02/03/2022
Już od ponad tygodnia na naszych oczach rozgrywa się tragedia. Powstało już wiele wpisów, porad w jaki sposób możemy pomóc, jak rozmawiać z ludźmi uciekającymi z kraju objętego wojną, ale też jak rozmawiać w naszych domach z naszymi dziećmi tak, by bylo to dla nich bezpieczne. Rozmawiamy zatem, angażujemy się w różne zbiórki, organizujemy transport. Aktywne pomaganie jest też pomocne w radzeniu sobie z trudnymi emocjami, które w nas siedzą od rozpoczęcia inwazji rosyjskiej. Mama uciekająca z Ukrainy wraz z córką powiedziała: "Polska to piękny kraj, Polacy tak bardzo nam pomagają bezinteresownie". To prawda, Polska jest pełna ludzi dobrej woli, potrafimy się jednoczyć i stawać na wysokości zadania. Czasami jednak angażujemy się w tę pomoc, że zapominamy o nas samych. Pamiętajmy o naszych potrzebach, o naszych emocjach. One są równie ważne, bo tylko ratownik zdrowy i w dobrej formie może być efektywnym ratownikiem. Jeśli czujemy się zbyt przytłoczeni emocjonalnie, nie będzie niczym złym zrobienie sobie kilku dni odpoczynku od całej sytuacji, spędzenie czasu ze sobą, ze swoimi bliskimi. Prostym słowem- "osiędbanie". Jeśli emocje związane z wojną tuż przy naszej granicy są bardzo silne, spróbujmy ograniczyć bodźce do minimum- nie czytajmy i nie oglądajmy wiadomości, odpuścmy tymczasowo bezpośredni kontakt z Uchodźcami, przerzućmy się na pomoc zdalną, zbiórki finansowe, przekazywanie informacji lub po prostu zróbmy dla siebie coś przyjemnego- to nie grzech! Jeśli ograniczanie bodźców nie wystarcza, a lęk, smutek są tak silne, że nie pozwalają nam normalnie funkcjonować- nie bójmy się skorzystać z pomocy fachowca. Szybką pomoc możemy uzyskać w Ośrodkach Interwencji Kryzysowej, telefonach zaufania, a jeśli czujemy, że zagrażamy samym sobie udajmy się na izbę przyjęć do szpitala psychiatrycznego. Dbajmy o siebie byśmy dalej mogli dbać o innych!