Beata Krzyżyńska - psycholog, psychoterapeuta

Beata Krzyżyńska - psycholog, psychoterapeuta Psycholog, Certyfikowana Psychoterapeutka Gestalt - cert. EAGT 24-3908, TRE Provider, Terapeuta Brainspotting

06/05/2026

 

WSTYD Jak go rozumieć, oswajać i leczyć?Wstyd jest jedną z najbardziej pierwotnych emocji człowieka. Paradoksalnie – im ...
22/02/2026

WSTYD

Jak go rozumieć, oswajać i leczyć?
Wstyd jest jedną z najbardziej pierwotnych emocji człowieka. Paradoksalnie – im bardziej o nim nie mówimy, tym silniej działa.

Zagnieżdża się w ciele, w napięciu karku, w zapadniętej klatce piersiowej, w spuszczonym wzroku. Rozgrywa się pomiędzy „Ja, które powinno być”, a „Ja, które jestem”.
W psychoterapii często widzimy, że wstyd to emocja, która nie mówi własnym głosem – ona mówi „zamknij się”, „schowaj się”, „udawaj”.

Dlatego warto go rozpakować.

1. Czym właściwie jest wstyd?
Donald Nathanson, jeden z największych badaczy wstydu, pisał, że:

„Wstyd to gwałtowne wyhamowanie energii, które sprawia, że człowiek nagle czuje się mniejszy, gorszy, odsłonięty.”

To emocja społeczna – rodzi się tylko przy kimś lub „w oczach wyobrażonego Innego”. Jest jak natychmiastowe załamanie w systemie: człowiek chciał się pokazać, wyrazić, przyłączyć… i w jednej chwili zamiera.

Wstyd nie jest więc błahostką. Jest mechanizmem regulującym naszą zdolność do bliskości.

2. Wstyd a ciało – dlaczego boli?

Alexander Lowen pisał o nim jako o emocji, która dosłownie ściąga ciało w dół:

„Wstyd ugina kolana, opuszcza głowę i zapada klatkę piersiową. Człowiek przestaje oddychać pełnią.”

W bioenergetyce mówimy, że wstyd jest efektem „przerwania przepływu energetycznego”. Dziecko, które słyszy: „nie przesadzaj”, „przestań”, „nie wstyd ci?” – zaczyna gromadzić napięcia: szyja, brzuch, biodra. Energię kieruje do środka, przeciw sobie.

Dlatego dorośli z historią chronicznego wstydu często mają:

zapadniętą klatkę piersiową,

trudność z patrzeniem w oczy,

ściszone mięśnie dna miednicy,

tendencję do przepraszania za sam fakt istnienia.

Wstyd to nie tylko „uczucie”. To postawa ciała.

3. Wstyd jako pęknięcie w relacji

Irvin Yalom, pracując z pacjentami w terapii grupowej, pisał:

„Wstyd jest niewidzialnym więzieniem, z którego człowiek sam nie znajdzie wyjścia. Potrzeba drugiego człowieka, by wynieść go na światło.”

To niezwykle trafne. Wstyd powstaje w relacji – i może zostać uleczony tylko w relacji.
Nie w samotnych przemyśleniach, nie w „ogarnięciu się”, ale w spotkaniu.

Dziecko zaczyna się wstydzić, gdy spotyka się z:

wyśmianiem,

brakiem zauważenia,

krytyką,

zimnem emocjonalnym,

przemocą symboliczną („co ludzie powiedzą?”).

I z podobnych powodów dorosły zaczyna ukrywać to, co najbardziej ludzkie: potrzeby, słabości, pragnienie bliskości.

4. Mechanizmy obronne przed wstydem – czyli dlaczego często go nie widzimy

Badacz wstydu Gershen Kaufman zauważał:

„Wstyd rzadko mówi: ‘jestem wstydem’. On udaje inne emocje.”

Najczęściej maskuje się jako:

gniew,

perfekcjonizm,

chłód i dystans,

ironia,

kontrola,

unik.

John Bradshaw pisał o „toksycznym wstydzie” jako o takim, który staje się tożsamością:

„Toksyczny wstyd nie mówi: zrobiłem źle. Mówi: jestem zły, wadliwy, nie do kochania.”

Z takiego wstydu powstaje chroniczna samotność – ludzie boją się pokazać komukolwiek tzw. „prawdziwe ja”

5. Wstyd a trauma

Jednym z najmocniejszych zdań w literaturze o traumie jest to Petera Levine’a:

„Trauma to nie to, co się nam wydarzyło, ale to, co zatrzymało się w nas.”

Wstyd jest właśnie tym zatrzymaniem.

Dziecko, które doświadcza dysregulacji, przemocy, odrzucenia lub chaosu, uczy się jednego:
„ze mną jest coś nie tak”.

To zdanie zawsze jest o wstydzie.
I zawsze jest nieprawdziwe.

6. Wstyd w relacjach dorosłych – cichy niszczyciel

Wstyd działa jak niewidzialna zasłona: partnerzy zaczynają siebie unikać, każdy chowa miękkie miejsca, nikt nie odsłania prawdziwej wrażliwości.

Brené Brown, która spopularyzowała współczesne podejście do wstydu, napisała:

„Wstyd nie może przetrwać wypowiedzenia na głos i spotkania z empatią.”

I to jest sedno.

Wstyd ginie przy świetle.
Ale żeby go odsłonić, trzeba czuć się bezpiecznie.

7. Jak leczyć wstyd?

1. Relacja terapeutyczna

To pierwsze i najważniejsze.
Człowiek może uzdrowić się tylko w bezpiecznym kontakcie, gdzie ktoś nie odwróci wzroku, kiedy on drży.

2. Praca z ciałem

Lowen pisał:
„Nie można uleczyć duszy, jeśli ciało wciąż jest zamknięte.”

Dlatego tak ważne jest rozluźnianie klatki, praca z oddechem, ekspresją głosu, ugruntowaniem nóg.
Wstyd jest antygrawitacją wewnętrzną – trzeba przywrócić człowiekowi ciężar i oparcie.

3. Nazwanie

Samo powiedzenie:

– „wstydzę się teraz”
– „mam ochotę się schować”
– „boję się, że jestem niewystarczająca”

…jest już aktem odwagi.

4. Empatyczny świadek

To ktoś, kto powie:

– „widzę cię”
– „nic w tobie nie jest za dużo”
– „to ludzkie, normalne, zrozumiałe”

Bez takiego lustra nie da się odzyskać własnej godności.

5. Budowanie zdrowej dumy

Nie pychy, nie fasady.
Dumy rozumianej jako poczucie wartości, która nie zależy od perfekcji.

Wstyd nie jest wrogiem.
Jest sygnałem: „boję się, że stracę więź”.
Jest cieniem pragnienia przynależności.
Im bardziej chcemy być kochani, tym bardziej możemy się wstydzić.
Ale to emocja, którą można rozmiękczać i oswajać.
A najważniejsze zdanie, jakie można o nim powiedzieć, brzmi:

Wstyd kurczy się wszędzie tam, gdzie człowiek zostaje przyjęty.

Za Evolutio
Zdj. własne

Choinko moja, blaskiem marzeń złota,Ze wszystkich świateł, co na tobie płoną,Jedno, jedyne z gałązką zielonąZachowaj ty ...
23/12/2025

Choinko moja, blaskiem marzeń złota,
Ze wszystkich świateł, co na tobie płoną,
Jedno, jedyne z gałązką zieloną
Zachowaj ty mi na resztę żywota!..
M. Gawalewicz

Wymarzonych Świąt dla Każdego!

28/10/2025
21/10/2025

"Mechanizmy obronne to sprytne i kreatywne manewry umysłu uwalniające od bólu i intensywnych doznań wywoływanych emocjami. Są tym wszystkim, co robimy, by uniknąć przeżywania emocji podstawowych lub hamujących. Innymi słowy, mechanizmy obronne to emocjonalna ochrona. Istnieje nieskończona liczba sposobów ochrony przed przeżyciami. Mechanizmy obronne przybierają zdrową lub destrukcyjną formę. Niektóre są użyteczne i adaptacyjne, na przykład oglądanie komedii, kiedy potrzebujemy oderwania się od stresującego przeżycia lub myślenie o czymś pozytywnym, by powstrzymać złość lub smutek, kiedy potrzebujemy się skoncentrować. Mimo to stosowanie mechanizmów obronnych szkodzi, jeśli zupełnie tracimy kontakt z uczuciami negatywnie wpływającymi na nasze ciało i mózg.
(...). Powszechnie spotykane mechanizmy obronne to między innymi:
Dowcipkowanie
Sarkazm
Śmianie się
Martwienie się
Rozpamiętywanie
Niejednoznaczność
Zmiana tematu
Unikanie kontaktu wzrokowego
Wywracanie oczami
Mamrotanie
Nierozmawianie
Nadmierna gadatliwość
Niesłuchanie
Zamyślenie
Zmęczenie
Krytykowanie
Perfekcjonizm
Zwlekanie
Nadmierne zaabsorbowanie
Poirytowanie
Negatywne myślenie
Osądzanie innych
Osądzanie siebie
Uprzedzenia
Rasizm
Arogancja
Mizoginia
Przeniesiona agresja (czyli złościsz się na partnera, choć w rzeczywistości jesteś zły/a na swojego szefa)
Zbyt dużo pracy
Odrętwienie
Bezradność
Nadmierne ćwiczenia fizyczne
Objadanie się
Niedojadanie
Bycie tajemniczym
Samookaleczanie
Popadanie w obsesje
Uzależnienia
Myśli rezygnacyjne."

Hilary Jacobs Hendel, „Niekoniecznie depresja”, tłum. Katarzyna Okoń, wyd WUJ
fot Align Towards Spine

25/07/2025

"W dorosłym życiu walka o miłość (czasem przy niemożności uwierzenia w nią) może odbywać się za pomocą tak dramatycznych środków, że kolejni partnerzy, przyjaciele czy nawet własne dzieci w końcu tego nie wytrzymują. Jedna z naszych pacjentek – pragnąc, by partner wreszcie ją przekonał, że naprawdę mu na niej zależy – podczas jego podróży służbowych podejmowała coraz groźniejsze próby samobójcze. Chciała, by „dzięki temu” zrozumiał, jak bardzo czuje się wtedy opuszczona. Za czwartym razem, gdy połknęła prawie wszystkie leki z domowej apteczki i ledwo ją odratowano, partner postanowił odejść i, na wszelki wypadek, poprosił szefów o przeniesienie do innego kraju.
Wielu ludzi sprawia wrażenie, jakby wcale nie szukali w życiu obiecującej relacji, ale przeciwnie – dążyli do powtórki tej dawnej, raniącej. Co tkwi na dnie tak uporczywego niszczenia własnego życia? Jeśli przyjmiemy, jak brytyjska psychoanalityczka Melanie Klein, że jest to destrukcja, możemy rozumieć kogoś (w szczególności pacjenta) w kategoriach „wewnętrznej mafii” czy „gangu”, czyli jakichś złowrogich sił tkwiących w tej osobie. W efekcie przypisujemy jej opór, chęć zniszczenia, mściwość i wrogość. Bliższy mi jest inny sposób myślenia, proponowany m.in. przez Fairbairna i Winnicotta, w ramach którego różne elementy życia psychicznego pacjentów (w tym i te destrukcyjne) próbujemy pojmować w kategoriach niemożności, bezradności, rozpaczy, głębokiego zranienia, ochrony swojej niegdyś sponiewieranej części.
Wybitny psychoterapeuta Ronald Fairbairn wyjaśniał to, mówiąc metaforycznie, że lepiej być grzesznikiem w świecie rządzonym przez Boga niż bezgrzesznym w świecie rządzonym przez Szatana. Całkowicie zdani na naszych opiekunów, jesteśmy skazani, by widzieć ich jako dobrych. Tylko wtedy mamy nadzieję na bezpieczeństwo. Gdybyśmy zaś uznali, że są okrutni czy bezmyślni, nasze dzieciństwo pełne byłoby niemożliwego do zniesienia przerażenia. A skoro oni są dobrzy, to nasze krzywdy i cierpienia są naszą winą. I musimy wciąż starać się, by spełnić ich oczekiwania, wtedy może zasłużymy na ich miłość."

Zofia Milska-Wrzosińska
fot unsplash

 Jak pisze Scott Peck, okres intensywnej psychoterapii to okres intensywnego rozwoju, pacjent może przez ten czas bardz...
15/02/2025

 Jak pisze Scott Peck, okres intensywnej psychoterapii to okres intensywnego rozwoju, pacjent może przez ten czas bardziej się zmienić niż niektórzy ludzie przez całe życie, jednakże żeby doszło do tego skoku rozwojowego trzeba zrezygnować z odpowiedniej ilości „dawnego ja”.
Rezygnacja z „dawnego ja” lub jego utrata to nieodłączna część procesu rozwoju psychicznego i duchowego. Prowadzi do pojawienia się zdrowej depresji, która może stać się niezdrowa (patologiczna) wtedy, kiedy coś przeszkadza w procesie rezygnacji. Jednym z najgroźniejszych czynników zakłócających są doświadczenia z dzieciństwa, w których rodzice albo los, nie reagując na potrzeby dziecka, odebrali mu różne rzeczy, zanim było psychicznie gotowe na rozstanie się z nimi albo dostatecznie silne, żeby zaakceptować ich straty. Tego rodzaju przeżycia uwrażliwiają dziecko na doświadczenie utraty i wytwarzają w nim znacznie silniejszą niż u innych osób skłonność do kurczowego trzymania się różnych rzeczy i unikania bólu utraty lub rezygnacji.
Pacjenci, którzy zgłaszają się na psychoterapię często pragną tylko ulżenia im w objawach depresji, chcą, żeby znowu było „tak jak dawniej”, ich podświadomość jednak wie, że to nie jest ani osiągalne ani konstruktywne w rozpoczętym już wcześniej procesie rozwoju. Wiele osób nie chce albo nie potrafi znosić bólu rezygnacji z tego, z czego już wyrośli i co muszą porzucić. W konsekwencji kurczowo się trzymają dawnych schematów myślenia i zachowania, co uniemożliwia im pokonanie jakiegokolwiek kryzysu, prawdziwy rozwój i osiągnięcie większej dojrzałości. Depresja jest objawem i sygnalizuje konieczność zmiany, jeżeli ma się pojawić skuteczna adaptacja.
Zatem w toku życia, po to żeby się rozwijać trzeba rezygnować z wielu poglądów, pragnień i postaw
a także sposobów działania i patrzenia na rzeczywistość. Zdarza się jednak, że ból związany z rezygnację i utratą starego jest tak duży, że trudno nam przez niego skutecznie przebrnąć. 

Adres

Warsaw

Strona Internetowa

https://twojpsycholog.pl/profil-psychologa/beata-krzyzynska-1436

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Beata Krzyżyńska - psycholog, psychoterapeuta umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Beata Krzyżyńska - psycholog, psychoterapeuta:

Udostępnij