31/12/2025
Co roku wybieram jedno słowo, które ma być moim kompasem na nadchodzący czas.
Nie hasło.
Nie cel.
Słowo, do którego wracam, gdy nie wiem, co zrobić albo gdy nachodzą mnie wątpliwości.
Na 2026 wybrałam takie, które nie jest ani miłe, ani chwytliwe, ani sexy.
Jest trudne.
Ale bardzo mi potrzebne.
REZYGNACJA.
To słowo jest dla mnie niewygodne, bo kojarzy się z porażką, odpuszczeniem, oddaniem czegoś, co mogłabym albo powinnam zrobić.
A ja całe życie uczyłam się wytrzymałości.
Radzenia sobie.
Dowożenia.
Bycia odpowiedzialną, silną, ogarniętą.
Niepoddającą się.
Pod tym względem 2025 był dobrym rokiem.
Po raz kolejny dałam radę.
Brałam kolejne projekty, dokładałam sobie pod korek - z dumą i uśmiechem.
Czasem tylko lekko uginając się pod ciężarem spraw.
Ale 2025 był też rokiem, w którym zaczęłam wybierać.
Jeszcze nieśmiało, jeszcze ostrożnie - ale coraz częściej.
I czuję, że właśnie tego najbardziej życzę sobie na 2026.
Bo wciąż wiele rzeczy robiłam z automatu.
Z rozpędu.
Z energii, która karmi ego, ale wyczerpuje ciało.
Dziś wiem, że najtrudniej będzie mi rezygnować z ciekawych propozycji i nowych pomysłów - tych, które pobudzają wyobraźnię i dają poczucie, że mogłabym jeszcze więcej.
A jednocześnie wiem, że tylko rezygnacja pozwoli mi skupić się na tym, co naprawdę jest dla mnie ważne.
Dlatego zostawiam sobie tę przypominajkę:
– nie wszystko, co potrafię, muszę zrobić.
– nie wszystko, co mogę udźwignąć, muszę nosić.
– mogę zwolnić, nawet jeśli mogłabym przyspieszyć.
– „jasne, zróbmy to” bywa czasem elegancką formą przemocy wobec siebie.
Rezygnuję więc:
– z odpowiedzialności, które nie są moje,
– z projektów branych z rozpędu,
– z relacji, które regulują napięcie zamiast dawać spokój,
– z tempa, które karmi ego, ale zabiera energię,
– z udowadniania, że dam radę, gdy wcale nie muszę.
Niech moja REZYGNACJA będzie odzyskiwaniem energii przez odejmowanie.
A jakie słowo poprowadzi Ciebie w 2026?
To, które przychodzi jako pierwsze, zwykle jest najprawdziwsze.