Krzysztof Pielechowski - Psychoterapia uzależnień

Krzysztof Pielechowski - Psychoterapia uzależnień Pomagam osobom z problemem uzależniania od alkoholu, narkotyków, hazardu i innych zaburzeń nawyków

04/01/2026

Dla tych, którzy próbują zrównywać alkohol z cukrem, żeby rozmyć fakt, że alkohol to narkotyk.

Zawsze — zawsze — bolą mnie zęby od zaciskania szczęk, gdy czytam komentarze pod postami, w których piszę, że alkohol jest narkotykiem i że nie istnieje jego zdrowa dawka. I ktoś odpowiada:
„a cukier też uzależnia”,
„a cukier powoduje więcej chorób”,
„a cukier też zabija”.

Nie.
To nie jest argument.
To jest fałszywa dychotomia i intelektualna ucieczka.

Alkohol:
– jest substancją psychoaktywną,
– jest toksyczny,
– jest rakotwórczy,
– zaburza percepcję,
– obniża kontrolę impulsów,
– zwiększa agresję i przemoc.

Cukier:
– nie jest substancją psychoaktywną,
– nie zaburza percepcji ani oceny rzeczywistości,
– nie dezorganizuje zachowania w sposób farmakologiczny.

I teraz bardzo proste ćwiczenie.

Wyobraź sobie, że:
– leżysz już na stole operacyjnym
albo
– twoje dziecko za chwilę ma operację kardiochirurgiczną lub neurochirurgiczną
(jeden milimetr błędu = śmierć).

Widzisz, jak chirurg lub chirurgka wypija puszkę piwa albo kieliszek wódki.
Pozwalasz operować?

Nie.

Teraz ta sama osoba zjada batonika z cukrem.
Pozwalasz?

Tak.

I to jest cała różnica.

Zaraz pojawią się mądrale z tekstem:
„a jak ktoś ma cukrzycę, to po batoniku też może mieć zaburzenia świadomości”.

Nie rozmawiamy o ekstremach klinicznych.
Rozmawiamy o ogóle populacji.

Weź zdrowego chirurga, bez zaburzeń glikemii.
Daj mu batonika — zoperuje w pełni świadomy, precyzyjny i sprawny.
Daj mu kieliszek alkoholu — jego percepcja, czas reakcji, koordynacja i ocena rzeczywistości będą zaburzone.

I jeszcze jedno.

Po batoniku:
– nikt nikogo nie zabił,
– nie dochodzi do przemocy,
– nie dochodzi do wypadków,
– nie rozwala się kontrola zachowania.

Po alkoholu:
– dzieje się większość przemocy,
– większość wypadków,
– ogromna część agresji domowej.

Nie ma naukowego konsensusu, że cukier uzależnia w sensie medycznym.
Mechanizmy biologiczne są inne niż w uzależnieniach od substancji psychoaktywnych.

Więc zanim kolejny raz napiszesz, że „cukier szkodzi tak samo jak alkohol”, zrób sobie to jedno ćwiczenie myślowe:

Czy pozwoliłabyś / pozwoliłbyś, żeby dotknął cię lekarz po drinku?
Skoro „to to samo”.

No właśnie.

I przestańcie robić z alkoholu niewinnego cukierka.

Dla dociekliwych: tekst piszę sama, inspiracją są moje posty i dyskusje pod nimi. Redaguje je za pomocą chatkigpt. Chcesz mnie sprawdzić? Zaproś na panel na żywo albo na wykład z chęcią udowodnię Ci, że to ja a nie AI tworzy treści.

19/11/2025

"Teoria przywiązania ma nieco inny charakter niż koncepcje medyczne - mówimy o spektrum kontinuum, a nie o normach. Przytoczę przykład badaczy zajmujących się przywiązaniem, którzy udali się do Dalajlamy i zadali mu pytanie: “My mówimy, że najważniejsze w życiu jest przywiązanie bezpieczne, ufne. Ty uważasz, że najważniejszy jest brak przywiązania, czyli coś, co się nazywa detachment. Jak to można pogodzić ze sobą?”. Po wspólnej debacie doszli do wniosku, że bezpieczne przywiązanie jest tym samym, co brak przywiązania w buddyzmie. Jeżeli mamy pewną bazę do poczucia bezpieczeństwa w świecie, to figurę przywiązania możemy zostawić, odseparować, co nie znaczy wyrzucić ze swojego życia. Ona pozostaje w nas, utrzymujemy z nią więź, ale możemy poznawać rzeczywistość i nasz wewnętrzny świat, tworzyć nowe więzi. Jeżeli mamy zakłócone poczucie bezpieczeństwa, to będziemy koncentrowali się na tym, żeby w jakiś sposób tę figurę przywiązania przy sobie mieć.
Zawsze jest mozaika trudnych czy traumatycznych przeżyć i tych bezpiecznych. Co ciekawe, te bezpieczne doświadczenia często zapominamy, ale są gdzieś w naszych przeżyciach, dotyczą często bardzo wczesnych relacji. Pozostają na zawsze i kierują naszym zachowaniem."

Cezary Żechowski, Rozmowy o miłości, współczuciu i gniewie. Kiedy psychoanaliza
spotyka neuronaukę. Wyd. Fundament
fot Walter Randlehoff

07/11/2025
04/11/2025

Magdalena Bigaj, edukatorka higieny cyfrowej, w wywiadzie dla “Tygodnika Powszechnego” opowiada, jak trudno odłożyć telefon i dlaczego warto to robić. Zaczyna od prostego triku: noszenia zegarka na rękę, bo często sięgamy po smartfon tylko po to, żeby sprawdzić godzinę, a kończymy na przewijaniu feedu przez kwadrans. Higiena cyfrowa to po prostu nawyki, które chronią nasze zdrowie w świecie technologii, tak jak mycie zębów chroni jamę ustną.

Obejmuje nie tylko walkę z uzależnieniem, ale też dbanie o uszy przed słuchawkami czy dezynfekcję ekranu. Większość z nas nie jest naprawdę uzależniona, ale zależna od urządzeń, które zastępują nam wszystko: notes, budzik, relacje.

Problem tkwi w tym, że aplikacje są zaprojektowane, by kraść naszą uwagę. Firmy oferują darmowe media społecznościowe, ale płacimy danymi i czasem. Używają trików, zwanych dark patterns, jak trzy kropki w czacie, które trzymają nas w napięciu, czy nieskończone przewijanie, prowadzące do doomscrollingu czyli kompulsywnego czytania złych wiadomości.

Na TikToku to mistrzostwo: po 37 minutach czujemy głód na więcej, bo dostajemy dawki dopaminy. Sean Parker z Facebooka przyznał, że to celowe wykorzystanie słabości psychiki. W pędzącym świecie telefon staje się łatwym sposobem na relaks, ale to pułapka bo sam tworzy stres, na który proponuje “lekarstwo” w postaci kolejnego scrolla.

Konsekwencje są poważne. Mózg męczy się od natłoku informacji: newsy, reklamy, memy ,wszystko krótkie i niepowiązane. To nie to samo co czytanie książki, gdzie treść buduje spójną historię. Profesor Nass mówił, że ciągłe sprawdzanie telefonu trenuje mózg do dekoncentracji, jak wtórne ADHD.

Pojawia się cyfrowa demencja: problemy z pamięcią podręczną, bo wszystko zapisujemy w chmurze. Nawet numery telefonów zapominamy, bo urządzenie to robi za nas. Ręczne notatki pomagają, bo mózg wie, że to nie jest wieczne. Społecznie też cierpimy: rodziny milczą, bo każdy w swoim ekranie, dzieci później mówią przez brak rozmów. Tworzy się cyfrowa anhedonia bo realne życie wydaje się nudne w porównaniu z online, gdzie hodujemy idealne wersje siebie.

By wyjść z tego, trzeba zrozumieć, co stoi za naszym scrollowaniem: potrzeba uznania, kontaktu? Zastąpić to czymś offline. Bigaj proponuje POMO, dumę z przegapiania, bo na początku to frustracja, nie radość. Life hacki: zegarek, fiszki z alternatywami na stres, jak spacer zamiast telefonu. Po pracy traktuj ekran jak smog, odłóż go, wyłącz powiadomienia.

ABC higieny: monitoruj czas ekranowy, odkładaj telefon w jedno miejsce w domu, noś go bez siebie, wyłącz dźwięki poza SMS i rozmowami, nie używaj przy posiłkach czy rozmowach, po 22:00 zostaw poza sypialnią, ruszaj się offline, rozwijaj hobby bez netu, dobieraj treści świadomie.

Zyski? Spokój, wyciszenie. Chodzenie bez podkastu pozwala usłyszeć miasto, ponudzić się, co rodzi pomysły. Odzyskujemy kontakt ze światem, zamiast być jak maszyny. Bigaj mówi: nawyki się buduje, to trudne, ale warte. Jej książka “Twój telefon, twoje zasady” dla nastolatków wychodzi we wrześniu. Warto spróbować, by życie poza ekranem znów było atrakcyjne.

Źródło tekst i Foto w sekcji komentarzy

04/11/2025

„Dobry terapeuta nie jest artystą w sensie ekstrawaganckiej oryginalności, lecz rzemieślnikiem, który z troską i powtarzalnością wykonuje codzienną pracę bycia obecnym.”

Źródło: McWilliams, N. (2004). Psychoanalytic Psychotherapy: A Practitioner’s Guide. New York: Guilford Press.

fot Danielle Suijkerbuijk

30/10/2025

Ludzie, którzy muszą mieć zawsze rację, uważają, iż nie powinni podlegać krytyce, doświadczać braku zaufania ani podejrzeń czy jakichkolwiek indagacji. Ci, którzy są opanowani żądzą władzy, zasługują ich zdaniem na ślepe posłuszeństwo. Inni jeszcze, traktujący życie jak grę, w której ludzie są obiektem zręcznych manipulacji, uzurpują sobie prawo do oszukiwania innych, ich samych natomiast oszukiwać nie wolno. Ci którzy obawiają się stawić czoła swoim konfliktom, uważają się za uprawnionych do „wywinięcia się” czy „ominięcia” swoich problemów. Osoba agresywnie eksploatująca innych, przeprowadzająca swoją wolę metodą zastraszenia, uzna za głęboko niesłuszną propozycję uczciwej umowy na prawach równości. Jednostka arogancka i mściwa z tendencją do obrażania innych, ale potrzebująca ich uznania, zasługuje w swoim mniemaniu na „nietykalność”. Jej wolno popełniać w stosunku do innych takie czy inne wykroczenia, ludzie zaś nie mają prawa wtrącać się do tego, co ona robi. Inną wersją tego samego wymagania jest żądanie od ludzi zrozumienia. Ona może sobie pozwolić na głęboko ponury nastrój czy krańcowe rozdrażnienie – ze strony innych należy jej się i wtedy zrozumienie. Jednostka która w „miłości” upatruje wszechstronne przezwyciężenia swoich konfliktowych problemów, obraca potrzebę doznawania uczucia na domaganie się wyłącznie i bezwarunkowego oddania. Osoba separująca się od otoczenia, a więc pozornie niczego nie wymagająca, stawia wszakże jedno żądanie: aby jej niczym nie zaprzątano, aby jej dano „święty spokój”. Wydaje jej się, że niczego nie chce od innych, a zatem ma w każdej sytuacji prawo być pozostawiona w spokoju. Ten „święty spokój” zazwyczaj należy odczytać jako wyjęcie spod prawa krytyki, wolność od cudzych oczekiwań, obowiązku podejmowania wysiłków – nawet wówczas, gdyby te ostatnie miały być dokonywane w jej własnym interesie.

Karen Horney, Nerwica a rozwój człowieka

27/10/2025
05/10/2024

Cześć,
część z Was już mnie zna – spotkaliśmy się w różnych okolicznościach na żywo, albo tocząc rozmowy na FB. Pozwalam sobie napisać, ponieważ po kilku latach pracy w „systemie” oraz we własnym gabinecie, zdecydowałem się na uruchomienie poradni, której działalność będzie ukierunkowana na pracę z rodziną w kryzysie. I chciałbym zaprosić Was do udziału w tym projekcie.

Nawiążę współpracę z:
- psychologami,
- psychoterapeutami,
- terapeutami uzależnień,
- pedagogami,
których zadaniem będzie:
- diagnoza,
- prowadzenie konsultacji psychologicznych,
- psychoterapia,
- terapia uzależnień (młodzieży i dorosłych), terapia dorosłych osób z doświadczeniem uzależnienia w rodzinie, terapia bliskich osób uzależnionych,
- praca indywidualna oraz grupowa,
- interwencja kryzysowa.

Zależy mi na współpracy z osobami które:
- są sumienne, zaangażowane, w pracy kierują się etyką,
- ukończyły studia wyższe z zakresu pedagogiki, psychologii (lub innych, określonych w przepisach dotyczących wykonywania zawodu psychoterapeuty/terapeuty uzależnień),
- posiadają certyfikat psychoterapeuty lub specjalisty psychoterapii uzależnień (również w procesie certyfikacji, w przypadku psychoterapeutów ukończony min. 2 rok szkolenia),
- są dyspozycyjne minimum 2 razy w tygodniu, (bloki w godz. 8-15 i 15-21 w tym jeden poranny, dla chętnych możliwość pracy w soboty),
- są gotowe do założenia konta w portalu znanylekarz (koszty pokrywa poradnia) lub posiadają aktywne konto.

Co proponuję:
- wynagrodzenie (zależne od doświadczenia i wykształcenia) w przedziale 120-170 zł brutto za godzinę,
- comiesięczne rozliczenia w oparciu o umowę-zlecenie lub porozumienie o współpracy (B2B),
- regularną superwizję grupową z superwizorem KCPU, dofinansowanie superwizji innych modalności,
- dofinansowanie do szkoleń,
- nowocześnie wyposażone gabinety i sale terapeutyczne, wsparcie administracyjne wraz z systemem rezerwacji, promocję w mediach społecznościowych,
- przyjazną atmosferę, elastyczny grafik oraz możliwość pracy zdalnej.

Poradnia zlokalizowana jest w śródmieściu Warszawy, przy ul. Nowogrodzkiej (okolice metra Centrum), istnieje też możliwość pracy zdalnej.

Zapraszam do przesyłania CV na adres kpielechowski@wp.pl Skontaktuję się z wybranymi osobami.
Krzysztof

Adres

Świętokrzyska 30
Warsaw
00-020

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 20:00
Wtorek 08:00 - 20:00
Środa 08:00 - 20:00
Czwartek 08:00 - 20:00
Piątek 08:00 - 20:00
Sobota 08:00 - 20:00

Telefon

+48536362282

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Krzysztof Pielechowski - Psychoterapia uzależnień umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij