05/07/2021
Często pytacie mnie o „najcięższy” przypadek, z którym było mi dane się zmierzyć ;)
(raczej powinnam napisać „najtrudniejszą” sytuacją rodziny, której pomagałam).
Tak naprawdę często dzieci robią niespodzianki.
Przeprowadzając szczegółowy wywiad z rodzicami n.t. dziecka, sytuacji w domu, czasem robię założenie (nauczona doświadczeniem, staram się to robić coraz rzadziej), że nie powinno być źle, że sprawy powinny pójść „gładko”, a tu dzieje się…
I odwrotnie.
Po wysłuchaniu rodziców myślę sobie, będzie, a dziecko z łatwością przechodzi przez proces zmian.
Pamiętajmy, że każdy z nas jest inny, więc i dzieci są różne i nie wiadomo jak, które z nich się zachowa w tej kompletnie nowej dla niego sytuacji.
Najtrudniejsza sytuacja, w której pomogłam…?
Ok, już wiem.
Rodzina mieszkająca za granicą. Bez wsparcia ze strony bliskich, w obcym miejscu (nie jest łatwiej- kto mieszkał z małym dzieckiem, jak ja, z dala od dziadków, od przyjaciół będzie wiedział o czym piszę). 2-letnie dziecko, zasypianie nawet w okolicy 4:00 (tak! 4:00 nad ranem).
Za każdym razem kołysanie na rękach, za każdym razem podanie smoczka. W ciągu 2godzin dziecko potrafiło się obudzić 10 razy.
Spanie w okolicy 21:00 dziecko traktowało jak drzemkę. Około północy pobudka i zabawa do 4:00.
Mama spała z córką wierząc, że jej sen będzie spokojniejszy, że poczucie bezpieczeństwa, przytulanie pomoże im obu spokojniej spać. Niestety :(
Kiedy już nic nie działało, mama decydowała się na puszczanie dziecku bajek, inaczej dziecko biegało po domu i bawiło się.
Drzemki niemalże każdego dnia miały miejsce o innej porze, nigdy nie wiadomo było kiedy dziecko zaśnie.
Dziecko spało w nocy ok 7-8h. Czasem drzemek nie było wcale, wtedy dziecko zasypiało wcześniej, ok 23:00.
Wiecie jakie było marzenie mamy?
By jej 2-letnie dziecko zaczęło odróżniać dzień od nocy.
Nie wiele, prawda?
(Dalsza część postu w komentarzu, na dole)⬇️