24/03/2026
Mam dużo wdzięczności za tę recenzję.
Spodziewałam się manifestu, a znalazłam czuły list do rodziców.
Zaległości recenzenckich ciąg dalszy!
Agnieszka Stein napisała do serii Pierwszy Kontakt książkę o rodzicielstwie bliskości.
Tak się składa, że wiem, co nieco o tym, co Agnieszka sądzi o rodzicielstwie bliskości (po 4 napisanych razem książkach). Tym bardziej byłam ciekawa, co wybierze i jak o tym opowie w krótkiej formie. Bardzo mnie cieszy, że opracowała swoje filary rodzicielstwa bliskości! Tej listy nie znałam.
Na to, jaką drogą pójdziemy w rodzicielstwie, ile będziemy mieli z niego satysfakcji, jak będziemy je przeżywać i jakimi rodzicami się staniemy, ma wpływ bardzo dużo czynników.
I jednym z nich, niezwykle ważnym, jest to, na jakie drogowskazy trafimy. Jaką narrację na temat relacji, na temat dziecięcych potrzeb i rodzicielskich wyzwań napotkamy.
To jest trochę kwestia szczęścia, trochę przypadku, trochę najbliższego otoczenia, zasobów, które pozwalają na poszukiwania.
To jest książka, którą możecie podarować komuś, kto jest na starcie rodzicielstwa, jako taki drogowskaz. Ja bym ją dała na porodówki (zamiast ulotek producentów żywności). I do poradni psychologiczno-pedagogicznych.
Książka-drogowskaz napisana z perspektywy wieloletniego doświadczenia, autentycznej troski i ogromnego szacunku. Pozostawiająca rodzicom wybory, a równocześnie oferująca narrację, która niesie ulgę i sprawczość.
To jest też książka dla wszystkich osób, które wychowują dzieci w rodzicielstwie bliskości, ale potrzebują języka, żeby rozmawiać o tym z innymi. Albo potrzebują co jakiś czas przypominać sobie o tym, dlaczego tak wybierają. Czytając „Rodzicielstwo bliskości” można się zasilić. Można się też poczuć częścią społecznego ruchu.
Agnieszka Stein, bardzo Ci gratuluję.