20/03/2025
Dzień pełen napięcia i totalny reset…
Dziś był jeden z tych dni, kiedy każda komórka ciała czuje stres. Myśli pędzą, ciało spięte, oddech płytki – organizm w trybie przetrwania. Każda rozmowa, każda sytuacja dodawała kolejne warstwy napięcia. Czułam, jak układ nerwowy zaczyna wariować, a ciało daje mi sygnały: „Hej, to za dużo”.
I wtedy przyszła ta chwila – masaż. Nie zwykły relaks, ale głębokie odpuszczenie. Już po pierwszych minutach poczułam, jak napięcie topnieje, jak oddech się wydłuża. Ciało w końcu dostało przestrzeń, by powiedzieć: „Jestem bezpieczne”. To uczucie, gdy z trybu walki przechodzisz w stan pełnego spokoju, jest nie do opisania.
I znów utwierdziłam się w tym, dlaczego sama robię masaże. Bo to nie tylko luksus, to REMONT dla układu nerwowego. To wyrównanie oddechu, regulacja hormonów, lepszy sen, mocniejsze ciało, jaśniejszy umysł. To wyłączenie trybu „stres” i włączenie regeneracji. Za każdym razem widzę, jak ludzie przychodzą do mnie spięci, a wychodzą zupełnie inni – lżejsi, spokojniejsi, jakby wrócili do siebie.
Dziś przekonałam się na własnej skórze, jak bardzo tego potrzebujemy. I wiem jedno – będę przypominać każdemu, że masaż to nie fanaberia, ale najczystsza troska o siebie.
A Ty, kiedy ostatnio pozwoliłaś/łeś sobie na taki reset?