07/04/2026
Zastanawiam się, co to dla mnie znaczy: 330 godzin.
Czy to w ogóle oddaje istotę? Te godziny to rok intensywnego szkolenia w modalności Compassionate Inquiry, stworzonej przez Gabora Maté.
To praktyka zaglądania do serca, do głowy, do ciała.
Godziny poszukiwania, odnajdywania i współodczuwania. Ktoś kiedyś powiedział, że w końcu czuje się widziany, dostrzeżony i rozumiany. A może nawet jeśli nie do końca rozumiany, to przyjęty w pełni – w takiej jakości, w jakiej to tylko możliwe.
I mimo że na zakończenie kursu byłam w domykaniu i celebracji, nie byłam wtedy w gotowości, by dzielić się tą podróżą przez przeżycia i doświadczenia na zewnątrz. Chciałam wyjść do świata z tym, że to był intensywny rok, w którym czas jednocześnie pędził i się zatrzymywał. To był czas codziennych wyrzeczeń – nie tylko moich, ale i moich bliskich, wobec których czuję dziś ogromną wdzięczność.
Dotąd wolałam po prostu kolekcjonować dyplomy i lecieć dalej, po więcej, po nowe – uznając, że to, co robię, jest tylko „dla mnie”, a nie na pokaz. Ale gdy usłyszałam od mądrzejszych ode mnie, że brak takiej klamry może być mechanizmem, przez który ciągle gnam, zrozumiałam, że celebracja osiągnięć jest kluczowa dla układu nerwowego. To wtedy dostaje on sygnał, że może w końcu odpuścić, osiąść i odpocząć, bo nastąpiło domknięcie. I to właśnie skłoniło mnie do wysiłku, by podzielić się tym z Tobą – bo to dzielenie się jest dla mnie domykającą klamrą, dzięki której mogę w pełni cieszyć się tym, co już mam i co wnoszę do gabinetu, choć pisanie o tym wciąż jest dla mnie wyzwaniem.
To była droga, w której uczyłam się tworzyć bezpieczną, autentyczną i będącą w zgodzie przestrzeń. Miejsce, w którym dostrzega się to, co w głowie, w ciele, w emocjach i przekonaniach. To, z czym można dyskutować – czyli przekonania i filtry, przez które widzimy świat, i to, z czym dyskutować się nie da – emocje, odczucia w ciele, a także to, co skrywamy, kisimy i co boli. A gdy to, co kisimy, spotyka się z akceptacją, zauważeniem i przyjęciem – pojawia się ulga.
Pojawia się miejsce na zmianę tego, co nie służy, w to, co wspiera. To droga czasami niewygodna i wyboista, czasami tak męcząca, że padasz... tylko po to, by wstać lżejszą, bardziej otwartą i bliżej siebie.
Dla mnie była to i jest niesamowita droga. Jest ona też dla tych, którym towarzyszę: droga zmian i droga wracania do siebie. Zapraszam Cię do miejsca, w którym Twój układ nerwowy również będzie mógł znaleźć domknięcie i spokój.
Sesje terapii somatycznej (Compassionate Inquiry Informed) prowadzę w moim gabinecie oraz online.
Jeśli czujesz, że to może być przestrzeń dla Ciebie, napisz do mnie – możemy umówić się na bezpłatną, 20-minutową konsultację, aby sprawdzić, czy jest nam po drodze i czy czujesz się ze mną bezpiecznie z tym, z czym przychodzisz.
fot. Adam Doroziński