16/03/2022
Dbajcie o siebie!
prof. Bogdan de Barbaro: Ja przyjąłem zasadę, że aktualną sytuację sprawdzam raz na wiele godzin. Gdybym się zawiesił na newsach, stał się odbiornikiem komunikatów wojennych, to by mnie to bardzo osłabiło. A przecież czuję się odpowiedzialny za siebie i za swoich bliskich. A ponadto jako psychoterapeuta i psychiatra jestem potrzebny innym ludziom. Mam więc obowiązek dbać o siebie i nie mam prawa się osłabiać. To jest element higieny psychicznej. Dbając o siebie, dbam o innych.
Grzegorz Szymanik: Kiedy jest zdrowe trzymanie ręki na pulsie, a kiedy przestaje takie być?
BdB: Każdy człowiek ma inny rytm, więc chyba każdy powinien sam się sobie przyglądać i sprawdzać swoją sprawność emocjonalną i intelektualną. Jak się z tym wszystkim czuję? Czy pozostaję w stanie rozwagi, troski? Czy bardziej: paniki, osłabienia, paraliżu? Można nawet powiedzieć tak: jeśli Putin wypowiedział wojnę, to zamierza cię osłabić. Zadbaj więc o to, by Putin z tobą osobiście nie wygrał. Nie daj mu się osłabić i nie daj się strachowi, który on w ciebie chce wpuszczać. Sprawdź, ile wiadomości potrzebujesz, by mieć rozeznanie w sytuacji, a od którego momentu stałbyś się niewolnikiem pojawiających się co chwilę aktualności.
Obie te skrajności – panika i wyparcie – są destruktywne. Uniemożliwiają sięganie po bardziej zdrowe mechanizmy, które mogłyby wydobyć nas z lęku i agresji.
GSz: Zdrowe, czyli jakie?
BdB: Sprowadziłbym to do dwóch reakcji. Pierwsza to działanie w sieci. Nie mam na myśli internetu, chociaż może on być bardzo użyteczny. Chodzi mi przede wszystkim o sieć społeczną, o poczucie, że działamy wspólnie, we wspólnej sprawie, wzajemnie się wspierając. To część naszego zdrowia psychicznego: dbanie o pozostawanie w grupie, czy to rodzinnej, czy takiej, która nas jednoczy. W tej grupie możemy się komunikować i mówić o tym, co czujemy: strach, złość, wzruszenie, nadzieję, empatię do ofiar napaści. Nazywamy swoje emocje, ale też poddajemy je refleksji.
GSz: A druga metoda?
BdB: Poczucie sprawczości. Odwołując się do Marka Aureliusza: gdy widzę zło, to powinienem znaleźć dla siebie jakąś dobrą cząstkę działania. Gdy w Krakowie pojechałem do miejsca, gdzie odbywa się zbiórka żywności i ubrań na rzecz Ukrainy, odczułem wzruszenie, ale też jakąś społeczną moc. Te tłumy ludzi przychodzących z torbami pełnymi darów oraz młodzież, która zajmowała się porządkowaniem i segregowaniem tych rzeczy – wszystko działało tak niewiarygodnie sprawnie i było robione, że tak powiem, na wyższej energii. Takiej, która odwołuje się do wyższych wartości.
Mieszkam na wsi pod Krakowem, patrzę czasem przez okno i widzę, jak przy tych ogromnych wichurach, które mamy ostatnio, drzewa się może i uginają, ale ani jedno nie padło. Dlaczego? Bo mają mocne zakorzenienie. To się najlepiej sprawdza przy wichurach. A naszymi korzeniami jest właśnie system wartości, nasza sieć społeczna, poczucie sprawczości. Wszystkie te małe, dobre czyny, których teraz dokonujemy.
fragment rozmowy (link w komentarzu)
fot Nico Smit