Projekt DOBROstan - Katarzyna Marcelewicz

Projekt DOBROstan - Katarzyna Marcelewicz Jestem terapeutą tradycyjnej medycyny chińskiej (TMCh) i specjalistą dietetyki profilaktycznej i leczniczej według TMCh.

Nauczyciel jogi 🧘‍♀️Terapeuta Medycyny Chińskiej ☯️Zielarz 🌿 Coach 👩‍🏫
Pomagam zapracowanym kobietom odzyskać energię i balans, łącząc mądrość Medycyny Chińskiej, jogi i coachingu. Pomagam kobietom w dążeniu do dobrego zdrowia i samopoczucia, aby mogły w naturalny sposób rozkwitać i realizować swoje plany na każdym etapie życia, szczególnie w okresie transformacji jaką jest menopauza. Od cztere

ch lat studiuję medycynę chińską, obecnie na specjalizacji "Zielarstwo/fitoterapia" w polsko-chińskiej szkole medycyny chińskiej TOMO w Gdańsku. Jestem również nauczycielem hatha jogi w tradycji Sivananda. Ukończyłam kurs nauczycielski w 2014 roku w Yoga Vedanta Forest Academy w Międzynarodowym Centrum Sivananda Yoga Vedanta uzyskując tytuł Yoga Siromani (Nauczyciel Jogi). Jestem także coachem, ukończyłam roczne, podyplomowe studia na kierunku Coaching, prowadzone przez Szkołę Wyższą Psychologii Społecznej w Warszawie (SWPS) we współpracy z Laboratorium Psychoedukacji w 2011 roku. Mam również wykształcenie ekonomiczne i pedagogiczne, w 2000 roku, ukończyłam studia w Szkole Głównej Handlowej (SGH) na kierunku Zarządzanie i Marketing oraz dodatkowo Pedagogika. Obecnie pracuję jeszcze jako szefowa marketingu na część etatu. W swojej pracy terapeutycznej łączę różne techniki coachingowe i jogiczne z wiedzą diagnostyczną, dietetyczną i terapeutyczną systemu medycyny chińskiej i leczeniem ziołami chińskimi. Jestem tu dla tych, którzy potrzebują naturalnego wsparcia w zakresie profilaktyki dobrego zdrowia i wspierającej diety.

22/05/2026
17/05/2026

Przepiękne miejsce! Z wielką przyjemnością poprowadziłam ten wykład 🥰

Jak mantry wpływają na nasz mózg.Jak to jest, że my, nowocześni ludzie, dopiero teraz potwierdzamy badaniami to, co wied...
06/05/2026

Jak mantry wpływają na nasz mózg.

Jak to jest, że my, nowocześni ludzie, dopiero teraz potwierdzamy badaniami to, co wiedzieli już starożytni? 🤔

TEJATA OM BEKANDZE BEKANDZE MAHA BEKANDZE RANDZA SAMUDHATE SOHA

Mantry przestały być traktowane jako element wyłącznie religijny, a zaczęto postrzegać je jako formę treningu poznawczego i stymulacji fizjologicznej.

Oto najważniejsze wnioski z badań nad tym zjawiskiem:

1. Wyciszenie „szumu” w mózgu (Sieć DMN)
Jednym z najciekawszych odkryć (badanie opublikowane m.in. w czasopiśmie Brain and Behavior) jest to, że powtarzanie mantry – nawet jeśli nie znamy jej znaczenia – znacząco redukuje aktywność sieci aktywności spoczynkowej (ang. Default Mode Network, DMN).

Co to oznacza? Sieć DMN odpowiada za tzw. „wędrowanie myślami”, rozpamiętywanie przeszłości i martwienie się o przyszłość. Mantrowanie działa jak „wyłącznik” dla tego natłoku myśli, wprowadzając mózg w stan głębokiego spokoju, który jest trudny do osiągnięcia w zwykłym spoczynku.

===================================
2. Stymulacja nerwu błędnego
Kiedy śpiewasz mantry na głos (np. słynne „Om”), wibracje powstające w krtani i jamie ustnej stymulują nerw błędny – główny element przywspółczulnego układu nerwowego.

Efekt: Aktywacja tego nerwu wysyła do mózgu sygnał „jesteś bezpieczny”. Powoduje to obniżenie tętna, ciśnienia krwi oraz poziomu kortyzolu (hormonu stresu). Badania fMRI wykazały, że podczas intonowania mantr następuje dezaktywacja ciała migdałowatego, które jest „centrum alarmowym” mózgu odpowiedzialnym za lęk.
==================================
3. Synchronizacja fal mózgowych
Badania EEG wykazują, że regularne powtarzanie mantr prowadzi do zwiększenia amplitudy fal alfa (związanych z relaksem) oraz fal theta (odpowiadających za głęboką medytację i intuicję).

Co ciekawe, u osób doświadczonych w medytacji z mantrą obserwuje się lepszą synchronizację między półkulami mózgu, co przekłada się na lepszą koncentrację i jasność umysłu po zakończeniu sesji.
==================================
4. Zmiany strukturalne (Neuroplastyczność)
Długofalowe badania nad medytacją (w tym mantrową, jak np. Kirtan Kriya) sugerują, że regularna praktyka może wpływać na fizyczną strukturę mózgu:

Zwiększenie gęstości istoty szarej w hipokampie (odpowiedzialnym za pamięć i naukę).
Wzmocnienie połączeń między korą przedczołową (kontrola emocji, planowanie) a innymi obszarami mózgu, co pomaga lepiej radzić sobie ze stresem w codziennym życiu.

Całość tutaj, wraz z linkami do badań naukowych:

https://buddyzm-tybetanski.pl/2026/05/05/wplyw-powtarzania-mantr-na-nasz-mozg/

Grafika przedstawia Buddę Medycyny (Sandzie Menla).
W komentarzu link do nagrania z mantrą Buddy Medycyny.

🌬️ Wiatr. Dlaczego Chińczycy boją się wiatru bardziej niż zimna? Odpowiedź Cię zaskoczy 😉W medycynie chińskiej wiatr uzn...
27/04/2026

🌬️ Wiatr. Dlaczego Chińczycy boją się wiatru bardziej niż zimna? Odpowiedź Cię zaskoczy 😉

W medycynie chińskiej wiatr uznawany jest za jedną z głównych przyczyn chorób.

Atakuje nagle, przemieszcza się szybko i często łączy się z chłodem lub wilgocią. Dlaczego jest tak groźny? Bo uderza w powierzchnię ciała – rozluźnia pory skóry, zaburza obronę „wei qi” (energii odpornościowej) i toruje drogę infekcjom, bólom stawów, sztywności karku czy paraliżowi twarzy.

Wiatr podczas wiosny czy lata jest bardziej niebezpieczny niż w zimę. Dlaczego? Bo w zimę zazwyczaj ubieramy się ciepło i nie dopuszczamy do tego żeby wniknął. Gdy jest ciepło i świeci słońce zazwyczaj wychodzimy z domu lżej ubrani, bez szalika i czapki.

❗Najważniejsze miejsca do ochrony przed wiatrem:

1. Kark i potylica (brama wiatru – punkt Feng Fu i Feng Chi)
2. Dolna część pleców (brama życiowa – Ming Men)
3. Pępek i brzuch
4. Kostki i nadgarstki

🌬️ Co robić, gdy cię „zawieje”?

· Natychmiast ogrzej się (w domu czy hotelu możesz użyć suszarki ogrzewając kark i szyję)
· Wypij ciepłą herbatę z imbirem, cynamonem i miodem.
· Zaaplikuj sobie suchy masaż – szczotkuj skórę w kierunku serca.
• Zrób gua sha na kark (mocno potrzyj drewnianą szpatułką lub specjalną płytką kark i szyję aż się rozgrzeje)
· Unikaj kolejnego przeciągu i chłodu przez 24h.
· Na kark i plecy – plaster rozgrzewający lub worek z gorącą kaszą gryczaną.

Uważaj także na klimatyzację w biurze i w samochodzie - nigdy nie kieruj nawiewu bezpośrednio na ciało, zwłaszcza na twarz i szyję!

💚 Chroń swoją wewnętrzną pogodę, a wiatr nie wyrządzi szkody 😉

Dzisiaj 20.03 równonoc wiosenna 🥰
20/03/2026

Dzisiaj 20.03 równonoc wiosenna 🥰

Kto tu naprawdę potrzebuje wsparcia: Twój kalendarz czy Twój układ nerwowy? 🤔Już wkrótce, bo  21.03 rozpocznie się  Wars...
17/03/2026

Kto tu naprawdę potrzebuje wsparcia: Twój kalendarz czy Twój układ nerwowy? 🤔

Już wkrótce, bo 21.03 rozpocznie się Warszawski Tydzień Zdrowia Psychicznego – to dobry moment, żeby spojrzeć na siebie i swój dobrostan trochę szerzej.

Większość kobiet albo wymaga od siebie bardzo dużo albo jest do tych wymagań "przymuszane" przez coraz szybsze tempo życia 🤯

Stąd często pojawia się przewlekłe zmęczenie, napięcie, migreny, problemy ze snem, spadek nastroju, „mgła w głowie”, spadki koncentracji, które niejednokrotnie nasilają się jeszcze bardziej około 40 r.ż., gdy pojawiają się pierwsze objawy okołomenopauzalne.

Medycyna chińska może być tu wartościowym, naturalnym wsparciem – obok psychoterapii i, jeśli potrzeba, leczenia farmakologicznego.

Pomaga m.in.:
💚 wyciszyć układ nerwowy i obniżyć napięcie
💚 poprawić jakość snu i regenerację
💚 zwiększyć poziom energii
💚 wesprzeć koncentrację i klarowność myślenia
💚łagodniej przejść przez zmiany hormonalne

To podejście holistyczne – zamiast skupiać się na jednym objawie, patrzy na cały organizm i jego równowagę.

Możesz robić dużo dla siebie.
Ale możesz też robić to mądrzej – integrując różne podejścia.

Naturalne wsparcie, takie jak ☯️medycyna chińska☯️ , może być brakującym elementem Twojej układanki dobrostanu.

-------------------------------------
W tygodniu zdrowia psychicznego (21-27.03. b.r.), zapraszam na bezpłatną konsultację:
📲733 841 442



fot: Freepik

15/03/2026

My również dziękujemy 🌺☯️

Inspirujące 🤔
28/02/2026

Inspirujące 🤔

Gdy żuraw leci nad jeziorem, jego sylwetka odbija się w tafli wody, ale ani on, ani jezioro nie mają na to wpływu. Według tao tak trzeba postrzegać życie. W zmianie spojrzenia pomoże ci sztuka wu wei. Wu wei w dosłownym tłumaczeniu znaczy „bezczynność”, „niedziałanie”. Nie chodzi tu bynajmniej o bierność, próżniactwo czy olewanie wszystkiego.

Rok Ognistego Konia ruszył z kopyta. Solarny Nowy Rok, który nie pyta, czy jesteś gotowa… 😅—————-Wraz z Początkiem Wiosn...
04/02/2026

Rok Ognistego Konia ruszył z kopyta. Solarny Nowy Rok, który nie pyta, czy jesteś gotowa… 😅

—————-

Wraz z Początkiem Wiosny startuje nie tylko pierwszy z 24 sezonów solarnych, ale też Nowy Rok w chińskim kalendarzu słonecznym – i to od razu w znaku Ognistego Konia. Dynamicznie, bez ostrzeżenia, z energią, która bardziej pcha do przodu, niż pozwala stać w miejscu. Lunarne świętowanie dopiero przed nami, ale energetycznie gra już się zaczęła.

To czas przejścia: yin słabnie, yang rośnie, zimno jeszcze trzyma, choć życie już się budzi. Temperatury będą rosnąć powoli – wciąż bliżej im do zimy niż do tej wiosny, którą mamy w głowie. Prawdziwe roztopy i deszcze pojawią się dopiero w kolejnym sezonie – Wodzie Deszczu.

Styl życia 🤸🤸‍♀️
Nie daj się zwieść pierwszym promieniom słońca. Pory się otwierają, odporność spada. Zimowe ubrania zdejmuj stopniowo, szczególnie chroń dolną część ciała. Sen przed 23:00 to nie luksus, tylko strategia – nocą regenerują się Wątroba i Pęcherzyk Żółciowy, kluczowe systemy wiosny. Wstawaj wcześniej, rusz ciało, rozciągnij się, wyjdź na światło. Ruch budzi yang – a w roku Konia to podstawa.

Dieta 🥘🥙
Wiosna nie lubi nadmiaru kwaśnego. Ten smak dodatkowo pobudza Wątrobę, która i tak ma teraz skłonność do nadaktywności, kosztem trawienia. Lepiej sprawdzą się smaki lekko ostre i słodkie, jedzone z umiarem. Tonizacja ma być elastyczna: osoby starsze potrzebują ciepła i słodyczy, osoby pracujące intensywnie – wsparcia yin i yang jednocześnie. Dzieci zostaw w spokoju – mają wystarczająco dużo yang.

Emocje 🤪😡
Wątroba odpowiada za swobodny przepływ energii i nie znosi zastoju. Jej emocją jest gniew, dlatego tłumienie frustracji wiosną szybko obraca się przeciwko ciału. Rok Ognistego Konia premiuje ruch, szczerość i działanie – także emocjonalne.

Ruch 🏋️‍♀️🏃‍♀️
Po zimie ruszaj się więcej, ale nie na siłę. Spacery, łagodna joga, spokojne ćwiczenia – 30–60 minut dziennie wystarczy. Nadmierny wysiłek i pot osłabiają yang i zwiększają podatność na infekcje. Koń lubi ruch, nie wyczerpanie.

Rok ognistego konia a nie pyta o gotowość. On sprawdza, czy masz energię, żeby ruszyć – i czy potrafisz nią mądrze zarządzać.

Zadbaj o siebie na wiosnę i ostrożnie zaplanuj strategię na ten rok tak aby dobrze rozłożyć siły w czasie zapowiadającej się dużej dynamiki tych 12 najbliższych miesięcy 😮‍💨



Fot. Freepik

ZANIM NASTĄPI ROK KARMAZYNOWEGO KONIA…Hold your horses 😉🙂Rok ognistego konia yang 🐎właśnie za chwilę się zacznie ale zan...
26/01/2026

ZANIM NASTĄPI ROK KARMAZYNOWEGO KONIA…

Hold your horses 😉🙂

Rok ognistego konia yang 🐎właśnie za chwilę się zacznie ale zanim to nastąpi…

Dzisiaj kończy się prawdziwa zima 🥶(w medycynie chińskiej) i zaczyna się tzw. Dojo - piąta pora roku, pora przejściowa.

26 stycznia wchodzimy w czas Dojo – cichy próg między starym a nowym rokiem według medycyny chińskiej.
To moment zatrzymania, trawienia doświadczeń i porządkowania tego, co było, zanim ruszymy dalej.

Nie siej jeszcze. Najpierw użyźnij glebę.
Ciało, umysł i plany na nowy cykl.

Dojo to sztuka mądrego domykania. A z dobrego domknięcia rodzi się mocny początek. Pamiętaj o tym.

Dlaczego Nowy Rok to NAJGORSZY czas na POSTANOWIENIA NOWOROCZNE? 😉🧐Pamiętaj, że to ŚRODEK ZIMY  w kalendarzu przyrodnicz...
01/01/2026

Dlaczego Nowy Rok to NAJGORSZY czas na POSTANOWIENIA NOWOROCZNE? 😉🧐

Pamiętaj, że to ŚRODEK ZIMY w kalendarzu przyrodniczym, czas na odpoczynek, regenerację a więc dłuższy sen i mniej intensywny ruch i raczej kumulowanie energii niż jej wydatkowanie.

Wystarczy poczekać do połowy lutego, czyli przyrodniczej wiosny aby rozpoczynanie „nowego” było o wiele łatwiejsze bo energia Ziemi i Nieba sprzyja każdemu ruchowi na zewnątrz. To tyle z perspektywy medycyny chińskiej.

Warto też zdawać sobie sprawę jak to się stało i kto „wymyślił” nowy rok właśnie teraz.

Większość ludzi przyjmuje bez zastanowienia, że nowy rok zaczyna się 1 stycznia. To wydaje się oczywiste, bo tak działa kalendarz, system, szkoła, praca, media. Ale jeśli spojrzymy głębiej, szybko okaże się, że to, co traktujemy jako naturalny rytm, zostało kiedyś świadomie oderwane od natury. I że nie chodziło tu o lepsze liczenie czasu, tylko o coś zupełnie innego - o kontrolę, regulację ludzkiego rytmu i odsunięcie nas od czegoś, co kiedyś było dla ludzi podstawą orientacji: cyklu życia.

Zacznijmy od faktów. W starożytnym Rzymie rok przez długi czas zaczynał się w marcu - dokładnie wtedy, gdy zaczyna się wiosna. Było to całkowicie logiczne. Po zimie przyroda się budzi, zaczyna się nowy cykl wegetacji, więcej światła, więcej energii, ruch, życie. Dla rolników, ale i dla całych społeczności, to był naturalny moment, by zacząć „nowy czas”. Mało kto dziś zauważa, że nawet nazwy miesięcy są śladem po tamtym układzie: „september” znaczy siódmy miesiąc, „october” - ósmy, „december” - dziesiąty. To się zgadza tylko wtedy, gdy rok zaczynamy właśnie w marcu.

Zmiana przyszła z decyzji politycznej - a nie z potrzeby lepszego dopasowania się do natury. W 153 r. p.n.e. Rzym przesunął początek roku na 1 stycznia, bo wtedy obejmowali urząd nowi konsulowie. To był manewr czysto urzędowy. Potem, w 46 r. p.n.e., Juliusz Cezar zreformował kalendarz - uporządkował go, wprowadził lata przestępne. Wszystko dla administracyjnej wygody. W 1582 papież Grzegorz XIII wprowadził kolejne poprawki, żeby lepiej zsynchronizować kalendarz z porami roku, i ten system - kalendarz gregoriański - obowiązuje do dziś. Ale nikt już nie przywrócił początku roku tam, gdzie naprawdę był - w czasie równonocy wiosennej.

Dlaczego? Bo nie chodziło o to, żeby to było zgodne z ruchem Ziemi, cyklem światła czy naturalnym rytmem człowieka. Chodziło o porządek, przewidywalność, zarządzanie zbiorowością. Z punktu widzenia państwa, kościoła czy imperium ważniejsze było to, żeby wszystko dało się policzyć, opodatkować i ustawić w kwartalne schematy, niż to, kiedy natura naprawdę zaczyna nowy rozdział.
Tyle że człowiek to nie tylko trybik w strukturze. Jesteśmy istotami, które wciąż - mimo oderwania od przyrody - funkcjonują według rytmów biologicznych, emocjonalnych i energetycznych. I właśnie w tym miejscu zaczynają się problemy. Bo dziś większość ludzi w styczniu - kiedy „mają” zaczynać nowe życie, wchodzić z impetem w cele, zmiany, motywacje - czuje coś zupełnie odwrotnego. Brak siły, zniechęcenie, zmęczenie. W styczniu trwa środek zimy. Biologicznie to czas spowolnienia. Organizm skupia się na regeneracji, a nie na ekspansji. Tymczasem system nakłada na to zupełnie sprzeczne oczekiwania. I co się dzieje? Człowiek się frustruje. Myśli, że coś jest z nim nie tak. Że jest słaby, niezdolny, leniwy. Że nie daje rady.

To nie jest przypadek. To efekt życia w rytmie, który nie pasuje do człowieka. I choć nikt nie wymyślił tego po to, by świadomie ludzi niszczyć, to jednak efekt jest realny - odłączenie ludzi od naturalnego czasu powoduje, że są bardziej podatni na zewnętrzne sterowanie. Nie czują własnego rytmu, więc szukają wskazówek na zewnątrz. Nie wiedzą, kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić - więc ktoś inny decyduje za nich. To tworzy przestrzeń dla perfekcjonizmu, wypalenia, poczucia winy, depresji. Dla niekończącej się samokrytyki i potrzeby dopasowania się do standardów, które z naturą nie mają nic wspólnego.

W dawnych kulturach - celtyckiej, słowiańskiej, babilońskiej, egipskiej - czas był zsynchronizowany z cyklami nieba i Ziemi. Często dzielono rok na 13 miesięcy księżycowych po 28 dni. Dawało to 364 dni, a jeden „dzień poza czasem” był świętem przejścia. Nie należał do żadnego tygodnia ani obowiązku. Był symbolicznym resetem. Taki system wymagał elastyczności, ale był organiczny. Człowiek żył w rytmie, który czuł - nie musiał się do niego zmuszać.

Dziś żyjemy w czasie wyprostowanym pod linijkę - ale nie po to, żebyśmy mieli lepiej. Tylko po to, żeby można było nas lepiej ustawić w systemie. I to jest właśnie kluczowy punkt: oderwanie początku roku od realnego początku życia nie jest tylko błędem kalendarzowym. To część większego procesu - rozregulowania człowieka tak, żeby musiał być prowadzony z zewnątrz.

Jeśli kiedykolwiek czułeś, że styczeń nie jest twoim czasem - to nie twoja słabość. To twoja intuicja. Możesz żyć w systemie, ale nie musisz przyjmować jego rytmu jako jedynej prawdy. Możesz zacząć słuchać własnego cyklu. Bo nowy początek przychodzi nie wtedy, gdy ktoś wpisze go w kalendarz, tylko wtedy, gdy naprawdę jest na niego przestrzeń - i w świecie, i w tobie.

🌟 Jeśli ten post Cię zaintrygował i uważasz, że może przemawiać do innych - śmiało podziel się nim lub wyślij osobom, które mogą być zainteresowane! 🌟

Adres

Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Projekt DOBROstan - Katarzyna Marcelewicz umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Projekt DOBROstan - Katarzyna Marcelewicz:

Udostępnij