27/11/2025
Od długiego czasu wszyscy przechodzimy przez ogromną, kolektywną przemianę.
To czas, w którym odbudowujemy nasze wewnętrzne struktury i kładziemy zupełnie nowe fundamenty tego, kim jesteśmy. To samo dzieje się z naszymi kreacjami i ze wszystkim, co tworzymy w naszym życiu. Stroimy się do wyższych częstotliwości, aby kreować coś całkowicie nowego — przyszłość dla kolejnych pokoleń, dla naszych dzieci i ich dzieci.
Dlatego teraz tak bardzo wszystko się porusza. Uczymy się tworzyć z wewnętrznej jedności, z miejsca pokoju, zaufania, integralności i poddania się Boskości. Wszystko, co nie jest w pełnym wyrównaniu z naturalnym przepływem życia i z boską harmonią w nas, nie będzie mogło istnieć na nowej fundacji.
Czuję, jak głęboko ta zmiana mnie poruszyła. Przez długi czas milczałam, nie dzieliłam się swoją pracą ani słowami, choć na wielu poziomach czułam się bardziej gotowa niż kiedykolwiek z miejsca tak czystego i prawdziwego jeszcze głębiej. Wszyscy przechodzimy przez tę transformację na swój własny sposób, integrując się na wielu warstwach.
Jesteśmy w momencie pełnego zaufania do nieznanego.
W momencie otwierania się na tworzenie czegoś zupełnie nowego, wypływającego z mocy naszej czystej esencji — a nie ze starych wzorców, starych struktur, przekonań czy religii. Dlatego ten czas jest tak intensywny: uczymy się poruszać z łagodnością i lekkością, uczymy się rozpoznawać, że nie jesteśmy samym doświadczeniem — jedynie przez nie przechodzimy.
To nie jest czas, aby iść drogą innych, ani szukać guru czy nauczycieli.
To czas, aby odnaleźć mistrza wewnątrz siebie, słuchać własnego głosu i pozwolić, aby Boskość mówiła i działała przez nas — przez nasze życie, przez nasze kreacje, alchemizując wszystko, co stoi na drodze. To czas, aby usłyszeć Boga w sobie, a nie szukać Go na zewnątrz, modląc się do zewnętrznych sił i oddając im swoją moc. Teraz chodzi o odzyskanie swojej mocy i pamiętanie, że wszystko już jest w nas. I poruszanie się po świecie z tego miejsca. A za każdym razem, kiedy zapominamy — możemy po prostu pozwolić, aby boskość w nas przypomniała nam prawdę.
Uczymy się nie walczyć ze sobą, lecz poddawać.
Oczyszczamy kanały, aby kreacja mogła swobodnie przez nas płynąć.
Wracamy do czystej obecności i pokoju.
Jestem głęboko wdzięczna, że mogę być świadkiem tego procesu.
Jestem również w momencie, kiedy moja prawda wychodzi do świata, a wszystkie moje kreacje się transformują. Czuję, jakbym przygotowywała się do tego, by ponownie stanąć i wnieść świeże powietrze w tę przestrzeń. I nawet jeśli jeszcze nie wiem, jaką formę to przyjmie — całkowicie temu ufam.
Każdy z nas jest inny i potrzebuje czegoś innego w różnych momentach.
Różnych metod pracy, różnych przestrzeni spotkania. Dlatego ja również zmieniam formę mojej pracy i powoli przygotowuję przestrzeń dla ludzi, którzy są gotowi przejść przez wewnętrzną śmierć i ponownie się narodzić. Dostosowując metodę i proces pracy indywidualnie.