13/01/2026
Moje świadectwo i moja droga w gimnastyce słowiańskiej, tantrze i tao miłości z Metamorphosis - Słowianka na Podlasiu budzi się -
"Nie znalazłam Rity Małgorzaty Daniło-Gorlewicz przypadkiem.
To gimnastyka słowiańska znalazła mnie… a ona przyszła razem z nią.
Gdy po raz pierwszy zobaczyłam Gosię na zdjęciach, po prostu wiedziałam, że mam do niej trafić, bo przyniesie mi coś więcej niż tylko technikę 27 ćwiczeń i sprawne dno miednicy.
Rok 2020. Byłam świeżym korposzczurkiem – po 9 miesiącach pracy zostałam najlepszym telemarketerem na czacie w całym kraju. Z jednej strony rosły skrzydła: nie byłam już numerkiem w Excelu, rodził się we mnie kolorowy, wolny ptak. Byłam najlepsza z najlepszych. Podziwiana.
Z drugiej – moje ciało wołało o pomoc. Potworniak w jajniku. Widmo operacji.
Do tego pandemia i świat, który wariował. Moje życie rozsypywało się.
I wtedy pojawiła się ONA - gimnastyka słowiańskich czarownic, jak mówił Giennadij Adamowicz.
Miała oczarowywać mężczyzn, przywracać kobiecie młodość i magnetyzm.
Poczułam to wezwanie tak silnie, że wykreowałam sobie pierwsze lekcje na żywo w Warszawie.
Trafiłam do Julii Marcinowskiej – uczennicy Gosi. W gimnastyce zakochałam się od pierwszego ruchu. Zaczęłam nią oddychać, mówić intencjami.
Z kolorowego ptaka rodziła się moja wiedźma - korpo witch.
W 2021 roku z pełnym zaufaniem poddałam się operacji. Wierzyłam, że przyjdzie moje uzdrowienie i ufałam temu, że przestrzeń trzymał mi kobiecy krąg.
Wołała mnie ta**ra, czerwone stroje, tajemnicze tao miłości… wołała mnie Gosia...
Rok później znalazłam się pod Babią Górą, nie wiedząc jeszcze, czym naprawdę jest duchowa świadomość. Szukałam uzdrowienia.
Potworniak wrócił po trzech miesiącach od operacji.
Gimnastyka… przywróciła mi coś więcej niż zdrowie – moją suwerenność i świętość mojego łona.
Warsztat po warsztacie – podstawowy, 1, 2, 3 stopnia – prowadziły mnie coraz głębiej. Budziła się we mnie energia, pasja, wizje dawnych wcieleń. Poznawałam kobiety, które stały się siostrami na tej drodze. 🔥
W październiku 2022 roku zostałam instruktorką Szkoły Miłości i Kapłanką Miłości.
Tamta ja – Selene – czerwona, dzika, ognista – wciąż mieszka w moim sercu.🌹❤️ jest moją częścią.
Podczas inicjacji rozpaliłam w kobietach ich ogień 🔥nasze łona płonęły... poczułam się jak święta Ladacznica ❤️❤️🔥
Rok później, na warsztacie 4 stopnia, jedno dotknięcie otworzyło we mnie lawinę. Zobaczyłam siebie robiącą Terapię Masażem Łona – choć nigdy nie chciałam masować ludzi. Znałam nawet datę kursu, na który mam pojechać. Świat przyspieszył jeszcze bardziej.
Gimnastyka zaprowadziła mnie na Kaukaz na konne rajdy choć w cale nie umiem świetnie jeździć.
W Gruzji 🇬🇪, podczas trzech pobytów, połączyłam w sobie to, co słowiańskie, z potężną postacią Królowej Tamary – kobiety, która była KRÓLEM.
Nauki Gosi poprowadziły mnie także do 877 dni celibatu – by oczyścić łono i zrozumieć jego świętość. Dokonałam świadomie tego wyboru mimo, że moje łono płonęło ogniem pragnienia 🔥
Moje marzenia sypały się jak domek z kart, a mądrość gimnastyki dała mi wydarzenia lepsze i pełniejsze niż mogłam sobie wyobrazić.
Zrozumiałam po latach to o czym uczyła nas Gosia, a moje łono otworzyło się przed świadomym mężczyzną... rodząc nową mnie... ubraną w szatę Miłość... tańczącą w różu... 🩷 miękkości... delikatności... w snach i marzeniach...
Warsztaty Metamorphosis dały mi więcej, niż kiedykolwiek śniłam: odejście z korporacji, występy w telewizji, wywiady, ale przede wszystkim – świętą relację z ciałem i kobiecością.
Potrzebowałam czerwieni, by się odnaleźć.
A dziś wiem, że mogę być jednocześnie namiętna i świetlista – odziana w róż utkany z pajęczyny i światła.
🌹 Gosiu dziękuję za Twoją szkołę i Twoje niesamowite prowadzenie każdej z nas."
To opowieść Emilki o transformacji w Szkole Miłości Metamorphosis https://metamorphosis.gs/zostan-instruktorka-slowianska-kaplanka-milosci/
Patrzyłam na Twoją transformację z miesiąca na miesiąc, roku na rok. Było to i jest doświadczenie dla mnie, jako prowadzącej kręgi kobiet, które pokazuje, że aby energia seksualna mogła się rozrzedzić, zagościć w narządach, gruczołach, tkankach, nie tylko w okolicach genitaliów, potrzebny jest czas. I pięknie to widać u Ciebie Emilko, jak szłaś i dotykałaś łona z innej perspektywy, odczuwając coraz to nowe jakości energii seksualnej. Energii potężnej, która może poprowadzić też ku destrukcji. Moim największym wyzwaniem w kręgach jest przekazać tą energię w jakości czystej, poza piramidą pożądań. Dla mnie ta w totalnie czystej postaci, to energia dziecka. Energia, która nie oczekuje, nie manipuluje, nie przekracza, nie gwałci, a rozmnaża się po stokroć ku dobru naszego ziemskiego skafandra i ziemskiego życia.
Dziękuję Emilko za to, że pojawiłaś się na mojej drodze i że mogłam obserwować, jak rośnie Twoja świadomość ciała i życia.
Rita Małgorzata Daniło-Gorlewicz https://metamorphosis.gs/
**************************************************************
KONKURS NADAL TRWA. Jeśli byłaś u mnie na warsztatach, to zapraszam do podzielenia się swoją historią: https://www.facebook.com/MetamorphosisPoland/posts/pfbid038EULW7GDeCuXbwJuRc9WCzRkEX136xDqdbcuaRNC35G3eXNzvyNViXccATTQx2cl