28/03/2026
Wyjechałam do Palermo, aby dokończyć książkę „Przemoc po cichu”. Sycylia jest bardzo wymownym tłem dla tej książki (i nie! To nie przez mafię! 😉). Będzie długo, ale ważnych rzeczy nie warto skracać bo algorytm nie wypromuje. Mam to szczerze gdzieś, ale jeśli chcesz, żeby ktoś to koniecznie zobaczył - udostępnij.
Już na lotnisku doświadczyłam tego, co można by nazwać „różnicą kulturową”. Miałam wykupiony transfer więc podeszłam z voucherem do okienka i mówię, że tu mam taki voucher i w mailu piszą, że mam go wymienić na bilet, bo kierowca nie zabiera z voucherem.
Pani uśmiecha się do mnie i mówi łamanym angielskim: go, go, go, it’s ok! Wskazując palcem na kierowcę. Odchodzę, ale widzę, że ludzie w kolejce do autobusu trzymają w ręku wydrukowany bilet. Zatem wracam i bardzo uprzejmie mówię, że obawiam się, że potrzebuje jednak biletu. Na co miła Pani w okienku podniosła się z fotela i już nie była taka miła. Z agresją kazała mi iść do kierowcy autobusu używając palca wskazującego jakby miała w nim co najmniej berettę 🫣
Nie było drugiej szansy na wytłumaczenie, że oni tu mają swoje zasady i w dupie mają to co mój przewoźnik sobie wypisywał. Moim drugim pytaniem podważyłam jej stanowisko. Tu już nie ma przebacz. I nie, to nie indywidualna cecha tej jednej Pani.
W Palermo np. większość kierowców na siebie trąbią, jak w Bombaju czy Szanghaju! Tylko z taką różnicą, że tam trąbią, żeby informować innych, że jadą (z ostrożności) a tu, żeby poinformować innych o swoim oburzeniu, oni po prostu na siebie w ten sposób krzyczą!
Agresja jest w tym rejonie naturalną reakcją, także wyrazem miłości. Np w galerii handlowej na środku sklepu matka dawała z tej miłości 3 latkowi klapsy w pupę, a kiedy zareagowałam mało mi się nie dostało bo „Tu są Włochy! I tu rodzic ma prawo dyscyplinować dziecko” Sprawdziłam! I tak i nie. Ogólnie nie ma przepisów prawnych zabraniających wszystkich kar cielesnych w wychowaniu dziecka, nie wolno go „tylko” maltretować 🤷🏻♀️ ale już orzecznictwo sądowe mówi, że klapsów też nie można. No więc musiałabym podać tę Panią do sądu. Co ciekawe za przeklinanie w towarzystwie dziecka można dostać mandat.
Wracając. Ostatnio pod moim postem o tym, dlaczego normalizujemy agresję (w nawiązaniu do agresywnej postawy prezydenta) dostałam wiele komentarzy, które mogłyby wskazywać, że my jako społeczeństwo po prostu nie rozumiemy czym agresja jest i jak się różni np. od stanowczości, jaka jest różnica między zachowaniem agresywnym, a przemocą - bo nie każda agresja jest przemocą, ale każda przemoc ma w sobie agresję 🤷🏻♀️
Zatem dziś, po tym ciut przydługim wstępie (wybaczcie, ale jestem w wenie pisania 🫣) w cyklu „Przemoc po cichu” o tym czym jest agresja i jak się ma do stanowczości czy przenocy.
Agresja bywa reakcją na trudność, na frustrację, na poczucie zagrożenia swojej pozycji. To wyuczony sposób komunikowania się i reagowania. W niektórych kulturach podstawowy. Problem zaczyna się wtedy, kiedy człowiek nie ma nic innego w repertuarze.
Naukowcy kłócą się o definicję agresji. Ale w skrócie możemy sprowadzić je do 4 zasadniczych nurtów:
1. Ujęcie ewolucyjno-biologiczne. Agresja jako mechanizm adaptacyjny (układ limbiczny i takie tam).
2. Ujęcie psychologiczne. Agresja jako wyraz emocji, motywacji, procesów poznawczych i zachowanie (oceniam, że coś mi zagraża - nawet jeśli obiektywnie mi nie zagraża - i atakuje).
3. Ujęcie społeczno-humanistyczne. Agresja jako norma i standard kulturowy (takie Palermo, taka Polska, w której postawny mężczyzna u władzy może besztać dziennikarza, bo zadał mu pytanie, które uznał za prowokacje).
4. Ujęcie społeczno-normatywne. Agresja „dobra i zła”, „słuszna i niesłuszna” (to kontekst społeczny i relatywizowanie agresji czyli nasz odbiór na takie zachowanie np. u prezydenta uznajemy je jako stanowczość, a np. gdy w podobny sposób reaguje Iga Świątek na pytania dziennikarza o warkoczyki (deprecjonujące) to nazywamy jej postawę agresywną i nieuzasadnioną).
Rozwijam te pojęcia w książce, ale tu napiszę tylko tyle. Niezależnie od tego, jak byśmy nie tłumaczyli czym jest agresja, ustalmy jedno. To reakcja, którą mózg uruchamia zanim zdążymy cokolwiek świadomie pomyśleć. Kluczową rolę odgrywa tu ciało migdałowate, część układu limbicznego, które skanuje otoczenie pod kątem zagrożenia i błyskawicznie mobilizuje ciało do działania. Odpala się nie tylko wtedy, kiedy zagrożenie jest realne, ale też wtedy, kiedy mózg tak sytuację odczytuje, a to ogromna różnica, bo ta interpretacja jest silnie kształtowana przez nasze wcześniejsze doświadczenia (no i tu znowu kłania się dzieciństwo 😎).
Jeśli zaatakuje nas jakieś zwierzę i odstraszanie machaniem rękami nie pomaga, reakcja „walcz” ma sens. Agresja jest wtedy funkcjonalna. Problem pojawia się wtedy, kiedy ten sam mechanizm uruchamia się przy każdej trudniejszej rozmowie, przy każdej niezgodzie, przy każdym poczuciu, że ktoś kwestionuje naszą pozycję (i nie ma to znaczenia, czy będzie to agresja aktywna czy bierna 😎).
Z czasem, jeśli mamy do tego warunki, mózg uczy się innych strategii. Kora przedczołowa zaczyna współpracować z ciałem migdałowatym zamiast być przez nie wyłączana. To realny proces neurologiczny odpowiedzialny za dojrzałość, a nie kwestia charakteru. I jego efektem jest między innymi umiejętność reagowania w sposób stanowczy i asertywny, bez uruchamiania trybu ataku.
No dobrze, to czym jest w takim razie stanowczość?
To komunikowanie swojej pozycji z pozycji bezpieczeństwa, nie zagrożenia. Kiedy ktoś jest stanowczy, kora przedczołowa jest online, człowiek ma dostęp do swojej oceny sytuacji, do słów, do wyboru jak zareagować (życzliwość czy przemoc). Może powiedzieć twarde “nie zgadzam się”, może zakomunikować otwarcie gdzie widzi czyjś błąd lub czego oczekuje, może być nieprzyjemny w odbiorze, ale robi to z miejsca, w którym nie musi nikogo zdominować ani zniszczyć, żeby poczuć się bezpiecznie.
Agresja działa odwrotnie, ciało migdałowate przejmuje sterowanie i celem przestaje być komunikacja, a zaczyna być neutralizacja zagrożenia. Drugą osobę przestajemy wtedy traktować jak rozmówcę, a zaczynamy jak przeciwnika, któremu na początku próbujemy coś wytłumaczyć, a jeśli asertywnie stawia granice - zdominować, pokazać mu, gdzie jego miejsce, czasami ustawić go do roli oprawcy, żeby inni się nad nim pastwili, z czasem odrzucili i uznali za prowokatora.
Dlatego stanowczość można utrzymać nawet w bardzo trudnej rozmowie, a agresja z reguły ją kończy 🤷🏻♀️
I wreszcie, jaka jest różnica między agresją, a przemocą?
Agresja jest krótkotrwałą reakcją, nawet jeśli niedojrzałą. Ma swój moment, swój wyzwalacz, swój koniec. Po agresywnej reakcji można wrócić do relacji, przeprosić, coś zmienić, naprawić. Co ważne, w agresji siły są w przybliżeniu równe. Osoba, wobec której ktoś zachowuje się agresywnie, ma możliwość obrony.
Przemoc działa inaczej. To celowe i umyślne działania, które godzą w osobistą wolność jednostki, wywołują cierpienie fizyczne lub psychiczne i wykraczają poza społeczne normy wzajemnych relacji. Jej fundamentem jest przewaga sił i właśnie dlatego skuteczna obrona nie jest możliwa. Przemoc nie musi trwać bez przerwy, w relacji przemocowej bywają okresy spokoju, czułości, normalności. Ale wraca, bo jej celem nie jest rozładowanie napięcia (jak w agresji), tylko kontrola i podporządkowanie.
I na koniec o życzliwości, którą wielu z nas myli się z byciem miłym 😎 Życzliwość to troska o dobro drugiej osoby, a nie o jej dobre samopoczucie w danej chwili. Dlatego życzliwy rodzic mówi dziecku “nie”, życzliwy przyjaciel mówi niewygodną prawdę, a życzliwy szef nie udaje, że wszystko jest w porządku, kiedy inni pracownicy stosują na Tobie mobbing. Życzliwe społeczeństwo nazywa po imieniu zachowania głowy państwa bez jego deprecjonowania czy poniżania 🤷🏻♀️