Klinika Zdrowego Rozsądku

Klinika Zdrowego Rozsądku Winston Churchill powiedział: "Jeśli idziesz przez piekło, nie zatrzymuj się...". Klinika Zdrowego Ro
(1)

27/04/2026

Nadmiar nie daje więcej życia. Nadmiar je rozprasza.
Byung-Chul Han mówi wprost: nie jesteśmy już zmęczeni światem, tylko nadmiarem wszystkiego bodźców, możliwości, oczekiwań.
I w tym hałasie coraz łatwiej zgubić… siebie.

27/04/2026

Nadmiar nie daje więcej życia. Nadmiar je rozprasza.
Byung-Chul Han mówi wprost: nie jesteśmy już zmęczeni światem, tylko nadmiarem wszystkiego – bodźców, możliwości, oczekiwań.
I w tym hałasie coraz łatwiej zgubić… siebie.

Wypłynęłam w rejs z człowiekiem, który twierdzi, że życie nie ma być łatwe, ma mieć sens.Miły zachód słońca.Tafla wody p...
24/04/2026

Wypłynęłam w rejs z człowiekiem, który twierdzi, że życie nie ma być łatwe, ma mieć sens.

Miły zachód słońca.
Tafla wody prawie spokojna.
I rozmowa, która , wbrew temu krajobrazowi, nie była ani lekka, ani kojąca.

Naprzeciwko mnie Jordan Peterson, kanadyjski psycholog kliniczny, filozof
Człowiek, który nie próbuje uspokajać świata.
Nie obiecuje, że „będzie dobrze”.

Zamiast tego mówi coś, co wielu z nas próbuje ominąć:

„Życie jest trudne. I to nie jest problem do rozwiązania... to punkt wyjścia.”

I nagle robi się ciszej.

Bo to zdanie nie daje ulgi.
Ale daje coś innego ....punkt oparcia.

Rozmawiamy o tym, dlaczego tak bardzo się męczymy.

Nie dlatego, że życie jest trudne.
Tylko dlatego, że próbujemy żyć tak, jakby nie miało być trudne.

I wtedy zaczynamy się szarpać z rzeczywistością.
Z tym, że coś się kończy.
Z tym, że coś wymaga wysiłku.
Z tym, że nie mamy kontroli.

Peterson patrzy na świat przez prosty, ale niezwykle trafny podział:

porządek i chaos.

Porządek to to, co znasz.
Twoje schematy, role, to, co daje przewidywalność.

Chaos to to, czego nie znasz.
Zmiana. Strata. Niepewność. Ale też rozwój.

I większość z nas robi wszystko, żeby chaosu uniknąć.

Kontrolujemy.
Planujemy.
Zabezpieczamy się.

Bo chaos oznacza brak kontroli.
A brak kontroli budzi lęk.

Tylko że wtedy dzieje się coś, co dobrze widać w terapii:

życie zaczyna się zawężać.

Zostajemy w tym, co bezpieczne.
Powtarzalne.
Przewidywalne.

I powoli przestajemy czuć, że naprawdę żyjemy.

Peterson mówi wprost:

„Jeśli unikasz wszystkiego, co trudne, unikasz też tego, co nadaje życiu znaczenie.”

I to jest moment, w którym coś się odwraca.

Bo nagle trudność przestaje być sygnałem, że coś jest nie tak.
Zaczyna być miejscem, w którym coś może się wydarzyć, coś można stworzyć.

W terapii widać to bardzo wyraźnie:

to nie komfort buduje człowieka.
Buduje go zdolność bycia w tym, co niepewne, bez uciekania.

To, czy potrafisz zostać przy sobie, kiedy jest trudno.
Nie zamknąć się. Nie uciec. Nie udawać.

Peterson ujmuje to jeszcze prościej:

„Nie szukaj życia bez ciężaru. Szukaj takiego ciężaru, który jest wart niesienia.”

I to zdanie zmienia wszystko.

Bo nagle nie chodzi już o to, żeby było łatwiej.
Chodzi o to, żeby to, co niesiesz, miało sens.

A kiedy ma sens to przestaje cię niszczyć.
Zaczyna cię budować.

I może właśnie dlatego ten rejs nie był o znalezieniu spokojnego kierunku.

Był o czymś innym.

O tym, że morze nigdy nie będzie całkowicie spokojne.
Ale możesz nauczyć się utrzymywać kurs.

I wtedy dociera do Ciebie coś bardzo ważnego:

to nie świat musi się uspokoić, żebyś Ty poczuł stabilność.
To ty możesz stać się stabilny mimo że świat taki nie jest.

I może właśnie dlatego
stabilny umysł w niestabilnym świecie
staje się walutą nadchodzących czasów.

Na blogu rozwijam jego myśl dużo szerzej, osadzając w praktyce terapeutycznej.

https://www.klinikazdrowegorozsadku.pl/post/jordan-peterson-sens-zamiast-komfortu-dlaczego-człowiek-potrzebuje-znaczenia-bardziej-niż-szczęści

Konwencję tego posta wymyśliłam sama. Koncepcję Jordana Petersona przestududiowałam. Zdjęcie stworzył AI.

23/04/2026

Samotność według Byung-Chul Hana nie jest wyborem.
Jest skutkiem świata, w którym każdy ma być „projektem do poprawy”.
Jesteśmy w ciągłym kontakcie a coraz mniej w relacji.
Pokazujemy się ale nie odsłaniamy.
Działamy ale nie spotykamy się naprawdę.
I dlatego najbardziej boli nie brak ludzi,
tylko brak bycia widzianym.

22/04/2026

Koncentracja dziś nie znika przez brak czasu.
Znika przez nadmiar bodźców, które rozrywają nas od środka.
Byung-Chul Han mówi wprost: żyjemy w świecie, który nagradza rozproszenie. Scrollowanie, multitasking, ciągłe „jeszcze tylko sprawdzę” — to nie są drobiazgi, tylko system, który odbiera nam zdolność głębokiego myślenia.
A bez koncentracji nie ma ani sensu, ani spokoju, ani prawdziwej wolności.
Koncentracja to dziś akt buntu dzisiejszych czasów.

Tu podaje link do mojego bloga gdzie szerzej opisałam , wraz z psycho-terapeutycznym komentarzem, koncepcję tego wspołczesnego filozofa 👇
https://www.klinikazdrowegorozsadku.pl/post/przeciążenie-psychiczne-rozmowa-z-hanem

21/04/2026

Cisza nie jest komfortem. Cisza jest buntem przeciwko nadmiarowi świata.
Jeśli nie potrafisz wytrzymać kilku minut bez bodźców to nie świat jest głośny. To Ty straciłeś kontakt ze sobą.

20/04/2026

Nuda nie jest problemem.
Problemem jest to, że już nie umiemy jej wytrzymać.
Byung-Chul Han mówi jasno: w świecie nadmiaru bodźców nuda jest ostatnią przestrzenią, w której może pojawić się myślenie, głębia i… prawdziwe „ja”.
Uciekając od niej, uciekamy od siebie.

Jest jeszcze druga strona tej historii.Bo są ludzie, którzy nigdy nie staną przed tym dylematem.Nigdy nie będą musieli p...
18/04/2026

Jest jeszcze druga strona tej historii.

Bo są ludzie, którzy nigdy nie staną przed tym dylematem.
Nigdy nie będą musieli podejmować decyzji, czy się zaopiekować, jak się zaopiekować, gdzie są ich granice.

Nie dlatego, że ich to ominęło.

Ale dlatego, że rodzic odszedł za wcześnie.

I wtedy pojawia się zupełnie inny rodzaj żałoby.

Nie żałoba po kimś, kto odchodzi powoli,
kto się zmienia, słabnie, znika kawałek po kawałku.

Tylko żałoba po kimś, kto był i nagle go nie ma.

Bez przygotowania.
Bez „oswajania się”.
Bez tej trudnej drogi odwracania ról.

Paradoks tej sytuacji jest bolesny:

Ci, którzy opiekują się rodzicem w chorobie, często myślą:
„to jest ponad siły”

a Ci, którzy stracili rodzica za wcześnie, często myślą:
„oddałabym wszystko, żeby móc przez to przejść”

Żeby mieć jeszcze jeden rok.
Jeszcze jeden miesiąc.
Nawet jeśli trudny.
Nawet jeśli obciążający.

Bo w żałobie po przedwczesnej stracie zostaje coś szczególnego:

brak domknięcia.

Brak tej ostatniej fazy relacji.
Brak możliwości „bycia dla”.
Brak odpowiedzi na pytanie: kim byłabym wobec jego słabości?

I wtedy ból nie dotyczy tylko straty.

On dotyczy też tego, co się nie wydarzyło.

Tych rozmów, których nie było.
Tych ról, które się nie odwróciły.
Tych decyzji, których nie trzeba było podejmować a które, paradoksalnie, dla wielu są ważnym elementem domknięcia relacji.

Dlatego warto zobaczyć obie perspektywy jednocześnie.

Opieka nad słabnącym rodzicem to ogromny ciężar.
Czasem ponad siły.

Ale przedwczesna strata to inny ciężar:

ciężar pustki, której nic już nie wypełni.

I może najuczciwsze zdanie, jakie można tu powiedzieć, brzmi:

Nie ma „lepszej” ani „gorszej” drogi.

Jest tylko inny rodzaj doświadczenia.

Jedni mierzą się z odpowiedzialnością i granicą.
Drudzy z nieodwracalnością i brakiem.

A pod tym wszystkim i tak jest to samo:

relacja, która była ważna i która zostawia ślad, z którym trzeba nauczyć się żyć.

Klinika Zdrowego Rozsądku

W komentarzu jest link do poprzedniego posta.




Są w życiu momenty, kiedy role odwracają się całkowicie.Rodzic, który był twoim punktem odniesienia, zaczyna go tracić.A...
18/04/2026

Są w życiu momenty, kiedy role odwracają się całkowicie.

Rodzic, który był twoim punktem odniesienia, zaczyna go tracić.
A ty, często bez przygotowania, stajesz się jego rzeczywistością.

Nie tylko opiekunem.
Nie tylko organizatorem życia.
Ale kimś więcej: kimś, kto „trzyma świat”, żeby on się nie rozpadł.

I co ważne to nie jest historia „na starość”.

To może wydarzyć się w każdym momencie życia.

Nieważne, ile masz lat.
Nieważne, czy dopiero budujesz swoją drogę, czy już od dawna jesteś „ustawiona” w życiu.

Możesz mieć trzydzieści lat.
Możesz mieć czterdzieści.
Możesz być w trakcie najważniejszych decyzji swojego życia.

I nagle stajesz wobec sytuacji, w której to ty musisz stać się oparciem.

I to nie musi być demencja.
To może być choroba.
To może być wypadek.
To może być załamanie psychiczne.
To może być zwykła, ale głęboka nieporadność.

Forma się zmienia. Sens pozostaje ten sam: role się odwracają.

I prędzej czy później wielu z nas stanie przed pytaniem, którego nie da się obejść:

co zrobię z tą odpowiedzialnością i kim chcę w niej być?

Demencja tylko uwypukla ten proces.

Nie zabiera człowieka nagle.
Ona go powoli rozszczelnia.

Najpierw znika pamięć szczegółów.
Potem orientacja.
Na końcu spójność „ja”.

I wtedy pojawia się doświadczenie, które trudno nazwać:

patrzysz na kogoś, kto jest i jednocześnie już go nie ma w taki sposób, jak był.

To nie jest zwykła opieka.
To jest relacja z kimś, kto przestaje być przewidywalny, logiczny, czasem nawet rozpoznający.

I tu zaczyna się coś, co można nazwać chyba etosem (ciekawe co o tym mówi filozofia?)

Bo to już nie jest tylko pytanie: co zrobić?
To jest pytanie: kim chcę być wobec słabości drugiego człowieka?

Czy opieka to obowiązek?
Wdzięczność?
Miłość?
Poświęcenie?
Granica?

Nie ma jednej odpowiedzi.
Ale jest coś, co wraca jak echo:
ten człowiek kiedyś był dla ciebie światem.

I nagle to ty jesteś dla niego światem.

Ty mówisz, co jest prawdą.
Ty nazywasz rzeczy.
Ty uspokajasz chaos, który dla niego jest realny.

To ogromna odpowiedzialność.
Ale też, i to jest trudne do przyjęcia, ogromna samotność.

Bo nikt Cię do tego nie przygotował.
Bo to nie jest temat społeczny, tylko prywatny ciężar.
Bo każdy niesie to trochę w ciszy.

A potem przychodzi moment najtrudniejszy.

Bo nie każdy rodzic był dobrym rodzicem.

I wtedy wszystko się komplikuje.

Bo opieka nad kimś, kto cię kochał, to jedno.
A opieka nad kimś, kto był chłodny, raniący, niedostępny to zupełnie inna historia.

Pojawia się napięcie, które rozdziera od środka:

czy mam dawać komuś to, czego sam(a) nie dostałam?
czy opieka jest obowiązkiem, nawet jeśli relacja była trudna?

I tu nie ma prostych odpowiedzi.

Ale jest jedna ważna granica:

opieka nie oznacza cofnięcia się do dawnej roli dziecka.

Nie oznacza zniesienia wszystkiego.
Nie oznacza poświęcenia siebie.

Może oznaczać troskę ale już z pozycji dorosłego.
Z granicą.
Z wyborem.
Z własnym „tak” i własnym „do tego nie jestem w stanie pójść”.

Czasem opieka nad trudnym rodzicem to nie jest czułość.
To jest odpowiedzialność bez iluzji.

I to też jest w porządku.

Pojawia się też pytanie, które wielu ludzi nosi w sobie z poczuciem winy:

czy muszę robić wszystko sam(a)?
czy oddanie do ośrodka to zdrada?

I tu warto powiedzieć jasno:

Opieka to nie tylko fizyczna obecność.
Opieka to także odpowiedzialność za jakość tej opieki.

Czasem oznacza bycie codziennie obok.
Czasem, podjęcie decyzji, że ktoś inny zrobi to lepiej, stabilniej, bezpieczniej.

To nie zawsze jest ucieczka.
Czasem to jest najtrudniejsza forma troski.

W takich momentach widać coś bardzo wyraźnie:

Miłość (czy to jest miłość, czy to jest odpowiedzialność?) przestaje być emocją,
a zaczyna być postawą.

Nie zawsze pojawia się wdzięczność.
Nie zawsze rozpoznanie.
Nie zawsze sens w klasycznym rozumieniu.

Zostaje decyzja:

czy będę przy tej osobie na tyle, na ile naprawdę mogę bez niszczenia siebie?

Bo to jest druga strona, o której się milczy:

Opieka potrafi wyczerpać do granic.
Psychicznie. Fizycznie. Egzystencjalnie.

I etos nie polega na tym, żeby się poświęcić do zera.
To nie jest heroizm.

To jest raczej trudna sztuka równowagi:

między byciem dla niego a nieutraceniem siebie.

Może więc najbardziej uczciwe zdanie w tym temacie brzmi:

Nie chodzi o to, żeby zrobić „idealnie”.
Nie chodzi o to, żeby spełnić czyjeś wyobrażenie o powinności.

Chodzi o to, żeby móc kiedyś spojrzeć na siebie i powiedzieć:

„zrobiłam tyle, ile naprawdę mogłam i nie uciekłam od tej sytuacji.”

Bo to jest jeden z najbardziej wymagających momentów życia.

Nie dlatego, że ktoś na nas patrzy.
Ale dlatego, że my sami widzimy, jacy jesteśmy naprawdę.

Nie w deklaracjach.
Nie w teoriach.

Tylko w tym, jak zachowujemy się wtedy,
gdy drugi człowiek traci swoją siłę a my musimy zdecydować, co z tym zrobimy.

Klinika Zdrowego Rozsądku

w komentarzu jest link do następnego posta.




18/04/2026

Nadmiar nie daje wolności.
Nadmiar wyczerpuje.
Byung-Chul Han mówi wprost: nie żyjemy już w świecie zakazów, tylko w świecie „możesz wszystko” i właśnie to nas niszczy. Bo kiedy wszystko jest dostępne, nic nie daje ulgi. Umysł nie ma gdzie odpocząć. Skacze. Porównuje. Wybiera. Żałuje.
Zmęczenie XXI wieku to nie brak... to przesyt.
I dlatego cisza, nuda i ograniczenie stają się dziś luksusem.

„Spotkałam człowieka, który zobaczył, dlaczego ludzie są tak  bardzo zmęczeni”Słońce.Kawa.Lekki wiatr.Rozmowa, która z b...
17/04/2026

„Spotkałam człowieka, który zobaczył, dlaczego ludzie są tak bardzo zmęczeni”

Słońce.
Kawa.
Lekki wiatr.
Rozmowa, która z boku mogłaby wyglądać jak jedna z tych zwyczajnych, przyjemnych chwil.

A jednak siedział naprzeciwko mnie człowiek, który widzi rzeczy, od których wielu z nas ucieka.

Byung-Chul Han.
Współczesny filozof i przenikliwy diagnosta naszych czasów.

Są tacy ludzie, którzy opisują świat.

I są tacy, którzy widzą mechanizm pod spodem.

Han należy do tych drugich.

Powiedział coś, co w pierwszej chwili brzmi jak oczywistość.
Ale kiedy się zatrzymasz, zaczyna niepokoić:

„Nie żyjemy już w społeczeństwie zakazów.
Żyjemy w społeczeństwie możliwości.”

Brzmi jak wolność.

Ale Han pokazuje coś, czego nie chcemy widzieć:

👉 to nie brak nas dziś niszczy.
To nadmiar.

Nadmiar wszystkiego:
– informacji
– bodźców
– wyborów
– ludzi
– oczekiwań wobec siebie

I ten nadmiar robi coś bardzo konkretnego:

👉 rozbija człowieka od środka.

Han mówi wprost:

„Człowiek nie jest już wyzyskiwany przez system.
Człowiek wyzyskuje sam siebie.”

To zdanie zmienia perspektywę.

Nie mamy już zewnętrznego opresora.

👉 To my jesteśmy:
– swoim szefem
– swoim krytykiem
– swoim nadzorcą

I co najważniejsze:

👉 nie umiemy przestać.

Han nazywa naszą epokę bez złudzeń:

👉 społeczeństwem zmęczenia

Ale to nie jest zmęczenie pracą.

To jest coś znacznie głębszego:

👉 zmęczenie byciem projektem, który nigdy nie jest skończony.

Jego myśl jest bezlitosna:

„W świecie, w którym wszystko jest możliwe,
człowiek nie znajduje granicy, więc się wypala.”

I tu pojawia się coś naprawdę niewygodnego.

Han nie mówi o balansie.

👉 On mówi, że straciliśmy zdolność bycia ze sobą.

Dlaczego?

Bo zniknęły przestrzenie, które kiedyś nas regulowały:
– cisza
– nuda
- koncentracja
– samotność

A bez nich nie ma:
– refleksji
– integracji psychicznej
– poczucia „kim jestem”

Jedno z jego najmocniejszych zdań:

„Cisza przestała być odpoczynkiem.
Stała się czymś, przed czym człowiek ucieka.”

I nagle zaczynasz rozumieć:

dlaczego ludzie:
– nie potrafią usiedzieć bez telefonu
– nie wytrzymują chwili bez bodźca
– czują niepokój, kiedy nic się nie dzieje

Bo w tej pozornej „lekkości życia” coś się wymknęło.

👉 kontakt ze sobą.

Han nie daje pocieszenia.

On odbiera złudzenia.

„Największym problemem współczesnego człowieka
nie jest brak wolności.
Jest nieumiejętność radzenia sobie z wolnością.”

I może dlatego jego myśl jest tak mocna.

Bo nie pozwala już powiedzieć:

👉 „to świat mnie wykańcza”

Tylko zmusza do zobaczenia:

👉 „to ja nie umiem się zatrzymać.”

Na koniec zostawia zdanie, które brzmi spokojnie,
ale jest jedną z najtrudniejszych rzeczy dzisiaj:

„W świecie nadmiaru
największą siłą jest umiejętność rezygnacji.”

Siedzieliśmy dalej przy tej kawie.
Słońce świeciło tak samo.

Tylko ja już wiedziałam, że ta lekkość, którą widzimy na zewnątrz,
bardzo często nie ma nic wspólnego z tym, co dzieje się w środku.

👉 I może nie potrzebujemy więcej.

👉 Może potrzebujemy odwagi, żeby powiedzieć:
dość

Klinika Zdrowego Rozsądku
Bo stabilny umysł w niestabilnym świecie
to waluta nadchodzących czasów.

Na blogu rozwijam jego myśl i osadzam ją w praktyce psycho-terapeutycznej, pokazując, jak te filozoficzne diagnozy działają w realnym życiu.

Oto link do mojego bloga

https://www.klinikazdrowegorozsadku.pl/post/przeciążenie-psychiczne-rozmowa-z-hanem

Konwencję tego posta wymyśliłam sama. Koncepcję Byung-Chul Hana przestudiowałam.
Ale bez AI takiego zdjęcia by nie było 😃










14/04/2026

Kierkegaard widział człowieka jako istotę rzuconą w wolność a wraz z nią pojawia się lęk. Nie jest on błędem, lecz ceną możliwości wyboru. Każda decyzja niesie odpowiedzialność, której nie da się oddać nikomu innemu. Dlatego życie nie polega na unikaniu lęku, ale na odwadze, by mimo niego wybierać siebie świadomie, prawdziwie, własnym kosztem.

Adres

Warsaw

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 21:00
Wtorek 08:00 - 20:00
Środa 08:00 - 20:00
Czwartek 15:00 - 20:00
Piątek 08:00 - 15:00

Telefon

+48515905188

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Klinika Zdrowego Rozsądku umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Klinika Zdrowego Rozsądku:

Udostępnij

Kategoria