17/11/2019
GRANICE W ZWIĄZKU
Kiedy spotykasz na swej drodze mężczyznę swojego życia, to niezależnie czy jest to partner pierwszy czy piąty, zwykle masz nadzieję, że to ten ostatni, najwspanialszy i na całe życie. Jakiż bowiem byłby sens zaczynania czegoś, gdybyś z góry wiedziała, że się nie uda. Wchodzisz więc w tę relację całą sobą i dając wszystko to co masz – klucz do serca, swoich tajemnic, domu, a czasem nawet konta. Oddajesz więc całą siebie, bo to dla ciebie takie oczywiste, że w miłości nie ma granic, a wszystko jest wspólne. Tym samym od niego oczekujesz tego samego. Tymczasem często okazać się może, że wasze rozumienie tego co twoje, jego, wasze jest zupełnie różne i to w wielu zasadniczych kwestiach.
Kiedy pewnego dnia zerkasz na wasze wspólne konto i odkrywasz tam brak sporej sumy jesteś nie tylko zaskoczona ale i wściekła . Przecież były tam także twoje pieniądze. Jeśli nigdy wcześniej nie ustaliliście zasad korzystania ze wspólnych funduszy – czas najwyższy aby to zrobić. Nie postawiłaś bowiem partnerowi dotychczas żadnych granic, więc jemu prawdopodobnie nie przyjdzie do głowy, że w tej sytuacji mogłaś poczuć się po prostu wykorzystana. Dopiero jasne powiedzenie: „chcę byśmy wspólnie ustalali wydatki z naszego konta” – pokaże mu, że w sprawach finansowych oboje jesteście równoprawnymi decydentami. W przeciwnym bowiem razie pozostaniesz z poczuciem nierównowagi, a nawet krzywdy, co prowadzi do dyskomfortu, stresu, niskiej samooceny, a nawet depresji.
Podobnie rzecz ma się gdy chodzi o wspólnie spędzany czas. Jeśli wraz z wejściem w związek masz przekonanie, że odtąd każdą chwilę powinniście spędzać już tylko razem, ustal to ze swoim mężczyzną. Może się bowiem okazać, że on wcale nie zamierza rezygnować z cotygodniowych wyjść z kolegami na piwo, mecz, trening czy wędkowanie. Tyle, że tam nie zabierze ciebie. Nie oznacza to jednak ani braku miłości, zainteresowania, przywiązania czy szacunku dla twojej osoby. Po prostu ma potrzebę spotkania się z kolegami, bowiem robi to od wielu lat. Może więc lepiej ustalić wspólnie stały grafik tygodniowy i wpisać w nim, że określone dni spędzacie razem, a pozostałe oddzielnie. Potrzebna jest do tego spokojna rozmowa, nigdy w chwili zdenerwowania czy wypominania sobie żalu. Konstruktywna rozmowa może odbyć się jedynie wówczas, gdy oboje jesteście spokojni.
Warto uświadomić sobie, że partnerzy potrzebują w związku także własnej przestrzeni i jasnego ustalenia co robimy razem, a co osobno i dlaczego. Jeśli masz ochotę na spędzenie weekendu z dawną przyjaciółką – możesz spokojnie mu to wytłumaczyć, upewniając, że nie znaczy to wcale końca twojej miłości czy waszego związku.
Nie realizowanie swoich potrzeb np. kontaktów z innymi ludźmi czy własnego hobby prowadzić może do frustracji, wzajemnego obwiniania się i rozluźnienia więzi, którą z czasem odbudowywać będzie coraz trudniej.
Związek dwojga to z czasem także wspólne terytorium, gdzie bardzo łatwo zatracić własne granice i przekraczać granice partnera. Powszechnie bowiem przyjmuje się, że to wasze mieszkanie, wasza sypialnia czy wasza łazienka. Tymczasem zachowanie w domu pewnych zasad i konwenansów może tylko ułatwić i umilić wspólne życie. Jeśli zamykasz się w łazience, aby np. nałożyć maseczkę, zrobić pedicure i ufarbować włosy, masz prawo być tam sama tyle czasu ile potrzebujesz. Wcześniej warto uwzględnić potrzeby męża i wspomnieć partnerowi, że np. zajmujesz łazienkę na najbliższą godzinę. Jeśli będzie chciał wejść do ciebie w trakcie tego czasu – przyjemnie byłoby gdyby szanując twoją prywatność – najpierw zapukał. Także jeśli partner zamknie się w pokoju i siedzi tam trzecią godzinę z rzędu, nie chcąc naruszać jego granic – przed wejściem powinnaś zapukać. Może bowiem siedzi wlepiony w ekran komputera w jakiejś wciągającej grze i poczułby się nieswojo gdybyś zobaczyła jego głupie miny.
Chcąc porozmawiać warto zapytać czy ma teraz czas i ochotę na rozmowę. Jeśli bowiem od razu zaczniesz swój monolog, w dodatku pełen oskarżeń i pretensji, może się okazać, że niczego oprócz zezłoszczenia partnera (i siebie) nie osiągniesz.
Innym częstym polem naruszania wzajemnych granic jest tajemnica korespondencji. Dlaczego jesteśmy w stanie uszanować tę tajemnicę w stosunku do innych, a tak trudno nam nie naruszać jej wobec partnera. Jeśli twój partner rzuca się na twój telefon kiedy przychodzi do ciebie kolejny sms lub włamuje się do twojej skrzynki emailowej – nie możesz mu na to pozwolić. Tłumaczenie, że się kochacie i nie macie przed sobą żadnych tajemnic jest tylko przykrywką do braku zaufania drugiej osobie i przejawem chorobliwej zazdrości. Najgorszą formą zazdrości jest zazdrość o przeszłość, tej bowiem nie jesteśmy w stanie zmienić. Jeśli więc widzisz u partnera zachowania kontrolujące ciebie i twoje zachowania, czas czy przestrzeń – powinnaś zareagować od razu. Nie licz na to, że on się zmieni, z czasem może być tylko gorzej, a twoje granice coraz mocniej zacieśniane.
Własna, indywidualna przestrzeń jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka. Zarówno ta fizyczna jak i emocjonalna. Kiedy jesteśmy sami dużo łatwiej zachować je nienaruszone i w takiej formie, w której czujemy się najlepiej. Kiedy jednak wchodzimy w związek zaczynają się problemy. Nieprawdą jest bowiem, że dobra para to dwie połówki tego samego jabłka. Prawidłowy związek to dwa oddzielne jabłka na jednym talerzu z zachowaniem własnej suwerenności. Im więcej mamy wspólnego, tym oczywiście lepiej, ale każdy ma prawo do swoich indywidualnych celów i potrzeb, pod warunkiem, iż nie będą one wrogie w stosunku do partnera. Zrozumienie ich, zaakceptowanie oraz wspieranie umożliwia zdrowe zachowanie własnych granic oraz utworzenie wspólnego zdrowego terytorium.
RER