26/05/2020
Dorastanie, to proces od całkowitej zależności, do autonomii. Bycie dla swego dziecka pierwszym przewodnikiem w tej podróży, to zadanie które czasem onieśmiela, kiedy indziej przeraża i zwykle wymaga poświęcenia jakiejś ważnej własnej części, dlatego dzisiaj uśmiechamy się do Winnicotta i dziękujemy za termin wystarczająco dobra matka.
Naszym zdaniem wystarczająco dobre matki to takie które popełniają błędy, wyciągają wnioski, towarzyszą dzieciom w drodze do ich niezależności, potrafią czerpać przyjemność ze swojej roli, ale też zasilają swoje życie różnymi rolami.
"W jednej z pierwszych publicznych wypowiedzi Winnicott podsumował swoje przemyślenia na temat szczęścia, mówiąc, że dzieli ludzi na dwie grupy: tych, którzy nigdy nie zostali zawiedzeni przez rodziców jako niemowlęta i dlatego są kandydatami na prowadzenie szczęśliwego życia i posiadanie umiejętności czerpania z niego przyjemności, oraz na tych, którzy doświadczyli traumatycznego dzieciństwa, byli wielokrotnie zawiedzeni, muszą iść przez życie z uczuciem zawodu, i – co się z tym wiąże – z brakiem umiejętności okazywania empatii, której sami jako dzieci nie doświadczyli. Ich życie jest przepełnione goryczą i smutkiem. To właśnie tej drugiej grupie osób Winnicott chciał pomóc.
Winnicott był optymistą i mocno wierzył, że zmiana jest możliwa. Nie wymagał jednak, by rodzice stali się idealni. Dobrze wiedział, że jest to nieosiągalne, a skupienie się na bardziej realistycznym celu – byciu „wystarczająco dobrym” pozwoliło mu na rzeczywiste zaangażowanie się we współpracę z nimi"
Natuli