20/03/2026
„Ohooo… Miss Olympia się zrobiła na starość” – usłyszałam ostatnio.
I wiecie co?
Trochę zabolało.
Ale nie dlatego, że mógł to być przytyk do mojej sylwetki. Nawet jeśli, to osobiście tak tego nie odebrałam, bo na szczęście jestem już na takim etapie, że coraz więcej rzeczy i opinii mam w d… 🍑 a że poślady duże, to i dużo się tam zmieści 👌😂
Zabolało, bo w tym zdaniu było tak mało zrozumienia…
W moim przypadku te treningi to nie jest żadna nowa moda. Żaden zryw.
To jest powrót.
Kiedyś dużo ćwiczyłam i bardzo to kochałam 💚
Potem dwójka dzieci, rozkręcanie firmy, mnóstwo obowiązków, kompletny brak czasu dla siebie.
Teraz dzieci są starsze. Nie wiszą już na piersi. Mogę oddalić się od domu i nikt z głodu ani rozpaczy nie padnie.
Trening to mój reset dla głowy. Moje spuszczenie pary. Wentyl bezpieczeństwa.
Ale też świadomość i profilaktyka, bo wiem, że z wiekiem będę tracić masę mięśniową, siłę i gęstość kości.
Ćwiczę, bo:
- chcę mieć mięśnie, które poniosą mnie przez kolejne dekady,
- chcę na starość wstawać z podłogi, kanapy, toalety samodzielnie i bez bólu,
- chcę dźwigać walizkę, zakupy i życie bez bólu pleców
Tu nie chodzi o wygląd. Choć zmiany w sylwetce są i są bardzo motywujące. Jaram się każdym nowym mięśniem! 💪 Ale to jest efekt uboczny.
Piszę to dla każdej kobiety, która:
- chce zacząć, ale boi się,
- zaczyna i słyszy „a po co ci to?”,
- dźwiga ciężary i słyszy „nie przesadzaj”,
- chce być silna i zdrowa i słyszy, że „to niekobiece”.
Zdrowe ciało + spokojniejsza głowa. I tylko o to chodzi 💕
A scena kulturystyczna może spać spokojnie! (na razie………🤭)