23/09/2025
"Już się nigdy nie zakocham", "już nikt mnie więcej nie zrani", "nie potrzebuję nikogo" - to zdania, które są przejawem powstawania psychicznego pancerza, który ma zabezpieczyć przed cierpieniem. Taki pancerz raczej wcześniej, niż później objawia się w postaci napięć mięśniowych i usztywnień w ciele. Na krótkim dystansie taki holistyczny pancerz może pomóc nam się obronić w momencie bardzo silnego przeżycia, w dłuższej perspektywie ogranicza ruchy, zużywa energię, uniemożliwia przeżywanie życia w pełni, obciąża. W zbroi trudniej wypłynąć na powierzchnię, do światła. Pancerz blokuje spontaniczność, a z czasem może prowadzić do poczucia, że życie już się skończyło, choć fizycznie jeszcze trwa.
Wiele jest dróg do zdjęcia pancerza. Pomocne bywa opłakanie straty i powstałego w jej wyniku cierpienia. Wszak łzy są słone, rozmiękczają metal, zasalają przestrzeń wokół, a jak wiadomo, słona woda wypiera ciało na powierzchnię.
Od lat pracujemy z własnymi pancerzykami. Psychoterapia, ruch, rozmowy, masaże, rozciąganie, szałasy potów - to wszystko sprawia, że powięź i psychika pozostają elastyczne. Ożywiamy nasze ciała, by pomieściły każde uczucie, by były przestrzenią, w której życie płynie szeroko, by emocje nas nie zatapiały w trudniejszych chwilach.
O tym jest masaż lomi lomi nui. Na poziomie podstawowym przywraca uczucie relaksu, ale może też zadziałać głębiej. Nie raz widzieliśmy i sami doświadczaliśmy, że poruszając ciało, poruszają się też uczucia. Niektóre są bardzo stare i należałoby je uwolnić. Masaż lomi lomi nui bywa wstępem do tego by się nimi zająć, by nie dźwigać zbędnego ciężaru, by zrobić miejsce na nowe życie.
Masaż lomi lomi wykonujemy indywidualnie, symultanicznie (dwie osoby są masowane jednocześnie) lub masujemy na cztery ręce. Każda z tych form służy ciału i psychice. Zapraszamy tej jesieni na nas stół.
Ania i Bartosz