Justyna Żukowska-Gołębiewska Psycholożka

Justyna Żukowska-Gołębiewska Psycholożka Psycholożka, psychotraumatolożka, terapeutka dzieci i rodzin, interwentka kryzysowa, badaczka

30/03/2026

Spóźniłam się wczoraj na samolot! Nie pytajcie jak to zrobiłam będąc 2 godziny wcześniej na lotnisku przed zaplanowanym wylotem 🫣

Ale dziś nie o tym. Dotarło do mnie z siłą uderzenia tajfunu, że mam doskonałe strategie adaptacyjne. I wczoraj, gdy nie było przestrzeni na to, żeby się popłakać z bezradności, dziś potrzebowałam to odreagować. Wstałam wcześnie, poszłam na długi spacer promenadą, wypiłam espresso i poprzeklinałam sobie pod nosem.

Dzięki temu mogłam z pustą głową przyjąć pacjentów online, a w przerwie pójść na lunch i spacer przed popołudniowym sittingiem.

I stało się coś niebywałego. Spojrzałam na to miasto nieco inaczej. Już bez presji szukania inspiracji do książki, bez szybkich ocen i nafukania, że północ Sycylii jest tak inna od południa, w którym się bez pamięci zakochałam.

Chyba jednak muszę przemyśleć wstępy do rozdziałów książki, w których obsmarowuje Palermo 😎

Trzymajcie kciuki, żebym jednak wróciła do Polski przed świętami 🫣

29/03/2026

Palermo cześć 3 😎

Grunt to mieć kreatywny mózg, oczy do okoła głowy i trochę wyobraźni, a można w jeden weekend napisać tu całkiem potężną (na jakieś 80 stron) brakującą część książki.

To miasto już nigdy nie będzie takie samo w moich wspomnieniach 😎

28/03/2026

Wy jeszcze tego nie wiecie, ale gdy piszę książkę, to używam metafor miejsca, w którym ją piszę. Wiedzę o tych miejscach czerpie nie z przewodników turystycznych tylko od tubylców 😎

Często są to przypadkowe spotkania jak to dzisiejsze, a czasami cudowne rozmowy z 70 letnią panią czy panem, przy okazji zakupów na targu, którzy opowiadają mi historie, których nie ma w internetach ❤️

Dziś na przyklad Vincento, któremu powiedziałam, że piszę książkę o przemocy 😎 próbował mnie przekonać, że mężczyźni w Palermo to do rany przyłóż (chyba zamiast soli 😂). Zatem udałam damę w opresji - mój tip na niechciany podryw. Zwróciłam się z pytaniem czy wie, gdzie o tej godzinie można się tu napić kawy 😎

Resztę tej historii znacie z rolki.

No dobra. Jadę dalej zwiedzać Palermo, wszak nie samymi plażami człowiek żyje.

Wyjechałam do Palermo, aby dokończyć książkę „Przemoc po cichu”. Sycylia jest bardzo wymownym tłem dla tej książki (i ni...
28/03/2026

Wyjechałam do Palermo, aby dokończyć książkę „Przemoc po cichu”. Sycylia jest bardzo wymownym tłem dla tej książki (i nie! To nie przez mafię! 😉). Będzie długo, ale ważnych rzeczy nie warto skracać bo algorytm nie wypromuje. Mam to szczerze gdzieś, ale jeśli chcesz, żeby ktoś to koniecznie zobaczył - udostępnij.

Już na lotnisku doświadczyłam tego, co można by nazwać „różnicą kulturową”. Miałam wykupiony transfer więc podeszłam z voucherem do okienka i mówię, że tu mam taki voucher i w mailu piszą, że mam go wymienić na bilet, bo kierowca nie zabiera z voucherem.

Pani uśmiecha się do mnie i mówi łamanym angielskim: go, go, go, it’s ok! Wskazując palcem na kierowcę. Odchodzę, ale widzę, że ludzie w kolejce do autobusu trzymają w ręku wydrukowany bilet. Zatem wracam i bardzo uprzejmie mówię, że obawiam się, że potrzebuje jednak biletu. Na co miła Pani w okienku podniosła się z fotela i już nie była taka miła. Z agresją kazała mi iść do kierowcy autobusu używając palca wskazującego jakby miała w nim co najmniej berettę 🫣

Nie było drugiej szansy na wytłumaczenie, że oni tu mają swoje zasady i w dupie mają to co mój przewoźnik sobie wypisywał. Moim drugim pytaniem podważyłam jej stanowisko. Tu już nie ma przebacz. I nie, to nie indywidualna cecha tej jednej Pani.

W Palermo np. większość kierowców na siebie trąbią, jak w Bombaju czy Szanghaju! Tylko z taką różnicą, że tam trąbią, żeby informować innych, że jadą (z ostrożności) a tu, żeby poinformować innych o swoim oburzeniu, oni po prostu na siebie w ten sposób krzyczą!

Agresja jest w tym rejonie naturalną reakcją, także wyrazem miłości. Np w galerii handlowej na środku sklepu matka dawała z tej miłości 3 latkowi klapsy w pupę, a kiedy zareagowałam mało mi się nie dostało bo „Tu są Włochy! I tu rodzic ma prawo dyscyplinować dziecko” Sprawdziłam! I tak i nie. Ogólnie nie ma przepisów prawnych zabraniających wszystkich kar cielesnych w wychowaniu dziecka, nie wolno go „tylko” maltretować 🤷🏻‍♀️ ale już orzecznictwo sądowe mówi, że klapsów też nie można. No więc musiałabym podać tę Panią do sądu. Co ciekawe za przeklinanie w towarzystwie dziecka można dostać mandat.

Wracając. Ostatnio pod moim postem o tym, dlaczego normalizujemy agresję (w nawiązaniu do agresywnej postawy prezydenta) dostałam wiele komentarzy, które mogłyby wskazywać, że my jako społeczeństwo po prostu nie rozumiemy czym agresja jest i jak się różni np. od stanowczości, jaka jest różnica między zachowaniem agresywnym, a przemocą - bo nie każda agresja jest przemocą, ale każda przemoc ma w sobie agresję 🤷🏻‍♀️

Zatem dziś, po tym ciut przydługim wstępie (wybaczcie, ale jestem w wenie pisania 🫣) w cyklu „Przemoc po cichu” o tym czym jest agresja i jak się ma do stanowczości czy przenocy.

Agresja bywa reakcją na trudność, na frustrację, na poczucie zagrożenia swojej pozycji. To wyuczony sposób komunikowania się i reagowania. W niektórych kulturach podstawowy. Problem zaczyna się wtedy, kiedy człowiek nie ma nic innego w repertuarze.

Naukowcy kłócą się o definicję agresji. Ale w skrócie możemy sprowadzić je do 4 zasadniczych nurtów:

1. Ujęcie ewolucyjno-biologiczne. Agresja jako mechanizm adaptacyjny (układ limbiczny i takie tam).

2. Ujęcie psychologiczne. Agresja jako wyraz emocji, motywacji, procesów poznawczych i zachowanie (oceniam, że coś mi zagraża - nawet jeśli obiektywnie mi nie zagraża - i atakuje).

3. Ujęcie społeczno-humanistyczne. Agresja jako norma i standard kulturowy (takie Palermo, taka Polska, w której postawny mężczyzna u władzy może besztać dziennikarza, bo zadał mu pytanie, które uznał za prowokacje).

4. Ujęcie społeczno-normatywne. Agresja „dobra i zła”, „słuszna i niesłuszna” (to kontekst społeczny i relatywizowanie agresji czyli nasz odbiór na takie zachowanie np. u prezydenta uznajemy je jako stanowczość, a np. gdy w podobny sposób reaguje Iga Świątek na pytania dziennikarza o warkoczyki (deprecjonujące) to nazywamy jej postawę agresywną i nieuzasadnioną).

Rozwijam te pojęcia w książce, ale tu napiszę tylko tyle. Niezależnie od tego, jak byśmy nie tłumaczyli czym jest agresja, ustalmy jedno. To reakcja, którą mózg uruchamia zanim zdążymy cokolwiek świadomie pomyśleć. Kluczową rolę odgrywa tu ciało migdałowate, część układu limbicznego, które skanuje otoczenie pod kątem zagrożenia i błyskawicznie mobilizuje ciało do działania. Odpala się nie tylko wtedy, kiedy zagrożenie jest realne, ale też wtedy, kiedy mózg tak sytuację odczytuje, a to ogromna różnica, bo ta interpretacja jest silnie kształtowana przez nasze wcześniejsze doświadczenia (no i tu znowu kłania się dzieciństwo 😎).

Jeśli zaatakuje nas jakieś zwierzę i odstraszanie machaniem rękami nie pomaga, reakcja „walcz” ma sens. Agresja jest wtedy funkcjonalna. Problem pojawia się wtedy, kiedy ten sam mechanizm uruchamia się przy każdej trudniejszej rozmowie, przy każdej niezgodzie, przy każdym poczuciu, że ktoś kwestionuje naszą pozycję (i nie ma to znaczenia, czy będzie to agresja aktywna czy bierna 😎).

Z czasem, jeśli mamy do tego warunki, mózg uczy się innych strategii. Kora przedczołowa zaczyna współpracować z ciałem migdałowatym zamiast być przez nie wyłączana. To realny proces neurologiczny odpowiedzialny za dojrzałość, a nie kwestia charakteru. I jego efektem jest między innymi umiejętność reagowania w sposób stanowczy i asertywny, bez uruchamiania trybu ataku.

No dobrze, to czym jest w takim razie stanowczość?

To komunikowanie swojej pozycji z pozycji bezpieczeństwa, nie zagrożenia. Kiedy ktoś jest stanowczy, kora przedczołowa jest online, człowiek ma dostęp do swojej oceny sytuacji, do słów, do wyboru jak zareagować (życzliwość czy przemoc). Może powiedzieć twarde “nie zgadzam się”, może zakomunikować otwarcie gdzie widzi czyjś błąd lub czego oczekuje, może być nieprzyjemny w odbiorze, ale robi to z miejsca, w którym nie musi nikogo zdominować ani zniszczyć, żeby poczuć się bezpiecznie.

Agresja działa odwrotnie, ciało migdałowate przejmuje sterowanie i celem przestaje być komunikacja, a zaczyna być neutralizacja zagrożenia. Drugą osobę przestajemy wtedy traktować jak rozmówcę, a zaczynamy jak przeciwnika, któremu na początku próbujemy coś wytłumaczyć, a jeśli asertywnie stawia granice - zdominować, pokazać mu, gdzie jego miejsce, czasami ustawić go do roli oprawcy, żeby inni się nad nim pastwili, z czasem odrzucili i uznali za prowokatora.

Dlatego stanowczość można utrzymać nawet w bardzo trudnej rozmowie, a agresja z reguły ją kończy 🤷🏻‍♀️

I wreszcie, jaka jest różnica między agresją, a przemocą?

Agresja jest krótkotrwałą reakcją, nawet jeśli niedojrzałą. Ma swój moment, swój wyzwalacz, swój koniec. Po agresywnej reakcji można wrócić do relacji, przeprosić, coś zmienić, naprawić. Co ważne, w agresji siły są w przybliżeniu równe. Osoba, wobec której ktoś zachowuje się agresywnie, ma możliwość obrony.

Przemoc działa inaczej. To celowe i umyślne działania, które godzą w osobistą wolność jednostki, wywołują cierpienie fizyczne lub psychiczne i wykraczają poza społeczne normy wzajemnych relacji. Jej fundamentem jest przewaga sił i właśnie dlatego skuteczna obrona nie jest możliwa. Przemoc nie musi trwać bez przerwy, w relacji przemocowej bywają okresy spokoju, czułości, normalności. Ale wraca, bo jej celem nie jest rozładowanie napięcia (jak w agresji), tylko kontrola i podporządkowanie.

I na koniec o życzliwości, którą wielu z nas myli się z byciem miłym 😎 Życzliwość to troska o dobro drugiej osoby, a nie o jej dobre samopoczucie w danej chwili. Dlatego życzliwy rodzic mówi dziecku “nie”, życzliwy przyjaciel mówi niewygodną prawdę, a życzliwy szef nie udaje, że wszystko jest w porządku, kiedy inni pracownicy stosują na Tobie mobbing. Życzliwe społeczeństwo nazywa po imieniu zachowania głowy państwa bez jego deprecjonowania czy poniżania 🤷🏻‍♀️

26/03/2026

Popatrz! To Lew! O mój Boże!

Ktoś mi dziś uświadomił, że jestem mistrzynią tłumaczenia z psychologicznego na nasze 😎 i ponoć na warsztatach i szkoleniach to właśnie robi najlepszą robotę 💪

W ogóle ten tydzień to jakiś karmiczny jest, bo spływają do mnie feedbacki z różnych miejsc, w których byłam i się wymądrzałam i powiem Wam, że normalnie wzrusz 🥹

Jakiś dobry czas u mnie nastał, a jak tam u Was?

26/03/2026

Uciekłam z Polski przed zimnem na Sycylię kończyć książkę „Przemoc po cichu” i co? I złapał mnie grad jak spacerowałam po plaży szukając inspiracji 🫣

Tym razem powędrowałam na północ, tu będzie się rozgrywać akcja jednego z rozdziałów. Nie szło mi pisanie go w Polsce, no po prostu nie szło 🤷🏻‍♀️

Nie wiem o co chodzi, ale nie potrafię pisać książek w Polsce. W kolejce czeka następna 😉 i zastanawiam się nad nową lokacją 😎

A już w sobotę wpada do Was kolejny post na FB z cyklu

Nie zapomnij zaobserwować po więcej 👍

Wmówiono nam, że siła to agresja.Res Futura przebadała reakcje internetu na ostatni incydent podczas briefingu prasowego...
25/03/2026

Wmówiono nam, że siła to agresja.

Res Futura przebadała reakcje internetu na ostatni incydent podczas briefingu prasowego. 58 proc. komentujących ostro krytykuje zachowanie prezydenta, mówiąc o braku kultury i dyplomatycznej niedojrzałości. 42 proc. broni go, uznając, że pokazał potrzebną siłę i nie dał sobą manipulować.

42 procent. Prawie połowa 😔
I właśnie ta liczba mówi nam więcej o nas samych niż o samym prezydencie.

Mamy głęboko zinternalizowany mit: prawdziwa siła to dominacja.
Podniesiony głos, zastraszenie, pokaz władzy słownej. Kto tego nie robi - jest miękki, uległy, naiwny. Daje sobie w kaszę dm***ać, pozwala innym manipulować jego wizerunkiem. A życzliwość w tym schemacie oznaczałaby słabość - potakiwanie, ustępowanie, mówienie że deszcz pada kiedy ktoś pluje ci w twarz.

Tylko że to jeden z najbardziej destrukcyjnych mitów, jakie przejęliśmy z domów, w których przemoc była językiem komunikacji.
Można przecież postawić granicę bez agresji, odmówić bez poniżania czy też chronić własny wizerunek bez grożenia komukolwiek palcem 🤷🏻‍♀️ Nie wymaga to przecież uległości, a bardziej regulacji emocjonalnej i samoświadomości. Czegoś znacznie trudniejszego niż krzyk.

Agresja jest prosta. Serio. Nie wymaga żadnych umiejętności. Wystarczy podnieść głos i uderzyć w czyjś lęk. Każdy z nas to potrafi. To jeden z najbardziej pierwotnych mechanizmów atawistycznych. Z czasem dojrzewamy do innych sposobów reagowania.

Przemoc to wybór. Życzliwość też jest wyborem, ale wymaga ona czegoś więcej - dojrzałości właśnie.

Dlaczego zatem tak chętnie nagradzamy agresję? Bo ją rozumiemy. Bo sami jej doświadczyliśmy. Bo nauczono nas, że inaczej się nie da. Dekady przemocy w domach, szkołach i debacie publicznej zrobiły swoje i w konsekwencji tego normalizujemy zachowania, które normalne nie są, nagradzamy to, co powinno nas niepokoić, i nazywamy to siłą.

A prawdziwa siła Drodzy Państwo leży gdzieś indziej. To dojrzałość. Spokój, którego nie można ci odebrać prowokacją.

Wczoraj TVN UWAGA! wyemitowało reportaż o przemocy rówieśniczej. Zaproszono mnie do dyżuru po emisji i powiem Wam szczer...
24/03/2026

Wczoraj TVN UWAGA! wyemitowało reportaż o przemocy rówieśniczej. Zaproszono mnie do dyżuru po emisji i powiem Wam szczerze, że mój telefon nie milkł przez cały wieczór.

Dzwonili rodzice, którzy nie wiedzieli jak nazwać to, co widzą. Nauczyciele, którzy nie wiedzieli co zrobić. Ogólnie dorośli, którzy czuli, że coś jest nie tak, ale nie mieli narzędzi żeby zareagować.

I mam po wczorajszych rozmowach pewną refleksję. Zebrałam ją w 6 punktach. Przesuń karuzelę, a jeśli czujesz, że to ważne, udostępnij dalej.

Agnieszka Madejska - dzięki za wczoraj 🫶🏼

Byłam osobą otyłą.Nie wybrałam tego. Nie zamówiłam otyłości jak kawy w kawiarni. Schudłam dzięki lekom i właśnie dlatego...
23/03/2026

Byłam osobą otyłą.
Nie wybrałam tego. Nie zamówiłam otyłości jak kawy w kawiarni. Schudłam dzięki lekom i właśnie dlatego to, co wydarzyło się w ostatnich dniach w polskich mediach, dotknęło mnie osobiście.

Natalia z The Traitors. Zdrajcy usłyszała od innej uczestniczki, że jest pulchnym pączusiem i powinna “pogodzić się z trenerem personalnym”. Natalia we wczorajszym odcinku skomentowała to krótko: “To nie jest tak, że ja sobie zamówiłam otyłość.”

Kilka dni temu Doda stwierdziła publicznie, że osoby przyjmujące leki na otyłość są leniwe i odbierają je tym, którzy naprawdę chorują.
Chcę się do tego odnieść bo te słowa mają konsekwencje zdrowotne i społeczne.

Kilka faktów na początek.
Otyłość jest chorobą przewlekłą uznaną przez WHO, sklasyfikowaną, leczoną. Leki stosowane w jej terapii są odrębnie rejestrowane i przepisywane po kwalifikacji lekarskiej, z konkretnymi wskazaniami. Nawet jeśli ktoś je przyjmuje bez tych zaleceń (czego nie pochwalam) to nadal nikt nic nikomu nie kradnie. Natomiast osoba chorująca na otyłość faktycznie chyba musi zacząć kraść, żeby było ją na te leki stać! W moim przypadku to koszt ok 1500-1700 zł + suplementacja miesięcznie. Dolicz do tego wizytę u diabetologa prywatnie, bo na NFZ doczekasz się co najwyżej kolejnych kilogramów.

Lekarze specjalizujący się w leczeniu otyłości są zgodni: pacjenci sięgają po farmakoterapię dopiero wtedy, gdy próbowali już wszystkiego innego. U mnie tak było. I to właśnie przez doniesienia medialne krytykujące osoby żabich przyjmowanie, straszące wyssanymi z palca skutkami ubocznymi, odwlekałam decyzję przez co najmniej dwa lata męcząc się z nieskutecznymi dietami czy aktywnością fizyczną, które porzucałam w poczuciu beznadziei.

Badania pokazują, że włączenie leczenia farmakologicznego zwiększa, a nie zmniejsza odsetek osób podejmujących aktywność fizyczną i zmieniających nawyki żywieniowe. Leki wspierają ten proces. Nie zastępują go.

Kiedy słyszę jak do osoby z nadwagą lub otyłością ktoś mówi “weź się w garść”, “to kwestia silnej woli”, „pogódź się z trenerem personalnym” czy “inni chorzy bardziej potrzebują tych leków” widzę dokładnie ten sam mechanizm, który znam z pracy z osobami doświadczającymi przemocy i dyskryminacji.

Osoby z otyłością dostają przekaz: twoje cierpienie jest mniej uzasadnione, Twoja choroba jest mniej prawdziwa, a Twoje leczenie mniej uprawnione. Jesteś kimś obrzydliwym, kto nie powinien tu być.

Nikt nie mówi osobie z cukrzycą, że bierze insulinę za leniwą trzustkę, czemu traktujemy otyłość jako symbol lenistwa? Jak „sam/a jest sobie winny/a”?. Myślicie, że chciałam mieć cukrzycę, której konsekwencją była moja otyłość?

Stygmatyzacja otyłości jest formą dyskryminacji zdrowotnej. Ma realne skutki. Ludzie odkładają leczenie, unikają lekarzy, wstydzą się szukać pomocy, co realnie przekłada się na zdrowie i życie konkretnych osób. Wiem, bo byłam w tym miejscu.

Osoby publiczne, media, dziennikarze - wszyscy mamy wpływ na to, jakie przekonania funkcjonują w przestrzeni publicznej. Szczególnie w obszarze zdrowia. Szczególnie tam, gdzie stygmat już jest głęboki. Nie zamówiłam otyłości. I zasługiwałam na leczenie bez tłumaczenia się przed nikim podobnie jak Natalia i wiele innych osób.

Kiedy osoby publiczne mówią o chorobie jak o wadzie charakteru, ludzie wstydzą się szukać pomocy. To ma cenę. Płacą ją pacjenci, zwykli ludzie, nie celebryci.

Wstałam w dziś rano ponapinana, z bolącą od zaciskania zębów szczęką, napiętymi mięśniami jak bym dopiero co przebiegła ...
22/03/2026

Wstałam w dziś rano ponapinana, z bolącą od zaciskania zębów szczęką, napiętymi mięśniami jak bym dopiero co przebiegła maraton (nie wiem, nigdy nie przebiegłam, ale tak to sobie wyobrażam 😎). W myślach pozostał aktywny obraz z ostatniego snu (było ich tej nocy co najmniej kilka różnych). Jestem na jakimś moście, lodowej półce na górze, nad przepaścią i chronię dziecko, ściskam je niemal wciskając pod siebie, leżąc na skrawku czegoś twardego. Nagle coś/ktoś przesuwa mnie do przodu z ogromną prędkością (pamiętacie jak kiedyś za dzieciaka łapało się kogoś za kostki i się go pchało na śliskiej powierzchni? To było dokładnie to uczucie). No więc chwytam to dziecko i nie puszczam. Zatrzymuje się tuż nad przepaścią i sprawdzam czy ja nadal trzymam to dziecko czy tylko jego kurtkę. Okropne uczucie. Sen się kończy. Tej nocy bałam się o jakieś randamowe dzieci co najmniej kilka razy!

O co C’mon? Co to w ogóle oznacza? Co się dzieje w mózgu podczas takich snów?

Jako przedstawicielka nauki nie wierzę w te wszystkie senniki i wróżenie z fusów. Wierzę w naukę. Zatem pomyślałam, że zrobię sobie razem z Wami taką autoanalize snu z psychologicznego punktu widzenia. Ciekawi? No to zapnijcie pasy, bo będzie grubo 🫣

Podczas snu mózg przetwarza emocje i konsoliduje doświadczenia (szczególnie te nierozwiązane). Ciało migdałowate (centrum alarmu) pozostaje aktywne, a jeśli ktoś w ciągu dnia funkcjonuje w trybie podwyższonej czujności (no psycholog funkcjonuje 🫣), sen często odzwierciedla ten stan (nie jako symbol czegoś tam jak w sennikach, ale jako kontynuację przeciążenia układu nerwowego).

No i ukułam sobie kilka możliwych interpretacji tych moich dzisiejszych snów:

1. Przeciążenie odpowiedzialnością opiekuńczą 🤷🏻‍♀️

Motyw ochrony dziecka przed upadkiem z wysokości bardzo często pojawia się u osób, które w życiu codziennym noszą duże poczucie odpowiedzialności za kogoś - dosłownie (rodzic) lub metaforycznie (terapeuta, nauczyciel, ktoś “trzymający” innych). Czy muszę tu coś komuś wyjaśniać? 😉 Jako rodzic mam ostatnio constans i spokój (aż boję się mówić o tym głośno, żeby nie zepsuć 😂). Zatem raczej skupiłabym się na tej drugiej roli.

2. Lęk antycypacyjny

Mózg podczas REM “testuje” scenariusze zagrożeń. Jeśli coś w ostatnim czasie wzbudziło we mnie lęk przed utratą kontroli lub przed tym, że “coś się posypie” (a było kilka takich momentów) sen może być przetworzeniem właśnie tego 🤷🏻‍♀️

3. Sygnał z ciała

Przeciążona głowa po przebudzeniu sugeruje, że ciało spędziło noc w napięciu mięśniowym (zaciśnięta szczęka, napięte ramiona, płytki oddech). Wiem to ze szkolenia z neuropsychologii, że to klasyczny obraz snu w trybie hiperczujności układu nerwowego, który nie przeszedł w fazę prawdziwego odpoczynku. Mam nawet pewną hipotezę czemu tak się stało 🫣

4. Niezasymilowane doświadczenie zawodowe (to obstawiam najbardziej)

Pracuję z trudnymi sprawami (krzywdą dziecka, przemocą, traumą) mój mózg może przenosić te treści do snów, nawet bez dosłownego odtwarzania konkretnych przypadków. To jeden z mechanizmów traumy zastępczej. W tym tyg miałam kilka nowych konsultacji w tym nastolatków po doświadczeniu przemocy seksualnej do terapii traumy i młodych dorosłych po doświadczeniu okrutnej przemocy w dzieciństwie. To mogło być za dużo jak na mój układ nerwowy.

No dobra, ale co teraz?
Będę się obserwować:
👉 Czy takie sny powtarzają się regularnie?
👉 Czy w ciągu dnia też czujesz tę czujność / niemożność “odpuszczenia”?
👉 Jak wygląda mój wieczorny rytuał (czy daje układowi nerwowemu sygnał do przejścia w tryb odpoczynku? Czy przeglądam rolki na Insta? 😎).

Dziś pójdę na spacer, może potańczę, ogarnę ogród po zimie. Odpuszczam sobie rozmowy o tym na co nie mam wpływu, zrobię sobie kilka dni wolnego (Lecę do Palermo kończyć książkę 😎). Odpocznę.

Jeśli ktoś z Was kiedyś zastanawiał się jak psychospecjalista dźwiga te wszystkie trudne sprawy, to spieszę z wyjaśnieniem - no właśnie czasami nie dźwiga 🤷🏻‍♀️ ale musi być czujny, zadbać o siebie i wyregulować się przed kolejnymi wizytami pacjentów.

Piszę to nie po to, żebyście się o mnie martwili (jestem zawodowczynią - taki stan to u mnie nie pierwszyzna 💪 doskonale wiem jak sobie z nim poradzić) piszę, bo podejrzewam, że jest nas tu w takim stanie więcej 🤷🏻‍♀️

Śmiało! Znacie to uczucie gdy praca zostaje w Was po godzinach, we śnie, w ciele? Jak sobie z tym radzicie?

21/03/2026

Kiedyś moje dziecko (nie powiem które z całej mojej trójki 😎) w trakcie kłótni powiedziało mi (a raczej wykrzyczało):
„I Ty bierzesz pieniądze za słuchanie ludzi? Bo jakby oni Cię teraz usłyszeli, to chyba powinnaś im coś zwrócić…” 🫣😂

I co zrobisz. Gena nie wydłubiesz.

Dlatego w takich sytuacjach warto mieć obok siebie ludzi, przy których możesz na chwilę wypuścić powietrze, przestać być rozsądna, spokojna i rozwojowa. Przy których możesz nie być idealną matką. I nie wiem, zacząć np. tańczyć makarene 😎

Z powodów czysto profilaktycznych oczywiście 😅

Jeśli jesteś rodzicem i czasami masz dość? Przytulam i łączę się w bólu 🫶🏼 Bo chyba od „pyskatego” nastolatka gorszy jest już tylko ostracyzm społeczny innych rodziców, co to zawsze tylko czuja się szczęśliwi i spełnieni. Brrrr…to się chyba nawet leczy 😎

Adres

Warsaw

Telefon

+48571347575

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Justyna Żukowska-Gołębiewska Psycholożka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Justyna Żukowska-Gołębiewska Psycholożka:

Udostępnij

Kategoria