Pewna Psychoterapia

  • Home
  • Pewna Psychoterapia

Pewna Psychoterapia Contact information, map and directions, contact form, opening hours, services, ratings, photos, videos and announcements from Pewna Psychoterapia, Usługi związane ze zdrowiem psychicznym, Lusińska 31, .

Psychoterapeuta Warszawa Targówek, blisko metra Trocka, Marki, Ząbki
psychoterapia poznawczo-behawioralna Warszawa
CBT - psychoterapia poznawczo-behawioralna
psychoterapeuta młodzieży

24/12/2025
16/11/2025

💔Dlaczego ofiary przemocy nie odchodzą?

Po filmie „Dom dobry” sporo osób zastanawia się, dlaczego bohaterka tak długo trwała w przemocowym związku.
Dla osoby, która nie doświadczała przemocy, takie zachowanie jest całkowicie absurdalne i nielogiczne. Bierność krzywdzonej osoby może wywoływać u otoczenia (nie będącego w takim stanie emocjonalnym jak ofiara) nie tylko bezradność, ale też frustrację, czy nawet złość.

Często sytuacja pokrzywdzonej osoby jest obiektywnie bardzo trudna (brak możliwości powrotu do rodziny pochodzenia, konieczność opieki nad małymi dziećmi, brak perspektyw na dobrze płatną pracę np. z powodu wielu lat zajmowania się domem i potomstwem). Bywa jednak, że kiedy bliscy podsuwają rozwiązania, które mogłyby być pomocne, są one już na starcie odbierane jako niemożliwe do zrealizowania. Im dłuższa i intensywniejsza doświadczana przemoc, tym większa beznadzieja i niemoc u poszkodowanej osoby. Nie wszystkim udaje się pomóc. Są osoby tak stłamszone i zaszczute, że nie są już w stanie wydostać się z destrukcyjnego zniewolenia.

Ofiarą przemocy domowej może być każdy - partner, partnerka, córka, syn, starsza schorowana matka czy zniedołężniały ojciec.
Natomiast wspólne jest to, że u każdej z tych osób działają silne mechanizmy psychologiczne, które utrzymują ją w toksycznej relacji pomimo przewlekłego dojmującego cierpienia.

🖤 Więź traumatyczna (trauma bonding).
Emocjonalny rollercoaster w przemocowej relacji (strach, ulga, czułość po przemocy) tworzy silne uzależnienie emocjonalne. W biochemii mózgu przypomina to uzależnienie od substancji psychoaktywnych, powoduje naprzemienny wyrzut noradrenaliny i dopaminy.
Im bardziej przerażający lęk przed oprawcą, tym większy wyrzut dopaminy („hormonu nagrody”) tworzący „emocjonalny haj”, kiedy partner znów staje się czuły, opiekuńczy i ciepły. „Seks po kłótni” może dawać tak dużą przyjemność, że z nawiązką wynagradza ofierze doznane upokorzenia.

Więź traumatyczna powstaje nie tylko w relacjach romantycznych, lecz także w więzi dziecka z przemocowym rodzicem. W takim przypadku jest bardzo duże ryzyko, że w dorosłości taka osoba będzie czuła „chemię” tylko w niestabilnych i toksycznych relacjach (np. z „bad boyami” czy „femme fatale”).

Przemocowcy w rodzinnych relacjach mogą funkcjonować jakby mieli „dwie twarze”. Tą ciepłą, czułą, kochającą i tą drugą - zimną, okrutną, cyniczną i nieobliczalną w ataku furii. Bliscy mogą mieć poczucie, że agresywna osoba tak naprawdę jest dobra, „tylko czasem wychodzi z niej potwór”. Takie wrażenie jest wyjątkowo silne, jeśli do przemocy dochodzi tylko pod wpływem alkoholu, a na codzień sprawca jest oddanym partnerem czy rodzicem. Członkowie rodziny mogą starać się przyjmować przeróżne strategie, żeby nie dopuścić do przemiany w sadystę (wszystkie tak naprawdę sprowadzają się do podporządkowania i spełniania oczekiwań agresora).

W związkach może pojawiać się „syndrom ratownika”; zwłaszcza u kobiet, które są socjalizowane do bycia opiekuńczymi, empatycznymi i wspierającymi. „Ratowniczka”może tłumaczyć agresywne zachowania partnera, np tym, że „miał trudne dzieciństwo”, „nie radzi sobie ze złością, bo sam był bity przez ojca”, „matka zawsze z niego szydziła, a koledzy gnębili, nic dziwnego, że dziś nie potrafi przyjmować krytyki”, „gdyby narzeczona go nie zdradzała, nie byłby teraz taki zazdrosny”. Może widzieć w nim nie sprawcę, a ofiarę przemocy. W związku z tym, ile krzywd go spotkało, bardzo długo może mu wybaczać karygodne zachowania.
Na koniec „ratowniczka” może mieć też nadzieję, że swoją miłością uleczy traumy agresora i pomoże odzyskać wiarę w ludzi. Taka postawa na wiele lat może uczynić z niej zakładniczkę toksycznej bliskości.

🖤 Wyuczona bezradność.
Przemocowcy bardzo często potrafią dobrze manipulować otoczeniem. Mogą być postrzegani jako pomocni sąsiedzi, wzorowi pracownicy i godni zaufania znajomi. Także w uwodzeniu są w stanie być mistrzami.

Relacje z potencjalną ofiarą przeważnie zaczynają od bombardowania miłością (love bombing) – zasypywania czułością, ujmującymi komplementami, obłędną namiętnością, całkowitą uwagą i deklaracjami, które tworzą iluzję nadzwyczajnej i wyjątkowej relacji.
Szczególnie osoby głodne miłości, poranione traumatycznymi relacjami, łatwo dają się omamić tym niesamowicie romantycznym gestom i zapewnieniom o bezgranicznej miłości.
Przyszli oprawcy wydają się totalnie zadurzeni w ofierze, proponują częste rozmowy i spotkania, tak naprawdę po cichu stopniowo przejmując jej przestrzeń emocjonalną i życiową. Udając troskę, dyskretnie zaczynają ją coraz bardziej osaczać i kontrolować.

Umiejętnie wyczuwają deficyty partnerki/ partnera, oferują „uzdrowienie” dawnych traum, kreują siebie jako jedyne źródło ukojenia, remedium na doznane krzywdy.
Pokiereszowana i pogubiona osoba ma nadzieję, że w końcu odnalazła prawdziwą miłość, która wynagrodzi wszystkie dotychczasowe cierpienia.
Niestety sprawca wcale nie czuje emocji ofiary, ale skrupulatnie skanuje jej słabe punkty, to właśnie one będą źródłem późniejszej kontroli.
Z drugiej strony izoluje ofiarę od alternatywnych źródeł wsparcia; podważa szczerość intencji przyjaciół i rodziny, buduje narrację, że to związek jest jedynym bezpiecznym miejscem.

Kiedy ofiarą jest już emocjonalnie uwikłana, oddana oprawcy i bezbronna, agresor może sięgnąć po kluczowe narzędzie kontroli psychicznej - gaslighting.
Zaczyna coraz częściej zaprzeczać niewygodnym faktom, coraz intensywniej krytykuje i wyśmiewa emocje, dyskredytuje zdolność ofiary do adekwatnej oceny sytuacji, podważa jej sposób widzenia świata, sukcesy i kompetencje, a nawet kłamanie, by całkowicie ją podporządkować i uzależnić od siebie.
Osoba odurzona obezwładniającą miłością jest kompletnie zdezorientowana, nie rozumie co się dzieje, nie potrafi skutecznie się bronić przed ciosami ukochanej osoby.

Takie postępowanie systematycznie odbiera poczucie sprawczości, „podcina skrzydła” i uniemożliwia ucieczkę z klatki przemocy.
Ofiara gaslightingu często czuje się zagubiona, zaczyna wątpić we własną pamięć i zdrowy rozsądek. Pojawia się wstyd, lęk i przekonanie, że „może faktycznie coś jest ze mną nie tak”. Z czasem osoba zaczyna bardziej ufać interpretacjom sprawcy niż swoim własnym, co prowadzi do zależności i wycofania. To doświadczenie często wiąże się też z poczuciem utraty siebie — jakby ktoś powoli przejmował kontrolę nad jej wewnętrznym kompasem.

Wyuczona bezradność jest potęgowana każdą kolejną nieudaną próbą konfrontacji z agresorem czy wyprowadzkami kończącymi się powrotem. Ofiara przemocy może być zaszczuta przez sprawcę i realnie obawiać się zemsty z jego strony, gdyby rzeczywiście zdecydowała się zakończyć relację: choćby pomówień, walki o dzieci czy przemocy wobec osób udzielających jej schronienia.
To wszystko może powodować lęk paraliżujący jakiekolwiek dalsze próby separacji.

🖤 Cykl przemocy domowej.
Nieprzewidywalność zachowań agresora, naprzemienne ciepło i chłód z jego strony powodują, że ofiara jeszcze bardziej stara się spełniać oczekiwania, aby dobre momenty trwały jak najdłużej, aby móc poczuć choć w części to miłosne upojenie z początku relacji.

Bombardowanie miłością to także sposób udobruchania ofiary po okresach najintensywniejszej przemocy. W czasie „miodowego miesiąca” sprawca przeprasza, obiecuje poprawę, jest czuły, kochający i oddany. U poranionej osoby pojawia się nadzieja, że „tym razem będzie inaczej, teraz już napewno zrozumiał/a, że mnie kocha i będzie mnie szanować”.

🖤 Wstyd i poczucie winy.
Agresorzy zawsze za swoje wybuchy oskarżają otoczenie. W końcu ofiara rzeczywiście zaczyna wierzyć, że to ona jest źródłem problemów, ma trudny charakter, nie można z nią wytrzymać. Nie szuka pomocy, ponieważ już nie liczy na lepsze traktowanie.

🖤 Syndrom Sztokholmski.
Ofiara przemocy, czując się całkowicie zależna od oprawcy, przyjmuje jego perspektywę, aby jakkolwiek odzyskać kontrolę i móc przewidzieć, co może spowodować jego złość.

Jest to szczególnie częste u dzieci, ponieważ rodzice są dla nich synonimem bezpieczeństwa, są całkowicie niesamodzielne społecznie i ekonomicznie. Czują, że nie ma dla nich nadziei, że na wiele lat są skazane na życie w takim świecie. Walka z agresywnym rodzicem na dłuższą metę będzie powodować tylko narastające problemy, lepszym rozwiązaniem wydaje się nauka zasad gry i odpowiednie sprawowanie.

🖤 Złożony Zespół Stresu Pourazowego.
Głównym mechanizmem obronnym w PTSD jest dysocjacja. Kiedy poziom cierpienia grozi rozpadem psychiki, umysł „odłącza” niektóre funkcje. Dzięki temu można przetrwać nawet nieludzki ból. Niestety cena płacona za przeżycie to utrata kontaktu z rzeczywistością. Nie widzenie brutalnej prawdy chroni przed szaleństwem, ale uniemożliwia też racjonalną ocenę sytuacji i szukanie skutecznych rozwiązań.

W wyniku dysocjacji ofiara może nie pamiętać najbardziej traumatycznych wydarzeń, odczuwać emocjonalne odrętwienie w trakcie aktywnej przemocy, popadać w derealizację (mieć wrażenie, że świat zewnętrzny jest nierealny, „to wszystko nie dzieje się naprawdę”), lub depersonalizację (odłączyć się od własnego ciała, być obserwatorem patrzącym z boku na wstrząsające zajście).
Z czasem zamrożenie może być reakcją na większość stresowych bodźców, stać się domyślnym stylem funkcjonowania.

🖤 Błąd utopionych kosztów.
Ofiara przemocy nie potrafi zakończyć związku, ponieważ zainwestowała w niego zbyt wiele czasu i energii. Trudno jej zrezygnować z nieustępliwej nadziei na to, że partner w końcu się kiedyś zmieni; pogodzić się z utratą marzeń o możliwej szczęśliwej wspólnej przyszłości. Trudno jej uznać, że poniosła porażkę, zakochując się w niewłaściwej osobie i wiążąc z oprawcą.

🖤 Izolacja społeczna.
Powyższe mechanizmy odbierają ofierze nadzieję na lepsze życie, powodują przekonanie, że „lepsze znane piekło niż nieznane niebo”.
Ofiary przemocy czują, że żyją inaczej niż bliscy czy znajomi, wstydzą się „przyzwalania” na przemoc.
Wstyd może być szczególnie paraliżujący u mężczyzn doświadczających przemocy. W patriarchalnym społeczeństwie nie bezzasadnie mogą obawiać się drwin, wyśmiewania, podważania ich męskości, a w najlepszym wypadku - politowania.
To wszystko powoduje, że krzywdzone osoby zamykają się w sobie, nie oczekują zrozumienia.

A otoczenie często na prawdę nie wie, w jak skomplikowanych mechanizmach utknęła bliska osoba i nie potrafi adekwatnie oferować jej pomocy i wsparcia.
W ten sposób koło przemocy domowej się zamyka…

🆘 Przewlekła przemoc fizyczna nie zaczyna się od pierwszego ciosu, to wynik wielu lat systematycznego manipulowania, kontrolowania, upokarzania i dyskredytowania ofiary przez agresora (wliczając także dzieciństwo).
Ekstremalna przemoc psychiczna też eskaluje z czasem. Zaczyna się zawsze od „niewinnych” żartów z ofiary, „drobnych” kłamstewek czy dyskretnych prób narzucania swojego zdania.

Stawanie się ofiarą przemocy jest długotrwałym procesem narastającego popadania w bezradność, podważania swojej sprawczości, odcinania się od przerażającej realności i coraz głębszego uzależniania od oprawcy.

Dlatego pierwszym krokiem nie zawsze jest odejście, ale stopniowe odzyskiwanie kontaktu z własnym „Ja”, z tym wszystkim co w wyniku przemocy zostało ofierze odebrane.

👉 Jeśli znasz kogoś, kto może doświadczać przemocy - nie oceniaj.
Nie pytaj „dlaczego nie odchodzi?” - ofiara często sama nie potrafi nazwać tego, co się z nią dzieje.
Zapytaj „jak mogę Ci pomóc, żebyś nie była sama?”. To wystarczy. Bycie obok, słuchanie, próba zrozumienia, akceptacja.
I zapewnienie, że nie zostawi się bliskiej osoby bez pomocy, jeśli zdecyduje się kiedyś wyjść z toksycznej relacji.

Fot. Materiały prasowe

Samowspółczucie, czyli jak mieć mózg przyjazny użytkownikowiCzasem mam wrażenie, że w środku naszego umysłu mieszka ktoś...
15/11/2025

Samowspółczucie, czyli jak mieć mózg przyjazny użytkownikowi

Czasem mam wrażenie, że w środku naszego umysłu mieszka ktoś, kto całe życie stoi na baczność. Wewnętrzny komentator, który wszystko widzi, wszystko ocenia i zawsze wie, co „powinno być lepiej”. Dla wielu osób to brzmi znajomo — szczególnie dla tych, które dorastały w napięciu, chaosie albo niepewności.

Przy traumie złożonej ten głos często staje się czymś więcej niż krytykiem. Bywa mechanizmem przetrwania. Dziecko, które musi przewidywać nastroje dorosłych, uczy się nadmiernej czujności; nastolatek, który nie może popełniać błędów, zaczyna wierzyć, że jedynym sposobem na bezpieczeństwo jest ciągłe „bycie lepszym”. I ten wzorzec przenosi się w dorosłość — już nie ma zagrożenia, ale ciało nadal reaguje tak, jakby było.

Wewnętrzny krytyk nie jest wtedy „złym głosem”. Jest głosem zmęczonym. Zagubionym. Zbyt długo odpowiedzialnym za alarm. Głosem, który nauczył się, że ostrzejsze słowa to sposób, by utrzymać porządek w świecie pełnym nieprzewidywalności.

Samowspółczucie w takim kontekście nie oznacza puszczania wszystkiego wolno. To raczej zmiana jakości dialogu — powolne przechodzenie od autopilota opartego na wstydzie do sposobu bycia, w którym jest miejsce na ludzką kruchość. Kiedy mówimy o „przyjaznym mózgu”, mamy na myśli mózg, który nie stoi non stop na straży, lecz potrafi się uspokoić, odpocząć, rozpoznać sygnały bezpieczeństwa.

W praktyce często wygląda to jak miękkie rozluźnienie wewnątrz: trochę mniej spinania się, trochę więcej przestrzeni na oddech. To nie dzieje się „od razu”. I nie musi. Właśnie w tym tempo jest kluczem — naturalne, powolne, dostosowane do tego, ile w nas historii, które uczyły nas, że nie można odpuścić nawet na sekundę.

Samowspółczucie jest więc czymś bardzo realistycznym, wręcz neurobiologicznym: kiedy relacja z samym sobą staje się mniej karząca, układ nerwowy zaczyna wreszcie przełączać się z trybu walki na tryb kojenia. I dopiero tam możliwe staje się to, czego nie było wcześniej: zwykła ludzka ulga.

14/11/2025

Jesteśmy przekonani, że ciągłe niepokoje o bliskich to dowód zaangażowania i głębokiej więzi. Jeżeli więc się nie martwimy, to znaczy, że nie kochamy naprawdę. Czy jednak kochać kogoś na pewno oznacza ciągle martwić się o niego? Okazuje się, że martwienie się to nie jest jedyny sposób okazywania miłości. Możemy wyrażać ją również przez zaufanie, empatię i głęboką akceptację.

Skąd zatem w nas przekonanie, że kochać oznacza nieustannie się martwić? Często to spuścizna dawnych doświadczeń i przeszłych pokoleń. Kiedy nasi przodkowie doświadczali wojen, represji, niebezpieczeństw czy nagłych strat, mogło się w nich wykształcić przekonanie, że kochać znaczy nieustannie czuć lęk o bliskich. W warunkach ciągłego zagrożenia zamartwianie się wydawało się uzasadnioną formą troski o bezpieczeństwo. Problem w tym, że owe przekonanie nie „zaktualizowało się”.

Z kolei miłość przez zaufanie nie oznacza naiwności czy zaprzeczania realnym zagrożeniom. Nie chodzi w niej o zaklinanie rzeczywistości: „Na pewno wszystko będzie dobrze”. Osoba kochająca z ufnością nadal troszczy się o bezpieczeństwo bliskiego, ale priorytetem staje się dobro relacji i wzajemne zaufanie.

Więcej o tym, czym jest rozróżnienie „kochać to martwić się” a „kochać to ufać” w artykule, który napisałem dla Newsweek Psychologia. Linki do artykułu w komentarzu.

Fot. J W / Unsplash

🕊️ Lęk społeczny po traumie relacyjnejJeśli dorastałaś lub dorastałeś w świecie, w którym bliskość była niebezpieczna — ...
09/11/2025

🕊️ Lęk społeczny po traumie relacyjnej

Jeśli dorastałaś lub dorastałeś w świecie, w którym bliskość była niebezpieczna — naturalne, że dziś kontakt z innymi ludźmi może wydawać się zagrażający.

Twoje ciało pamięta, że „bycie sobą” kiedyś kończyło się bólem, krytyką albo odrzuceniem. Więc teraz, gdy ktoś patrzy na ciebie z uwagą, twój układ nerwowy nie widzi relacji — widzi ryzyko.

Lęk społeczny po traumie to nie „nieśmiałość”.
To echo przeszłości, które mówi: uważaj, nie pokazuj się za bardzo, nie popełnij błędu.
W takich momentach włącza się wewnętrzny krytyk — głos, który kiedyś miał cię chronić przed karą lub wstydem, a dziś wciąż próbuje „pomóc”, atakując cię od środka.

Możesz więc unikać ludzi, nawet jeśli bardzo za nimi tęsknisz.
Możesz czuć się niewidzialna lub niewidzialny, a jednocześnie bać się, że ktoś zobaczy cię naprawdę.

To nie paradoks — to sposób, w jaki ciało i psychika uczą się przetrwać w świecie, który nie dawał bezpiecznej przestrzeni.

Dobra wiadomość jest taka, że to nie jest stan na zawsze.
Z czasem — w terapii, w kontaktach z ludźmi, którzy reagują łagodnością, a nie złością — można nauczyć się rozpoznawać, że dziś już jesteś bezpieczna / bezpieczny.
Że nie każda cisza oznacza odrzucenie.
Że twoje emocje mają prawo istnieć, a twoja obecność nie jest ciężarem.

Powrót do siebie zaczyna się od małych gestów — od łagodnego tonu wobec siebie, od chwil, gdy nie uciekasz, mimo że ciało jeszcze drży.
To jest prawdziwa odwaga: powrót do relacji po tym, jak relacje kiedyś zraniły.

09/11/2025

Osoby dorosłe z profilem PDA (Pathological Demand Avoidance) w spektrum autyzmu często reagują w sposób, który na pierwszy rzut oka przypomina bunt, opór czy niechęć wobec zwykłych próśb. W rzeczywistości działa tu silna potrzeba autonomii, którą układ nerwowy odczytuje jako zagrożenie i gdy pojawia się prośba lub zwykłe oczekiwanie, może uruchomić się fizjologiczny tryb „walki lub ucieczki”. Nie chodzi tu o opór z wyboru, brak chęci ani nieodpowiedzialność, lecz o neurobiologiczny alarm, który mówi: ktoś mi odbiera kontrolę lub autonomię. Choć pojęcie PDA zyskuje zainteresowanie, nie stanowi ono oficjalnej kategorii diagnostycznej w klasyfikacjach takich jak DSM czy ICD. Niemniej rozpoznanie tego profilu może sprzyjać lepszemu zrozumieniu i adekwatnej pomocy. Warto dodać, że chociaż profil PDA często współwystępuje z autyzmem, bywa również rozważany w kontekście innych neuroatypowości, na przykład ADHD.

Wsparcie dorosłych z PDA wymaga podejścia, które traktuje autonomię jako kluczowy zasób, a nie jako przeszkodę. Pomocna okazuje się wrażliwość na język i styl komunikacji. Zamiast żądań czy poleceń warto oferować wybór i elastyczność, tworzyć przestrzeń, w której autonomia pozostaje nienaruszona. Warto zwrócić uwagę na takie słowa jak „musisz”, „teraz”, „trzeba”, „należy”, i zaproponować pytanie w rodzaju: „Możesz to zrobić w wolnej chwili?” To więcej niż uprzejmość, to strategia regulacji nerwowej. W ten sposób nie musimy „pokonywać oporu”, ponieważ współtworzymy przestrzeń, w której autonomii nie trzeba bronić, ponieważ jest respektowana. Osoby z PDA często bez trudu wykonują wszystkie obowiązki, jeśli mogą samodzielnie wybrać moment lub sposób.

Kluczowe jest uznanie, że reakcje nie są wynikiem zamierzonych działań przeciwko woli drugiej strony, ale efektem przeciążenia układu nerwowego. Zatem wsparcie osoby z PDA polega nie tyle na „naprawianiu” jej zachowań, ile na kreowaniu środowiska, które szanuje jej potrzebę autonomii, redukuje poczucie zagrożenia i umożliwia regulację emocjonalną.

Fot. Tomas Kirvėla / Unsplash

08/11/2025
https://www.facebook.com/share/p/14K5Njcyw2C/
27/09/2025

https://www.facebook.com/share/p/14K5Njcyw2C/

Jak wspomagać rozwój mózgu dorastającego dziecka.

1. Czas tylko we dwoje.
Spędzając ze swoim dorastającym dzieckiem czas tylko we dwoje wspomagasz rozwój emocjonalny jego mózgu, zwiększasz poczucie bezpieczeństwa, poczucie bycie kochanym i własnej wartości.

2. Ćwiczenia.
Zachęcaj do aktywności fizycznej, kiedy jest to tylko możliwe. Ćwiczenia fizyczne wspomagają koncentracje, obniżają substancje chemiczne w mózgu odpowiedzialne stres.

3. Sen.
Wysypianie się jest kluczowe dla rozwoju mózgu w tym wieku. Postaraj się skrócić czas korzystania z komputera czy telefonu przed snem. Korzystanie z urządzeń pobudza mózg i utrudnia zasypianie.

4. Słuchaj.
Poświęcaj czas, by naprawdę wysłuchać dziecko, szczególnie kiedy przeżywa silne emocje. Zachęcaj do nazywania swoich uczuć - to pomoże w nauce radzenia sobie z emocjami.

5. Rozwiązywanie problemów.
Kiedy jest to tylko możliwe, zachęcaj nastolatka do rozwiązywania swoich problemów samodzielnie – to zaprocentuje w przyszłości.

6. Zwracaj uwagę na zmiany w zachowaniu.
Alkohol i narkotyki mają negatywny wpływ na rozwój mózgu. Zauważaj nietypowe zmiany w zachowaniu i koniecznie znajdź czas, by omówić z dzieckiem skutki korzystania z używek w tym wieku.

7. Kontakt fizyczny.
Chociaż dzieci z czasem zaczynają unikać kontaktu fizycznego z rodzicem w obecności kolegów, to kontakt fizyczny działa pozytywnie na rozwój połączeń w mózgu. Im więcej przytulasz dziecko (oczywiście za jego zgodą), tym spokojniejsze ono będzie kiedy dorośnie.

8. Jasne granice.
Nastolatek potrzebuje jasnych granic co do zachowania, jakie jest akceptowalne, a jakie nie. Wytyczanie granic nastolatkowi polega raczej na pozwoleniu na dokonywanie wyborów i ponoszenie ich konsekwencji, niż na zakazach i karach. To pomoże w rozwoju racjonalnego myślenia i niezależności w dorosłym życiu.

9. Śniadanie.
Śniadanie bogate w proteiny jest niezbędne dla mózgu nastolatka, by walczyć ze stresem i lękiem. Staraj się zaszczepić ten zdrowy nawyk jak najwcześniej.

10. Wolność i ograniczenia.
Nastolatek będzie podejmował ryzyko i eksperymentował, to jest konieczne by się uniezależnić. Staraj się dać mu jak najwięcej wolności i możliwości eksperymentowania, oczywiście z pewnymi ograniczeniami.

24/09/2025

PERFEKCJONIZM I NEUROATYPOWOŚĆ ✅

Perfekcjonizm w kontekście spektrum autyzmu i ADHD może mieć podobne źródła (np. potrzeba kontroli, lęk przed oceną, doświadczenia z krytyką), ale przejawia się i funkcjonuje w odmienny sposób.

Perfekcjonizm w spektrum autyzmu ⬇️

Źródła:
• silna potrzeba przewidywalności i porządku ➡️ dążenie do tego, by rzeczy były „idealne” i zgodne z ustalonym wzorcem,
• lęk przed popełnieniem błędu, który zakłóci stabilność,
• wewnętrzne standardy (często sztywne, binarne: „dobrze–źle”, „idealnie–nieudane”),
• wcześniejsze doświadczenia krytyki lub bycia „innym” ➡️ kompensacja poprzez bycie „nienagannym”.

Przejawy:
• ogromna dbałość o szczegóły,
• trudność z „odpuszczeniem” i zaakceptowaniem wersji wystarczająco dobrej,
• blokada przed rozpoczęciem lub zakończeniem zadania, bo „jeszcze nie jest perfekcyjne”,
• wysoka frustracja, gdy rzeczywistość odbiega od wyobrażonego ideału,
• nadmierne poprawianie, powtarzanie czynności.

Konsekwencje:
• przeciążenie i wypalenie,
• problemy z elastycznością i adaptacją,
• satysfakcja tylko w warunkach pełnej zgodności z własnym standardem.

Perfekcjonizm w ADHD

Źródła:
• doświadczenia bycia krytykowanym za „bałagan”, brak konsekwencji czy błędy ➡️ próba udowodnienia, że „potrafię idealnie”,
• kompensacja trudności z organizacją i pamięcią ➡️ ustawianie sobie wygórowanych norm,
• impulsywność ➡️ dążenie do szybkiego efektu, ale jednocześnie lęk, że to „za mało dobre”,
• poczucie kontroli nad chaosem wewnętrznym dzięki perfekcjonistycznym wymaganiom.

Przejawy:
• paradoks: albo hiperfokus na zadaniu z dążeniem do perfekcji, albo odkładanie go w nieskończoność z obawy przed porażką,
• nierówna jakość pracy (raz perfekcyjna, raz chaotyczna), co dodatkowo wzmacnia poczucie winy,
• presja czasu i tendencja do zostawiania rzeczy na ostatnią chwilę, ale z pragnieniem, by efekt końcowy był „idealny”,
• wysoka samokrytyka, nawet jeśli realnie osiągnięty wynik jest dobry.

Konsekwencje:
• chroniczne odwlekanie zadań,
• poczucie winy i niskiej skuteczności,
• nagłe zrywy perfekcyjnej pracy przeplatane z chaosem i brakiem systematyczności,
• ryzyko prokrastynacyjnego paraliżu.

W spektrum autyzmu perfekcjonizm jest bardziej sztywny, regułowy i oparty na wewnętrznych standardach – chodzi o to, żeby coś było zgodne z zasadą, strukturą, wyobrażeniem.
W ADHD perfekcjonizm ma charakter bardziej reaktywny i kompensacyjny – pojawia się jako obrona przed krytyką, chaosem i poczuciem nieskuteczności.

Elementy wspólne:
• oba mogą prowadzić do lęku przed porażką i unikania działania,
• oba mogą być wyniszczające emocjonalnie,
• oba często są niezauważane, bo z zewnątrz wyglądają jak „ambicja” albo „wysokie standardy”.

🆕 Nowe terminy na terapię CBT od listopada!W gabinecie na Targówku, blisko stacji metro Trocka — stacjonarnie i online.C...
21/09/2025

🆕 Nowe terminy na terapię CBT od listopada!
W gabinecie na Targówku, blisko stacji metro Trocka — stacjonarnie i online.

CBT pomaga radzić sobie z lękiem, stresem, depresją, natrętnymi myślami i trudnościami w relacjach. 🧠✨

📲 Zarezerwuj swój termin już teraz na https://share.google/qbXEHjAjBxT8Px600 — liczba miejsc ograniczona!

Address

Lusińska 31

03-569

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Pewna Psychoterapia posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

  • Want your practice to be the top-listed Clinic?

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram