07/11/2025
Zapraszamy do lektury raportu Bartosza Kleszcza z Trójkonferencji.
PODSUMOWANIE Z WIZYTY NA TRÓJKONFERENCJI
24–26 października odbyła się w Toruniu Trójkonferencja, na którą zostaliśmy zaproszeni, by jako przedstawiciele ACBS Polska (Bartosz Kleszcz i dr Magdalena Hyla-Zając) reprezentować trzecią falę, a w naszym rozumieniu – kontekstualny behawioryzm. I cóż to była za konferencja! W moim odczuciu – zjawisko o ogromnej rozpiętości, które dostarczyło wielu emocji i wniosków.
🔈 OFERTA NAUKOWA 3K
Podstawowy wniosek jest dla mnie taki, że – nie planując tego – doświadczałem bardzo wielu „punktów zaczepienia” na różnych etapach konferencji. Myślę, że najmocniej poruszyły mnie prezentacje plenarne, podejmujące kwestie albo żywotne, albo przynajmniej bardzo interesujące dla nas, behawiorystów.
Dr hab. Bernadetta Janusz opisała program analizy jakościowej zachowań klientów terapii par. Jej badania sprawdzają, czy klient prezentuje swoją wypowiedź jako fakt, czy jako skargę, polegając nie na treści, a na sytuacji oraz tonie wypowiedzi. Następnie analizuje się zakres stronniczości psychoterapeutów, mierzony liczbą zachowań sojuszniczych wobec jednej z osób z pary, a także umiejętność wychodzenia z tej stronniczości, określaną jako „counterbalancing move” – zwrócenie energii terapii w drugą stronę. Gdyby ktoś u nas prowadził takie badania, byłby bardzo popularny – to wiedza uniwersalna i praktyczna. Tam gdzie my oceniamy funkcję zachowania systematycznie badając kontekst historii uczenia się oraz odniesień znaczeniowych (ramowania relacyjnego), tutaj prezentowane było badanie funkcji po barwie głosu i okolicznościach pojawienia się wypowiedzi.
Prof. Anna Zajenkowska przedstawiła wyniki badań swojej grupy badawczej nad mentalizacją, czyli umiejętnością przyjmowania zarówno własnej, jak i cudzej perspektywy. Okazuje się, że zdolność elastycznego zmieniania perspektywy na linii Ja–Ty pozwala ograniczać wrogość i paranoiczność, a jest to tym ważniejsze, im gorsze funkcjonowanie osoby na poziomie osobowości. Brzmi znajomo? U nas to właśnie perspective taking, jedna z umiejętności self, gdzie mierzy się funkcjonowanie na liniach Ja–Ty, Teraz–Wtedy i Tam–Tutaj. W 80% to to samo zjawisko, które w jednej bańce nazywa się i bada w jeden, w drugiej w inny –a te bańki ze sobą nie rozmawiają, mimo że kwestia jest centralna zarówno badawczo, jak i klinicznie. My mamy dużo badań w obszarze spektrum autyzmu i trochę w obszarze – powiedzmy – zaburzeń osobowości, a z kole w podejściu psychodynamicznym jest wiele wyników właśnie w tej drugiej działce.
Bardzo spodobała mi się w wykładzie prof. Zajenkowskiej koncepcja g-PD, czyli ogólnego czynnika zaburzenia osobowości. Według prac opartych na tym czynniku okazuje się, że różnicuje on osoby, które korzystają z psychoterapii szybko (uzyskują wczesne efekty), oraz te, które efekt osiągają dopiero po dwóch latach i bez wczesnej odpowiedzi – ale koniec końców go osiągają. W takich warunkach psychoterapeuci czasem stają na głowie, aby „coś się zadziało”, albo obwiniają siebie, tymczasem okazuje się, że istnieje czynnik pozwalający przyjrzeć się charakterowi sytuacji klinicznej, w jakiej się znajdujemy. Czynnik g-PD powiązany jest z nową edycją ICD i wymiarowym – zamiast syndromalnego – ujęciem zaburzeń osobowości. Jako kontekstualni behawioryści możemy być z definicji raczej obojętni na ICD, ale dla mnie przynajmniej otwiera to temat traktowania cech osobowości jako klinicznie istotnej zmiennej (nawet jeśli jest to zakazane przez Skinnera behavior-behavior relation) oraz dostrajania się do aktualnego stanu osoby, z którą pracujemy.
Prof. Zajenkowska zaproponowała także dehierarchizację rodzajów badań, jeśli ich celem miałby być nie „wojny między podejściami”, lecz rozwój wiedzy „na czas pokoju”. Istotnie – jako praktycy korzystamy z wiedzy z bardzo różnych źródeł: z RCT, multiple baseline, badań mediacyjnych, moderacyjnych, jakościowych, effectiveness, z teoretycznych wniosków opartych na praktyce i wielu innych. Praktyka kliniczna wygląda trochę inaczej niż organizująca systemy ubezpieczeniowe czy zdrowotne i propozycja deherarchizacji zachowuje przyznanie wagi naukowości, a zarazem urealnia stosunek do niej. Dobry praktyk-naukowiec zna po prostu różne źródła wiedzy.
W ramach jednej z sesji subplenarnych otworzyło mi głowę RCT Małgorzaty Gałeckiej, Jacka Maślankowskiego i Aleksandy Wolskiej na temat połączonej psychoterapii psychodynamicznej oraz farmakoterapii, gdzie zmienną była nie sama interwencja, ale to, czy łączona psychoterapia i leczenie były prowadzone przez współpracujący zespół psychoterapeuta + lekarz czy przez zespół niekomunikujący się. W badaniu wyszła przewaga grupy komunikującej się. Jest to absolutnie mało znana mi kwestia – jakie są właściwości zespołu, w ramach którego toczy się psychoterapia, a nie jakie są właściwości interwencji. Autorzy planują dalsze badania i rozważają włączenie analizy mediacyjnej, stąd mam nadzieję, że ich prace wywrą wpływ także na naszą dziedzinę.
Podsumowując, miałem na 3K okazję poznać kilka fascynujących ekip badawczych, które prowadzą poza CBTowym paradygmatem badania istotne dla wszystkich praktykujących psychoterapeutów. Odczułem, jak mało się „odwiedzamy”, funkcjonując w rzeczywistości, w której trzeba „odbić kartę” w swojej własnej przestrzeni. Sam nie rozważałbym udziału w 3K bez zaproszenia, myśląc raczej o jakiejś zagranicznej konferencji behawiorystów, a zostałem zdecydowanie nawrócony.
Wymiana wiedzy jest zjawiskiem społecznym i to nie pomaga nam wszystkim, że niewidzialne mury i tradycje uniemożliwiają dialog i przenikanie się perspektyw – przez co nawet nie wpadamy na to, by o pewnych rzeczach w ogóle pomyśleć. Mam nadzieję, że przed nami ciekawe syntezy tematów istotnych dla wszystkich psychoterapeutów.
Gdybym miał coś zmienić, chciałbym, aby wszystkie prezentowane publikacje były aktualne – przegląd badań z 2004 roku nie oddaje obrazu psychoterapii, z jakim mamy do czynienia dziś. Widać dysproporcję w podejściu do nauki między osobami w młodym i średnim wieku, a nestorami psychoterapii.
🔈 BEHAWIORYSTA JAKO INNY
Podczas 3K moją uwagę wielokrotnie przyciągała też deklarowana rola behawiorysty jako Innego. Kilkukrotnie, niezależnie od siebie, różne osoby prezentowały wymiary, na których na jednym z końców lokował się właśnie behawiorysta – nosiciel takich cech jak pozytywistyczny scjentyzm, najbardziej radykalny przedstawiciel medykalizacji czy ktoś odległy od humanistycznego widzenia świata. Będąc wraz z Magdą dwojgiem „dziwnych kosmitów”, zwracaliśmy uwagę w dyskusjach na tę kwestię, bo historycznie nauka i humanizm mogły być widziane jako opozycja, ale w kontekstualnych naukach o zachowaniu to już to lewa i prawa ręka jednego zintegrowanego organizmu.
Jedna z gościń plenarnych, dr Agnieszka Graff, zapowiedziała krytykę psychoterapii i punktowała podejście do człowieka oparte na dostosowaniu się, pytając, czy w ogóle możliwa jest „psychoterapia feministyczna” – oparta na wolności, podmiotowości, biorąca na celownik zinternalizowany patriarchat, nie próbująca nikogo na siłę przystosować? No więc jest możliwa, i to bardzo, bo już jest. Nazywa się ACT, czyli terapia akceptacji i zaangażowania. To jeden z najlepiej przebadanych nurtów, światowy mainstream, w oparciu o który zachodzi zmiana paradygmatu w CBT. ACT uczy, jak podjąć „molocha, który wszedł w moją duszę w młodym wieku”, aby być wolnym, sprawczym i niekoniecznie „pasującym”.
Z jednej strony miło usłyszeć, że może jest się rozwiązaniem jakiegoś problemu, ale z drugiej strony osoby zajmujące się publicystyką o psychoterapii powinny orientować się w aktualnym stanie rzeczy. Tymczasem krytyki behawioryzmu oraz namysł nad psychoterapią miał posmak zdecydowanie historyczny. Słyszałem na 3K bardzo dużo odniesień do świata sprzed 100 lat – do tego, jak czuł się Freud, sprzed 50 lat – do Frankla czy Lainga, trochę sprzed 30. Gdy ja patrzę na krajobraz w samym ACT 15, 10 i 5 lat temu, widzę, że on już jest bardzo różny. Osoby zajmujące się eseistyką psychoterapeutyczną oraz filozofowaniem na jej temat powinny to wiedzieć, bo w przeciwnym razie opowiadają o ludziach z innych czasów oraz widzą dziurę w miejscu, gdzie dzieje się w rzeczywistości bardzo wiele.
Zgadzam się natomiast z dr Graff, że psychoterapia jest działalnością polityczną, a wizja człowieka, który ma się albo dostosować i „zmieścić”, albo traktować swoje wnętrze jako informację i mieć własne zdanie – to dwie różne wizje psychoterapii i warto zachować tego świadomość.
Realistycznie patrząc, moim zdaniem przenikanie się światów to nasze zadanie. Kontekstualny behawioryzm jest mało znany, a wizja behawiorysty przestała się aktualizować gdzieś w czasach, gdy Skinner był panem w średnim wieku. Nikt nie przedstawi kontekstualnych nauk o zachowaniu za nas, osoby żyjące właśnie tą dziedziną wiedzy. Ilekroć ktoś przedstawia nas za nas, wiąże się to z przeinaczeniem. Stąd zapraszam naszych CBS-owców do udziału w międzynurtowych konferencjach, w tym w przyszłej Trójkonferencji. Poza naszą bańką istnieje ogromny, ciekawie skonstruowany ekosystem pełen ciekawskich osób. Na niektóre podejmowane dziś kwestie mamy już odpowiedzi, w innych sami możemy nauczyć się o rzeczach, o które nawet jeszcze nie pytamy. Świat czeka na FAPpy Hour, na powtarzanie myśli różnymi głosami, na deiktyczną koordynację i odróżnienie – tylko jeszcze tego nie wie.
🔈 CBT NA TRÓJKONFERENCJI I W POLSCE
Przyznam też, że przyjemnie jest poruszać się po przestrzeni szerokiego CBT w oderwaniu od politycznych i tożsamościowych sporów. Doceniam jakość przestrzeni, jaką udało się zapewnić Organizatorom – prezentujący zachowywali granice i byli rzeczowi, co jest bardzo ważne w aktualnym klimacie psychoterapii. To ogromna różnica w porównaniu z inną konferencją, na której będąc rok temu widziałem slajdy ze spadającymi dwustuzłotówkami i szydzenie z części psychoterapeutów.
Uzasadnieniem naszej obecności na 3K było moje i dr Magdaleny Hyli-Zając wystąpienie „ACT twórczy – sztuka i behawioryzm.” Mimo najgorszego czasu antenowego, poranku po wieczorze imprezowym, mieliśmy ciekawską grupę osób, które mam nadzieję zobaczyły behawioryzm współczesny, zajmujący się generatywnością i głębią relacji ze światem. Nasze wystąpienie zostało jednak nagrane i zapraszam osoby, które uczestniczyły w 3K, a nie były tam, do obejrzenia.
Podziękowania tutaj dla dr Grzegorza Mączki, który prowadził naszą sesję subplenarną oraz wykład na temat uprawomocnienia, a także dla dr Moniki Romanowskiej. Dr Romanowska, analizując materiały z wczesnej historii Aarona Becka, pokazała, jak rozdziały między terapiami dokonują się w sposoby niemerytoryczne. Beck miał za punkt wyjścia psychoanalizę i przekładał niektóre jej koncepcje na język poznawczy, ale zrezygnował z podkreślania ciągłości między tymi nurtami m.in. z osobistego powodu – na jego uczelni działała wobec niego wroga ekipa, z szefem włącznie. Beck natomiast absolutnie nie miał ochoty być przez kogoś ustawiony. Rozejście się psychoanalizy i CBT ma więc w gruncie rzeczy podłoże w kwestii zupełnie akcydentalnej – przemocy wobec młodego Becka, czemu postanowił się nie poddać. Z efektami tego mierzymy się 70 lat później, traktując brak ciągłości jak fakt równie oczywisty jak „białe jest białe”, zamiast widzieć w tym konsekwencję tego, że ludzie wokół Becka na uczelni byli wobec niego podli. Kto wie, jak by wyglądało dzisiaj, gdyby zamiast gargameli trafił na trafił na same troskliwe misie?
🔈 CZYIM SPOREM ŻYJEMY?
3K dała mi dużo do myślenia pod względem postrzeganych linii podziałów w psychoterapii. Jako ludzie dziedziczymy spory dawno już nieżyjących pasjonatów, a wyzwaniem dla nas jest to, czy postaramy się budować mosty i mieć co najwyżej swoje własne różnice i spory, zamiast po prostu akceptować zastane tendencje. Za burzliwym oknem CBT jest szeroki, mądry i tak samo ludzki świat. Wbrew popularnym narracjom, naukowość poza CBT kwitnie.
Z perspektywy naszego samostanowienia jako społeczności psychoterapeutów istotne jest, abyśmy skupili się na budowaniu jak najlepszego projektu ustawy o zawodzie psychoterapeuty, w którym jest miejsce na wspólną narrację o tym, czym jest naukowość i praktyka. Stąd podziękowania dla PRP, które po odłączeniu się od GR systematycznie prowadzi konstruktywny dyskurs, proponując wiele poprawek.
Nie służy niczemu, jeśli osoby w naszym środowisku, mające bardzo dużo władzy, trzymają odbezpieczony granat i walczą z obowiązkiem terapii własnej dla psychoterapeutów tak, jakby była ona karą i powodem do wstydu, a nie czymś, wobec czego można mieć ciekawość, nadzieję i chęć uczestniczenia.
Aktualny, niesamowicie „pompowany” spór wokół ustawy ma w sobie w istocie w pewnym stopniu wymiar konfliktu pomiędzy prywatnymi osobami, które kiedyś się pokłóciły i odtąd ze sobą nie rozmawiają – ale ponieważ na horyzoncie pojawiła się ogólnopolska ustawa, nagle muszą, bo będą funkcjonować w jednym systemie. To ważne, abyśmy widzieli podziały między podejściami – mającymi ogromną część wspólną – także jako coś prywatnego, a jednak angażującego kilkanaście tysięcy psychoterapeutów i kilkadziesiąt stowarzyszeń w wieloletnie przeciąganie liny między w istocie niewielką liczbą ludzi. I jakkolwiek kiedyś mnie to pompowało, po dwóch latach w Grupie Roboczej, moją reakcją na wieczne ostrzenia noża niektórych osób już przeciągłe znudzenie.
Bieżący projekt ustawy jest efektem pracy wielu osób, w tym kilku członków ACBS Polska, i albo 1) utrzymuje obecne prawo, w którym już funkcjonujemy we względnym spokoju (vide: mała nowelizacja precyzująca wykształcenie bazowe jako magister lub lekarz przeszła bez echa, a nagle stała się kosmicznym tematem), albo 2) podwyższa i precyzuje minimalne powszechne wymagania wobec najbardziej oczywistych obszarów ryzyka – jak praktykowanie psychoterapii bez jakichkolwiek szkoleń.
Osobiście odsubskrybowałem miejsca, w których toczy się bezowocne jątrzenie, i ustawiłem niepokazywanie profili osób, od których nigdy nie usłyszałem nic budującego. Niektóre stowarzyszenia poszły dalej i komunikują się przez pisma przedsądowe wobec najbardziej naruszających osób. To ważne, aby w obliczu przemocy zarówno dbać o swoją przestrzeń psychiczną, jak i rozważać, jaką aktywną rolę chcemy podjąć.
Nie powinno to jednak odwracać naszej uwagi od twórczego procesu, który jest nagrodą za bycie razem i który jest realizacją pojęcia "stowarzyszenie". W przeciwnym razie zostanie tylko walka o ulgę, która nie nadejdzie, zamiast radości i bólu tworzenia.
🌊🌊🌊Bartosz Kleszcz