04/02/2025
Osobiście bardzo nie lubię tego sformułowania "walka z rakiem" czy też "walka ze stresem" itp., ale ten konkretny dzień 4 lutego tak właśnie nazwano - Światowy Dzień Walki z Rakiem. Nie lubię, bo to dla mnie słowa "walka" z automatu uruchamia od razu bojowe nastawienie, czasami agresywne emocje, spięcie ciała, które szykuje się do obrony lub ataku, jak na polu bitwy a osoba, które zdrowieje potrzebuje w moim odczuciu emocji innego kalibru w procesie swojego zdrowienia takich jak wiary, nadziei, optymistycznego nastawienia, poczucia wsparcia emocjonalnego i bliskości innych, spokoju, zadbania i troski o siebie.
Z mojego doświadczenia pracy z pacjentami onkologicznymi w Wojskowym Instytucie Medycznym, takie osoby potrzebują bardzo często prostego pytania: jak mogę Ci pomóc, co mogę dzisiaj dla Ciebie zrobić? Czego potrzebujesz? Najgorsze co można zrobić, to zdecydować, to być ekspertem od czyjegoś życia i wiedzieć lepiej, że ma teraz leżeć, ma teraz iść na spacer, zjeść, myśleć, że będzie dobrze itd. Nie zrozum mnie źle, troska jest im potrzebna, ale nie decydowanie za nich. Lepiej usłyszeć właśnie od pacjenta, czego chce, czego potrzebuje, bo to on choruje i on wie najlepiej.
I na koniec przytoczę słowa jednej z moich pacjentek, która zakończyła proces chemioterapii i przyszła z podziękowaniem. Kilka miesięcy wcześniej kiedy była przed procesem chemioterapii, kiedy towarzyszył jej lęk i strach, wiele obaw zapytała mnie - "A jak pacjenci reagują na chemię, jak się potem czują". Odpowiedziałam, że różnie, jedni czują się słabo, mają mdłości, wymioty, posmak metalu w ustach, brak apetytu i znam takich, co fruwają. Dostaję chemię i na drugi dzień idą do pracy, wracają do codzienności, uśmiechają się. I właśnie podziękowała za te słowa, bo w swojej głowie otworzyła również przestrzeń na to, że można też czuć się inaczej niż tylko żle, że nie jest skazana tylko na cierpienie i ten obraz, który ma w głowie, wychudzonej kobiety z chustką na głowie, smutnej i przygnębionej.... Co ciekawe po każdej chemii śmiała się, że chyba coś jej się stało "w głowę", bo fruwa...:)
Oczywiście każdy organizm zareaguje inaczej, to bardzo indywidualna kwestia, to kwestia chemii jaką dostaje pacjent itd., ale warto dopuszczać różne opcje, a nie tylko jedną i to jeszcze najgorszą.
I życzę dzisiaj każdemu pacjentowi onkologicznemu nie walki z rakiem, ale siły, wsparcia bliskich osób w procesie zdrowienia, troski i cierpliwości, dotykania swoich emocji, dotykania również bólu i bezsilności i wiary, że choroba nowotworowa to nie zawsze wyrok!
Dbajcie o siebie ZAWSZE!