01/01/2026
Rozmowa ojca z nastoletnią córką. Mimo, że jest to długi tekst, zachęcam do kilku minut lektury. Szczególnie, gdy ktoś ma w domu nastolatkę😉
"W domu nie było nikogo. Zimne, puste pokoje; cisza podkreślana tykaniem budzika; (...) - wszystko to sprawiło, że Celestyna jeszcze bardziej poddała się złemu nastrojowi. Szczerze mówiąc, nie był to zły nastrój. Cesia miała chandrę wprost grobową. Powód był jej nie znany.
Patrząc w lustro przy okazji mycia rąk Cesia stwierdziła, że wygląda ohydnie: nos jak trąba, zapuchnięte oczy, włosy matowe, całość przygarbiona i ociężała. Na twarzy wyraz tępego smutku podszytego melancholią.
Okropny jest ten świat.
Atmosfera zatruta, w wodzie fenol i inne świństwa, otoczka ozonowa podziurawiona jak sitko, jeszcze trochę i promieniowanie kosmiczne zniszczy wszelkie życie na planecie. Ani dnia bez wojny, wciąż na świecie ktoś kogoś morduje. Deszcze są kwaśne, we wszystkich warzywach pestycydy, ilość zachorowań na białaczkę wzrasta z każdym rokiem. Poza tym ludzie są fałszywi i niepojęcie obłudni i dlaczego nie można się z nikim dogadać?
Koszmarne. Koszmarne.
Cesia wkroczyła do kuchni. Może jak coś zje, humor się jej poprawi. Postawiła na gazie garnek z fasolą po bretońsku i przy okazji zrzuciła łokciem butelkę z mlekiem. Gdy wycierała podłogę, fasolka się przypaliła. Okropny swąd rozniósł się po całym domu. Cesia usiadła na kuchennym stołku i wybuchnęła płaczem.
Oczywiście właśnie wtedy musiał przyjść ojciec. Otworzył drzwi własnym kluczem i kierowany zapachem spalenizny zjawił się w kuchni.
-Co się stało? -przeraził się na widok szlochającej córki
-Nic, nic, mam chandrę. -wyjaśniła Cesia łkając rozpaczliwie.
-Ojejej. - westchnął ojciec że współczuciem. - To nie zazdroszczę.- wziął z talerza plasterek ogórka i zjadł go ze smakiem, chrupiąc, chrzęszcząc i mlaskając.
- Nie chrup! -krzyknęła córka przez łzy.
-Dlaczego?!
-Bo mnie to potwornie denerwuje!
-Oj, biedactwo. Słuchaj, a właściwe z jakiego powodu masz chandrę?
Cesia mu powiedziała - z grubsza. Wygarnęła mu wszystko, chociaż co on, biedak, winien był temu, że otoczka ozonowa jest podziurawiona?
- To nieprzyjemne- przytaknął. - popatrz tylko, nawet nie wiedziałem, że podziurawiona.
- Wszyscy jesteście ślepi i krótkowzroczni! A świat chyli się ku upadkowi!
- Nie możemy być jednocześnie ślepi i krótkowzroczni - uściślił inżynier Żak.
-Jesteście! - szalała Cesia. -Zimni egoiści! Nic was nie obchodzi, że obok męczy się człowiek.
-Jaki człowiek - spytał natychmiast ojciec.
-Mówię ogólnie! - krzyknęła Cesia cienkim głosem. - Człowiek, samotna istota, nic was wszystkich nie obchodzi! Samotność i brak uczucia to są choroby XXwieku!
-Aha..- powiedział ojciec ze zrozumieniem. - brak uczucia. To już zaczynam chyba nareszcie coś kapować...
-Nic nie kupujesz!!!
-Znowu ryczy.- stwierdził Żaczek, ocierając twarz Cesi ściereczką kuchenną.- Nic, tylko przestrojenie hormonalne, innego racjonalnego powodu nie dostrzegam. Wiesz córko, ja cię pocieszę.
- Wcale nie chcę.
-A, to co innego. Jeżeli znajdujesz przyjemność w tym mazgajeniu się, to rzeczywiście, pocieszanie byłoby grubym nietaktem.
-No, czym tym mnie możesz pocieszyć, czym?
- Mógłbym ci, na przykład, powiedzieć, że światu nic złego się nie stanie. Człowiek jako takie wcale nie jest bezmyślny. Ja wierzę w człowieka.
- To sobie wierz.-odparła Cesia.- mnie to nie pocieszy.
-Ale ryczeć już przestałaś. Słuchaj, skąd ty masz te katastroficzne wieści?
-Z prasy -warknęła Cesia.
-Co oznacza, że jeszcze kilka osób oprócz ciebie wie o tych okropnościach?
-No, na pewno.
-No, to się nie martw. Ludzie na ogół obdarzeni są instynktem społecznym i samozachowawczym. Poza tym ludzkość nie składa się wyłącznie ze zbrodniarzy, tępaków i chamów. Sam zanim osobiście kilku osobników szlachetnych i rozumnych. Problem w tym, żeby ich było coraz więcej. I żeby jednoczyli wysiłki .
-Ładnie to ująłeś. -przyznała Cesia.
-Za 10 lat możesz do nich dołączyć. Mogłabyś zostać np w ONZ ekspertem od białaczki.
-Nie żartuj sobie.
-A co? Masz wielkie szanse.
-Nie, ale poważnie, myślisz, że mogłabym mieć wpływ na to wszystko?
-Wszyscy możemy mieć wpływ na to wszystko. -odparł Żaczek z dziwną powagą. - Z drobin powstaje całość, siły się sumują, jedno ziarnko prochu nic nie znaczy, wiele ziarenek prochu to materiał wybuchowy. Ty się tym nigdy nie interesowałaś, ale i ja na swój skromny sposób mam jakiś wpływ na losy świata, chociaż projektuję zaledwie silniki okrętowe. I nie ma tu nic do rzeczy fakt, że chciałemw życiu robić coś zupełnie innego. To, co robię teraz, jest bardzo potrzebne i uważam, że powinnaś być że mnie dumna.
-Jesteś mój kochany Zuszek- powiedziała Cesia, finalnie wycierając nos. -Dobrze, że ty mi się akurat trafiłeś na ojca.
-Dobrze, że ty mi się trafiłaś na córkę. Udałaś mi się nad podziw.
-E tam- zwątpiła Cesia.
-Udałaś mi się, powiadam. Jak chandra?
Celestyna wsłuchała się w siebie.
-Ciut jakby przechodzi.
-Ładnie dziś wyglądasz. Życia nic nie zmoże, jak pisze Jeremi Przybora. Masz taki interesujący błysk w oczach
-Co też ty mówisz? -ucieszyła się Cesia.
-Li i jedynie. -powiedział Żaczek.- Słuchaj, a skąd ty tyle dymu?
-Fa-fasolka! -wrzasnęła Cesia, zrywając się na równe nogi. Zapomniałam wyłączyć gaz!
-To wyłącz. -polecił jej ojciec, śpiesznie wychodząc z kuchni."
Małgorzata Musierowicz /Szósta klepka/