28/10/2025
Ostatnio miałam mieć dwie okazje do dzielenia się ideą Kręgów Naprawczych.
Udało się tylko raz — ale to „tylko” okazało się ogromnie wartościowe.
W Kaliszu spotkałam się z grupą dyrektorek, dyrektorów i psychologów ze szkół.
Z wielką radością opowiadałam o tym, czym są Kręgi, jak mogą wspierać społeczność szkolną i jak realnie zmieniają sposób, w jaki rozmawiamy o trudnych sytuacjach.
Niestety, na drugie wydarzenie — konferencję dla nauczycieli w Kluczborku — nie dotarłam.
Covid zatrzymał mnie w domu.
Z wdzięcznością myślę jednak o tym, że nawet jeśli tym razem nie mogłam tam być, idea Kręgów rozprzestrzenia się dalej — w szkołach, które już zaczęły tę drogę i w tych, które właśnie planują ją zacząć.
Marzę o tym, żeby Kręgi Naprawcze stały się w szkołach czymś naturalnym.
Nie czymś „specjalnym”, tylko codziennym narzędziem do rozmowy i radzenia sobie z konfliktami.
I wbrew pozorom – to wcale nie wymaga aż tak dużo czasu.
Najtrudniejszy jest początek: nauczyć społeczność, jak wygląda proces, co jest w nim ważne, jak słuchać i mówić z szacunkiem.
A potem… po kilku przeprowadzonych Kręgach, coś się zmienia.
Uczniowie i uczennice zaczynają sami rozwiązywać swoje konflikty – spokojniej, mądrzej, z większym zrozumieniem.
A dorośli coraz rzadziej muszą interweniować, wspierać.
To naprawdę działa.
I wierzę, że przyjdzie taki dzień, kiedy Kręgi Naprawcze będą w szkołach tak oczywiste, jak dziennik lekcyjny czy plan zajęć.
A Ty?
Czy w Twojej szkole, pracy, społeczności jest miejsce na takie rozmowy?