24/02/2026
Ostatnie dni spędziłam na tantrycznym kursie u Frey Wolna – i wciąż trudno mi ubrać w słowa to, jak głęboka była to podróż.
To nie był tylko warsztat. To było spotkanie z samą sobą.
Ta**ra, której doświadczałam, nie była teorią ani zestawem technik. Była uważnością. Była oddechem. Była zgodą na czucie więcej – subtelniej, prawdziwiej, bez uciekania. Każde ćwiczenie prowadziło mnie głębiej: pod warstwy ról, oczekiwań, „powinności”. Tam, gdzie zaczyna się autentyczny kontakt – z ciałem, z emocją, z energią.
Nurkowanie w siebie bywa wymagające. Czasem konfrontuje z tym, co niewygodne. Ale właśnie tam – w tej szczerości wobec siebie – rodzi się wolność. Uczyłam się zatrzymywać. Oddychać. Zauważać mikrosygnały w ciele. Rozszerzać pojemność na przyjemność, ale też na prawdę.
Jako s*x coach czuję, że ta podróż ogromnie poszerzyła moją przestrzeń pracy. Bo nie chodzi tylko o seksualność. Chodzi o obecność. O umiejętność bycia w kontakcie. O odwagę, by czuć i komunikować swoje granice oraz pragnienia. O regulację układu nerwowego. O miękkość i moc jednocześnie.
Wracam z większą pokorą i większym zaufaniem do procesu. Z głębszym rozumieniem, że seksualność jest ścieżką rozwoju – kiedy jest świadoma. Że praca z ciałem to praca z historią zapisaną w tkankach. Że intymność zaczyna się od relacji z samą sobą.
Czuję wdzięczność. Za prowadzenie. Za wspólnotę. Za odwagę, by zejść głębiej.
I wiem, że to dopiero początek kolejnego etapu – bardziej ugruntowanego, bardziej czującego, bardziej prawdziwego. Wracam z najpiękniejszym procesem wewnętrznym - o akceptacji smutku i radości ❤️🧡💚💙💜
Dziękuję!