Strefa Relacji

Strefa Relacji Oferujemy profesjonalną pomoc psychologiczną dla dorosłych, młodzieży i dzieci

Tekst dosyć długi ale znakomity! Wart przeczytania! Mało pisze się i mówi otwarcie o sytuacji dzieci będącymi ofiarami p...
17/11/2025

Tekst dosyć długi ale znakomity! Wart przeczytania! Mało pisze się i mówi otwarcie o sytuacji dzieci będącymi ofiarami przemocy lub świadkami przemocy w tzw. ,,Dobrych domach,,

Jest mnóstwo "Domów Dobrych", z których codziennie rano wychodzą dzieci i codziennie do swojego "Domu Dobrego" wracają.

Czy dziecko zawsze wie, że to co się dzieje jest poza normą. że to przemoc?

Michał zna tylko swój dom - jeśli ma 5 - 9 lat może nie mieć wielkiego porównania. Kiedy jest u kolegi w gościach nie widzi matki kolegi rozliczającej się we łzach z paragonów i uzasadniającej zakup drugiej pary skarpetek. No ale w jego domu rozliczanie z paragonów też nie odbywa się przy gościach. Wiele dzieci nie wie, że to co dzieje się w ich domu jest przemocą. Bo to ich norma. Tylko to znają. Jak dowiadują się, że to co znają z domu nie jest normą?

"Byłem u kolegi i jego mama rozlała cały kompot. Prawie zsikałem się ze strachu, że jego tata zaraz ją zbije. Ale on się rzucił ze ścierką sprzątać", "W Rossmanie jedna pani powiedziała, że zgubiła portfel, a jej mąż ją pocieszał, że nic się nie stało i że on zaraz zadzwoni do banku. Przysięgam pani, ona się wcale nie bała, proszę mi wierzyć, wcale", "Jak mój tata podnosi rękę to nasz pies się kładzie, a jak sąsiad podnosi rękę to pies skacze do zabawy". “Heniek powiedzial mamie, ze dostal uwagę, a ona powiedziala “Chodz się najpierw przytul. Ale on najpierw powinien dostac lanie albo karę od mamy. Jak pani mysli?”. Te okruchy konfrontacji z tym, że inni mają inaczej wyglądają bardzo różnie.

Dzieci, które rozumieją, że to przemoc żyją w niewyobrażalnym lęku, że spotka je to samo. Widzą, że mama siada do stołu z podbitym okiem, pękniętą wargę, strupami pod nosem. Widziały jak tata wystawił ją na dwór i stała w klapkach i w majtkach na balkonie. Ośmioletni Michał wie, że te wszystkie potworne rzeczy mogą spotkać i jego. Skoro dorosła mama nie dała rady się obronić, powtrzymać tego co się codziennie powtarza, to jak Michał o wadze 28 kilogramów poradzi sobie z pięścią? On wie, z jaką siła ta pięść spada. Michał widzi jak się tę matkę upokarza przy ludziach "No powiedz ile zarabiasz. Powiedz. Zawsze dzieciom mówię, nie uczcie się to skończycie jak matka". Michał wie, że, kiedy przyjdą do niego koledzy lepiej nie mieć w ojcu wroga, bo może zrobi żarcik o tym, jak Michał posikał łóżko rok temu? Lepiej nie ryzykować.

Dzieci na filmie widzą matkę zbitą, skrwawioną, upadającą i reagują całkiem spokojnie. Również dlatego, że chronią siebie. Czy z perspektywy ośmiolatka jest w tym domu ktoś, kto go ochroni?

Dziecko żyjące w domu z przemocą żyje w ciągłym napięciu. Jego układ nerwowy jest wyczulony, umie zdiagnozować tempo kroków, siłę z jaką zrzuca się buty w przedpokoju, subtelną zmianę tonu w "Już wróciłem". Mózg ciągle rejestruje i zlicza objawy ewentualnej utraty kontroli, nadchodzącej złości. Jest w ciągłym pobudzeniu, bo tornado jest zawsze na horyzoncie. Czujność gwarantuje szanse na przeżycie. Może uda się złamać swój lęk i jakoś tatę udobruchać? Pokazać laurkę, zaśpiewać piosenkę, rozśmieszyć. Dziecko staje się instalacją odgromową w domu. Ale z napięciem, które zbiera zostaje samo.

Mózg Michała się nie uczy. Jak w takim poziomie przeciążenia miałby się uczyć? Jakie znaczenie ma matematyka, tabliczka mnożenia i fotosynteza, jeśli o 17.00 drzwi zamykają się z trzaskiem, buty lecą z hukiem, a mama w panice sprawdza, czy ma wszystkie paragony, bo codziennie musi się z nich rozliczyć i wiadomo juz jak ten dzień się skończy.

To jest układ nerwowy, który wstaje rano pełen drutu kolczastego, żwiru i szkła. Nie ma w domu dorosłego, który byłby bezpieczną przystanią, miałby w sobie spokój i przestrzeń, żeby pomieścić emocje dziecka. Bo dzieci regulują się w kontakcie z bezpiecznym, bliskim i spokojnym dorosłym. Wstaje i kładzie się z potłuczonym szkłem w środku. Bo przerwy pomiędzy kolejnymi wybuchami nigdy nie są wystarczająco krótkie.

Ten układ nerwowy idzie do szkoły. Może reagować płaczem na najmniejszą porażkę - bo nie ma już ani milimetra miejsca na frustrację, niepowodzenie i dodatkowe napięcie. Żle napisana litera może być ostatnią kroplą, która przeleje czarę - dziecko podrze zeszyt, skopie plecak, rzuci piórnikiem i i ucieknie z lekcji. Wydaje się, że z powodu litery.

Michał przez lata słyszy "Mama doprowadziła tatę do szału. Mogła nie pyskować.", "Tata jest zmęczony, nic się nie stało", "Mama musiała się czepiać i proszę, podziękujcie jej, że znowu nie idziemy na basen, bo jej krew leci z nosa. A wystarczyło przynieść paragon". Mózg ośmiolatka słyszy, że nie idą na basen, bo mama specjalnie rozzłościła tatę. Jaką częścią mózgu dziecko ma zrozumieć, że to manipulacja? Tata mówi jak działa wiertarka i mówi co się zadziało przed chwilą. Na jakiej podstawie dziecko ma zweryfikowac, w co ma wierzyć. Dziecko widzi płaczącą mamę, ale słyszy, że nic się nie stało. Jak Michał ma zrozumieć reakcje kolegów, czy jeśli kolega płacze - to coś się stało, czy nie?

To jest dziecko, które często nie wie co czuje, jest odcięte, zamrożone. Musi odciąć się od swojego lęku, ciągłego poczucia zagrożenia - żeby przetrwać. Bo 365 dni w roku żyje w obliczu ewentualnego, nieprzewidywalnego wybuchu agresji. Zagrożenie nie znika, układ nerwowy nie ma wytchnienie i regeneracji więc wyłącza bezpiecznik. Ponieważ trudno odciąć się od jednej emocji - układ nerwowy odcina wszystko. Ale przecież odcięte napięcie i pobudzenie ciągle siedzi w środku, daje odczucie nieokreślonego niepokoju, dyskomfortu, rozkojarzenia, trudność w skupieniu się. To ciśnienie, które rozsadza od środka lubi się wydostać na przykład samookaleczeniami.

To jest dziecko, które może zamrozić się w schemacie uległości, przytakiwania, wykonywania poleceń i odczytywania oczekiwań dorosłych zanim zostaną wypowiedziane. Może być ulubienicą nauczyciela. Układ nerwowy tego dziecka wie, że trzeba być zawsze krok przed dorosłym, żeby nie prowokować. Dorosłych warto mieć po swojej stronie.

To jest Kasia, która może być autorką różnych trudnych zachowań wobec dzieci, wykluczających i upokarzających. Bo to jedyny moment w ciągu doby, kiedy to ona kontroluje sytuację, kiedy to nie ona się boi, to nie ona ucieka.

To może być Zosia, która przekracza swoje granice: nagra filmik jak tańczy w samych majtkach, pozwoli się upokorzyć za pozory przyjaźni. Skąd ona ma wiedzieć gdzie przebiegają granice. Wczoraj widziała mamę w majtkach i bosą stojącą na balkonie. Tata wyjaśnił, że nic się nie dzieje. Mama wie, że ma wybór: pyskować albo nie. Wszystko jest w porządku, jedz Zosiu zupę. Skoro to jest normalne - to filmik w majtkach tym bardziej.

To może być Bartek, który z łatwością uderzy kogoś w przedszkolu, bo kipi w nim strach, że mamie leciała krew z ucha, pamięć jej pisków z łazienki i atmosfera potwornego napięcia ze śniadania. Którą częścią czteroletniego mózgu ma to wyregulować, ponazywać i przeanalizować? Bartek cały czas topi się w adrenalinie i kortyzolu i na najmniejszą frustrację reaguje tym co adrenalinowy lot ma w ofercie.

To może być Paweł, który ciągle inicjuje działania związane z przekraczaniem granic, ma skłonność do zachowań ryzykownych, często ściąga na siebie systemowe konsekwencje bo pomazał auto polonistce, wysypał ziemię z doniczki na biurko nauczyciela, podpalił flagę na boiksu. Układ nerwowy Pawła od początku swojego istnienia funkcjonuje w kortyzolowej kąpieli, w ciągłym pobudzeniu i chociaż to go przeciąża - to jest jedyne środowisko w jakim umie funkcjonować. Dlatego organizuje sobie ciągłe źródła pobudzenia i zastrzyki nowej dawki. Czy robi to świadomie, planowo? Oczywiście, że nie.

To są dzieci, w których krzyczący nauczyciel może wywołać paraliżujący strach, bo wydzierający się dorosły działa jak odgłos wystrzału na kogoś, kto uciekł z obszaru wojny.

U starszych dzieci to są objawy stresu pourazowego, w końcu 15 latek od piętnastu lat mieszka w domu, w którym patrzy na przemoc wobec najbliższych. Czyli przeszedł więcej niż weteran czterech tur w Afganistanie. I ma siedzieć w szkole, być grzeczny, nie być bezczelnym, grzecznie się odzywać i czemu jest taki rozkojarzony i nic nie notuje? Co robi z układem nerwowym 15 lat doświadczania lęku, bezradności, złości, poczucia winy, wstydu, upokorzenia, a to wszystko zanurzone w ciągłej gotowości i czujności? Otóż robi różne rzeczy.

Nie ma jednej ścieżki. Nie ma jednego szablonu i wzoru, który odcisnąłby się w tak samo w każdym układzie nerwowym. Dlatego każdy kto pracuje dzieci powinien mieć uważne, czułe oko. Świeże spojrzenie, które nie zamyka się w perspektywie "Nieeee, tata ordynator, mama prawniczka, to na pewno coś innego. Nieee". Przemoc mieszka w wielu domach. Także w tych, które aż proszą się o definicję "domów dobrych".

Dla każdego rodzica ważna jest wiedza o tym jak obniżać napięcie i regulować skumulowane emocje dziecka, które lubią się wylać w okienkach "przed zaśnięciem / przed szkołą"- pakiet strategii przyślę Wam w czwartek newsletterem. Nie w kontekście przemocy, to jest po prostu ważne dla każdego rodzica. Jesli chcesz czytac kolejny elaborat zapraszam https://agnieszkamisiak.pl/moj-newsletter/

Takie długie posty nie zachęcają, ale bywa, że krótko się nie da. Myslisz, ze to wazne? Udostępnij.

Zanim ocenisz zastanów sie ile nie wiesz...
21/10/2025

Zanim ocenisz zastanów sie ile nie wiesz...

Zwrócenie się o pomoc to akt odwagi a nie słabości
18/10/2025

Zwrócenie się o pomoc to akt odwagi a nie słabości

W lipcu po raz pierwszy usłyszałam głos Ewy Woydyłło w sprawie psychoterapii na festiwalu "Góry Literatury". Teraz Internet jest zalany filmikami z Jej udziałem i różnymi wypowiedziami na temat terapii.

To jak mówimy o terapii, tworzy społeczne znaczenia. Może nieść albo kaganek wiedzy albo kaganek ściemy. Dla mnie głos p. Woydyłło może wnieść wiele zamętu. Dlaczego? Poniżej mój głos jako terapeutki Gestalt.

🔹 Woydyłło mówi o „rozsądku” i „działaniu” w życiu, do czego zasadniczo ma prowadzić terapia.
Ale współczesna terapia (zwłaszcza relacyjna tak jak Gestalt) nie jest naprawianiem ludzi i ich żyć.
To raczej spotkanie z tym, co boli i z tym, co żywe.
Najczęściej właśnie bez natychmiastowego działania.
Ale w autentycznej obecności drugiego człowieka. Właśnie po to, by w swoim tempie dojść do tego czego się chce. Pchanie do działania nie ma nic wspólnego z autonomicznym wyborem.

🔹 W pracy z traumą czy przewlekłym wstydem działanie często przychodzi dopiero wtedy, gdy ciało poczuje się bezpieczne.
A to wymaga czasu, powtarzalności i relacji.
Niekiedy baaardzo długiego czasu.
Dotykanie traumy utrwala traumę? Kompletnie się z tym nie zgadzam. Ale... jeżeli to doświadczenie nie jest integrowane wspólnie z terapeutą to faktycznie nie zmienia się nic. Jak Perls powtarzał, samo gadanie dla gadania nic nie znaczy.

🔹 Kiedy ktoś mówi o „modzie na terapię”, pomija kontekst kulturowy i to, że dopiero uczymy się prosić o pomoc.
Że wiele osób właśnie dopiero teraz przełamuje wstyd, lęk i przekonanie, że „powinno się dawać radę”.

🔹 Terapia nie zawsze prowadzi do spektakularnych decyzji.
Czasem uczy tylko wytrzymać własne emocje. W trosce o siebie i innych. I to dopiero jest mega zmiana!

🔹 Zgadzam się z Woydyłło w jednym:
dobry terapeuta nie buduje zależności, tylko uczy, jak żyć bez terapeuty.
Ale zanim to się stanie, potrzebna jest bezpieczna relacja, w której człowiek może w ogóle nauczyć się być z drugim.

Długoterminowa terapia nie jest słabością.
Czasem to właśnie w niej człowiek po raz pierwszy doświadcza, że może istnieć bliskość bez zagrożenia.
Psychoterapia to nie moda.
To język, którego jako kultura długo nie mieliśmy. I mówienie obecnie, że terapie są za długie, terapeuci uzależniający a klienci chodzą na terapię, bo jest taka moda jest baaardzo dużym uogólnieniem.

Ciekawe, co Ty sądzisz na ten temat?

Zapraszam też na mój profil na Instagramie: https://www.instagram.com/psychoterapia_bez_sciemy/

bywa i tak
11/07/2025

bywa i tak

26/05/2025

Na początku była matka. Zawsze. U każdego. Potem – doświadczenie. Relacja. Czasem bliskość, czasem chłód. Czasem miłość. A czasem jej brak. Ale to zawsze ona była pierwsza. Punkt wyjścia. Początek, który poprzedza wszystkie inne historie.

Nie da się przejść obok niej obojętnie. Choćby nie było wspomnień – jest ślad. Choćby nie było czułości – jest miejsce, które ją pamięta. Ta część nas jest zbyt ważna, by ją ignorować. Zbyt pierwotna, by nie próbować jej zrozumieć. Cokolwiek odkryjemy na końcu – wzruszenie, wdzięczność czy żal – wszystkie te uczucia będą ważne i potrzebne.

22/04/2025

Nie jesteś kurą :) 🩷

16/04/2025

W social mediach mamy dziś inflację diagnoz.
Wystarczy trudna relacja, zawód, nieporozumienie – i już mówimy o kimś:
„To toksyk.”
„Ma borderline.”
„To typowy narcyz.”

Według badań epidemiologicznych:
– zaburzenia osobowości występują u ok. 9–10% populacji ogólnej,
– osobowość borderline (BPD) dotyczy ok. 1,6% populacji,
– narcystyczne zaburzenie osobowości (NPD) występuje u ok. 0,5–1% populacji.

To oznacza, że większość ludzi, z którymi masz trudność, NIE MA zaburzenia osobowości.
Być może mają trudne cechy. Być może ranią. Ale to nie to samo co diagnoza kliniczna.

Ciągłe obwinianie innych może prowadzić do tego, że:
– zamiast rozmowy wybieramy permanentne wycofywanie się z relacji,
– każdą różnicę zdań zaczynamy traktować jak formę przemocy,
– nadużywamy języka psychologii, by unikać odpowiedzialności.

Dlaczego tak łatwo etykietujemy innych?
Bo etykieta daje złudzenie porządku i wyższości.
Bo „to on/ona jest toksyczny” pozwala nam nie konfrontować się z własną reakcją, emocjami i granicami.
To mechanizm obronny – uproszczenie, które chroni przed trudnym pytaniem:
„Co we mnie zareagowało tak mocno? Co mnie w tym dotyka?”

Potrzebujemy mniej diagnoz w komentarzach o innych, a więcej refleksji w sobie.
Psychologia to nie moda ani narzędzie do rozliczania ludzi.
To język wrażliwości, świadomości i pokory – również wobec tego, że relacje bywają trudne, a ludzie nie zawsze mieszczą się w prostych szufladkach.

Toksyk, Narcyz, Border
Pop-psychologiczne bzdury.

Wiosenne porządki :)
24/03/2025

Wiosenne porządki :)

22/03/2025

Dobrze mieć takich przyjaciół 🥰

15/03/2025

– Moja mama żyje niewłaściwie. Bardzo chcę jej pomóc.
– Pomóc w czym?
– Pomóc jej zacząć żyć właściwie.
– A pani?
– Co ja?
– Czy pani żyje właściwie?
– A co to ma do mnie? Przecież mówię o mamie!

Prawdziwa historia. Piękna, młoda kobieta w jaskrawej sukience i z mnóstwem bransoletek. Jej mama w podeszłym wieku żyje „niewłaściwie”. Przecież mama ma wszystko, nawet kupili jej sanatorium. Ale ona nie chce tam jechać.

– Ona woli jechać na swoją działkę i plewić „głupie ziemniaki”, a ja jej milion razy mówiłam: kup, ile ci trzeba, dam ci na to pieniądze. A jej koleżanki są równie głupie jak te ziemniaki. Tylko o swoich wnukach rozmawiają.
– A o czym powinny rozmawiać?
– Powinny myśleć o rozwoju duchowym.
– A pani?
– Znowu o mnie?
– Proszę opowiedzieć o sobie.
– No, skończyłam dziennikarstwo.
– A pani mama studiowała na uniwersytecie?
– Nie.
– A tata?
– Nigdy go nie widziałam.
– Czyli mama wychowała panią sama?
– Razem z babcią.
– Jak pani dorastała? Proszę opowiedzieć.
– Zawsze się wstydziłam mojej mamy. Byliśmy bardzo biedni. Latem jeździliśmy na działkę.
– Plewić „głupie ziemniaki”?
– I zbierać jagody w lesie. Wszystkie dziewczyny je kupowały, a my zbierałyśmy na sprzedaż. Śmiały się ze mnie, że moja mama handluje jagodami przy drodze. Nad morze pojechałam dopiero w dziesiątej klasie.
– A co pani wtedy robiła?
– Kazano mi się uczyć. Może dlatego mam teraz problemy z mężczyznami, bo nie nauczyli mnie, jak z nimi rozmawiać.
– Nie, to nie dlatego. Problem w tym, że nie widzi pani, ile pani mama dla pani zrobiła.
– Co takiego zrobiła? Wszystko osiągnęłam sama!
– Oczywiście, sama. Kto opłacił pani studia? Kto sadził „głupie ziemniaki”, żeby było co jeść? Kto zbierał jagody i sprzedawał je, żeby kupić pani wyprawkę do szkoły? Jeśli dobrze liczę, pani dzieciństwo przypadało na lata 90. Doskonale je pamiętam. Kiedy nie było w ogóle pieniędzy, kiedy ludzie przeżywali dzięki ziemniakom.
– Ale pan mówi tylko o materialnych rzeczach! A przecież jest jeszcze rozwój duchowy. Przyjaźń! Zaufanie!
– Łatwo mówić o przyjaźni i zaufaniu, kiedy się wszystko ma. Trudniej, gdy nie ma się czym nakarmić dziecka. A pani mama zrobiła wszystko, co mogła. Dała pani dokładnie tyle, ile była w stanie. Dała pani szansę, dzięki której może pani robić to, co robi. Tak, jej jest trudno, nie rozumie, jak można żyć inaczej, ale jej strategia życiowa – sądząc po pani – okazała się skuteczna. A reszta to już pani zadanie.
– Jakie?
– Proszę się zastanowić.

Kiedy studiowałem psychologię, jeden z wykładowców powiedział: „Rodzice zawsze się mylą, ale macie wybór, jakie życie chcecie przeżyć, i ten wybór macie dzięki swoim rodzicom.”

Nasi rodzice nie mieli łatwego życia. Doskonale pamiętam swoje dzieciństwo. Pamiętam, jak mama i babcia gotowały bieliznę i prały ją ręcznie. Pamiętam, jak żyliśmy, kiedy rodzice przez pół roku nie dostawali pensji. Pamiętam zimę, kiedy nie mieliśmy nic do jedzenia oprócz ziemniaków i konserwowanych warzyw z naszego ogródka. Pamiętam, jak moja mama płakała, kiedy w szkole ukradziono mi buty na zmianę i nie było pieniędzy na nowe.

Nasi rodzice włożyli zbyt wiele sił, abyśmy mieli czas. Abyśmy mogli się uczyć, aby nasze życie było inne niż ich. Tak, oni „żyli niewłaściwie” – według nas. Ale nasze „właściwe życie”, z sanatoriami, wizytami w muzeach, podróżami, książkami i samorozwojem, wyrosło na ich ziemniakach. I na tym polu ziemniaków, wśród takich samych przyjaciółek, nauczyły się być szczęśliwe.

A naszym zadaniem jest dbać o swój ogród i szanować to, co zrobili inni. Najpierw szanować. Potem dziękować. A dopiero potem zaczyna się dorosłość.

To wszystko, co chciałam wam dzisiaj powiedzieć. Ściskam was mocno.

O. Pasternak

06/03/2025

Grafikę przygotował

Adres

Przemyska 11A
Warsaw
02-361

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Strefa Relacji umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Strefa Relacji:

Udostępnij

Kategoria