24/04/2026
👉👉 Z DRUGIEJ STRONY, czyli oczami właściciela. Dziękuję Anna Joanna i Koko 👏👏👏
🔹ROZPOZNANIE: wg. WHO CHŁONIAK rozlany z dużych limfocytów DLBCL
🔹LECZENIE: protokół chemioterapii wysokodawkowej CHOP (10/2020-04/2021)
🔹BOHATER: KOKO suczka, lat 12 w dniu diagnozy, rasa Yorkshire Terrier i pani Anna
„Sześć lat temu usłyszałyśmy wyrok…chłoniak. Sześć lat temu dawali nam miesiąc bez leczenia, trzy miesiące jeśli podamy sterydy i rok jeśli zdecydujemy się na podanie chemii. Dla mnie decyzja była jedna… podajemy chemię i walczymy o każdy dzień razem. W październiku 2020 Koko przyjęła pierwszą dawkę chemii. Tak zaczęła się nasza wspólna droga w walce z chorobą. Bywały wzloty i upadki, pierwsze dni po podaniu chemii były czasem trudne, bywało gorsze samopoczucie. Po podaniu Endoxanu pojawiały się leukopenie. Najlepiej znosiłyśmy podanie Doksorubicyny. Kiedy pojawiała się leukopenia miałam chwile zwątpienia, chciałam odpuścić, przerwać, zrezygnować z dalszego leczenia. Ale zawsze po wszystkim wychodziło słońce i pojawiała nadzieja, że wkrótce leczenie się zakończy. 30.04.2021 nadszedł ten dzień … ostatnia chemia. Ufff. Wizyty kontrolne wskazywały, że chłoniak pozostaje w remisji. I tak jest do dzisiaj. Koko w dniu zdiagnozowania choroby miała 12 lat, dzisiaj 19 marca 2026 Koko skończyła 18 lat i cieszy się zdrowiem i życiem. Czasem miewa gorsze dni, ale zazwyczaj jest radosnym "dzieciakiem".
Po leczeniu pojawiły się co prawda skutki uboczne w postaci żebrania ludzkiego jedzenia, jak również budzenie po kilka razy w nocy na pseudo siku, które zazwyczaj kończy się obchodem podwórka a następnie opróżnieniem zawartości misek z jedzeniem. Kolejny skutek uboczny to problem z napiciem się wody z miseczki, pijemy wodę tylko z filiżanki, która stoi przy łóżku.
Choroba zaatakowała w momencie kiedy panował COVID i dzięki temu i pracy zdalnej, którą wykonywałam mogłam poświecić się Kokoskowi całą dobę. Nie wyobrażam sobie, gdybym miała ją w czasie choroby zostawić na pół dnia bez opieki.
Chciałam, po raz nie wiem już który, podziękować Pani dr Dominice Demiter za opiekę, leczenie, kopa którego mi dawała podczas leczenia "Kokinki dziewczynki".
Dziękuje również personelowi, który zmagał się z pobieraniem krwi, jak również doglądał czy wszystko jest Ok w trakcie wizyt.
Cieszę się, że pomimo głosów, które słyszałam od znajomych i osób mi bliskich podjęłam decyzje o leczeniu, dzięki czemu nadal mogę się cieszyć każdym dniem z moim cudownym psim członkiem rodziny.”