane, radosne, jakby w środku jakiegoś śmiechu.

I pomyślałam:

to jest ten moment, kiedy już nie trzeba.

Po dawaniu. Po ogarnianiu wszystkiego.
Po byciu dla innych.

🌿

Bo Mikołaj to przecież symbol dawania.

Bycie w dawaniu bez końca.
Bycia dla innych.
Dowożenia.

I teraz pytanie:

na ile Ty jesteś takim Mikołajem w swoim życiu?

🌞

A może czas zdjąć czapkę?

Zrzucić strój.
Wyjść z tej roli.

Nie musisz.

Naprawdę.

Może świat da sobie radę, jeśli przez chwilę będziesz tylko dla siebie.

*****

Może czas
posiedzieć na słońcu,
poczuć ciepło na skórze,
pozwolić sobie po prostu być.

Bez zadania.
Bez funkcji.

Bo może Mikołaj
to nie tylko symbol dawania.

Może to też
ikona odpoczynku.



A jakim Mikołajem jesteś w swoim życiu — tym od dawania czy tym na urlopie?

Uliana Budzińska

Podczas jednej z sesji hipnozy – w ogrodzie duszy mojej klientki pojawiło się… UFO.Nie metafora.Nie symbol od razu zrozu...
28/04/2026

Podczas jednej z sesji hipnozy – w ogrodzie duszy mojej klientki pojawiło się… UFO.

Nie metafora.

Nie symbol od razu zrozumiały.

Coś bardzo dziwnego.

Wysoka, chuda, eteryczna postać, jakby narysowana cienką kreską.
Jak przybysz z innej planety.

Pierwsza reakcja w jej głowie była natychmiastowa:

„To jest brzydkie.”
„To tu przeszkadza.”
„To powinno zniknąć.”

A jednak coś w tej historii okazało się dużo ważniejsze niż to,
jak bardzo ta część była obca.

Bo czasem to, co wygląda w nas jak kosmita…
jest właśnie tą częścią, która niesie największy potencjał zmiany.

*****

Jeśli chcesz wejść w tę historię głębiej —
zostawiłam ją w całości na blogu.

Link znajdziesz w komentarzu.

Uliana Budzińska

🍯 Miodowy poranekO poranku weszłam w miód.Dosłownie.Zrobiłam dzieciom owsiankę,  syn dołożył sobie miodu – wszystko pięk...
23/04/2026

🍯 Miodowy poranek

O poranku weszłam w miód.
Dosłownie.

Zrobiłam dzieciom owsiankę, syn dołożył sobie miodu – wszystko pięknie, słodko, rodzinnie.

Śniadanie zjedzone.
Ja wracam do kuchni… a tam miód rozlany na stole.

Myślę: dobra, ogarniemy.
Poprosiłam, żeby został sprzątnięty.

I wtedy zaczęła się przygoda.

Po chwili najpierw: coś się lepi do klapka.
Myję.

Po chwili znowu coś się lepi.
Patrzę – miód w środku klapka.
Myję ponownie.

Idę dalej…
i czuję, że życie nadal jest… lepkie.

Zatrzymuję się.
Sprawdzam.

Skarpetka.
Miodowa.

W międzyczasie odkrywam, że:
– chusteczki z miodem nie trafiły do kosza, tylko w alternatywną rzeczywistość podłogi
– miód został rozprowadzony po kuchni w sposób godny ekspozycji artystycznej
– ja stałam się częścią tej instalacji

I tak oto, zanim zdążyłam napić się kawy,
odbyłam pełnoprawną miodową kąpiel o poranku.

Na szczęście zamiast się zdenerwować…
śmiałam się do łez.



Morał z poranka:

Dziś nauczyłam się jednego –
miód ma niesamowity talent do rozwoju osobistego.

Rozprzestrzenia się szybciej niż przekonania 😄



A u Ciebie co ostatnio rozprzestrzeniło się szybciej, niż planowałaś? 😄

Uliana Budzińska


Moja sałatka zaczęła się dziś … w lesie.Trochę mniszka, trochę pokrzywy,a potem już poszło 😄I pomyślałam — to nie jest t...
21/04/2026

Moja sałatka zaczęła się dziś … w lesie.
Trochę mniszka, trochę pokrzywy,
a potem już poszło 😄

I pomyślałam — to nie jest tylko o jedzeniu.



Terapeutyczna miska mocy

To nie jest przepis.
To jest moment relacji ze sobą.

Nie chodzi o to, co dokładnie wrzucasz do miski,
tylko z jakiego miejsca to robisz…
i jak to jesz.



Czasem jesz i dalej jesteś głodny/a.
Nie tylko jedzenia.

Czasem to, czego naprawdę potrzebujesz,
to nie więcej składników…
tylko więcej siebie przy tym jedzeniu.



🌿 Miska mocy może zawierać:

• coś zielonego
→ życie, świeżość, lekkość

• coś konkretnego
→ poczucie bezpieczeństwa (coś, co naprawdę karmi- jakieś białko)

• coś tłustego
→ ukojenie, sytość, miękkość w ciele

• coś wyrazistego (kwaśne lub odrobina słodyczy)
→ pobudzenie, przyjemność
→ bo układ nerwowy lubi, kiedy jest trochę dobrze



Ale najważniejsze…

✨ obecność

To ten moment, kiedy:
zwalniasz,
przeżuwasz,
czujesz smak, strukturę, temperaturę…

i pozwalasz sobie naprawdę być.



I teraz magia.

Magia nie jest w składnikach.
Magia jest w tym,
że przez chwilę jesteś w kontakcie.

Ze sobą.
Z ciałem.
Z tym, co żywe.



Może dziś nie chodzi o to, żeby zjeść „zdrowo”.
Może chodzi o to, żeby zjeść… obecnie.

Uliana Budzińska


𝗦𝗽𝗼𝘁𝗸𝗮ł𝗮𝗺 𝗱𝘇𝗶ś 𝗪𝗶𝗲𝗱ź𝗺𝗶𝗻𝗮. 𝗪 𝗴𝗮𝗿𝗻𝗶𝘁𝘂𝗿𝘇𝗲.Nie miał miecza na plecach.Nie rzucał zaklęć.Nie wyglądał jak ktoś z baśni.A jedn...
17/04/2026

𝗦𝗽𝗼𝘁𝗸𝗮ł𝗮𝗺 𝗱𝘇𝗶ś 𝗪𝗶𝗲𝗱ź𝗺𝗶𝗻𝗮. 𝗪 𝗴𝗮𝗿𝗻𝗶𝘁𝘂𝗿𝘇𝗲.

Nie miał miecza na plecach.
Nie rzucał zaklęć.
Nie wyglądał jak ktoś z baśni.

A jednak… coś było w nim znajomego.

Spokój.
Skupienie.
Taka cicha pewność, że wie, po co tu jest.

Rozmawialiśmy o jego pracy.
Tworzy prawo.
Negocjuje.
Ustala struktury, które mają służyć ludziom.

I nagle zobaczyłam to wyraźnie:

𝗼𝗻 𝘁𝗲ż 𝘄𝗮𝗹𝗰𝘇𝘆.
𝘁𝘆𝗹𝗸𝗼 𝗶𝗻𝗮𝗰𝘇𝗲𝗷.

Nie z potworami z legend,
ale z chaosem, niejasnością, nadużyciem.

Nie używa miecza,
ale słów.
Decyzji.
Odpowiedzialności.

𝗝𝗲𝗴𝗼 𝗯𝗿𝗼𝗻𝗶ą 𝗷𝗲𝘀𝘁 ś𝘄𝗶𝗮𝗱𝗼𝗺𝗼ść.

I pomyślałam wtedy…

że może dziś świat nie potrzebuje już tylu wojowników walki,
co Wiedźminów pokoju.

Takich, którzy:
– widzą więcej
– czują głębiej
– wybierają odpowiedzialnie

I działają tam, gdzie często nikt nie patrzy.

W instytucjach.
W urzędach.
W codzienności.

Cicho.
Bez rozgłosu.
A jednak realnie zmieniając rzeczywistość.

Bo może prawdziwa moc nie polega na sile,
ale na tym, że potrafisz odróżnić prawdę od fałszu…

i pozostać jej wiernym.

🌿

A Ty?
Masz w swoim świecie takich pokojowych Wiedźminów?
A może… sama/sam nim jesteś?

𝗨𝗹𝗶𝗮𝗻𝗮 𝗕𝘂𝗱𝘇𝗶ń𝘀𝗸𝗮

𝐂𝐳𝐚𝐬𝐞𝐦 𝐧𝐚𝐬𝐳𝐞 „𝐣𝐚” 𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐧𝐢𝐤𝐚.𝐎𝐧𝐨 𝐩𝐨 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐮 𝐫𝐨𝐳𝐩𝐚𝐝𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐚 𝐬𝐞𝐭𝐤𝐢 𝐦𝐚ł𝐲𝐜𝐡 𝐤𝐚𝐰𝐚ł𝐤𝐨́𝐰.Nieraz w pracy z osobami ze złożonym PT...
08/04/2026

𝐂𝐳𝐚𝐬𝐞𝐦 𝐧𝐚𝐬𝐳𝐞 „𝐣𝐚” 𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐧𝐢𝐤𝐚.
𝐎𝐧𝐨 𝐩𝐨 𝐩𝐫𝐨𝐬𝐭𝐮 𝐫𝐨𝐳𝐩𝐚𝐝𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐚 𝐬𝐞𝐭𝐤𝐢 𝐦𝐚ł𝐲𝐜𝐡 𝐤𝐚𝐰𝐚ł𝐤𝐨́𝐰.

Nieraz w pracy z osobami ze złożonym PTSD widzę coś bardzo poruszającego…

To, jak bardzo ich wewnętrzny świat jest podzielony na kawałki.

Wyobraź sobie, że robimy zdjęcie Twojego „ja”…
a potem zamieniamy je w puzzle.

U osoby, która miała względnie bezpieczne dzieciństwo –
to może być 10 elementów.

Ale u osoby, która doświadczała przemocy fizycznej czy seksualnej –
to może być 500… a czasem nawet 1000 drobnych kawałków.

I wtedy pojawia się to uczucie:

że żyję obok siebie,
że się śmieję z innymi… ale jakby „gram”,
że nie do końca jestem sobą.

Bo świadomość nie może osiąść w ciele.
Bo wszystko jest rozszczepione.

To nazywamy dysocjacją.

I to jest ważne:

to nie jest „problem”.
To jest mądrość układu nerwowego.

Tak jak szyba w samochodzie rozpada się na małe kawałki,
żeby nas ochronić –
tak samo psychika dzieli doświadczenie,
żebyśmy mogli to przeżyć.

Gdybyśmy poczuli wszystko naraz…
to byłoby za dużo.

Dlatego życie często toczy się dalej:
praca, zadania, obowiązki.
I to też jest forma przetrwania.

A potem… przychodzi moment.

Kiedy pojawia się więcej bezpieczeństwa, stabilizacji, ugruntowania –
i nagle zaczynamy czuć, że coś nas uwiera.

Że czegoś brakuje.

I to jest właśnie ten moment,
kiedy można zacząć integrację.

I tutaj chcę powiedzieć coś bardzo ważnego:

hipnoterapia w pracy ze złożoną traumą
to nie jest „jedna sesja i olśnienie”.

To proces.

Tygodnie.
Miesiące.
Czasem lata.

I dobrze, że tak jest.

Bo nie wszystko da się przyspieszyć –
a czasem przyspieszanie byłoby po prostu niebezpieczne.

Z ogromnym szacunkiem obserwuję,
jak nieświadomość prowadzi człowieka dokładnie w takim tempie,
jakie jest dla niego możliwe.

Czasem przez symbole.
Czasem przez obrazy.
Czasem przez bardzo zawiłe, wewnętrzne korytarze…

Ale zawsze – w kierunku całości.

Nie wszystko trzeba składać od razu.
Czasem wystarczy jeden kawałek, który wraca na swoje miejsce.

Jeśli odnajdujesz się w tym, o czym piszę
albo zauważasz u siebie coś, co Cię niepokoi —
zapraszam na konsultację.
Wspólnie możemy zobaczyć, czego teraz potrzebujesz.

Uliana Budzińska

𝐖𝐞𝐰𝐧ę𝐭𝐫𝐳𝐧𝐞 𝐙𝐦𝐚𝐫𝐭𝐰𝐲𝐜𝐡𝐰𝐬𝐭𝐚𝐧𝐢𝐞Jutro Wielkanoc. I chcę napisać o zmartwychwstaniu — ale nie od strony teologii. Od strony te...
04/04/2026

𝐖𝐞𝐰𝐧ę𝐭𝐫𝐳𝐧𝐞 𝐙𝐦𝐚𝐫𝐭𝐰𝐲𝐜𝐡𝐰𝐬𝐭𝐚𝐧𝐢𝐞

Jutro Wielkanoc. I chcę napisać o zmartwychwstaniu — ale nie od strony teologii. Od strony tego, co dzieje się w człowieku.

Niezależnie od tego, czy jesteś blisko religii chrześcijańskiej, czy nie — jest w tym obrazie coś, co dotyka każdego z nas. Coś bardzo ludzkiego i bardzo prawdziwego.
To jest obraz tego, co możliwe w człowieku.

𝐓𝐚 𝐜𝐳ę𝐬́𝐜́ 𝐰 𝐧𝐚𝐬, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐳ł𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐳 𝐜𝐢𝐞𝐫𝐩𝐢𝐞𝐧𝐢𝐞 — 𝐧𝐢𝐞 𝐮𝐦𝐚𝐫ł𝐚 𝐧𝐚 𝐳𝐚𝐰𝐬𝐳𝐞.

Każdy z nas przeszedł przez coś trudnego. Przez zranienia, upokorzenia, chwile gdy jakaś część nas — ufna, otwarta, żywa — zamknęła się. Obumarła. Schowała głęboko, żeby przeżyć.

Psychologia nazywa to dysocjacją, odcięciem, mechanizmem obronnym. Ale można to nazwać też prościej — częścią siebie, która czekała. Która nie zginęła, tylko zasnęła.

I właśnie o tym jest zmartwychwstanie — rozumiane nie dogmatycznie, ale archetypowo. To obraz tej cząstki w nas, pełnej światła i życia, która pomimo cierpienia, pomimo trudnych doświadczeń i przekroczeń — może się przebudzić.

𝐍𝐢𝐞 𝐝𝐨 𝐥𝐞𝐩𝐬𝐳𝐞𝐣 𝐰𝐞𝐫𝐬𝐣𝐢 𝐬𝐢𝐞𝐛𝐢𝐞.

𝐃𝐨 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐝𝐳𝐢𝐰𝐬𝐳𝐞𝐣.

Bo tu jest ważna pułapka. Często mamy w głowie gotowy obraz — jak będę wyglądać, jak się będę czuć, kiedy “już” będę świadoma, spokojna, uzdrowiona. Ten obraz pochodzi z książek, z podcastów, z cudzych historii oświecenia.

Twoja droga może wyglądać zupełnie inaczej.

Dlatego zamiast gonić za wizją – zacznij doświadczać siebie.

Z ciekawością.
Z większym luzem.
Z przestrzenią.

I paradoksalnie to właśnie wtedy zaczynają się zmiany – w relacjach, w zdrowiu, w finansach, w decyzjach.
Może nie będzie dramatycznego przełomu — tylko pewnego dnia zauważysz, że coś w Tobie jest lżejsze. Że reagujesz inaczej. Że jest więcej przestrzeni tam, gdzie wcześniej była ściana.

To też może być zmartwychwstanie.

—*—*—*—*
𝐈 𝐭𝐞𝐫𝐚𝐳 𝐜𝐡𝐜ę 𝐂𝐢ę 𝐳𝐚𝐩𝐫𝐨𝐬𝐢𝐜́ 𝐝𝐨 𝐤𝐨𝐧𝐤𝐫𝐞𝐭𝐧𝐞𝐣 𝐩𝐫𝐚𝐤𝐭𝐲𝐤𝐢.

Zmiany nie dzieją się wtedy, kiedy coś postanawiamy w głowie. Dzieją się wtedy, kiedy wchodzimy w doświadczenie — całym ciałem, nie tylko myślą.

Kup kwiat. Może być w doniczce, może być cebulka, może być nasionko. Coś, co dopiero będzie rozkwitać. I zanim go postawisz — wyznacz sobie intencję. Nie wielką i abstrakcyjną. Małą i realną.

Jeden mały krok w stronę siebie — codzienne 5 minut wyciszenia, odrobina więcej troski o swoje ciało, przestrzeń na to, czego naprawdę potrzebujesz. Niech ten kwiat będzie reprezentacją tej jednej zmiany w Tobie.

I obserwuj go codziennie. 5, 10, może 30 minut — tyle ile poczujesz. Możesz włączyć muzykę, szum fal, cokolwiek co Cię wycisza. Patrz jak się budzi — listek po listku, pąk po pąku.

𝐓𝐞𝐧 𝐤𝐰𝐢𝐚𝐭 𝐧𝐢𝐞 𝐫𝐨𝐳𝐤𝐰𝐢𝐭𝐧𝐢𝐞 𝐓𝐰𝐨𝐣ą 𝐬𝐢łą 𝐰𝐨𝐥𝐢.

On rozkwitnie dlatego, że jest podłączony do życia. Do tej samej esencji, która teraz budzi całą ziemię — drzewa, krzewy, łąki. To jest magia wiosny. I Ty jesteś podłączona do tego samego źródła.

Zmiana w Tobie nie przyjdzie z wysiłku i siły.
Przyjdzie wtedy, gdy pozwolisz sobie rozgościć się w nowej jakości. Gdy przestaniesz pchać — i zaczniesz przyjmować.

Stare może umrzeć. Nowe może się narodzić.

Właśnie teraz. Właśnie wiosną.

𝐂𝐨 𝐓𝐲 𝐜𝐡𝐜𝐞𝐬𝐳 𝐰 𝐬𝐨𝐛𝐢𝐞 𝐭𝐞𝐣 𝐰𝐢𝐨𝐬𝐧𝐲 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐛𝐮𝐝𝐳𝐢𝐜́?

Uliana Budzińska

𝗡𝗶𝗲 𝗯𝗿𝗮𝗸𝘂𝗷𝗲 𝗖𝗶 𝗰𝘇𝗮𝘀𝘂. 𝗕𝗿𝗮𝗸𝘂𝗷𝗲 𝗖𝗶 𝘇𝗴𝗼𝗱𝘆 𝗻𝗮 𝗼𝗱𝗽𝘂𝘀𝘇𝗰𝘇𝗲𝗻𝗶𝗲.W dzisiejszym świecie od kobiet – a szczególnie od matek – oczeku...
01/04/2026

𝗡𝗶𝗲 𝗯𝗿𝗮𝗸𝘂𝗷𝗲 𝗖𝗶 𝗰𝘇𝗮𝘀𝘂. 𝗕𝗿𝗮𝗸𝘂𝗷𝗲 𝗖𝗶 𝘇𝗴𝗼𝗱𝘆 𝗻𝗮 𝗼𝗱𝗽𝘂𝘀𝘇𝗰𝘇𝗲𝗻𝗶𝗲.

W dzisiejszym świecie od kobiet – a szczególnie od matek – oczekuje się niemal wszystkiego naraz.
Masz być uważna, świadoma, znająca język emocji. Masz wspierać rozwój dziecka, organizować zajęcia, dbać o zdrową dietę. Jednocześnie realizować się zawodowo, kochać swoją pracę, być spełnioną partnerką, mieć satysfakcję seksualną… i jeszcze znajdować czas dla siebie.

A doba nadal ma tylko 24 godziny.

To napięcie między „powinnam” a „nie wyrabiam” bardzo często prowadzi do jednego:
𝗽𝗼𝗰𝘇𝘂𝗰𝗶𝗮, 𝘇̇𝗲 𝗻𝗶𝗲 𝗷𝗲𝘀𝘁𝗲𝗺 𝘄𝘆𝘀𝘁𝗮𝗿𝗰𝘇𝗮𝗷𝗮̨𝗰𝗼 𝗱𝗼𝗯𝗿𝗮.

Bo jeśli rozwijasz się zawodowo – czegoś innego jest mniej.
Jeśli jesteś z dzieckiem – praca schodzi na dalszy plan.
Jeśli dbasz o siebie – pojawia się poczucie winy.

𝗣𝗿𝗮𝘄𝗱𝗮 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝘁𝗮𝗸𝗮, 𝘇̇𝗲 𝗻𝗶𝗲 𝗱𝗮 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗺𝗶𝗲𝗰́ 𝘄𝘀𝘇𝘆𝘀𝘁𝗸𝗶𝗲𝗴𝗼 𝗷𝗲𝗱𝗻𝗼𝗰𝘇𝗲𝘀́𝗻𝗶𝗲, 𝗸𝗮𝘇̇𝗱𝗲𝗴𝗼 𝗱𝗻𝗶𝗮.
I to nie jest porażka. To jest rzeczywistość.



𝗖𝗵𝗰𝗲̨ 𝘇𝗮𝗽𝗿𝗼𝗽𝗼𝗻𝗼𝘄𝗮𝗰́ 𝗖𝗶 𝗰𝗼𝘀́ 𝘁𝗿𝗼𝗰𝗵𝗲̨ 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘄𝗿𝗼𝘁𝗻𝗲𝗴𝗼.

A co, jeśli Twoim zadaniem na dziś byłoby… trochę się polenić?

Zanim jednak odrzucisz tę myśl, zatrzymaj się na chwilę i sprawdź:

- Co dla Ciebie znaczy „leniwa osoba”?
- Jakie cechy jej przypisujesz?
- Czego nie robi? Jaka „nie powinna być”?

Bardzo często „leniwa” oznacza w naszej głowie: gorsza, nieodpowiedzialna, niewystarczająca.
Jeśli tak jest – nic dziwnego, że nie pozwalasz sobie na odpoczynek. Bo podświadomie oznaczałby on, że stajesz się kimś „nie w porządku”.

A teraz spójrz na drugą stronę.

- Jeśli ktoś jest „pracowity” – to jaki jest?
- Co robi? Jak żyje?

I dopiero wtedy zobacz, gdzie naprawdę jesteś.
Nie w teorii. W praktyce swojego życia.



𝗪𝗮𝗿𝘁𝗼 𝘁𝗲𝘇̇ 𝘇𝗮𝘂𝘄𝗮𝘇̇𝘆𝗰́, 𝘀𝗸𝗮̨𝗱 𝘁𝗼 𝘄𝘀𝘇𝘆𝘀𝘁𝗸𝗼 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘄 𝗻𝗮𝘀 𝗯𝗶𝗲𝗿𝘇𝗲.

W naszej kulturze „lenistwo” bardzo często zostało zdefiniowane w dzieciństwie – głównie przez szkołę.
Ten, kto się uczył i miał dobre oceny, był „dobry”.
Ten, kto odpoczywał, bawił się, nie chciał się uczyć – był „leniem”.

Tylko że nikt nie pytał:
czy to naprawdę lenistwo…
czy może brak zainteresowania tym, co było narzucone?

Przez lata uczono nas dopasowywania się, niekoniecznie słuchania siebie.



𝗜 𝘁𝗲𝗿𝗮𝘇 𝘄𝗿𝗮𝗰𝗮𝗺𝘆 𝗱𝗼 𝗖𝗶𝗲𝗯𝗶𝗲 – 𝗷𝗮𝗸𝗼 𝗸𝗼𝗯𝗶𝗲𝘁𝘆, 𝗷𝗮𝗸𝗼 𝗺𝗮𝗺𝘆.

Może część Twojego wysiłku nie wynika już z realnych potrzeb dziecka,
tylko z potrzeby udowodnienia:

że jesteś dobrą matką,
że robisz wystarczająco dużo,
że nie popełniasz błędów.

Tylko że dziecko nie potrzebuje perfekcji.

𝗗𝘇𝗶𝗲𝗰𝗸𝗼 𝗽𝗼𝘁𝗿𝘇𝗲𝗯𝘂𝗷𝗲 𝗼𝗯𝗲𝗰𝗻𝗼𝘀́𝗰𝗶.
Stabilności.
I mamy, która nie jest w ciągłym napięciu.



𝗗𝗹𝗮𝘁𝗲𝗴𝗼 𝗰𝘇𝗮𝘀𝗲𝗺 „𝗹𝗲𝗻𝗶𝘀𝘁𝘄𝗼” 𝗻𝗶𝗲 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝘇𝗮𝗻𝗶𝗲𝗱𝗯𝗮𝗻𝗶𝗲𝗺.

Czasem jest regulacją.
Powrotem do siebie.
Zatrzymaniem, które robi przestrzeń na prawdziwy kontakt.

Może właśnie wtedy, kiedy odpuścisz kolejną aktywność,
nie zapiszesz dziecka na następne zajęcia,
nie będziesz próbowała „robić dobrze” wszystkiego naraz…

pojawi się coś ważniejszego.

𝗦𝗽𝗼𝗸𝗼́𝗷.
𝗟𝗲𝗸𝗸𝗼𝘀́𝗰́.
𝗜 𝗿𝗲𝗹𝗮𝗰𝗷𝗮, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗮 𝗻𝗶𝗲 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗽𝗿𝗼𝗷𝗲𝗸𝘁𝗲𝗺 𝗱𝗼 𝘇𝗿𝗲𝗮𝗹𝗶𝘇𝗼𝘄𝗮𝗻𝗶𝗮, 𝘁𝘆𝗹𝗸𝗼 𝗰𝘇𝘆𝗺𝘀́, 𝗰𝗼 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘄𝘆𝗱𝗮𝗿𝘇𝗮.



𝗭𝗿𝗼́𝗯 𝗱𝘇𝗶𝘀́ 𝗲𝗸𝘀𝗽𝗲𝗿𝘆𝗺𝗲𝗻𝘁:

– coś odpuść całkowicie
– coś zrób „byle jak”
– i zrób jedną rzecz tylko dla przyjemności, bez sensu i celu

𝗜 𝘇𝗼𝗯𝗮𝗰𝘇… 𝗰𝘇𝘆 𝗻𝗮𝗽𝗿𝗮𝘄𝗱𝗲̨ 𝘀́𝘄𝗶𝗮𝘁 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘇𝗮𝘄𝗮𝗹𝗶.
𝗖𝘇𝘆 𝗺𝗼𝘇̇𝗲… 𝘄 𝗸𝗼𝗻́𝗰𝘂 𝘁𝗿𝗼𝗰𝗵𝗲̨ 𝗼𝗱𝗲𝘁𝗰𝗵𝗻𝗶𝗲𝘀𝘇.

Uliana Budzińska

𝐓𝐨 𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐥𝐞𝐤𝐤𝐚 𝐭𝐫𝐞𝐬́𝐜́. 𝐏𝐢𝐬𝐳𝐞̨ 𝐨 𝐜𝐳𝐲𝐦𝐬́, 𝐨 𝐜𝐳𝐲𝐦 𝐫𝐳𝐚𝐝𝐤𝐨 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐦𝐨́𝐰𝐢 𝐠𝐥𝐨́𝐬́𝐧𝐨. Jeśli czujesz że to nie jest dobry moment...
29/03/2026

𝐓𝐨 𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐥𝐞𝐤𝐤𝐚 𝐭𝐫𝐞𝐬́𝐜́. 𝐏𝐢𝐬𝐳𝐞̨ 𝐨 𝐜𝐳𝐲𝐦𝐬́, 𝐨 𝐜𝐳𝐲𝐦 𝐫𝐳𝐚𝐝𝐤𝐨 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐦𝐨́𝐰𝐢 𝐠𝐥𝐨́𝐬́𝐧𝐨.
Jeśli czujesz że to nie jest dobry moment — możesz wrócić tu później.

*****
W swojej pracy widzę pewną zależność, która pojawia się na sesjach tak często, że czuję, że muszę o tym napisać wprost.

Jeżeli jako dziewczynka doświadczyłaś przemocy fizycznej lub seksualnej — ze strony ojca, brata, dziadka, wujka — i to doświadczenie nie zostało uzdrowione, nieuzdrowiona energia z tamtego czasu często ląduje w Twoim macierzyństwie.

Zwłaszcza, kiedy rodzi się syn.

Twoja głowa wie, że to Twoje dziecko.

Chcesz je kochać. Chcesz być blisko.

Ale ciało — ciało pamięta inaczej.

Ciało zapisało tamtego mężczyznę jako zagrożenie numer jeden. I teraz, gdy Twój syn — przez temperament, przez wygląd, przez sposób reakcji — przypomina kogoś z tamtych czasów, ciało robi to samo co wtedy.

Zamraża się.

Cofa.

Chroni.

𝐓𝐨 𝐧𝐢𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐓𝐰𝐨𝐣𝐚 𝐰𝐢𝐧𝐚.
𝐓𝐨 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐦𝐞𝐜𝐡𝐚𝐧𝐢𝐳𝐦, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐲 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲𝐬́ 𝐮𝐫𝐚𝐭𝐨𝐰𝐚ł 𝐂𝐢 𝐳̇𝐲𝐜𝐢𝐞.

******

𝐉𝐚𝐤 𝐭𝐨 𝐰𝐲𝐠𝐥ą𝐝𝐚 𝐰 𝐩𝐫𝐚𝐤𝐭𝐲𝐜𝐞?

Twoje ciało nie reaguje na dziecko. Reaguje na historię. I wtedy wchodzą mechanizmy obronne.

Możesz się zamykać — nieobecnością, dystansem, skupieniem się na pracy, na chorobie, na innych dzieciach. Dziecko fizycznie jest przy Tobie, ale odcięte od źródła Twojej miłości i uwagi.

Możesz wchodzić w agresję — krzyk, klapsy, szarpanie, nadreakcje na drobne rzeczy. Jako dziewczynka nie mogłaś się bronić. Mogłaś tylko zamrozić, wyprzeć, odciąć. Teraz wybucha to, co wtedy nie miało ujścia.

Możesz stawać się ofiarą — ulegać, nie stawiać granic, pozwalać na wszystko. Bo coś w zachowaniu dziecka uruchamia w Tobie tamtą starą rolę.

Możesz zalewać nadopiekuńczością — zaspokajać każdą potrzebę, każdą zachciankę. To też jest forma ucieczki. Tylko w drugą stronę.

*****

𝐉𝐞𝐳̇𝐞𝐥𝐢 𝐓𝐰𝐨́𝐣 𝐬𝐲𝐧 𝐬𝐩𝐫𝐚𝐰𝐢𝐚 𝐤𝐥𝐨𝐩𝐨𝐭𝐲 — 𝐰 𝐬𝐳𝐤𝐨𝐥𝐞, 𝐰 𝐝𝐨𝐦𝐮, 𝐧𝐚 𝐠𝐫𝐚𝐧𝐢𝐜𝐲 ł𝐚𝐦𝐚𝐧𝐢𝐚 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐚 — 𝐳𝐚𝐭𝐫𝐳𝐲𝐦𝐚𝐣 𝐬𝐢ę.

Zanim ocenisz dziecko, zapytaj siebie:

𝘾𝙯𝙚𝙜𝙤 𝙟𝙖 𝙨𝙞ę 𝙗𝙤𝙟ę?

𝙅𝙖𝙠𝙞 𝙡ę𝙠 𝙟𝙚𝙨𝙩 𝙬𝙚 𝙢𝙣𝙞𝙚 𝙯𝙖𝙗𝙡𝙤𝙠𝙤𝙬𝙖𝙣𝙮 𝙥𝙧𝙯𝙚𝙙 𝙢ę𝙨𝙠ą 𝙚𝙣𝙚𝙧𝙜𝙞ą, 𝙥𝙧𝙯𝙚𝙙 𝙙𝙯𝙞𝙖ł𝙖𝙣𝙞𝙚𝙢, 𝙥𝙧𝙯𝙚𝙙 𝙨𝙞łą?

Bo to, czego się boisz i co w sobie tłumisz — może być wzmocnione i odzwierciedlone przez dziecko.

Ono nie jest wolne.

𝐎𝐧𝐨 𝐭𝐚𝐧́𝐜𝐳𝐲 𝐰 𝐓𝐰𝐨𝐢𝐦 𝐩𝐨𝐥𝐮.

Nieświadomie.

*****

𝐈 𝐭𝐮 𝐜𝐡𝐜ę 𝐩𝐨𝐰𝐢𝐞𝐝𝐳𝐢𝐞𝐜́ 𝐜𝐨𝐬́ 𝐛𝐚𝐫𝐝𝐳𝐨 𝐰𝐚𝐳̇𝐧𝐞𝐠𝐨.

Wiele kobiet nie wie, że coś je spotkało.

Przemoc seksualna we wczesnym dzieciństwie — do piątego, szóstego roku życia — często nie zostawia świadomego wspomnienia. Dziecko jest za małe, żeby to zapisać słowami. 𝐀𝐥𝐞 𝐜𝐢𝐚ł𝐨 𝐳𝐚𝐩𝐢𝐬𝐮𝐣𝐞 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐨.

Dlatego obserwuj.

Czy spinasz się przy scenach przemocy w filmach?

Czy jesteś zamrożona seksualnie — nic nie czujesz?

Czy masz w drugą stronę — hiperaktywność seksualna , która sama Cię niepokoi?

******

Dopóki zapis traumy jest uwięziony w ciele — Twoje ciało może widzieć w Twoim dziecku zagrożenie.

To nie jest coś, co „naprawisz” jednym wglądem. To jest proces. Głęboka praca terapeutyczna czy hipnoterapeutyczna. Przynosząca naprawdę niezwykłe efekty.

Widzę kobiety, które po tej pracy odkrywają zupełnie nową jakość relacji z dzieckiem. Ich ciało mięknie. Mogą przytulić syna — naprawdę, głęboko — nieważne czy ma trzy lata czy trzynaście.

A dziecko… przestaje nosić coś, co nigdy nie było jego.

Bo Twoje dziecko Cię kocha.

Ale jeśli Twoje ciało widzi w nim zagrożenie — ono nie ma z Tobą szans.

Dlatego to trzeba zobaczyć. Nazwać. Uzdrowić.

Dla siebie, dla dziecka i dla waszej dobrej, harmonijnej przyszłości.

*****
Możesz zadać sobie pytanie:
𝘾𝙯𝙮 𝙢𝙤𝙟𝙚 𝙘𝙞𝙖ł𝙤 𝙟𝙚𝙨𝙩 𝙢𝙞ę𝙠𝙠𝙞𝙚, 𝙜𝙙𝙮 𝙢𝙤𝙟𝙚 𝙙𝙯𝙞𝙚𝙘𝙠𝙤 𝙨𝙞ę 𝙙𝙤 𝙢𝙣𝙞𝙚 𝙯𝙗𝙡𝙞𝙯𝙖?

Uliana Budzińska

𝐂𝐳𝐚𝐬𝐞𝐦 𝐭𝐨, 𝐜𝐨 𝐧𝐚𝐣𝐰𝐚𝐳̇𝐧𝐢𝐞𝐣𝐬𝐳𝐞, 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣𝐞 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐰𝐭𝐞𝐝𝐲, 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲 „𝐧𝐢𝐜 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣𝐞”.Dziś byłam w lesie.Szłam powoli między drze...
26/03/2026

𝐂𝐳𝐚𝐬𝐞𝐦 𝐭𝐨, 𝐜𝐨 𝐧𝐚𝐣𝐰𝐚𝐳̇𝐧𝐢𝐞𝐣𝐬𝐳𝐞, 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣𝐞 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐰𝐭𝐞𝐝𝐲, 𝐤𝐢𝐞𝐝𝐲 „𝐧𝐢𝐜 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐧𝐢𝐞 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣𝐞”.

Dziś byłam w lesie.

Szłam powoli między drzewami i w pewnym momencie zatrzymałam się.

Niby nic szczególnego.
Jeszcze nie ma liści.
Jeszcze wszystko wygląda trochę szaro, trochę jakby uśpione.

A jednak miałam bardzo wyraźne poczucie, że…
𝐩𝐨𝐝 𝐳𝐢𝐞𝐦𝐢𝐚̨ 𝐝𝐳𝐢𝐞𝐣𝐞 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐜𝐨𝐬́ 𝐨𝐠𝐫𝐨𝐦𝐧𝐞𝐠𝐨.

To nie jest martwy czas.

To moment, w którym ziemia zbiera siłę.
W korzeniach drzew gromadzi się energia.
Już zaczyna się ruch — niewidzialny, ale bardzo realny.

I za chwilę…
dosłownie za tydzień czy dwa
to wszystko wybuchnie zielenią.

Zawsze mnie to porusza.

Bo co roku widzimy ten sam proces,
a jednak łatwo o nim zapominamy.

To, co wyglądało na martwe,
często jest tylko uśpione.

Krzew, który wydawał się przemarzły — odżywa.
Drzewo, które wyglądało słabo — wypuszcza nowe pędy.

A czasem nawet ścięte drzewo zaczyna znowu żyć.

I pomyślałam wtedy o nas.

O tych momentach, kiedy coś się kończy…
a nowe jeszcze się nie pojawiło.

To trudne miejsce.

Bo głowa bardzo chce już wiedzieć:
co dalej, kiedy, jak.

A może to wcale nie jest pustka.

Może to jest właśnie 𝐜𝐳𝐚𝐬 𝐤𝐨𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢.

Usiadłam na chwilę.

Położyłam rękę na ziemi, na suchych liściach.
I po prostu byłam.

Słyszałam ptaki.
Szmer gałęzi.
Cichy ruch powietrza.

I to było ciekawe —
bo to nie była cisza bez dźwięku.

A jednak to była 𝐜𝐢𝐬𝐳𝐚.

Taka, która uspokaja ciało.
Która coś porządkuje w środku.
Taka, w której można naprawdę siebie usłyszeć.

Bo ziemia mówi.

Nie słowami.
Rytmem.

I może właśnie tego momentu czasem potrzebujemy najbardziej:

nie przyspieszenia,
nie odpowiedzi od razu,
tylko zatrzymania.

Żeby poczuć,
co w nas już się zaczyna.

𝐌𝐨𝐳̇𝐞 𝐣𝐞𝐬𝐭𝐞𝐬́ 𝐝𝐨𝐤𝐥𝐚𝐝𝐧𝐢𝐞 𝐭𝐚𝐦, 𝐠𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐭𝐫𝐳𝐞𝐛𝐚.
𝐖 𝐬𝐰𝐨𝐢𝐦 𝐰𝐥𝐚𝐬𝐧𝐲𝐦 𝐜𝐳𝐚𝐬𝐢𝐞 𝐤𝐨𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢. 🌿



𝐔𝐥𝐢𝐚𝐧𝐚 𝐁𝐮𝐝𝐳𝐢𝐧́𝐬𝐤𝐚






𝗡𝗶𝗲 𝗸𝗮𝘇̇𝗱𝗮 𝗽𝗼𝗱𝗿𝗼́𝘇̇ 𝘇𝗮𝗰𝘇𝘆𝗻𝗮 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗼𝗱 𝗺𝗮𝗽𝘆.𝗡𝗶𝗲𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗲 𝘇𝗮𝗰𝘇𝘆𝗻𝗮𝗷𝗮̨ 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗼𝗱 𝘇𝗮𝗴𝘂𝗯𝗶𝗲𝗻𝗶𝗮. Czasem jest to pustynia życia.Cisza.Mo...
22/03/2026

𝗡𝗶𝗲 𝗸𝗮𝘇̇𝗱𝗮 𝗽𝗼𝗱𝗿𝗼́𝘇̇ 𝘇𝗮𝗰𝘇𝘆𝗻𝗮 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗼𝗱 𝗺𝗮𝗽𝘆.
𝗡𝗶𝗲𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗲 𝘇𝗮𝗰𝘇𝘆𝗻𝗮𝗷𝗮̨ 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗼𝗱 𝘇𝗮𝗴𝘂𝗯𝗶𝗲𝗻𝗶𝗮.

Czasem jest to pustynia życia.
Cisza.
Moment, w którym nie wiesz już, dokąd iść…

A jednak coś w Tobie wciąż pamięta.
Czuje.
Woła.

Ta opowieść jest o powrocie do siebie.
Do swojej prawdy.
Do swojej wewnętrznej korony — tej, której nie trzeba zdobywać, tylko sobie przypomnieć.

🌙

To moja pierwsza opowieść hipnoterapeutyczna w wersji AUDIO.
Jest to nagranie, które powstało z miejsca głębokiego kontaktu i obecności.

Jeśli masz ochotę jej posłuchać-
link do nagrania zostawiłam w komentarzu.

A co w Twoim życiu przypomina dziś pustynię a co oazę?

Uliana Budzińska









“Są relacje, w których im bardziej się zbliżasz, tym bardziej boli.”Czy zdarza Ci się spotykać osoby,po których czujesz ...
18/03/2026

“Są relacje, w których im bardziej się zbliżasz, tym bardziej boli.”

Czy zdarza Ci się spotykać osoby,
po których czujesz się… jakby coś Cię ukuło?

Niby nic wielkiego się nie wydarzyło.
A jednak wychodzisz z tej rozmowy
mniejsza, napięta, pospinana.

Jakbyś dostała niewidzialny cios.



Można spojrzeć na ludzi jak na różne zwierzęta.

I są tacy,
którzy chodzą przez świat z nastroszonymi kolcami.

𝗟𝘂𝗱𝘇𝗶𝗲 𝗷𝗲ż𝗲.

Kłują słowem.
Oceną.
Krytyką.
Jadem, który czasem rozlewa się na wszystko dookoła.

Czasem robią to świadomie.
Czasem zupełnie nie.



Co jest w środku takiego jeża?

Najczęściej coś bardzo kruchego.

Wrażliwa część,
która kiedyś nauczyła się,
że życie to walka o przetrwanie.

Że albo Ty uderzysz pierwszy,
albo ktoś uderzy Ciebie.

I tak powstaje strategia:
𝗮𝘁𝗮𝗸 𝗷𝗮𝗸𝗼 𝗼𝗰𝗵𝗿𝗼𝗻𝗮.



I teraz najciekawsze…

Bo spotkanie z jeżem
zawsze coś w nas uruchamia.

On swoim zachowaniem zaprasza Cię do roli.

Możesz stać się jeżem
i wejść w walkę: kto ma rację, kto jest mądrzejszy, kto wygra.

Możesz stać się miękkim stworzeniem
– zajączkiem, chomiczkiem –
i schować się, tłumaczyć, brać winę na siebie.

Możesz uciec.
Zniknąć. Zamknąć się.

A czasem budzi się w Tobie coś jeszcze silniejszego –
tygrys, który chce zniszczyć.



To są automatyczne reakcje naszego układu nerwowego.

To nie jest „Twoja wina”.
Ale… też nie Twoje przeznaczenie.

Bo jest jeszcze coś ważnego.

𝗝𝗲ż𝗲 𝗶𝘀𝘁𝗻𝗶𝗲𝗷ą.

I naiwnością byłoby myśleć,
że świat składa się tylko z miękkości i łagodności.

Nie zmienisz jeża w zająca.

Tak jak nie odbierzesz ptakowi skrzydeł
i nie sprawisz, że przestanie latać.

Kolce są częścią jego przetrwania.



Ale możesz zrobić coś innego.

𝗨𝘀𝘁𝗮𝗹𝗶ć 𝗱𝘆𝘀𝘁𝗮𝗻𝘀.

Z szacunku do siebie.

Bo jeśli ktoś ma kolce na zewnątrz,
to prędzej czy później… się ukłujesz.

I to już nie jest o nim.
To jest o Twoim wyborze.

Warto w tym wszystkim pamiętać, że „BLISKOŚĆ nie powinna boleć bardziej niż SAMOTNOŚĆ.”



Zatrzymaj się teraz na chwilę.

Pobaw się tym obrazem.

- Kto w Twoim życiu jest „jeżem”?
- I kim Ty się stajesz przy nim?

Jeżem?
Zajączkiem?
A może kimś zupełnie innym?



I najważniejsze pytanie:

𝗰𝘇𝘆 𝘁𝗮 𝗿𝗼𝗹𝗮 𝗻𝗮𝗽𝗿𝗮𝘄𝗱ę 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗧𝘄𝗼𝗷𝗮…
𝗰𝘇𝘆 𝘁𝘆𝗹𝗸𝗼 𝗷ą 𝗽𝗿𝘇𝘆𝗷𝗺𝘂𝗷𝗲𝘀𝘇, 𝗯𝗼 𝗸𝘁𝗼ś 𝗖𝗶ę 𝗱𝗼 𝗻𝗶𝗲𝗷 𝘇𝗮𝗽𝗿𝗼𝘀𝗶ł?

Daj znać w komentarzu:
jakie „zwierzę” najczęściej budzi się w Tobie w trudnych relacjach?

𝑼𝒍𝒊𝒂𝒏𝒂 𝑩𝒖𝒅𝒛𝒊ń𝒔𝒌𝒂

Adres

Siemiradzkiego 15 M. 3
Warsaw
01-630

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Uliana Budzińska - wielowymiarowa terapeutka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Uliana Budzińska - wielowymiarowa terapeutka:

Udostępnij

Kategoria